Co byście chcieli w życiu robić?

Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
26 lutego 2009 17:44
sznurka, a chcesz jeszcze żebym Ci podała pin do karty? Wybacz, ale ja się aż tak bardzo na forum nie uzewnętrzniam, sama ostatnio z resztą narzekałaś na wykorzystywanie informacji, które podawałaś.
I osób chlających dzień i noc jest zapewne więcej wśród osób z wykształceniem podstawowym pracujących fizycznie niż wśród prawników czy lekarzy.

Tu bym trochę polemizowała 🙄 Ci drudzy może nie w dzień, za to często "do lustra" - trzeba dbać o image 🤣 Iluż ja znam alkoholików "na poziomie", których mało kto o to podejrzewa!
Strzyga Pogratulować znajomych! Pamiętaj tylko o różnicy między radosną prezentacją swojej osoby (wobec młodych, ładnych osób płci przeciwnej najlepiej) a stanem faktycznym 😉
Sznurka  😅 Moja ukochana reklama! (awatar).
Ostatnio byłam na występie przedszkolnym na hali sportowej. Patrzyłam na pracę wychowawczyń i bardzo mnie to podniosło na duchu: jeżeli te kobiety dają radę z takimi wyzwaniami  🙇 to ja tez dam radę z tymi, które mnie czekają. Jestem im ogromnie wdzięczna za nieocenioną pomoc w wychowaniu moich dzieci!
halo, hihi bo to są wyzwania ale jest zabawnie, w sumie podjęłam wyzwanie bo traktuję to jako przygodę!
Strzyga, ja miałam zal ze dopisywanie czyich urojen jako scenariusza mojego zycia
nie chcesz nie mow choc unikologia tez o czyms swiadczy
Strzyga, myślę, że Sznurce chodziło o to, ze jeśli tylko parzyłaś kawę i odbierałaś telefony to raczej niewiele to jest praktyki i niewiele z tego środowiska. Co nie oznacza, że to mało na 18-sto latkę, wręcz przeciwnie, wiele osób w Twoim wieku (jak to brzmi, nie tak dawno też miałam 18 lat) nie ma w ogóle żadnego doświadczenia w CV i cokolwiek tam nie robiłaś, na pewno będzie świetnie wyglądało w CV 😉

jeśli zaś chodzi o poziom poszczególnych grup, to tak naprawdę osoby oczytane, kulturalne, uczciwe, inteligentne, interesujące i tak dalej trafiają się wszędzie. Ja dam taki przykład ze środowiska politycznego, bo spędziłam tam kilka ładnych lat pomagając na różnych stanowiskach i funkcjach w strukturach partii, w trakcie wyborów i takie tam i poznałam bardzo dużo naprawdę bardzo różnych ludzi. Jedni byli niesamowici od początku do końca i są nadal niesamowici, z czego jedna z osób jest jedną z najuczciwszych osób jaką znam w ogóle, poza tym jest to osoba bardzo inteligentna, kreatywna, oczytana i sympatyczna, a przy tym na dość wysokim stanowisku, co jest rzadkie w ogóle w życiu, plus dodatkowo politykom przypina się odpowiednią łatkę... ale spotkałam tam też jednego człowieka którego wolałabym nigdy nie spotkać.

dziennikarzy też znam wielu i "pismaków" i tych takich trochę bardziej znany, stopień zabufonienia i mistrzostwa świata nie zależy od stanowiska, tak samo jak ilość wlewanego w siebie alkoholu.

generalnie ludzie są różni niezależnie od grupy społecznej. z tym, że  nawet fajni ludzie, jeśli są zbyt podatni na "wpływ środowiska" 😉 niestety się manierują i bywa, że przestają być fajni  🙄 i takich też kilku znam, choc to akurat prawników.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
26 lutego 2009 18:17
Strzyga Pogratulować znajomych! Pamiętaj tylko o różnicy między radosną prezentacją swojej osoby (wobec młodych, ładnych osób płci przeciwnej najlepiej) a stanem faktycznym 😉


Pochlebiasz mi bardzo  😂 ale akurat w moim przypadku radosna prezentacja własnej osoby odpadka, bo znamy się już na prawdę długo z niektórymi osobami ( i to w większości z kobietami ;]) i to raczej nie spotykamy się w okolicznościach w których należy się "lansować" i dobrze pokazywać, tylko kiedy można normalnie porozmawiać i dowiedzieć się ciekawych rzeczy. Ja nie przeczę, że mogę być nieobiektywna, jeśli o te osoby chodzi, ale inni, obiektywni też oceniają je dobrze, więc chyba mogę mieć czyste sumienie.

Sznurka, wiedziałam, że tak powiesz. Skoro osiągnęłaś satysfakcję i spełnienie pisząc to i myśląc, Bóg wie co, to na zdrowie Ci, bardzo się cieszę, że mogłam Ci poprawić humor. na szczęście moje prywatne życie, to moje PRYWATNE  życie i chcę, żeby takie pozostało. Obojętnie jakie przez to Ty odniesiesz wrażenie. ja niestety nie czuję presji udowadniania Ci, że się mylisz czy też może masz rację. Wybacz.
Najpewniej "rozkład jakości" ludzi, których się spotyka - odpowiada krzywej Gausa 🤣(...)z czego jedna z osób jest jedną z najuczciwszych osób jaką znam w ogóle, poza tym jest to osoba bardzo inteligentna, kreatywna, oczytana i sympatyczna, a przy tym na dość wysokim stanowisku, co jest rzadkie w ogóle w życiu, plus dodatkowo politykom przypina się odpowiednią łatkę... ale spotkałam tam też jednego człowieka którego wolałabym nigdy nie spotkać (...)
Halo, spotkałam też więcej ludzi których niekoniecznie chcę znać 😉 ale jedną osobę wspominam naprawdę, szczególnie dramatycznie źle.

a i jest też dużo ludzi którzy są moimi bardzo dobrymi przyjaciółmi z tamtego kręgu, tylko z różnymi cechami u nich różnie 😉  😁
Ale ja poważnie o krzywej rozkładu statystycznego! Najwięcej jest tych "przeciętnych", najmniej - wybitnych i wręcz przeciwnie.
mnie tu chyba jeszcze nie było...
liceum w klasie mega humanistycznej
zaraz po maturze 3 miesiące na kierunku związanym z Ukrainą, który rzuciłam, popracowałam trochę, a teraz 2 rok psychologii
i im więcej tej psychologii, tym bardziej wiem, że nie chcę być żadnym terapeutą, psychoanalitykiem itd, wręcz przeciwnie, jak najdalej od tego...
marzy mi się ścieżka reklamy i zachowań konsumenckich i trochę kursów z zakresu psychologii organizacji
i od jakiegoś czasu pląta mi się po głowie myśl, żeby zostać konsultantem ślubnym - takim polskim wedding plannerem  😁
a tak z planów osobistych... chciałabym mieć dziecko. więcej niż jedno...  chciałabym być z kimś szczęśliwa, gotować dla niego, piec ciasta, prowadzić dom, i wcale nie uważam tego za brak ambicji, bo moją ambicją jest pogodzić życie rodzinne z zawodowym.
no... tylko, że moje życie uczuciowe jest burzliwe i na razie nie zanosi się na stabilizację.
poza tym, nie wyobrażam sobie życia bez natury, domu bez zwierząt, ogrodu, kilku drzew, dlatego marzy mi się skromny domek na obrzeżach miasta 😉
no i w marzeniach chciałabym uratować jakiegoś koniowatego od rzezi i zapewnić mu spokojne życie, i przyjaźnić się z nim 😉
Scottie   Cicha obserwatorka
27 lutego 2009 20:46
Juz wczesniej pisalam o planach na przyszlosc, ale... zmienily sie one o 180 stopni 🙂

chciałabym być taka prawdziwa housewife i miec 100% pewnosc, ze czlowiek, z ktorym zyje kocha mnie i nigdy nie zostawi 🙂
znacie moze kogos kto zajmuje sie obsluga imprez typu koncerty od strony technicznej? chodzi mi o oswietleniowcow i hmm.. te osoby ktore zajmuja sie organizacja - wszystkie sprawy zalatwiaja..
szepcik, nie wiem czy wiesz, ale podniosłas mnie na duchu :kwiatek:
miło wiedzieć, ze ktoś szedł już tą drogą, na której ja się teraz znalazłam i że to nie tragedia 'empirycznie' dowiadywać się o tym co chce się w życiu robić - bo tylko krowa nie zmienia zdania, nie? 😉

po pół roku studiów zrezygnowałam z dalszej edukacji na moim dotychczasowym kierunku i od miesiąca szukam pracy - z tym niestety kruchutko :/ nie wiem w sumie co dalej i to mnie martwi najbardziej - nie chce znowu wybrać przypadowego kierunku, bo już wiem, że to się nie opyla.

magda, nie odpowiem niestety na Twoje pytanie, ale podsunęłaś mi coś na myśl...
jak zostaje się prowadzącym audycje (np. muzyczną) w radiu? trzeba kończyć dziennikarstwo?
to ja Cie pocieszę - bo ja wiedziałam, co chcę robić, jak już rzuciłam I kierunek, i musiałam iść do pracy jak najszybciej, żeby sobie na ta psychologię zarobić, bo studiuję wieczorowo, 2500 za semestr, próg na dzienne za wysoki :/
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
04 marca 2009 14:46
ekhem,  żeby być dziennikarzem, absolutnie nie trzeba kończyć dziennikarstwa. Często nawet jest to niewskazane. lepiej zrobić studia które dadzą Ci ogólną widzę o świecie lub takie, które dadzą Ci widzę potrzebną do dziedziny którą w dziennikarstwie chcesz się zajmować ( ekonomia, prawo, politologia), bądź też w ogóle nie kończyć studiów. trzeba mieć tylko duże samozaparcie, umieć nieźle pisać/ mieć niezłą dykcję/charyzmę( to zależy oczywiście od tego, gdzie chcesz pracować konkretnie)/wiedzę  o świecie i trzeba być pracowitym.
A ja pisałam parę stron wcześniej że nie wiem co chcę robić w życiu - chodzi mi o pracę - nadal tak jest. Dochodzę do wniosku że nie ma nic co by mi pasowało. Nienawidzę swojej roboty, siedzę teraz na zwolnieniu bo mam jej dość i potrzebiowałam dopoczynku. Marzy mi się tylko jedno - DOM. Praca w domu. Ale nie wiem co mogłabym robić.

Tak się zastanawiam...czy są jacyś doradcy? Ktoś kto mógłby mi pomóc zrobić coś ze swoim życiem "zawodowym"? Ktoś kto coś mi doradzi? Pewnie są.
Strucelka   Nigdy nie przestawaj kochać...
04 marca 2009 16:27
Póki co, jestem w liceum. Najbardziej chciałabym pracować przy koniach, startować w zawodach... Kto wie? Marzenia się spełniają...
A tak na serio, by nie pójść na zootechnikę (profil biol-geo, język ang. i wł.) myślę nad filozofią angielską bądź włoską (ta myśl bardziej mi się podoba). Niestety, z tego co słyszałam, bardzo trudno się tam dostać, i pewnie na samych studiach już zapiernicz też jest niezły...
Jak byłam mała zawsze marzyłam by pracować przy zwierzętach. Oglądałam Animal Planet i chciałam być opiekunką w zoo przy kotach lub małpach albo w oceanarium przy wydrach, delfinach i orkach. Niestety, kiedy uświadomiłam sobie, że idealne zoo i oceanaria są w Australii i Ameryce, odpuściłam sobie (zwłaszcza gdy poszłam np. do krakowskiego zoo...). Niestety, tak właśnie życie koryguje nasze plany.
Jestem ciekawa, jak będzie za parę lat 😉
Taaa.... Ja dopiero wgimnazjum.... i co tu dużo mówić 😉Kiedyś chiałam być projektantką, fryzjerką, sprzedawczynią w sklepie ogólnospożywczym, weterynarzem-dłuuugo, technikiem- chodowcą koni- z rok 2, a teraz to juz sama wogle nic nie wiem! Jakis tam papierek muszę mieć bo inaczej rodzina mnie wyklnie, ale na pewno chcę pracować z końmi. Jestem z nimi od 4 roku życia, nigdy nie miałam ich dość, nawet po upadkach 4h jazdy itd. zawszę chcę coś z nimi zrobić lepiej. Nie wyobrażam sobie zycia za biurkiem, ciągłego patrzenia na zegar i czekania, czekania, czekania.... Tak i nadchodzi upragnona godzina wyjścia z pracy! Szybko do domu kupić tamto i siamto wykarmić rodzinę i wyłozyć się dopiero w  łóżku o 1 w nocy. Co to za życie! Pisanie to nie moja bajka, socjologioę studjuje siostra i często jej pomagam przepisywać- totalne dnoooooo. Psychologia też mnie nie kręci. Widzę przed soba tylko konie. Jaki wybrać kierunek po liceum nie wiem. Jak kto kolwiek chciałby mi pomóc to zachęcam 😀 Mam tylko w mażeniach mieć taki papier, co przy okazji pozwoli na pracę z końmi także z wzięciem pod uwagę ich budowy i innych takich.
A nikt z Was nie myślał o karierze naukowej? Mi się strasznie marzy pracować w dobrym instytucie/placówce naukowej. Albo wyjechać na badania do Afryki/Azji/Ameryki Południowej. A po drodze robić jakieś stopnie naukowe albo dodatkowe kierunki 😜
kujka   new better life mode: on
05 marca 2009 21:25
sihaja, tez bym tak chciala. niestety z tego to przewaznie kokosow nie ma 😉 ale jesliby kiedys ktos zaproponowal mi pozostanie na uczelni, zdecydowalabym sie.
sihaja, tez bym tak chciala. niestety z tego to przewaznie kokosow nie ma 😉

ale za to jaka satysfakcja i w moim przypadku ogromna radość z pracy 🙂
ale jesliby kiedys ktos zaproponowal mi pozostanie na uczelni, zdecydowalabym sie.
a ja właśnie na uczelni zostać bym nie chciała. Wolałabym typowo badawcze instytuty/laboratoria albo w ogóle pracę w terenie. I przy okazji dokształcanie się.
ekhem,  żeby być dziennikarzem, absolutnie nie trzeba kończyć dziennikarstwa. Często nawet jest to niewskazane. lepiej zrobić studia które dadzą Ci ogólną widzę o świecie lub takie, które dadzą Ci widzę potrzebną do dziedziny którą w dziennikarstwie chcesz się zajmować ( ekonomia, prawo, politologia), bądź też w ogóle nie kończyć studiów. trzeba mieć tylko duże samozaparcie, umieć nieźle pisać/ mieć niezłą dykcję/charyzmę( to zależy oczywiście od tego, gdzie chcesz pracować konkretnie)/wiedzę  o świecie i trzeba być pracowitym.


to świetnie się składa, bo ile studiowanie dziennikarstwa moim marzeniem nie jest, o tyle praca w radiu mogłaby być 😉
myśle nawet, że bym się nadawała...musze sie dowiedzieć czy w lokalnym radiu nie szukają kogoś, choćby do parzenia kawy na początek 😉

(w ogóle to coś mi się ćmi, że ten temat był już poruszany, jeśli nie w tym wątku to gdzieś na forum...także jeśli powtórzyłam pytanie to przepraszam, a Strzydze dziękuję za odpowiedź)
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
06 marca 2009 15:19
ekhem, staż to świetna sprawa, tylko przygotuj się, że będą Tobą pomiatać na początku, w stylu przynieś, wynieś pozamiataj. Za darmo najpewniej niestety,  ale co się pracy podpatrzysz, to Twoje. A jak będziesz pracowita, to pewnie pozwolą Ci się wspinać dalej.
Ja właśnie teraz stoję przed dylematem, zostać na uczelni czy nie?? Jestem na 5 roku studiów i teoretycznie mogłabym zostać na doktoracie, wiążę się to z bardzo ciekawymi badaniami, ale również z użeraniem się ze studentami, do czego chyba się nie nadaję... poza tym zarobki nie zachęcają...ale z drugiej strony szukać pracy, która pewnie nie będzie pracą w zawodzie i nie mieć z niej żadnej satysfakcji...
IMO doktorat warto zrobić. Inna rozmowa jest z dr. Przecież nie ma przymusu na całe życie być na uczelni.
niby warto, ale to są kolejne 4 lata nauki, bez zdobywania doświadczenia w takiej konkretnej pracy, jasne można próbować biegać na jakieś staże i praktyki, ale jeżeli myśli się też o założeniu rodziny to zaczyna brakować czasu, a ja bym chciała powoli pomyśleć również o tym...pozostaje jeszcze problem finansowy, niestety wszyscy wiemy że kokosów się w ten sposób nie zarobi, a do życia pieniądze niestety są potrzebne, szczególnie gdy się dopiero to dorosłe życie buduje i zaczyna się wszystko od zera...z drugiej strony dobrze płatna praca nie dająca satysfakcji, to nie dla mnie, jestem typem który nie potrafi robić długo tego co nie sprawia przyjemności, nawet kiedy dostanie za to wysoką nagrodę... :/
Na pewno Ty orientujesz się w sytuacji w Twoim zawodzie. Pewne: trzeba dobrze rzecz przemyśleć, bo zacząć doktorat i go nie zrobić to zupełnie bez sensu.
Ponia   Szefowa forever.
06 marca 2009 22:17
Halo, niestety nie mam znajomości w środowisku prawniczym,więc to moje bycie komornikiem odpada.
Ostatnio pomyślałam,że jak mi z końmi nie wyjdzie to zostanę jakąś stewardessą na statku pasażerskim/ albo może w jakiś liniach lotniczych bo generalnie marzyło by mi się zostać pilotem samolotów pasażerskich ale to już zdrowie nie to.A jak to nie wypali, to zatrudnię sie w jakiejś miedzynarodowej firmie i zostanę kierowcą ciężarówki, przynajmniej trochę świata zwiedzę,a że uwielbia duże samochody to będzie przyjemne z pożytecznym.

Koniec końców mam jednak nadzieję,że nie będe musiała korzystać z tych rozwiązań.🙂
Ja osobiscie nie uwazam,zeby prawnicy czy lekarze byli niewartosciowymi ludzmi i w momencie kiedy ktos tutaj porownuje ich do ludzi po technikum,czy po zawodowce,moim zdaniem sie osmiesza.
Czemu sie umniejsza sie,trud i wielka prace,jaka wlozyli Ci ludzie,aby osiagnac to  co osiagneli?
Nie mowie,ze ludzie wyzszych klas wykazuja sie jakakolwiek moralnoscia,jednak sprawy osobiste w tym momencie stawiam na inny plan.
I mowie tutaj zupelnie obiektywnie.
Zawsze bronie ludzi ze srodowiska jezdzieckiego,szczegolnie do mojego taty,ktory jest bardzo sceptycznie nastawiony.Nie chce tutaj generalizowac,ale ogladnelam ostatnio relacje z jakis zawodow(notabene tata siedzial obok),wypowiadala sie,ktoras z naszych zawodniczek,to az zal bylo sluchac.
Niestety nic na jej obrone nie mialam.Ledwo umiala sie wypowiedziec.

Z drugiej strony nie uwazam,ze tylko prawo,medycyna i architektora,daja szczescie.
Wlasnie patrzac z boku,wydaje mi sie ze przecietni ludzie,ktorzy robia to co lubia, wioda duzo szczesliwsze zycie,niz Ci z wyscigu szczurow.

Wracajac,jeszcze do tematu,siedzenia w domu i braku ambicji.
Wiecie dlaczego Sznurka,zaczela sie smiac z niektorych niemich stwierdzen kierowanych w jej kierunku?
Bo to byl jej swiadomy wybor.
Skonczyla studia,miala mozliwosc,ale wybrala to.
Moja mama jest prawnikiem i pewnego dnia,stwierdzila,ze robi sobie przerwe i od jakis 2 lat zajmuje sie domem
W kazdym momencie moze wrocic do pracy,ale na razie jest jej z tym dobrze.
Nie widze w tym nic zlego,wrecz przeciwnie zazdroszcze jej,ze zycie jej sie tak ulozylo,ze ma taka mozliwosc.

A co do mojej osoby🙂
Tata od niemowlaka mial dla mnie upatrzone juz zawody:prawnik,lekarz,badz architekt.
I zawsze powtarzal mi,ze jesli nie skoncze,ktorego z tych kierunkow bede klepac biede,bede niespelniona itp.
W zeszlym roku tak sie potoczylo,ze nie poszlam na medycyne,wiec mialam isc w tym.
Jednak ten rok bardzo duzo mi dal.Moglam przemyslec wiele kwestii,wziac pod uwage wiele innych opcji zawodow,niz ta,ktora byla,przez lata wbijana mi do glowy medycyna.
Nie widze potrzeby harowac,od rana do wieczora i pakowac sie w to cale bagno.
Mam cel,miec rodzine,miec konia i byc szczesliwa.
Niestety tego,ze chce isc na dietetyke,tata jeszcze nie wie 🙂
Ech, jak porównać życie np. mnicha w klasztorze Atos, profesora uniwersytetu, właściciela dużej firmy, szczęśliwej matki czwórki dzieci, jeźdźca wysokich konkursów? Rozwój człowieka ma wiele płaszczyzn: fizyczny, emocjonalny, społeczny, intelektualny, duchowy... W dodatku jedni stawiają na "top" w danej dziedzinie, inni na harmonijny rozwój wielu. Gdy czytam ten wątek uparcie chodzi mi po głowie stara oazowa piosenka: "a bury miś, kudłaty miś, rzekł pomyślawszy krótko: szczęśliwym być, to miodek pić i mieć porządne futro", "a ślimak rzekł: mieć własny dom z garażem i ogródkiem", "a człowiek siadł, w zadumę wpadł... I nic nie odpowiada".
Pewna jestem dwóch rzeczy: wybory powinny być nasze własne, autonomiczne, nie pod naciskiem innych osób, ani okoliczności, ani np. własnego lenistwa. Z kolei brak elementarnych środków do życia skutecznie uniemożliwia jakiekolwiek poczucie szczęścia.
kujka   new better life mode: on
07 marca 2009 19:17
dominika_, wow, to co piszesz to dla mnie jakas abstrakcja! nigdy ojciec nie pytal Cie co Ty bys CHCIALA robic w zyciu? jakiej reakcji spodziewasz sie po tym jak powiesz mu o tym ze nie wybierasz sie juz na wysniona medycyne?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się