Uciekająca klacz - czyli jak złapać konia na pastwisku?
Czy marchewki. Dokładnie tak jak piszecie. Na spokojnie i normalnie.
Tak, tylko, że Ty Taniu zdaje się, że mówiłaś o karmieniu marchewką własnego konia i to może być,
ale to co pisze ElaPe jest nie do przyjęcia i ja już kiedyś o tym pisałam.
Pamiętam, że w jakimś wątku podała logiczny sposób łapania konia na padoku. Bierzesz marchewkę, wołasz na amciu i wszystkie przybiegają, twój też, łapiesz swojego. Nic bardziej mylnego, dlaczego? Kto myśli naprawdę logicznie, będzie wiedział.
ja ide po swojego konia normalnie z kantearem i uwiązem, może z kostką cukru w nagrodę - coś wiesz że coś brzęczy aale nie gdzie i czym brzęczy
Najważniejsze to to, czy właściciele tych koni życzyliby sobie, żeby ktoś obcy obkarmiał je cukrem w kostce,
a drugie: co będzie, jeżeli klacz będzie miała niską pozycję w stadzie? Dominująca ze swoim przyjaciółkami zje wszystko i tej właściwej mogą nie dopuścić, odgonić i jeszcze poturbować darczyńcę.
Moim zdaniem to cierpliwość i nie odpuszczanie,
nigdy nie chowamy kantara, konie nie są głupie i tak go widzą,
łazić tak długo (bez wlepiania się wzrokiem, nie pozwalamy na skubanie trawy) za zadem, po skosach, łukach, mniejszych niż koń robi, aż koń odpuści. Niech to będzie i dwie godziny, ale zaprocentuje. Następnym razem może być pół godziny, następnym piętnaście minut, coraz szybciej.
Na spokojnie, nie stresować się, że koń nas zlewa, to my musimy sobie zrobić zlewkę z niego, że nam ucieka, mówiąc z uśmiechem, że gania jak głupi, a ja i tak go złapię. Możemy sobie gadać, śpiewać, ale nie wściekać, bo to pogorszy sprawę.
Jak się już da złapać, to pogłaskać, nałożyć kantar i można wzmocnić smakołykiem, pozwolić na poskubanie trawy
Odganianie przy stadzie może być nie trafione z tego względu, że inne konie mogą się włączyć do zabawy i będzie trudniej odłowić swojego.
Może też doprowadzić do tego, że jak koń nas zobaczy następnym razem to skojarzy: O! Mam uciekać. 🙂
Ja pisałam o takim nawiązaniu przyjaznej relacji. Idzie Miła Pani, to się przywitam. Przyszła Miła Pani, chce mnie ubrać-OK.
Ubrała mnie , to idziemy sobie popracować. Marchewka skraca dystans. Może być trawa, może być buziaczek, mizianie.
To zależy od konia. Moja cielęcina idzie od razu i nastawia głowę do ubierania. Treserowa z dystansem rozważa czy iść czy wiać. I moją upomina: nie bądź głupia, nie idź, albo przeciwnie : odejdź, teraz ja się ubieram.
Moja jest prostolinijna. Treserowa bardzo karna, zatem tamtej mówię :E!
A żeby nie było tak różowo, to obie zwiewają tak do dwu godzin po wypuszczeniu na pastwisko bo według nich to nie czas na pracę.
Nawet nie usiłuję ich łapać. Poprostu wieszam kartkę: NIE WYPROWADZAĆ, kiedy zamierzam rano jeździć.
Według mnie sposób to rzecz drugorzędna. Ważne, żeby skończyć "na swoim" co się zaczyna. Albo udać, że właśnie o taki efekt nam szło.
Kurczę, gdybym umiała zamieściłabym filmik, który kiedyś naturalsom zrobiłam pt "Czyszczenie na wybiegu".
ale to co pisze ElaPe jest nie do przyjęcia i ja już kiedyś o tym pisałam.
powiedziała co wiedziała mundra głowa.
To se nie przyjmuj.
Co to cukier trujący jest czy co. Zresztą piszę o własnym koniu.
A jakbym miała sie użerać z cudzym koniem w dodatku obarczonym nienormalnym właścicielem co zabrania (nie wiedzieć czemu) podawać koniowi zanęty w postaci cukru to w ogóle bym się w takie coś nie bawiła.
Cukier nie jest trujący ale się kruszy w kieszeni i miesza z tytoniem z fajek. 😉
Miętuski w szeleszczącej torebce nieco bardziej praktyczne. Potem już torebka wystarczy. 😉
Ja sobie marchewki za pas spodni wtykam .Nieraz dookoła mnie. Bo Miła Pani musi być atrakcyjna pod każdym względem.
A po drodze na padok mam masę koni do odwiedzenia. No i osły.
ElaPe zaczęłaś się ciskać i nie przeczytałaś, co napisałam.
Pisałam o karmieniu stada, karmieniu obcych koni, a nie o karmieniu odławianego konia.
ElaPe zaczęłaś się ciskać i nie przeczytałaś, co napisałam.
Pisałam o karmieniu stada, karmieniu obcych koni, a nie o karmieniu odławianego konia.
Karmienie stada źle się kończy. Nawet ja nie praktykuję, chociaż stado mnie lubi i zna. Dwójeczkę można opanować.
Ja wciąż coś z dwójeczką robię jednocześnie.
Julie dalej nie rozumiem o co Ci chodzi. Ja tak robiłam i teraz, gdy zagwiżdżę to koń do mnie przybiega, więc uważam że ten sposób jest OK 🙂
Julie dalej nie rozumiem o co Ci chodzi. Ja tak robiłam i teraz, gdy zagwiżdżę to koń do mnie przybiega, więc uważam że ten sposób jest OK 🙂
Może o ten kantar=kaganiec ?
Koniuszy, a może też o to, żeby udawać, że się skubie trawę? Możesz opisać, jak to robiłaś? Zębami skubałaś? Na czworakach? 😲
Niee 😉 Bez przesady, po prostu chodziło mi o to, że trzeba "wejść" w środowisko konia.
Ja akurat urwałam gałązkę z drzewa :P Ale jej nie zjadłam, żeby nie było 😀 😉
aa kantary to niektóre konie mają strasznie mocno pozaciskane, nie mogły otworzyć pyska, miały kantar pod samymi oczami, nawet w stadninie spotkam sie z czymś takim... ://
Ja mojej kobyłce zawsze o dziurkę lub dwie luzuję 😉
wyswietlalo sie, ze edytowalas, wiec umiesz to robic. znow post pod postem 😤
aa kantary to niektóre konie mają strasznie mocno pozaciskane, nie mogły otworzyć pyska, miały kantar pod samymi oczami, nawet w stadninie spotkam sie z czymś takim... ://
Ja mojej kobyłce zawsze o dziurkę lub dwie luzuję 😉
w jakiej stadninie tak robią?? 😲
aa kantary to niektóre konie mają strasznie mocno pozaciskane, nie mogły otworzyć pyska, miały kantar pod samymi oczami, nawet w stadninie spotkam sie z czymś takim... ://
W ogóle nie jestem w stanie zrozumieć, o czym mówisz. Na pewno masz na myśli kantar? Jeśli koń miał kantar pod samymi oczami, to dlaczego nie mógł otworzyć pyska? Pod samymi oczami pysk koński się nie otwiera. Jak w ogóle można zapiąć kantar pod oczami? W jakiś obszar absurdów brniemy. Kantar pod oczami zamykający pysk, skubanie trawy polegające na złamaniu gałązki ....
Jak wygląda kantar:
http://www.re-volta.pl/forum/index.php/topic,725.660.html O tym mówimy? Czy o jakimś narzędziu tortur?
hej, dziewczyny, spokojnie, bo niepotrzebne nieporozumienia wynikają.
nie odbiegajmy od tematu 😉
trusia tak mówimy o kantarze.. - wiem co to kantar uśmiech miałam na myśli kucyki o krótkich pyskach... a z tym skubaniem trawy to był przykład - musisz się czepiać?!
ElaPe nie wiem czy mogę tu napisać, bo to taka antyreklama dla stajni.. ;/
bandofhorses przepraszam, ale nie wiedziałam, że na re-volta.pl jest dość dużo niemiłych osób... 🙁 nie spotkałam się jeszcze ze strony koniarzy z takim chamstwem :O nie miłe komentarze względem innych 🙁
bandofhorses, sory za spam 🙂
pozdrawiam i życzę powodzenia z klaczą 😉
[img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnwarn.gif[/img] kolejny raz brak edycji postow!!! to ostatnie ostrzezenie zwykle, pozniej bedzie moderowana. regulamin nie gryzie, warto sie z nim zapoznac.
koniuszy98
Nie pisz posta pod postem, tylko je edytuj !
bandofhorses przepraszam, ale nie wiedziałam, że na re-volta.pl jest dość dużo niemiłych osób... 🙁 nie spotkałam się jeszcze ze strony koniarzy z takim chamstwem :O nie miłe komentarze względem innych 🙁
bandofhorses, sory za spam 🙂
pozdrawiam i życzę powodzenia z klaczą 😉
dziękuje 😉
koniuszy98, Tu wszyscy są bardzo mili dla siebie, tylko że są pewne zasady. Wystarczy znać regulamin forum i go przestrzegać, nie odzywać się jak się nie ma nic mądrego do powiedzenia i nie udzielać "porad" początkującym, jeśli samemu jest się osobą początkującą.
I jeszcze pisanie poprawnie po polsku jest bardzo mile widziane.
Są inne fora, na których dzieci radzą dzieciom i na których można wypisywać dowolne bzdury, jeśli Ci się tu nie podoba.
Najważniejsze to to, czy właściciele tych koni życzyliby sobie, żeby ktoś obcy obkarmiał je cukrem w kostce
Jest w tym trochę racji, dlatego ja jestem zwolenniczką "łapania" koni na trawę.
Schylenie się i zerwanie kępki trawy najczęściej wzbudza zaciekawienie, na zasadzie "a co tam masz dobrego?" Przecież nie chodzi o to, żeby tak naprawdę konie czymś z ręki karmić, tylko o zaciekawienie i podejście.
Julie, jestem tu nowa i nie znam zasad "miedzy wami" jeśli Cię uraziłam w jakiś sposób to przepraszam. Nie jestem dzieckiem. A jeśli Ci się nie podoba moja rada to nie zaśmiecaj forum, tylko napisz do mnie na PW, a nie ośmieszaj w komentarzach, bo każdy ma inny sposób, może źle mnie zrozumiałyście lub wgl.
Pozdrawiam
Cześć dziewczyny. Przed chwilą wróciłam ze stajni. Jak zajechałam - standardowo konie na pastwisku, w tym Olimpia. Uzbroiłam się z kantar, uwiąz, marchewkę oraz cierpliwość i ruszyłam na pastwisko 😉
Nie szłam do niej. Nawet na nią nie spojrzałam. Głaskałam wszystkie konie po drodze, moim ulubieńcom dawałam małe kępki trawy do pyska, przeczesywałam ręką grzywę. Olimpia najpierw spokojnie stała " w stadzie " i patrzała kątem oka. Dostała ode mnie trochę trawy, ale kiedy wyciągnęłam rękę, żeby pogłaskać ją po pysku - odsunęła się. Kiedy podeszłam krok bliżej ( tyłem do niej, głaszcząc innego konia ) odeszła jeszcze dalej. I tak trochę się kręciłyśmy, aż w końcu odeszła dostatecznie daleko. Zaczęłam ją do siebie przywoływać: spojrzała na mnie ale stała w miejscu. Położyłam na ręce marchewkę, wyciągnęłam do niej rękę i zaczęłam cmokać i mówić " no chodź, chodź, masz marchewkę, masz ". Byłam już prawie zadowolona, bo klacz powoli powoli podchodziła.. aż w końcu kiedy znalazła się przy ręce - odskoczyła do tyłu. Dosłownie. Idzie sobie, idzie, wyciąga szyję żeby dosięgnąć do ręki a tu nagle zryw i nagły odskok w bok. 🤔wirek:
Potem wielokrotnie próbowałam ją jakoś podejść: idąc " nie do niej " zygzakiem, przysuwając się jednocześnie głaskając inne konie ale ona już wiedziała co się święci i profilaktycznie odchodziła na kilka kroków.
Poskutkowało dopiero złapanie innej klaczy, jej " przyjaciółki " i prowadzenie jej na uwiązie na padok. Dopiero wtedy Olimpia się zbliżyła. Zerwałam trawę i wyłożyłam na ręce: ta druga klacz się złapała, spokojnie szamała i dopiero wtedy ta właściwa stanęła obok mnie i próbowała dziabnąć trawki. Wtedy mój szybki ruch i kantar na łeb.
Oczywiście nie wzięłam jej od razu do pracy, a trochę z nią pospacerowałam, dostała trochę granulatu, pomiziałyśmy się i dopiero zaczęłam ją czyścić i tak dalej 🏇
Wtedy mój szybki ruch i kantar na łeb.
Oczywiście nie wzięłam jej od razu do pracy, a trochę z nią pospacerowałam, dostała trochę granulatu, pomiziałyśmy się i dopiero zaczęłam ją czyścić i tak dalej 🏇
Nie chce zapeszać, ale ten szybki ruch mógł zepsuć cały efekt. Nie można było spokojniej? 😀
[quote author=bandofhorses link=topic=88506.msg1443117#msg1443117 date=1340740446]
Wtedy mój szybki ruch i kantar na łeb.
Oczywiście nie wzięłam jej od razu do pracy, a trochę z nią pospacerowałam, dostała trochę granulatu, pomiziałyśmy się i dopiero zaczęłam ją czyścić i tak dalej 🏇
Nie chce zapeszać, ale ten szybki ruch mógł zepsuć cały efekt. Nie można było spokojniej? 😀
[/quote]
Spokojnie, nie był to jakiś zamaszysty ruch, że " mach! " i kantar na łbie. Dosyć szybkim ruchem było po prostu " objęcie " pyska klaczy. Jeżeli to rzeczywiście może dać złe skutki, następnym razem postaram się spokojniej 😉
To może moja wyobraźnia popłynęła, myślałam że to było heja na kowboja 😀
To może moja wyobraźnia popłynęła, myślałam że to było heja na kowboja 😀
W przypadku Olimpii takie " heja na kowboja " pewnie by się skoczyło jakimś bryknięciem, odskokiem albo cuś 😀
No to już masz sposób, zobaczysz, za każdym razem będzie co raz krócej. Ważne, żeby zawsze iść z nastawieniem "nigdzie mi się nie śpieszy" 😉
koniuszy98: Jeśli nie jesteś dzieckiem, to przepraszam. Nie chodzi o urażanie kogokolwiek.
Chociaż kto dorosły pisze "wgl"?
Mniejsza z tym.
Mam nadzieję, że będzie krócej i krócej, a może w końcu będę mogła ją łapać bez innych koni 😉
Złota szpachelka dla mnie 🤣 - odkopuję 😉
Wątek był o koniu którego ciężko złapać. A co w przypadku gdy konia się prowadzi i on nagle zawraca i spierdziela? Bardzo ciężko go wyczuć kiedy ma taki zamiar.
magda, kilka opcji. Od prowadzenia z uwiązem podpiętym do bocznego kółka, pod brodą i przez drugie kółko, poprzez podobne priwadzenie na łańcuszku, mocniej - łańcuszek w pysk. Inna opcja - halter. Przy większym ekstremum - dwóch prowadzących na 2 lonżach i wędzidle z werblikiem, wpiętym w kantar... ostatecznie kolec i łeb w dół (generalnie gagatki zawsze lepiej prowadzać z łbem jak najniżej).
_Gaga, właścicielka na halterze albo ogłowiu go sprowadza i nic. Także wątpię by nawet kolec pomógł w tym przypadku. Raczej myślę że tu trzeba jakiejś innej pracy, niekoniecznie przy samym sprowadzaniu tylko. Ale nie miałam doczynienia z tak cwanym przypadkiem, bo naprawdę ciężko go wyczuć.
A na lonży? Żeby mieć tą chwilę czasu na próbę zatrzymania konia. Mieliśmy takiego w pracy, dobrze wiedział, że go człowiek puści. Jedyne, co pomogło to lonża właśnie i dużo siły woli, żeby nie puścić.😅
magda, a prowadzenie konia przy samym ogrodzeniu? Konie zabierające się powinny być prowadzone na luźnej lince, nie powinny czuć żadnej presji. Czy tak samo będzie się zachowywać podczas przerzucenia uwiązu przez szyję? Spróbowałabym prowadzić między sobą a płotem na zupełnie luźnej lince odwracając uwagę smakołykami, idąc pewnie do przodu.