Trudny koń - definicja
Ciągle uzywa się tego określenia.
Jak przejrzałam, występuje to określenie w ok 30 wątkach.
Podkusił mnie pewnie diabeł 😀 do próby wyjaśnienia tego określenia.
Trudny- to znaczy
1.dominujący charakter?
2. okropny charakter - co oznacza?
3.trudny do nauki ?
4. prezentuje dziwne jak dla nas zachowania
5 agresywny
6.płochliwy
7...inne
A może to ludzie mają trudności z czytaniem koni , a konie sa zupełnie proste w znaczeniu : łatwe
Ciekawa jestem opinii 🙂
trudny kon? predzej brak umiejetnosci w rozwiazywaniu pewnych problemow ze strony czlowieka
[quote author=galopada_ link=topic=6135.msg258820#msg258820 date=1243011241]
trudny kon? predzej brak umiejetnosci w rozwiazywaniu pewnych problemow ze strony czlowieka
[/quote]
bzdura.
zen wiec jaka jest twoim zdaniem definicja?
Albo złożony, bez jednego głównego rysu koniobowości - kiedy nie da się działać wg jednego schematu, tylko pozostaje ciągła czujność i zmiany strategii. Albo ekstremalny w swoich zachowaniach. A najgorsze pewnie 2 w 1.
Dużo by gadać.. 😉
Jak dla mnie dla każdego może to oznaczać co innego..
Popieram zen. Zdarzają się przypadki specjalnej troski, i te są właśnie "trudne" 😉
mi sie wydaje, ze trudny kon to kon, ktory jest problematyczny w pracy- a charakter tych problemow zalezy od rodzaju uzytkowania, przy czym chodzi mi tu o zachowania wykaraczajace poza jakies tam normy (oczywiscie kazdy kon jest inny i co innego moze byc problemem, ale chodzi mi o zachowania niebezpieczne, badz niezwykle utrudniajace uzytkowanie). poza tym trudny kon to moze byc kon agresywny i dominant. kon niezwykle nerwowy, histeryczny. to moze tez byc kon elektryczny...
i zgodze sie, ze wszystko jest kwestia umiejetnosci- spotkalam sie wrecz z opinia, ze czesto najwybitniejsze konie, naleza wlasnie do tzw koni trudnych... czyli, ze wiedza i umiejetnosciami (i pewnie jeszcze czasem) da sie wszystko. a mam taki przykad z wlasnego podworka... jak przyjechala do naszego "trudnego konia" osoba, no coz, po prostu sporo lepsza od nas... hmm odrazu bylo widac efekty 😉
koń trudny to koń inteligentny, zazwyczaj koń jednego jeźdźca, szybko się uczy tych dobrych rzeczy i tych niepożądanych, potrzebuje konsekwentnego, sprawiedliwego szkolenia, wtedy da z siebie wszystko 🏇
Dla mnie to koń dyskutujący. I już. Z takim też pracuję teraz i może dlatego taka definicja mi pierwsza przyszła na myśl.
Teodora jak zawsze trafnie rzecz ujmuje 🙂 Oj tak, złożony i ekstremalny w zachowaniach na pewno będzie trudny, w najlepszym przypadku wymagający.
Naprawdę trudne są konie "psychiczne" - no nie da się znaleźć innego określenia - odpowiednik ludzkich zaburzeń psychicznych, emocjonalnych - schizofrenii, ciężkiej nerwicy, skrajnej depresji, autyzmu 🙁 Na szczęście zdarzają się bardzo rzadko i jeszcze rzadziej są to przypadłości wrodzone. Co jest charakterystyczne? Przedziwne, "nie mieszczące się we łbie", sprzeczne z instynktem samozachowawczym zachowania. Czy koń np. stojący 20/24h na dwóch i nonstop rżący jest "normalny"? - nie. Albo rozpędzający się i uderzający w trwałe przeszkody?
Trudne są też konie o zaburzonej koordynacji ruchów. Ogólnie gdy układ nerwowy pracuje bardzo źle to jest nieciekawie 🙁
Bardzo trudne (ale w innym znaczeniu - jeździeckim tylko) są konie z wyraźnymi wadami budowy, jeśli chcemy je do w miarę normy, wzorca zbliżyć.
koń trudny to koń inteligentny, zazwyczaj koń jednego jeźdźca, szybko się uczy tych dobrych rzeczy i tych niepożądanych, potrzebuje konsekwentnego, sprawiedliwego szkolenia, wtedy da z siebie wszystko 🏇
i to bym dolozyla tez do swojej poprzedniej wypowiedzi..
Trudny jest kon inteligentny. Nie jest latwo z takim pracowac, bo latwo sie nudzi, probuje jezdzca, szuka, sprawdza.... mysli.
Poza tym trudne sa konie z zaburzeniami psychicznymi. Nie zdarzaja sie bardzo czesto, ale jednak.
No i konie, ktore ktos "zrobil" trudnymi, konie z ciezka przeszloscia.
Zauważyłam, że definicja "trudnego konia" jest uwarunkowana - środowiskowo? 🤣 Koń w pewnych "okolicach" i okolicznościach uchodzący za łatwego - gdzie indziej może być skrajnie wymagającym 🙁
galopada_
moim zdaniem napisalas bzdure, bo sa konie trudne- ktorych definicje juz tutaj przytoczono- a mimo to da sie na nich jezdzic i trenowac bardzo trudne elementy. to, ze kon jest trudny nie jest tozsame z tym, ze jest 'niejezdny' jak i zarowno nie jest tozsame z tym, ze to czlowiek jest za glupi zeby sobie z nim poradzic. reasumujac- moj skary jest uwazany za trudnego konia- a mimo wszystko pod trenerka daje z siebie maksimum- co nie oznacza, iż fakt ze daje z siebie owo maksimum wylaczylo juz go z tego, ze jest trudny.
sa konie, ktorym zadasz jakis element i one go wykonuja nieomal bezrefleksyjnie, nie chcac badz nie widzac potrzeby 'dyskutowac' z czlowiekiem, calkowicie zadajac sie na jego wole. niektorzy nazywaja to szacunkiem i respektem. po czesci na pewno- ale ja widze to tak, ze te konie sa rowniez po czesci zwyczajnie..mniej inteligentne. i z takimi konmi pracuje sie zapewne niebotycznie prosciej niz z tymi prowadzacymi aktywny dialog.
chodzi mi o to, ze nawet te ,,trudne konie" odpowiednia praca mozna wyrobic na konie ,,normalne"
galopada_, a mnie chodzi o to, że nie zawsze się da. I nawet zakładając, że da się danego konia ucywilizować, to jeśli trzeba włożyć w niego 15 razy więcej pracy niż w innego nie oznacza właśnie, że jest trudny?
wole wyrazenie: kon specjalnej troski 😉
No cóż 🙁 "Pesymista to optymista dobrze poinformowany" 🙂
dla koń trudny jest nie tylko inteligentny, ale i ma przeszłość. Niby jest przewidywalny, ale... zawsze pozostaje to ale. Czasami następuje nagromadzenie czynników zew i ni z tego ni z owego z głowy konia dobywa się jakiś scenariusz, jakieś przeszłe zachowanie i zamiast tego, co robi zazwyczaj, koń odpala i wariuje.
Dlaczego? nie wiadomo, coś się przypomniało i koniec.
A najgorzej jest, jeśli do tego jest gorący- najpierw robi, potem myśli. A co robi? ucieka, gdzie pieprz rośnie.
Dla mnie trudny koń to taki, którego przeszłości nie znam, a on niechętnie ją ujawnia - heh zabrzmiało za bardzo po ludzku, ale chodzi mi o to, że jak pracuję z jakims koniem i natrafiam na jakąś barierę w koniu i nie umiem odczytać z jego mowy ciała o co chodzi, to wtedy zazwyczaj klasyfikuje go w myślach jako trudny przypadek. Próbuję słuchać go, znaleść odpowiedź na pytanie co mu się stało i co mogę zrobić by pokonać np. jakiś ogromny lęk w nim, ale zdarza się, że mam problemy z tym. Pracowalam z takim koniem, który robił niesamowite postępy w wielu dziedzinach, ale w jednej stał w miejscu przez wiele tygodni i w żaden sposób nie umiałam nic z tym zrobić, był kompletnie zablokowany w tym jednym aspekcie - takie konie zaliczam do trudnych (ale wtedy wciąż mam na uwadzę to, ze to ja mam problem, bo nie mogę odczytać co koń mi przekazuje ).
Jesli koń ucieka od rzeczy, które wyrządziły mu krzywdę, histeryzuje bo zostaje sam, atakuje jak czuje się zagrozony, itp to jest po prostu koniem, zachowuje się w sposób normalny dla swojego gatunku. I z takim koniem mi się pracuje łatwo, bo on pokazuje wyraźnie co jest problemem dla niego.
[quote author=galopada_ link=topic=6135.msg258950#msg258950 date=1243019260]
chodzi mi o to, ze nawet te ,,trudne konie" odpowiednia praca mozna wyrobic na konie ,,normalne"
[/quote]
Nie zawsze i nie z każdym koniem tak się da.
Zgadzam się z Polonez - są konie jednego jeźdźca i te konie dla każdego innego będą nie do jazdy zupełnie.
Więcej - będą nie do życia. Znam, posiadam i akceptuje... cóż takie życie...
Może zamiast trudne to z charakterem 😉
Uważam że trudny koń to taki z którym nie potrafimy sobie poradzić. Nie umiemy pomóc zrozumieć mu o co nam dokładnie chodzi i czego chcemy od niego wymagać. Na pewno każda z Was spotkała takiego na swojej drodze. Tak jak u ludzi są charaktery i zboczenia. tak i u koni.
Nie zawsze człowiek może wpłynąć na psychikę konia. Można do niego dojść starać przekazać mu pewne sygnały ale to już jego indywidualna sprawa czy będzie te sygnały CHCIAŁ odbierać. Na szczęście jest mało takowych osobników które nie chcą 🙂
Osobiście popieram Zen, bo kilka razy widziałam przypadki koni dość problemowych samych w sobie a co dopiero przy człowieku,- gdzie używano metod naturalnych żeby im pomóc zrozumieć strategie działań ludzkich. Owszem wiedziały o co biega ale nagminnie łamały wszelkie zasady w momencie znudzenia czy innych pierdół. Dały się ujeździć i co z tego jak charakter dalej był jaki był.
Znam przypadek konia agresywnego do prawie wszystkich koni z którymi miał styczność ( o ludziach nie wspomnę) Owszem były ogier a obecnie 6-7 miesięczny wałach. Nie potrafi i nie potrafił zintegrować się ze współtowarzyszami na padoku. Zawsze musiał pokazać swoje zdanie i agresywne nastawienie. Tylko często było ono złośliwe.
Z niego zawsze była taka Zosia Samosia. Ja swoje wy swoje. Gryzienie i atakowanie nastąpiło z potrójną siłą w trakcie końcowego dorastania - 4-5 lat. teraz to zupełny odludek. Owszem kto ma silna rękę ( mówię o mocnym trzymaniu wodzy czy lonży) i litr stanowczości to potrafi sobie z nim poradzić, ale dzieci samotnie bym do niego na głaskanie nie wysyłała. On wogóle nie potrafi reagować na miłe gesty dopóki nie ustali się z nim hierarchii- a i wtedy ma to tak naprawdę w dupie. Paniczem nie jest ani szlachcicem i ma gdzieś dobre wychowanie.
To sie przekłada do wszystkich ludzi. Nie robi tego ciągle, da do siebie w końcu podejść ( jak wie że skończyły się żarty), ale zdarzają sie przypadki nagminnej agresji w stosunku do osób mu przychylnych i rozpieszczających.
Owszem chłopak chodzi w bryczce , w siodle... ale trzeba spodziewać sie po takim osobniku wszystkiego.
Czy uważam że jest problemowy? Nie ... ale ma po prostu swój własny świat gdzie człowiek raczej nie będzie umiał mu pomóc. A dla wielu jest dość trudny .
Taki koń nie jest raczej przychylnie nastawiony do współpracy i żadne w świecie triki nie zmienia mu charakteru. Już wiele osób probowało go złamać ( rożne sposoby, rożne akcje mówię o zaprzyjaźnieniu ) a on i tak suma summarum wracał do swoich dawnych przyzwyczajeń. Owszem wiedział, ze lepiej nie zadzierać ale zawsze dopatrywał sie luki w systemie szkoleniowym, żeby pokazać swoje zdanie. Taki koń to istny pochłaniacz czasu 🙂 Jeśli pracował ostro, męczył sie to dawał na luz. Ale jak mu się nudziło... hehehe to lepiej było odpuścić wizyty u niego.
No i chyba jest definicja 😀 "Trudny koń to pochłaniacz czasu" 🤣 Brawo! zabeczka 😁
Trudny koń, to według mnie inteligentny koń, myślący, dyskutujący, mający własny pomysł na jazdę, mający swoje dni. To koń nie zgadzający się na ugodę, chcący stawiać na swoim, ale w sytuacji, gdy jest to niemożliwe - szukający kompromisu.
I jak to już dziewczyny napisały...
To koń pochłaniający mnóstwo czasu, koń jednego jeźdźca.
Trudny koń to taka typowa baba podczas cichych dni - nie, bo nie, foch, tak ma być i już, nie wiem, pomyślę, nie chcę, zastanowię się...
A ja myślę, że dla każdego człowieka sprawa wygląda inaczej.
Dla kogoś kto zaczyna swoją przygodę z jeździectwem trudny koń to taki, który nie chce zagalopować, ścina narożniki, wybija w kłusie czy nie chce ruszyć z miejsca.
Gdy osoba doświadczona wsiądzie na tego samego konia, staje się on zupełnie normlanym, skupionym, nie próbującym głupot zwierzęciem.
I pewnie jest wiele podobnych sytuacji. Nie raz spotkałam się z określeniem że mój koń (znany na volcie jako Ritek) to bardzo trudny koń. Niektórzy nie są w stanie go wziąć na kontakt, poskładać czy nawet zagalopować (o czym się już paru voltowiczów przekonało), a niektórzy bez problemu przejadą na nim C klasę w ujeżdżeniu.
Dlatego myślę, że klasyfikowanie konia trudny/łatwy zależy od umiejętności i doświadczenia jeźdźca.
A z zupełnie innej strony trafiają się też trudne młode konie, które po prostu nie chcą współpracować, zaakceptować siodła, jeźdźca.
rtk - jako że też go już trochę znam, Ritka znaczy się 😉 to dopowiem, że bywa odwrotnie, jak ktoś na niego patrzy z boku to czasem spotykam się z określeniem że właśnie wygląda na łatwego, jest tzw. :"samograjem" 😉 więc ciekawe zjawisko, że potrafi tak lekko wyglądać do czasu wsadzenia d... w siodło 🙂 😁 wtedy widać że jednak sam z siebie to on pracować nie lubi i wymaga od jeźdźca by go dobrze poprowadził 😉
A ja spotkałam się z takim określeniem, że tylko ''głupie'' konie chodzą w dużym sporcie, bo tylko te godzą się na takie traktowanie czyt. intensywne treningi, częste wyjazdy,duże obciążenia itp. Oczywiście to zdanie zostało powiedziane pół żartem 😉
Pomijam moje własne definicje "trudnego konia', to zawsze powtarzam: trudny koń, to własny koń.