Co byście chcieli w życiu robić?
Na starej volcie był podobny temat 🙂
Jestem ciekawa czy robicie to o czym zawsze marzyliście w dzieciństwie i nie tylko. Kim chcieliście zostać? Czy może są wśród Was osoby które mimo skończonych studiów wybrały całkiem odmienna drogę bo dopiero później poczuły , że to jest to co chciały w życiu robić. Może jest ktoś kto robi to co kocha ale zarabia mniej i na odwrót? Dlaczego wybraliście swój zawód itd.
Zachęcam do dyskusji 😉
ja chciałem być weterynarzem 😉
Ja najpierw chciałam być panią od chlebka 😉 - cokolwiek miałoby to być - ale to w przedszkolu.
Potem weterynarzem,ale przeszło mi w 3 klasie liceum(z różnych powodów).
Poszłam na zootechnikę, w sumie nie pamiętam czemu.
Nie pracuję w zawodzie i do dziś dnia nie wiem co chciałabym robić 😉
Ale wiem, że bardzo chciałabym lubić swoją pracę i znaleźć takie zajęcie które sprawiałoby mi radość i satysfakcję.
No chyba, że mogłabym w ogóle nie pracować - to wtedy myślę że nie nudziłabym się będąc "kurą domową" 😉
a nie chciałaś być czasem przewodnikiem psa? 🙂
To również 😉 ale krótko, bo nie zamierzam/zamierzałam iść nigdy do szłoky policyjnej.
Najbardziej chciałabym utrzymywać się z treningu i startów z końmi sportowymi 😜 . Oczywiście to takie naiwne marzenie typu "chciałabym być księżniczką" 😁 .
Drugim moim pomysłem na idealne życie jest zarabianie na siebie pisaniem książek lub/i artykułów do gazety. To też raczej niemożliwe, wprawdzie piszę ale na pewno nie na takim poziomie, z jakiego możnaby startować na "zawodowstwo".
Mam nadzieję, że znajdę pracę, w której mogłabym w ten czy inny sposób twórczo się realizować- męczą mnie zadania, które polegają na stałym powtarzaniu tych samych/podobnych czynności, do których nie potrzeba myślenia i inwencji. I oczywiście że zdobędę taką pracę, dzięki której będę mogła utrzymywać jakiegoś kopytnego darmozjada, trenować z nim i startować. 🏇
A ja to bym chciała być szczęśliwa, da się? 😁
Averis- chciałabyś być kiedyś szczęśliwa, a nie teraz np.? 🤔wirek:
Jak dla mnie trochę głupio postawiłaś sprawę- okazuje się, że, poza przypadkami ekstremalnymi, ludzkie szczęście właściwie jest niezależne od czynników zewnętrznych. Widać to chociażby po bardzo biednych ale bardzo szczęśliwych rodzinach, szczęśliwych mieszkańcach np. Etiopii, gdzie jest bida aż gwiżdze. Szczęście zależy od ciebie, a nie od otoczenia.
busch Wiem, wiem- źle przedstawiłam sprawę, chodziło mi raczej o kontynuację szczęścia, które to jest mi teraz dane.
Ale z tym, że szczęście zależy tylko i wyłącznie ode mnie- nie zgodzę się. Jest mnóstwo przypadków losowych, które, według mnie, wykluczają możliwość bycia szczęśliwym na dłuższy lub krótszy czas (a podejście ,że będę szczęśliwy mimo wszystko- jest dla mnie raczej okłamywaniem samego siebie). Zależy też co człowiek pojmuje jako szczęście. Dla jednych jest to dach nad głową i jedzenie, dla innych jakieś duchowe uniesienia graniczące z mistycyzmem. Każdemu według potrzeb ;] generalnie twierdzę, że szczęśliwym się nie jest a bywa.
Jak byłam dzieckiem marzyłam o pracy ze zwierzetami, jakieś dzikie podróże w nieznane, odkrywanie nowych gatunków. Z czasem zmieniło się na weterynarza, a w liceum na dziennikarza lub specjalistę od reklamy. Na weterynarię nie poszłam przeraziła mnie chemia, z którą zawsze miałam problemy. Zaczełam studiować dziennikarstwo potem przeniosłam się na drugi rok reklamy i ją skończyłam. Oczywiście powróciłam do dziennikarstwa i obecnie jestem na ostatnim semestrze. Jednak zawsze żałuje, że nie wybrałam weterynarii i może gdyby nie lata i to że nie ma studiów zaocznych 🙂 pewnie bym zaczeła ją studiować. Pracowałam w telewizji przy produkcji programów telewizyjnych i filmów, a obecnie jako przedstawiciel handlowy, praca mnie nie cieszy, ale na razie nie ma innej alternatywy.
Może to troszkę oklepane ale chciałabym prowadzić agroturystykę 🙂 Dwa domki letniskowe do wynajęcia i mała stajnia ewent. z hotelem (co by dorobić 😁 ).
Za to w ogóle nie widzę się w roli "pani za biurkiem" w jakimś biurze ... .
rowniez nie widze sie w roli biurwy..
mam prace ktora mimo wszystko lubie, ale z niej sie nie utrzymam i niestety musze sie za czyms rozgladac..
robie to co lubie, czas wolny w sumie spedzam albo w pracy albo robiac cos innego, co rowniez lubie. nie nudze sie, a wrecz brak mi wciaz czasu na cokolwiek 😉 i oby tak zawsze..
do pelni szczescia jednego mi brak, ale to juz nie ten watek 😉
ja od dziecka (az do dzis mi zostało) chcę zoastać bogatym nierobem.
arma a Ty?
Bo w końcu sama nie napisałaś jak tam z twoimi planami...
robię to co kocham - kocham to co robię 🙂 mojego zajęcia nigdy nie mam dośc, nie bywam znudzona, wchodzę do szpitala uśmiechnięta 🙂
od 18 roku życia czynnie w ratownictwie medycznym i nadal mnie to urzeka. Urodziłam się z genem pomagania drugiemu człowiekowi i jest mi z tym fajnie. Zarobki są takie, że aż wstyd o nich mówic, ale to nie jest zajęcie w którym liczą się pieniądze, tylko z pasji - bez niej ciężko. Po drodze zrobiłam studia z fizjoterapii, też fajna sprawa ale to jednak nie to.
Ja tez robie to, co zawsze chcialam. 😀 Na koniu sie urodzilam i na koniu umre 😁 Nigdy nie zalowalam tej decyzji, choc raz w zyciu mialam taki moment, w ktorym stwierdzilam, ze nigdy wiecej nie chce jezdzic, ale po 2 miesiacach przeszlo mi i to. Tu rowniez bez pasji nie ma szans przetrwania. 😉
Muffinka, no właśnie ja stoję na rozdrożu, stad temat 😉 Skończyłam zootechnikę ale nie widzę się w tym zawodzie za 10 lat 😉 Rozważam 2 drogi którymi chciałabym pójść ale nie jestem pewna czy chcę nimi podążać na 100% Boje się,że za 5 lat okaże się, że to jednak nie było to.
Nie chce pracować przy koniach, wole żeby to była moja pasja a nie praca 😉
Jak byłam mała to tylko 3 zawody wchodziły w grę tak na serio : pilot myśliwca ( :hihi🙂, policjant lub weterynarz.
Ja chciałam pracować z jakimś zespołem, przewodzić jakims projektem. Marzenia z liceum ziściły się. Pracuję na takim stanowisku i.... wielkie zdziwienie. Nie jest tak kolorowo jak wyobrażałam to sobie w liceum. To ciężka praca, a jeszcze szefowie dzwonią do domu i ściągaja po pracy do pracy. Weterynaria zawsze mnie pociagała ale nie nadaje się do tego z głupiego lęku przed igłami i krwią. Dalej wiec będę zarządzać procesem produkcyjnym i odwalać marzenia o własnej firmie (już nie pierwszy raz)
Ja generalnie miałam kilka koncepcji (poza byciem zawodowym jeźdźcem 😉 )
W szkole średniej wahałam się między zawodem architekta i prawnika. Wybrałam prawo. Po dwóch latach studiów zrezygnowałam jednak uznawszy,że to nie dla mnie.. No i poszłam na anglistykę..
Lubię się uczyć języków. Chciałabym zostać tłumaczem..
Szkoda tylko,że praca licencjacka dotyczy metodyki nauczania (a ja nauczycielem nie chcę być na bank !!!) bo przez to jakoś skończyć nie mogę 🤔
Ale jestem dobrej myśli.. Kiedyś MUSI się udać.. 😉
Od dziecka chciałam być artystką. Na początku malarką, jednak szkoła plastyczna pokazała mi, ze to chyba jednak nie moja droga. Potem wciągnęło mnie pisarstwo. Chciałabym napisać coś, co trafiłoby do ludzi i pozwoliło mi się z tego utrzymać. Myślałam też o scenopisarstwie. Marzę o tym, żeby wstawać rano ze świadomością, że to, co robię w życiu sprawia mi przyjemność i jest pożyteczne. Ale pewnie wszystko rozbije się o brak talentu. Pójdę pewnie na nieszczęsne prawo na którym się zapewne nie utrzymam, bądź na politologię po której nei dostanę pracy i będę sobie ot taką kasjerką tesco.
Jako dziecko chciałam być policjantką (bo mogłabym chodzić w spodniach :wysmiewa🙂 albo weterynarzem, bo kochałam zwierzaki.
Z weterynarią bardzo szybko mi przeszło, kiedy okazało się, że widok kości przyprawia mnie o zawroty głowy. Poza tym, mimo, że kocham zwierzęta nie wyobrażam sobie siebie w tym zawodzie.
Potem były fazy na różne zawody. Poszło w psychologię i wylądowałam z LO na profilu psychologicznym, jednak wiem, ze chyba to nie dla mnie nie byłby odpowiedni zawód.
Nie bardzo wiem co będę robiła po maturze (jestem w 2 klasie LO). Chcialabym chyba studiować pedagogikę, kiedyś bardzo nie chciałam, ale chyba ciagnie mnie w ślady mamy i babci 😉.
Ale marzę, żeby wyprowadzić się na wieś. Założyć stajnie, niewielką 🙂. Takie mini gospodarstwo agroturystyczne, szkółka, jakieś mini-zoo: świnki, kozy, osiołek... I przede wszystkim cała zgraja psów i kotów. Chciałabym prowadzić hipoterapię. Sadze, że "odnalazlabym" się w tym 🙂.
A co czas przyneisie, to nie wiem...
armaquesse ja też myślałam o Zootechnice, ale boje sięże nie znajdę potem zawodu 🤔 heh ;p.
Ja zawsze chciałam być weterynarzem 😀
Ale już pod koniec gimnazjum zrezygnowałam bo stwierdziłam że to nie dla mnie heh.
Chciałam iść potem na filologie. Ale nie dam sobie rady zapewne.. 😫
No i zawsze chciałam otworzyć jakąs tak ogółem nazwę agroturystykę' 😉
To było tak na realnie. A tak na nierealnie to zawsze chciałam mieć sportową stajnie, lub chociażby dużą stajnię lub po prostu być kimś takim jak np. Meredith Czy Anky xd.
No i 3. opcja którą niewiem gdzie mam osadzić, czy w tych bardziej realnych- czy też nie- to spotkanie jakiegoś superekstra bogatego faceta którego pokocham, najlepiej jeszcze zawodnika no i już chyba sami wiecie co dalej 😁 Czyt. Nie robić nic! ;p
zawód "znajdziesz" ale z pracą może być ciężko 😉 "zootechników jak mrówków"
ja skończyłam zootechnikę , specjalność : agroturystyka 😉
Heh, widzę, że 50% marzy o agroturystyce...
Ja, chociaż stara d... jestem, wciąż nie mam koncepcji na życie.
Najchętniej pracowałabym w jakiejś bliżej nieokreślonej turystyce, chodziła po górach, woziła tyłek na koniach, organizowała jakieś obozy w sportach extremanlych czy cuś.
Inaczej rzecz ujmując, chciałabym połączyć pracę z zabawą.
Moje wykształcenie pozwala mi uczyć w szkole, ale to jest chyba ostatnia rzecz, jaką chcę robić. A obawiam się, że będę zmuszona, chociaż zdaję sobie sprawę, że być nauczycielem bez powołania to zbrodnia popełniana na młodym pokoleniu.
Marzy mi się jakiś własny interes, stajenka, hotelik, wycieczki, thrills and spills - ale jak się zabrać za realizację, i na ile to jest realne - pojęcia nie mam 🤔
Jako dziecko-dziecko (takie małe,bardzo głupie 😉) marzyłam o pracy w kiosku RUCHu albo w warzywniaku-tam tak zawsze ładnie koperkiem pachniało 😍
Jak już mi się conieco podrosło i lekko dojrzało emocjonalnie (choc w tej kwestii uważam,iż ciągle dojrzewam...),wiedziałam,że będzie to medycyna lub weterynaria (tradycje rodzinne).I tak oto brnęłam w to wszystko do ostatniej klasy ogólniaka...chemia-biologia-fizyka,fizyka-biologia-chemia,... tak wyglądało moje życie.Wszytsko kręciło sie tylko wokół tego 😉.I coś mi któregos razu strzeliło do tego durnowatego łba,tupnęłam nóżką i wymyśliłam sobie,że pójdę na lingwistykę stosowaną!I poszłam...
A ja chciałabym pisać...
Dużo i dobrze!
Nie nudząc się ludziom, nie nudząc się ludźmi?
Pisać, i możliwie - spokojnie - sobie z tym żyć i jakoś z tym radzić.
🙂
Sierra a co jest przeszkodą?
Bezczas i zepsuty czasopodwajacz. 😁
Na razie to tylko chwilowe przeszkody. Czas pomyślnie zakończyć edukację na wydziale Rolnictwa i Biologii, poukładać troszkę sprawy "ważne i ważniejsze", i iść na studia. Bo wreszcie wiem, co naprawdę chce studiować.
Szkoła wybrana, kierunek i profil też.
Teraz tylko muszę znaleźć trochę czasu i sił, aby mi się tak chciało, jakby mogło mi się chcieć, gdybym tylko nie była tak potwornie zmęczona okolicznościami. Poważnie.
Liczę, że naładuje baterię i od października zacznę studia nr. 2 🙂
A na co się wybierasz jeśli można wiedzieć?
Jak chodziłam do przedszkola, to bardzo fascynował mnie zawód...sprzątaczki bądź kucharki 😉 Moze dlatego, że woźna w tymże przedszkolu była bardzo miła 😀
Potem, jak trochę podrosłam, chciałam zostać informatykiem, potem lekarzem i to ciągnie się za mną do dziś dnia, oczywiście gdzieś pomiędzy, chciałam być wetem (tak jak wielu z Was, jak czytam), ale też szybko się wyleczyłam (praktyki w rzeźni mnie przeraziły). Obecnie jestem w liceum, przyznam szczerze, że zapał do dążenia do swojego celu pójścia na medycynę (czyli baaardzo intensywna nauka) osłabł we mnie z chwilą, kiedy MUSIAŁAM przenieść się do miejscowej szkoły (z przyczyn zdrowotnych), co wiązało sie ze zmianą profilu klasy z biologiczno-chemicznej na human ;-/ (innego profilu nie było).
Życie więc pokaże, co będzie. W każdym bądź razie marzy mi się 4-osobowa rodzinka, domeczek z kominkiem i pies 😀 A co do pracy, to chciałabym związać swój przyszły zawód z medycznymi klimatami, oraz kiedyś mieć swojego kopytnego, jak mnie będzie stać na niego...