Co byście chcieli w życiu robić?
bera7 tak po prostu? w sensie, po szkole policyjnej?
Lov z policją jest nieco inaczej niż z innymi zawodami 😉. Normalnie najpierw idziesz do szkoły a potem starasz się o pracę w zawodzie.
W policji najpierw starasz się o pracę a potem oni Cię szkolą w zawodzie.
Teraz wymagania się trochę zmieniają i bałagan jest. Ale do niedawna brali ludzi po maturze i wysyłali na szkółkę, która trwa niespełna rok. Jak ktoś jest zdolny to może się dostać do szkoły oficerskiej w Szczytnie.
Bera nie całkiem prawdę piszesz - również można pójść najpierw na studia a potem na rok do oficerskiej, jeśli idziesz najpierw do policji to zwykle całe studia masz w ich szkołach, różni się tym, że idąc najpierw do policji masz rok mniej nauki.
Z konną też nie jest tak, że od razu idziesz tam gdzie chcesz. Znajomi z konnej musieli normalnie odbyć 2 lata jako krawężniki, co dwa lata temu było jeszcze obowiązkiem - trochę inne zasady obowiązują np. informatyków.
Lov a może wojsko?
🚫
Dobby, Czy to oczko Hugh?
dobby, gdzie wojsko, to nie dla mnie 😁
a nikomu z was nie marzy się praca z dziecmi? 😁
Bera nie całkiem prawdę piszesz - również można pójść najpierw na studia a potem na rok do oficerskiej, jeśli idziesz najpierw do policji to zwykle całe studia masz w ich szkołach, różni się tym, że idąc najpierw do policji masz rok mniej nauki.
Z konną też nie jest tak, że od razu idziesz tam gdzie chcesz. Znajomi z konnej musieli normalnie odbyć 2 lata jako krawężniki, co dwa lata temu było jeszcze obowiązkiem - trochę inne zasady obowiązują np. informatyków.
Lov a może wojsko?
Napisałam tak, ponieważ chyba lepiej zrobić od razu oficerkę u nich, mając przy tym dochody niż najpierw studiować coś innego a potem się doszkalać? Oczywiście, że można tak jak napisałaś. Mój kolega był po AWF a potem do policji trafił dopiero.
Z przyjmowaniem do konnej też różnie bywało i bywa. Koleżanka najpierw była w konnej, potem za biurko się przeniosła. Generalnie w policji zmieniają się przepisy jak w kalejdoskopie 😉.
a nikomu z was nie marzy się praca z dziecmi? 😁
oj mi na pewno nie.
dzieci i ja to jakaś abstrakcja jest.
poza tym kto to widział żeby dziecko dzieci zabawiało 😉
🚫
Dobby, Czy to oczko Hugh?
Si 😍
Lotnaa, nie, znam różnych ludzi pracujących przy koniach, ale niestety większość i to spora, po parunastu latach pracy przy koniach nie reprezentuje podobnego poziomu co znajomi prawnicy czy dziennikarze.
Oj, Strzyga, jak Cię voltowo lubię i jak mi się Twoje "zacięcia" podobają, tak to mnie ruszyło!
Prawnicy??? - ludzie na poziomie??? (ci non stop prowadzący po pijaku sędziowie na przykład). Dziennikarze??? Może jeszcze Artyści??? (bez haszu ani rusz).
Nie ma sensu uogólniać. Najbardziej wartościowi ludzie wszędzie są "trudni do upolowania". To nie zależy od zawodu.
"Im bardziej poznaję ludzi tym bardziej kocham konie" - znasz to powiedzenie?
Jak co do czego, ważniejszy okazuje się poziom moralny, nie intelektualny 🙂
I jeszcze:Nauczyciele nie będący autorytetami? (szczerze współczuję przygody z wykształceniem).
Ramires Akustyka? Inżynieria dźwięku?
Poniuś Jak masz solidne znajomości w kręgach prawnych - przerzucaj się na prawo. Gdy nie - forget it.
Dzionka Projekty mogą być informatyczne, ekonomiczne etc.
halo, nic dodać nic ująć.
Mogę tylko osobiście powiedzieć, że mimo, że przerabiam teraz trzecią uczelnię w życiu, i z różnymi wybitnymi osobami mam przyjemność pracować, to największym autorytetem już chyba na zawsze będzie mój były trener, człowiek prosty, po zawodówce, który od wczesnych lat zasuwał jako kowal i masztalerz. I chociaż nie był super oczytany i często zaciągał swoim nieco wiejskim akcentem, to na zawsze pozostanie w moim sercu - przez swoją dobroć i bezinteresowność.
A podawanie prawników jako przykładu... hm, moja siostra w tym światku siedzi i jakoś cieszę się, że jestem od tego daleko. A ona, mimo swoich 8 lat edukacji i wielu więcej w zawodzie wciąż powtarza o tym środowisku: "jacy ci ludzie są poj****i".
Strzyga, wg. mnie ta rozmowa sprowadza się trochę do tego, co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Czy chcesz wiedzieć, żeby móc zabłysnąć w towarzystwie? Czy może chcesz wiedzieć dla siebie, nawet jeśli tej wiedzy nie wykorzystujesz w pracy/na co dzień? Mogłabym dać przykład mojego wujka rolnika, który chociaż nie poszedł na studia, wiedzą o polityce i historii najnowszej bije wszystkich na głowę. I wie to dla siebie, dla własnej satysfakcji, chyba że prowadzi intelektualne dyskusje ze świniami.
a ja mysle ze Strzyga to dzieciak jeszcze i nie ma co się na dzieciece przemyslenia obruszac, bo ja tak to odbieram, pojdzie do pracy, zobaczy jak wygląda prawdziwe zycie to i optyka będzie inna
pozyjemy zobaczymy
a o pracę z dziecmi się pytam
bo się zajmuję 25, takich 2,5-3 latków
zaraz znow bedzie ze mało ambitnie 😵
Sznurka a tak mało ambitnie, za to za odwagę należy się 👍 Na studiach opiekowałam się trójką i mimo, że dzieci uwielbiam (byle nie swoje :hihi🙂 to nie podjęłabym się na nowo tego wyzwania. Ta praca dała mi większą szkołę życia, niż wszystkie inne prace późniejsze, łącznie z obecną.
prawnicy??
jesssssssu... znam wielu, nawet moja sio... jest jednym z nich...
większych "tuków" i ograniczonych intelektualnie ludzi nie znam... co do alkoholizmu tej grupy zawodowej... wolałabym sie nie wypowiadać... ale znane z autopsji sa mi scenki jak skończyliśmy impreze o 5 rano... a o 7.30 WAŻNY PAN ProKURATOR pijący równo z nami... zataczajac sie wsiadł do auta i pojechał na rozprawę 👀
za to jedną z najbardziej barwnych i ciekawych osobowiści oraz odznaczający się duzą inteligencją - jest mój przyjaciel Z. - człowiek bez szkół zajmujący sie pasieniem bydła, który całe lata spędził w oborach i na pastwiskach... i w wieku 45-lat po raz pierwszy widział morze ;-)
pomimo, że skończyłam dwojakie studia + mba moją najlepszą przyjaciółką jest matka 4 dzieci, niewykształcona babeczka po szkole podstawowej pracująca jako kucharka - nie da się do niczego porównać czasu z nią spędzonego i rozmów do rana 😀
Jeśli ktoś chce sie rozwinąc - rozwinie się nie mając studiów, pracując przy koniach, czy świniach. A jeśli nie chce to nawet dyplomy i stanowiska nie pomogą...
Na pierwszy rzut oka widzac goscia w garniturze i gościa w widłami można odnieść naprawę MYLNE wrazenie... komu tak naprawdę słoma z papci wystaje ;-)
"bo ludzie dzielą się na samouków i nieuków" R.Krool 😉
rozwój osobisty w żaden sposób nie zależy od ukończonych szkół
przygotowujących nas jedynie do pełnienia określonych ról w społeczeństwie
to co znajduje sie w naszych głowach i duszy zależy już tylko od nas samych
też jestem prawnikiem z wykształcenia 😉
a ja mysle ze Strzyga to dzieciak jeszcze i nie ma co się na dzieciece przemyslenia obruszac, bo ja tak to odbieram, pojdzie do pracy, zobaczy jak wygląda prawdziwe zycie to i optyka będzie inna
pozyjemy zobaczymy
a o pracę z dziecmi się pytam
bo się zajmuję 25, takich 2,5-3 latków
zaraz znow bedzie ze mało ambitnie 😵
25? Bardzo odwaznie i bardzo ambitnie 🙂
Poza tym - masz racje. Juz wczesniej przewijaly sie wypowiedzi innych nastoletnich uzytkowniczek, typu 'nie po to ide na studia, zeby potem w domu siedziec'. Z perspektywy licealisty wszystko jest jasne i proste, poza tym sklonnosc do wyglaszania radykalnych opinii jest w tym okresie najwieksza, co znam z autopsji 😉 Tyle, ze te poglady nie biora sie z doswiadczenia zyciowego (którego rzecz jasna brak), ale sa zazwyczaj pustymi sloganami.
Oj Strzyga, Strzyga, zebys Ty wiedziala... jacy TAK NAPRAWDE sa Ci Twoi dziennikarze i prawnicy... w dzisiejszych czasach autorytetów wsrod nich ze swieca szukac.
Sznurka... normalnie wow 😲 zaskoczyłaś mnie! 👍 👍 👍 👍 👍
jestem autentycznie pełna podziwu, bo nie wiem jakie pieniądze ktoś musiałby mi płacić, żebym się podjęła.
nie mówcie wcale, ze praca z dziecmi nie jest ambitna... pracowałam kiedyś kilka dni (!) jako opiekunka zajmując się kilkulatkiem i to było najgorsze kilka dni mojego życia. Dziecko było sympatyczne, rodzice też mili, ale nie ma mowy - ja się do tego nie nadaję. Dzieciaki potrafią zadawać takie pytania... albo wymyślać takie zabawy i takie rzeczy... a dla nich wymyślić zabawę, która je zajmie na dłużej to już w ogóle wyzwanie 😉
mi kłopot sprawiał jeden.
a co dopiero by mi zrobiło 25!!! 😲
W ŻYCIU 😉
także Sznurka - jeszcze raz 👍
Wiecie, co mnie najbardziej bawi to fakt, że wielu dorosłych ludzi (powiedzmy ze nie będę wnikać kto i nie chodzi o osobę z forum) uważa tak, jak Strzyga - nie masz szkoły, to nie jesteś na poziomie. Jak mówię kim będę w przyszłości to patrzą na mnie jak na wariatkę a potem pytają czy coś studiuję. Uspokajają się i mówią, że to dobrze, bo jak to tak być takim kompletnym tłukiem bez wykształcenia 🙄 🙄 🙄
co nie zmienia faktu, że niektóre osoby dobrze mnie znające reagują na mój wybrany zawód pianą na ustach i wrzaskami, że nie będę się zadawać z debilami bez ukończonych szkół i że mam mieć "poważny zawód" bo inaczej "ludzie nie będą mnie szanować" i będą mnie uważać za ostatnią idiotkę.
wychodzę z założenia, że niech mnie uważają, za kogo tam chcą, a ja mam to głęboko tam, gdzie światło nie dociera 😁
bo o niektórych ludziach na moim, bądź wyższym, bądź dużo wyższym poziomie edukacyjnym, wolałabym się nie wypowiadać 😵
Po 8 latach pracy zawodowej stanowczo stwierdzam, że najszczęśliwsza będe w własnym domu z ogródkiem, pasając koniki 😉 i wychowując dzieci.
Tak się wtrącę.... Coraz częściej przekonuję się o tym, że żadne studia nie uczą kultury osobistej.
Mam znajomego na tych "najbardziej elitarnych studiach świata", który lubi porozbijać się po barach, kończy imprezę o godzinie 6, śpi dwie godziny i jedzie na praktyki. Mimo, że jest inteligentny, jest też jednocześnie zadufanym w sobie bubkiem, z którym bym w życiu nie chciała mieć nic do czynienia.
Inny znajomy, matematyk i fizyk, a w rozmowie ma się wrażenie, jakby się rozmawiało z wsiowym głupkiem, co się cieszy z byle czego, opowiada nudne kawały i w życiu by się nie pomyślało, że za niedługo czeka go praca magisterska.
[quote="Kaprioleczka"]Wiecie, co mnie najbardziej bawi to fakt, że wielu dorosłych ludzi (powiedzmy ze nie będę wnikać kto i nie chodzi o osobę z forum) uważa tak, jak Strzyga - nie masz szkoły, to nie jesteś na poziomie.[/quote]
Hehe fakt. Zastraszająca większość tak uważa. A jak się komuś noga powinie np. wywalą go z liceum albo nie przejdzie do następnej klasy to momentalnie przypina mu się łatkę "nieuk, tłuk, nigdy do niczego w życiu nie dojdzie" mimo to, że ów zaczął szkołę od nowa, poprawił wyniki, zdał maturę i kończy studia, tego nikt nie widzi, tylko "bo 10 lat temu go wywalili z liceum i na pewno do niczego nie dojdzie". 😵
przypomina mi to dwie sytuacje
=> moja koleżanka - dla matki zawsze "za brzydka, za gruba, za głupia" zawsze kochała zwierzęta... żeby sie odczepić od matki skończyła studia... żeby jej pokazać papier ze słowami "teraz sie odp.. bo ja i tak będę groomerem"
=> kolega z rodziny medyków - tradycje, dziady, pradziedy, rodzice znani medycy ... wiec on też MUSI byc medykiem... kolega kompletnie nie nadający sie od tego... skończył medycynę z wyrożnieniem... walnał starym dyplomem i sie wyprowadził - bo juz na 3 roku zaczął ASP bo chce być malarzem...
ważne by być taką osobą- która realizuje cele!
Właśnie 😉
przyznam się szczerze, że dla mnie w życiu większymi autorytetami są osoby, które do czegoś doszły (nie koniecznie do czegoś naukowego) niż takie które skończyły milion szkół. Nie będę wymieniać kto konkretnie bo nie o to chodzi, ale jeśli ta osoba do czegoś doszła w życiu, robi to, jest szczęśliwa, a przy tym jeszcze jest sympatyczna, inteligentna i normalna, to czego jej jeszcze potrzeba?
zresztą ponadprzeciętna inteligencja też nie jest niezbędna do istnienia, bo doświadczenie życiowe czy tzw. "wyczucie sytuacji" wielokrotnie znaczy dużo więcej niż inteligencja.
Zadna szkola nie uczyni czlowieka inteligentnym.
Troszkę tu się zrobił front kontra studiom. Nie przesadzajmy- jednak duża część ludzi, którzy po podstawówce poszła do pracy nie "grzeszy" kulturą osobistą czy mądrością życiową- również ci pracujący z końmi. Już tak nie gloryfikujmy. I osób chlających dzień i noc jest zapewne więcej wśród osób z wykształceniem podstawowym pracujących fizycznie niż wśród prawników czy lekarzy. Co nie zmienia faktu, że ci drudzy są często nadętymi bufonami.
Mi osobiście ciężej dogadać się z moimi koleżankami z podstawówki, które już mają dwuletnie dzieci niż z koleżankami ze studiów- inne cele, inny światopogląd, inne wartości i chociażby inne słownictwo.
Mam nadzieję, że sama nie wyjdę tutaj na nadętego bufona, ale jak dla mnie wybór szkoły lub jakiejkolwiek innej formy rozwoju jednak świadczy o człowieku i jego ambicjach.
to juz bylo walkowane, jesli nie w tym watku, to w ktoryms z pokrewnych. W dzisiejszych czasach magistrem z latwoscia moze zostac kazdy glab. Glabom tym wlasnie wtlacza sie do glow, ze jesli nie pojda na studia (bylejakie), to znaczy, ze sa glabami. A niestety, czlowiek glupi nie zdaje sobie sprawy ze swojej glupoty. Ba, czesto mu sie wydaje, ze jest najmadrzejszy na swiecie. Wiec taki glab sobie mysli: ja glabem? W zyciu! I zapisuje sie do szkoly lansu lub dostaje sie na rekreacyjny kierunek, gdzie po pieciu latach bumelowania i dobrej zabawy otrzymuje swój upragniony dyplom.
Rzeczywiscie, czlowiek swiadomie wybierajacy interesujace go studia, chacy poszerzac swe horyzonty - to inna sprawa. Ale przeciez w naszym kraju inteligencji juz prawie nie ma. To jest promil spoleczenstwa. A cala reszta dumnie studiuje, przekonana o swej wyjatkowosci.
Winie za to system, który chcial sobie ta inteligencje stworzyc. Tak sie nie da. Przez to mamy setki tysiecy magistrów, którzy nie potrafia sie porzadnie wyslowic, a o kreatywnym mysleniu czy ciekawej osobowosci mozna zapomniec. Dodajac brak jakichkolwiek umiejetnosci, kto takiego zatrudni? Do czego?
A margines spoleczny to zupelnie inna kategoria. Niektórzy po prostu nie maja mozliwosci, zeby cokolwiek z nich bylo - matka pila, ojciec pil, babka pila, on tez pije. I nie pracuje, bo nikt w jego rodzinie praca sie nie skalal, a jakos wszyscy zyja. Ale naprawde, niejeden krowy pasie, kto ma w glowie wiecej ode mnie czy Ciebie. Na przyklad ojciec mojego faceta - doktor habilitowany, psycholog, wykladowca na wyzszej uczelni. Pochodzi ze sciany wschodniej, jego matka urodzila sie w Kijowie i wychowala w domu dziecka. Ojciec pochodzil z zamojskiej wsi. Chlopak cale dziecinstwo te krowy pasal, i gdyby nie upór, samozaparcie i mozliwosci (a w tamtych czasach jedyna droge dawalo wojsko, co sie niestety wiazalo pozniej z ciezkimi dylematami moralnymi i wyborami podejmowanymi w imie wyzszej sprawy) nigdy by sie stamtad nie wyrwal, zostalby tym wiesniakiem z latka glaba, chociaz w glowie by mu sie plataly takie rzeczy, o którym sie nie snilo Waszym filozofom 😉
Oj Strzyga, Strzyga, zebys Ty wiedziala... jacy TAK NAPRAWDE sa Ci Twoi dziennikarze i prawnicy... w dzisiejszych czasach autorytetów wsrod nich ze swieca szukac.
Ich nawet nie trzeba poznawać, żeby wyrobić sobie osąd.
Bo jaką moralność może mieć człowiek, który- widząc że w pewien sposób kształtuje światopogląd odbiorców- manipuluje faktami, gra na uczuciach gawiedzi i wszystko po to, by dostać kasę?
Wiedziałam, że mam kontrowersyjne poglądy.
Wydaje mi się babki, że mylicie pojęcia. Kultura osobista nie zależy od wykształcenia i pracy!!! Wydaje mi się to oczywiste, tak jak fakt, że ja nigdzie o tym nie pisałam 🤔
Wyszło od tego, że ja wywożenia gnoju za ambitne i rozwojowe nie uważam. A kto co robi w wolnym czasie to jego absolutnie osobista sprawa.
Jeśli o prawników i dziennikarzy chodzi, to ja mam do czynienia z takimi z największych kancelarii w kraju, więc może patrzę na to inaczej niż znając tych, co ledwo prawo skończyli oraz dziennikarzy może nie tych "najpopularniejszych", ale pracujących w ogólnopolskich gazetach i telewizjach. Fascynuje mnie w nich to, że można z nimi porozmawiać na każdy temat. Zadziwia mnie ich wiedza i bardzo lubię z nimi rozmawiać, bo mówią mądrze i zawsze bardzo wiele mogę się od nich dowiedzieć. Imponują mi wiedzą historyczną, ekonomiczną, zahaczającą o wiele dziedzin życia. To ludzie, którzy muszą się ciągle dokształcać, ciągle poszerzać swoją wiedzę. A na dodatek wspaniale potrafią ją przekazać. Oczywiście, wiem, że nie WSZYSCY dziennikarze i prawnicy są wspaniali, ale przecież pisałam o tym w poprzednich postach!!!
szunrka- pracować, już trochę pracowałam ( i nie, nie w sklepie, ani sprzedając balony), więc tak też bez przesady z tą moją optyką.
Oj Strzyga, Strzyga, zebys Ty wiedziala... jacy TAK NAPRAWDE sa Ci Twoi dziennikarze i prawnicy... w dzisiejszych czasach autorytetów wsrod nich ze swieca szukac.
To ja mam chyba ogromnego farta, bo znalazłam. Dla ciekawskich mogę przesączać ostatni program z moim prawniczym autorytetem.
Bush- ale o jakich dziennikarzach Ty mówisz? Chyba o pismakach, a to zupełnie inna bajka.
Taka jest moja osobista i prywatna wizja pracy ambitnej i tyle.
Strzyga a ile masz lat? i gdzie pracowalas?
a poglądów nie masz kontrowersyjnych, choc wiem ze bys chciała
niedojrzałe ot co
Lat mam 18, pracowałam w międzynarodowej firmie zajmującej się się produkcją i dystrybucją ochrony wód środowiska naturalnego oraz w firmie zajmującej się produkcjami telewizyjnymi.
Poglądów kontrowersyjnych wcale bym mieć nie chciała, nie wiem dlaczego wyciągasz takie wnioski.
Możesz to nazwać niedojrzałym, choć nie jestem do końca przekonana czy jesteś akurat najlepszą osobą, która powinna wydawać takie osądy.
Chciałabym pracować w miejscu w którym stale bym się rozwijała i mam nadzieję, że tak się stanie. Poza tym nie wiem czemu pokutuje jakieś dziwne stwierdzenie, że ludzie pracujący w "zwykłych" ( dość niefortunne słowo, ale mam nadzieję, że nikt nie odczyta tego w opaczny sposób) miejscach, nie mają żadnych życiowych pasji i są wypaleni...
Strzyga, a w jakiej roli i co robiłas?