Co byście chcieli w życiu robić?
Dzionka,
jaj mam tzw. pieprz w du.pi.e i nie potrafię "nic nie robić"
ale chciałabym "nic nie robić" w mojej definicji - czyli NIE martwić sie o kasę 🙂 i sobie podróżować,
spotykać z ludzmi, konikować itd.
Paradoxalnie mam możliwość bycia na utrzymaniu męża.
I nie korzystam, bo jakos sobie tego nie wyobrażam.
Bo lubie decydowac o sobie.
A wydaje mi się, że jestem o wiele starsza niż Wy, i widzę jak się związki układają i jak czesto kobieta zostaje z "niczym" = z alimentami 200zł na dziecko... w wieku 40-stu lat nigdy nie pracując 🙄
Freddie jak dla mnie, to nie jest kłótnia, acz 'starcie' paru osób o odmiennym spojrzeniu na świat. Ten typ rozmowy jest powszechnie rozumiany jako dyskusja 😉
Na moje oko, zdecydowanie się na prowadzenie domu, jest w jakimś stopniu brakiem ambicji ZAWODOWYCH. Przez to rozumiem, brak chęci do podjęcia pracy na dowolnym stanowisku w danej branży.
Jednocześnie nie uważam, aby 'siedzenie w domu' było nicnierobieniem. Bo to nie jet przebywanie w domu, leżenie na szezlongu i popijanie kawki oglądając premiery w Canal+ a ciężka robota.
Ja bym się nie zdecydowała na taką drogę, jaką wybrała sznurka (jak i tysiące kobiet w Polsce) bo byłoby to dla mnie strasznie męczące. Zarówno psychicznie jak i fizycznie. Po prostu nie odnalazłabym w tym przyjemności.
Dodofon- dokładnie. Znam wiele takich kobiet, które teraz zostały na lodzie, bo całe życie utrzymywał je mąż, a teraz lipa.
Nie wiem co sie tak do tej sznurki uczepiliscie. Moze ona sama sie wypowie tutaj?
Sama nie zdecydowałabym sie raczej na takie życie, ale w jej sytuacji raczej nie można powiedziec, ze nic nie robi. Bo prowadzi stajnie, pracuje w domu.
małaMi, zajmowanie się dwoma konikami na podwórku to NIE jest prowadzenie stajni...
...ale robota przy koniach taka sama. poza tym sznurka w tej dyskusji jest tylko przykładem, nikt się jej nie uczepił.. no prawie nikt 🙄
Gillian a co to wg Ciebie jest?
buyaka, w tej chwili Ci już nie napiszę, bo mnie zjedzą za to, że po kimś jadę. Więc po prostu Ci powiem, że wg mnie prowadzeniem stajni tego nie nazwę. OK?
ekhem, ile czasu ta robota zajmuje? posprzątanie boksów, pościelenie, łącznie z szorowaniem podłogi szczoteczką do zębów to raczej max godzinę (wliczając przere na fajkę). Daj spokój...
Gillian, troche Ci nie wierzę, ale ok, nie czepiajmy się szczegółów 😉
a ogólem nikt nie mówi, że to jest praca na cały etat, ale że praca w ogóle. w to chyba nie wątpisz?
Nie mówię tego w kontekście Sznurki, ale
a ogólem nikt nie mówi, że to jest praca na cały etat, ale że praca w ogóle. w to chyba nie wątpisz?
W takim razie ładne wyglądanie też jest pracą, bo trzeba iść do sauny/kosmetyczni/fryzjera/sklepu z ciuchami.
Skoro tak lubisz definicje słownikowe, to może sprawdź co oznacza praca:
#
[font=Verdana]praca[/font]
1. «celowa działalność człowieka zmierzająca do wytworzenia określonych dóbr materialnych lub kulturalnych»
2. «wytwór takiej działalności, zwłaszcza w dziedzinie nauki lub kultury»
3. «zajęcie, zatrudnienie jako źródło zarobku; też: instytucja, w której się pracuje zarobkowo»
4. «funkcjonowanie organizmu, narządu lub urządzenia»
5. «wielkość fizyczna określająca ilość energii potrzebnej do przemieszczenia ciała materialnego w przestrzeni, równa iloczynowi wartości siły działającej na to ciało przez wartość przebytej przez nie drogi»
a więc w zanczeniu stricte słownikowym to, co robi Sznurka pracą nie jest.
jak pracujesz i zarabiasz pieniadze, to to jest praca.
jak trzymasz dwa koniki na podworku to to jest hobby.
mowienie, ze sznurka pracuje, bo sie zajmuje swoimi konikami, a gdyby pracowala, to musialby to robic ktos inny, to to jest kpina.
Pielenie ogrodu, przycinanie krzewów czy koszenie trawnika to też jest PRACA, a nikt z nas chyba pieniędzy za zajmowanie się własnym ogrodem nie dostaje 🙄 Hobby to też nie jest, przynajmniej dla mnie.
Tak więc wg mnie zajmowanie się domem jest PRACĄ.
no zaraz dyskusja dosiegnie etapu na którym poseł Cymański wpisał żonę do sejmowego rejestru korzyści materialnych 🙂
http://www.femina.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=41&Itemid=35
...więc może przyjmijmy, że prawda jak zwykle leży sobie spokojnie gdzieś po środku, a każdy ma prawo do swojego zdania i wszyscy mają rację, kończąc tym samym dyskusje, której nie da się w żaden sposób rozstrzygnąć i powróćmy do GŁÓWNEGO TEMATU, o ile ktoś jeszcze pamięta, że taki był 😉 bo ja chętnie poczytam jeszcze jakie plany na życie mają re-voltowicze 🙂
ja chciałabym mieć dobrze płatną pracę, którą bym bardzo lubiła. i móc tym samym zarobić na własne, wypasione i nowoczesne mieszkanie, z takim duuużym metalowym ekspresem do kawy. i trzymałabym na stole w kuchni zawsze świeże owoce. i nadal jeździłabym konno; każdego poranka wstawałabym wcześnie,żeby móc wybrać się na przejażdżkę na swoim rumaku.
ooo taaak.
jak pracujesz i zarabiasz pieniadze, to to jest praca.
jak trzymasz dwa koniki na podworku to to jest hobby.
mowienie, ze sznurka pracuje, bo sie zajmuje swoimi konikami, a gdyby pracowala, to musialby to robic ktos inny, to to jest kpina.
według tej definicji NIE pracuję 🤣
pomimo, że od półtora roku mam firmę, zatrudniam 6 osób, codziennie idę do biura
bo nie zarabiam 🤣 ANI grosza... ba = dokładam
Dadofon, pewnie się tak byczysz jak moi rodzice. Przez jakieś 5 ostatnich lat "nie pracowali" (chociaż ciekawe dlaczego spali po 5 godziny na dobę 🙄 ).
W końcu zamknęli firmę w cholerę i przeszli na emeryturę, i teraz nie pracują naprawdę 😉
koniec tematu byl. zwlaszcza ze w twoim wykonaniu to nie jest dyskusja, tylko bzdurne lapanie za slowa. to chyba oczywiste, ze ludzi prowadzacych firme, ktora nie przynosi dochodow nie uwazam za niepracujacych, wiec po cholere to ciagniesz.
ależ to nie jest łapanie za słówka, ale dokładne czytanie wypowiedzi ze zrozumieniem ;-)
poza tym można również powiedzieć, że wątek dotyczy "co chcielibyście robić" - czyli przedstawienia swojej wizji "ulubionego" stylu życia, a nie dyskusji na ten temat i krytyki pomysłów na życie innych współvoltopirowców...
ja chciałabym mieć dobrze płatną pracę, którą bym bardzo lubiła. i móc tym samym zarobić na własne, wypasione i nowoczesne mieszkanie, z takim duuużym metalowym ekspresem do kawy. i trzymałabym na stole w kuchni zawsze świeże owoce. i nadal jeździłabym konno; każdego poranka wstawałabym wcześnie,żeby móc wybrać się na przejażdżkę na swoim rumaku.
ooo taaak.
Trafiłaś w sedno!!! 🤣 Ja zmieniłabym tylko tyle, że zamiast mieszkania chciałabym domek nad jeziorkiem, w rustykalnym stylu 🤣
[quote author=shutterfly link=topic=965.msg146068#msg146068 date=1231878064]
ja chciałabym mieć dobrze płatną pracę, którą bym bardzo lubiła. i móc tym samym zarobić na własne, wypasione i nowoczesne mieszkanie, z takim duuużym metalowym ekspresem do kawy. i trzymałabym na stole w kuchni zawsze świeże owoce. i nadal jeździłabym konno; każdego poranka wstawałabym wcześnie,żeby móc wybrać się na przejażdżkę na swoim rumaku.
ooo taaak.
Trafiłaś w sedno!!! 🤣 Ja zmieniłabym tylko tyle, że zamiast mieszkania chciałabym domek nad jeziorkiem, w rustykalnym stylu 🤣
[/quote]
hehehh więc jak już będę mieć to mieszkanie,to cię zaproszę na tą moją kawę z nowoczesnego eskpresu 😉
A ja Ciebie na relaks nad jeziorkiem (na mojej prywatnej plaży 🤣 ).
Dzizas nie wstyd wam tak się wtryniać do czyjegoś życia - chodzi mi o roztrząsanie układu pomiędzy Sznurką a jej facetem, kto ile tam pracuje i jak, kto daje kasę 🙄 To chyba kwestia umowy miedzy nimi 😤 jakbym sobie poczytała takie rzeczy o sobie na revolcie to zrobiło by mi się niedobrze..
A ja chcialabym w sumie żyć tak jak żyję ale gdzie indziej - gdzieś we Włoszech albo w Hiszpanii albo i na Tajlandii.. Ten klimat zdecydowanie nie jest dla mnie 😉 Mój brat obieżyświat już szykuje się do przenosin do Hiszpanii może ja też..? 😀 taaa pomarzyć można..
A ja chcialabym w sumie żyć tak jak żyję ale gdzie indziej - gdzieś we Włoszech albo w Hiszpanii albo i na Tajlandii.. Ten klimat zdecydowanie nie jest dla mnie 😉
skąd ja to znam 🙄 mi się marzy Nowa Zelandia, dalej się już chyba nie da 😀
ale ten klimat, ta krajobrazy!
Z tym, że ja za bardzo lubie moją mieścinę i ludzi których mam tutaj żeby gdzieś dalej osiedlić się na stałe...więc wystarczy mi, że będzie mnie stać na wakacje dwa razy w roku, za każdym razem w innym kącie świata 😉
To ja się dołączę do tych marzeń "przestrzennych" 😉
Zimą wyprowadzka do takiej np. Portugalii, Grecji, Hiszpanii, espresso i przegląd prasy w portowej kawiarence a latem fundowałabym sobie zaciszną chatkę w naszych Bieszczadach. Takie ranczo z kilkoma konikami, poranna kawa na tarasie z nogami na balustradzie domku i widokiem na połoniny 😀
Do lata dorzucę jeszcze takie np. Mauritius i galop po plaży 🤣 A co tam, jak sobie dogadzać to na całego 😎
No i jak mawiał amerykański pisarz John Updike "Marzenia się spełniają. Bez tej możliwości natura nie podburzałaby nas do posiadania ich." 😉
To ja się dołączę do tych marzeń "przestrzennych" 😉
Zimą wyprowadzka do takiej np. Portugalii, Grecji, Hiszpanii, espresso i przegląd prasy w portowej kawiarence a latem fundowałabym sobie zaciszną chatkę w naszych Bieszczadach. Takie ranczo z kilkoma konikami, poranna kawa na tarasie z nogami na balustradzie domku i widokiem na połoniny 😀
Do lata dorzucę jeszcze takie np. Mauritius i galop po plaży 🤣 A co tam, jak sobie dogadzać to na całego 😎
No i jak mawiał amerykański pisarz John Updike "Marzenia się spełniają. Bez tej możliwości natura nie podburzałaby nas do posiadania ich." 😉
wyjełaś mi to z ust.. albo rąk 😍 😉
Tak jak pisalam w watku o sesji, chcialabym w przyszlym roku przeniesc sie na wete. Obawiam sie tylko, tak jak potencjalny student wety, ze nie dam sobie rady. Chociaz zootechnika na UWMie (przenioslam sie w tym roku z AR ze Szczecina) na II roku plus 4 przedmioty z I roku (roznice programowe miedzy uczelniami) daja mi niezly wycisk 😉 Plany sa, zobaczymy jak bedzie z ich realizacja.
małaMi to jest nas więcej, fajnie 🤣
I jeszcze dodam, że chciałabym pracować (czyt. zarabiać pieniążki) przez pewną część roku, po to by przez następną robić co tylko mi się żywnie podoba (czyt. wydawać pieniążki) 😎
Taka cykliczność by powodowała, że i praca by się nie nudziła, i "samowolki" byłoby wystarczająco 😉
Od wieku lat 4 powtarzam niezmiennie że będę piosenkarką. Od wieku lat 6 dodałam tam jeszcze "sławną" piosenkarką.
przez długi czas chciałam być trenerem, 🏇 ale to po prostu nie dla mnie, ponieważ jak muszę coś komuś powtórzyć po raz 3 to mnie szlag trafia... więc odpada.
po drodze miałam być jeszcze weterynarzem, ale jestem leniem nie z tej ziemi, więc zwierzów szkoda, bo na pewno byłoby coś, czego bym się nie douczyła. Tak więc ten zawód zostawiam pasjonatom 😉 😉
w miedzyczasie zanim wybrałam kierunek studiów bardzo uparcie (przez 3 dni) powtarzałam, że będę dietetykiem (nie wiem skąd mi to przyszło), ale ostatecznie wylądowałam na Public Relations. Nie, nie zamierzam tego robić. To jest plan B.
(u mnie między planem A a planem B jest wielka przepaść, bo złapię się wszystkiego, żeby nie iść do normalnej pracy, w której mam wyznaczone godziny w biurze i [o boże...] deadliny na wykonanie projektów)
dlatego póki co planem A zostaje ta piosenkarka, wypatrujcie płyty, prace w toku 😉 i mówię to jak najbardziej serio 😅
(czy mi się uda to już inna sprawa 🤔wirek: )
Kapri, trzymam kciuki!!! Twojego śpiewu nie słyszałam, ale jakby to powiedział Simon Cowell - you've got the look 🙂
Kaprioleczka, dalabys jakas probke swojego "piosenkarstwa"! 😀