Co byście chcieli w życiu robić?
Sierra, Ty bys się do pisania nadawała 😉 Masz lekkie pióro. Z przyjemnością się Ciebie czyta.
Ja zawsze chciałam być weterynarzem. Ale tylko od małych zwierząt. Nawet zaprzyjaźniona pani weterynarz chciała mnie wepchnąć na weterynarię. Swoje uszate leczyłam sama na tyle, na ile pozwalała mi moja wiedza. Ale weta to dla mnie za wysokie progi. Nie jestem z chemią za pan brat 😉
Marzyło mi się też wojsko 😜 Jako córka byłego pułkownika, odkąd pamiętam "obracałam się w towarzystwie" żołnierzy. A jeszcze jak obejrzałam G.I. Jane czy jakoś tak, to już w ogóle oszalałam 😜 Teraz jest zdaje się "czas bohaterów" to może.. 😎
A tak poważniej, to studiuję sobie tę turystykę, ani to moje marzenie, ani jakoś z tym źle mi nie jest. Najnowszy plan jest taki, że zajmę się turystyką biznesową, będę s**ć pieniędzmi i będę mogła spełniać swoje marzenia.
W tym: podróżować 😅 <turystyka w końcu, nie? 😉>
Sierra Nie wiem czy znasz książkę Beaty Pawlikowskie " W dżungli życia"- naprawdę polecam 🙂 Ona właśnie tam opisuje, że zawsze chciała pisać, tworzyć. Ale zauważyła, że pisanie ciągle odkładała 'na jutro', bo było milion ważniejszych spraw -w efekcie nie miała już czasu na swoją pasję. Może spróbuj mimo wszystko wygospodarować jakąś godzinkę czy dwie, jeśli nie dziennie, to choć raz w tygodniu? Ja wiem, że zawsze jest Coś Niezwykle Ważnego do zrobienia, ale spróbuj. Szkoda, by przez nawał pracy pisanie ciągle było odkładane 'na potem' skoro to jest dla Ciebie ważne 🙂 (wieeem, wyszło jak tania porada z jakiegoś magazynu dla Pań, ale intencje były szczere :hihi🙂
ja podobnie jak niektorzy z was chcialm byc weterynarzem. jestem pare miesiecy przed matura i wiem ze nie pojde na weterynarie przynajmniej nie od nowego roku akademickiego. narazie mam plany zeby zdac mature w maju zahaczyc sie na rok na jakies studia typu kosmetologia poprawic mature i na weterynarie 🙂
co chcialbym robic w zyciu? chcialabym sie lenic caly dzien robic to co kocham czyli spedzac czas z konmi ale wiem ze tak sie nie da 😉 a tak na powaznie chcialabym skonczyc jakies dobre studia typu weterynaria a potem pracowac w zawodzie ale na wlasna reke bo wiem ze normowany czas pracy to nie dla mnie
kiedys marzylo mi sie byc projektantem wnetrz albo arhitektem niestety moje rysunki momo wieku dalej przypominaju rusunki przedszkolakow wiec musze sobie odpuscic
Oo, zapomniałam. Jeszcze miałam i w pewnym stopniu nadal mam 'fazę' na prowadzenie małego i przyjaznego schroniska dla zwierząt, ale raczej to tylko marzenia... 🙂
Od małego chciałam być archeologiem, grzebanie w piasku zawsze mnie fascynowało 🙂 Po drodze pojawiły się jeszcze marzenia dotyczące zawodów takich jak: malarz, weterynarz, prawnik (podstawówka), germanista, aktor, charakteryzator, fizjoterapeuta (gimnazjum i liceum), a teraz, będąc w 3 klasie liceum odkryłam, że... nie wiem, co chcę robić w życiu.
Generalnie pomysł był taki, że pójdę najpierw do policji, zdam egzamin na policjanta i zacznę studiować na Wyższej Szkole Policji w Szczytnie na kierunku Bezpieczeństwo Wewnętrzne (zaraz po tym zostanę Oficerem i życie ustawione), ale się kontuzjowałam i wszelkie fizyczne prace nie wchodzą w grę.
Oczywiście marzy mi się bogaty mąż, żeby mógł mnie utrzymywać, ale chciałabym też skończyć jakieś przyszłościowe studia. I wiecie, ja nawet widzę siebie za biurkiem, taka typowo papierkowa robota. Mnie się podoba. Pewnie skończę na jakiejś ekonomii/zarządzaniu&marketingu/administracji.
Zapomniałabym: od zawsze lubiłam podróżować, szczególnie jeździć pociągami. Od jakiegoś czasu powtarzam, że jeśli mi się w życiu nie uda, to zostanę konduktorem ^^
chciałam być psychiatrą
odwidziało mi się przed samą maturą i nie zdecydowałam się na akademię medyczna
a co bym chciała robić?
piec ciasta, robić przetwory, nalewki i pląsać z końmi
czyli to co robie teraz, tylko chciałabym w innym miejscu
zaba, myślałam że tylko ja miałam marzenie zostać ekspedientką w sklepie, tyle że mnie kręciła kasa 🤔wirek:
skończyłam studia które na początku były takim 'widzi mi się', ale teraz cieszę się ze swoich wyborów.
na razie odpoczywam po studiach, sprzątam, gotuję mężowi obiady, leczę psa i kota, zasuszone kwiatki i staram się o dziecko. czyli jestem bezrobotna z wyboru. chcę pracować w ośrodku dla uchodźców, albo fundacji dla kobiet, ale to dopiero jak w końcu jakimś cudem urodzę dziecko.
zaba, myślałam że tylko ja miałam marzenie zostać ekspedientką w sklepie, tyle że mnie kręciła kasa 🤔wirek:
aaa...to też!!!Zawsze lubiłam bawic się takimi dziwnym sprzętami.A jeszcze bardziej lubiłam/lubie 😎 liczyc pieniązki 😁
Hm, ciekawy temat.
Ja tak naprawdę nie wiem co chcę robić w życiu, czasu jeszcze trochę mam na zdecydowanie się jednak warto już o czymś pomyśleć.
Na pewno chciałabym mieć pracę, która nie wymaga podróżowania bo poprostu mnie to męczy równocześnie chciałabym móc z tej pracy utrzymywać konie i dom.
Myślałam nad tym żeby zostać architektem może wnętrz albo pójść w botanikę tzn projektowanie ogrodów. Lecz nie sądze żeby ten plan mi się udał. Kurcze chciałabym wiedzieć co bym chciała robić w życiu 😉
arma a jakie drogi widzisz dla siebie?
Wiesz, że to też temat bliski mi samej 😉
Ja już przeszłam tyle etapów "kim chciałabym być", że nawet wszystkich tu nie wypisywałam.
W każdym razie nadal szukam swojego miejsca na ziemi.
Ja mam plany nie do końca sprecyzowane...Na pół roku przed maturą 😵 Chciałabym lubić to, co robię a jednocześnie zarabiać tyle, by móc utrzymać siebie i konia bez większych problemów. Problem tkwi w tym, że jestem humanistką pełną gębą, także obawiam się, że, zostaje mi tylko prawo... Nie wiem, jakoś mnie to wszystko przytłacza ... 🙄
Sznurka ty to masz dobrze, tez bym chciałą siedzieć w domku ale kto mi konie utrzyma?
slojma, no wiesz
nie mów mi ze nie masz szans na miłość zycia!
Nie no mam, ale moja miłosć w chwili obecnej nie jest w stanie utrzymać mnie ani moich koni 🙂
ja studiuje aparature elektroniczna i wiem czego bym w zyciu nie chciala robic😉 no ale na pewno nie zamierzam uzaleznic sie od faceta finansowo. milosc miloscia, ale w zyciu roznie bywa;] zreszta po 5 latach programowania mikroprocesorow glupio by bylo stac przy garach:P
nataliee, jak się zakłada ze roznie bywa to ja optuję ze to nie miłość;]
Hmm...kiedyś chciałam być wetem, ale chemia,biola...nie...to nie dla mnie :P
I, tak jak Mama, chciałam być położna. Reszta - patrz wyżej 😉
Po LO pobiegłam na technikę dentystyczną. Bo to było coś co lubię robić - lubię sobie takie cudeńka tworzyć. Po pół roku mi przeszło 😉
Teraz jestem na filologii polskiej. 2 lata spóźnienia, ale czuję, że mimo staropola i scs, to jest to 🙂 Chciałabym później swoje życie związać z teatrem (hmm...tak - te deski mnie kręcą, ale wolałabym chyba pracować 'na zapleczu' - odwalać tę robotę, bez której spektakl nie powstanie, chociaż widz tego nie bierze pod uwagę), z radiem (kooocham-tak samo jak teatr) lub z prasą.
Albo z mundurem - dawniej wojsko mi się marzyło (dalej marzy, ale zdecydowanie lotnicze bądź morskie jakieś...chyba jednak nic z tego 😉 ), a jak nie to policja. Ja bardzo chętnie 😉 Miałam już wypisane papiery kiedy dowiedziałam się, że dostałam się na studia. Więc...zobaczymy za (daj Boże) 5 lat 🙂
Dworcika- to szybko przeczytaj swojego posta. Studentowi filologii polskiej nie przystoi.
Ja pamiętam, że chciałam być marynarzem. I w sumie jakaś cząstka mnie dalej chce. Kocham morze, kocham żeglować.
optymistka🙂
ja jestem realistka i wiem, ze nie jestes w stanie przewidziec co sie stanie za 20 lat. faceta moze zabraknac, moze miec kryzys wieku sredniego i zostawic cie dla innej, moze miec wypadek (tfu, tfu). co wtedy? znalezc innego, bo ten mnie nie utrzyma?
zreszta finanse to dla mnie sprawa drugorzedna. ja po prostu nie chce byc kura domowa.
Sierra, moim zdaniem powinnaś napisać jakąś książkę. Jak pamiętam na wątku "Poznajmy się" bardzo ładnie opisałaś siebie, czytelnie i przejrzyście, do tego, ładnie ujęłaś wszystko w słowa. 😉
Każdy sobie pewnie marzy kim chciałby być na całe życie, w czym by się spełniał całkowicie i co by sprawiało mu ogromną satysfakcję. Ja chciałbym być malarzem, to takie moje marzenie od dawna, mieć fajną dziewczynę. Co jeszcze chciałbym robić w życiu :jogin: Skończyć studia, zdobyć pracę ze swoimi kwalifikacjami i pewnie jeździć konno oraz mieć własnego konia 😉
nataliee, ja tez nie chciałam być kiedyś hihi
zycie weryfikuje jednak puste sądy bardzo szybko
zreszta tak naprawdę razem prowadzimy firmę choć ja bardziej z doskoku;]
dlaczego "puste"? dlaczego boli cie, ze ktos ma inne ambicje niz siedzenie w domu i robienie przecieru? czy ja obrazam twoje poglady? nie krytykuje checi bycia kura domowa - mam po prostu inne plany.
Hmm...kiedyś chciałam być wetem, ale chemia,biola...ie...to nie dla mnie :P
Też kiedyś chciałem i miałem ten sam problem, ale doszedłem do wniosku, że weterynaria to nie chemia i biologia, a jak się człowiek zmusi to wszystko zakuje. I okazało się, że miałem racje, choć na pierwszych semestrach reszta miała łatwiej. Napewno nie żałuje decyzji
Chciałabym znaleźć pracę przez internet, którą mogłabym wykonywać w domu, bo pokorne znoszenie humorków szefostwa to stanowczo nie dla mnie. 😉 (ostatnie 7 miesięcy takiej "aktywności" zupełnie mi dojadło)
I jeszcze najlepiej w zawodzie (tłumacz jestem, na razie zwykły, potem może nawet przysięgły).
W takiej sytuacji mogłabym nawet bez większych sprzeciwów dziećmi się zajmować i domem. 😉
ciekawy temat 😀 w dzieciństwie (takim wczesnym) chciałam być weterynarzem- po tacie 😉 W podstawówce okazało się, że jestem typową humanistką. Wtedy widziałam siebie albo w roli powieściopisarki (całkiem nieźle mi to pisanie szło, ale nigdy nie patrzyłam na to przez pryzmat przyszłego zawodu, raczej hobby), albo w roli prawnika. Jak byłam w 1 klasie gimnazjum, mój brat dostał się na prawo na UMCS, a ja bardzo chciałam iść w jego ślady. Brat należy do ludzi niesamowicie inteligentnych, ale bardzo leniwych, więc studia szybko mu się znudziły, a rodzice stwierdzili, że drugi raz nie popełnią tego samego błędu i nie pozwolą mi iść na prawo. Po kilku głębszych przemyśleniach doszłam do wniosku, że coś w tym jest, i faktycznie mogę mieć problem z późniejszym znalezieniem pracy. W międzyczasie miałam wielką ochotę zostać architektem zieleni- niestety kompletnie brak mi talentu malarskiego, nie zdałabym nawet wstępnych egzaminów 😉 Po pewnym czasie ojciec stwierdził, że kupi mi konia tylko jeśli obiecam, że pójdę na stomatologię. No to obiecałam, doskonale wiedząc, że nie pójdę, bo to dla mnie najgorsza z możliwych opcji- nie wyobrażam sobie siebie dłubiącej ludziom w zębach. W końcu z rozsądku wylądowałam w klasie biologiczno-chemicznej i nie jest mi tu źle 😉 na początku planowałam zostać ginekologiem i założyć z koleżanką wspólną klinikę, ale teraz widzę, że medycyna to studia dla mnie zbyt wymagające, nie nadaję się do tego 😉 marzę o wyjechaniu z koniem do Wrocławia i rozpoczęciu tam fizjoterapii, a po 1 roku również ratownictwa medycznego. W czasie studiów chciałabym pracować jako instruktor jady, ewentualnie udzielać korepetycji z angielskiego. A potem, jeśli się uda, zakupię kilka haflingerów i otworzę ośrodek hipoterapii.
Jednocześnie drugim torem idą wspólne plany moje i rodziców- zamierzamy wybudować jakąś małą stajenkę pod Lublinem, w późniejszym czasie otworzyć pensjonat i może jakieś pokoje gościnne. Co prawda jeśli dojdzie to do skutku, to niestety nie wyjadę do Wrocławia, tylko studiować będę w Lublinie, ale zapominając o pierwszym marzeniu, spełnię inne- bo gdy Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno 😉
zawsze chciałam robić coś związanego z końmi, ale nigdy nie chciałąm być wetem.
chciałam iść na prawo... ale poszłam na lewo i zdaje biologie i chcemie na maturze.
i powiem szczerze ze nie mam jakis ambicji zawodowych, chce miec tylko pieniadze.
a najlepiej chce znalesc bogatego meza 😀iabeł:
Wiwiana, jak masz studia językowe, to Twój plan ma duże szanse powodzenia 😉 egzamin na tłumacza przysięgłego to banał, chciałam robić, ale nie studiuję i nie będę studiować anglistyki, a trzeba mieć studia językowe teraz już, inaczej nie dopuszczają do egzaminu.
Ja zawsze chciałam być psychiatrą, chociaż rodzice chcieli, żebym byla prawnikiem. Biologię zawsze bardzo lubiłam, z chemii wygrywałam olimpiady, nie na wszystkie akademie medyczne trzeba zdawac fizykę, ale... jedna wycieczka na akademię ze szkołą i bardzo szybko się dowiedziałam, że nie skończę studiów medycznych, bo nie zaliczę prosektorium, ba nawet tam nie wejdę. Żeby było śmiesznie, żadne operacje, rany, szpitale itp mi nie starszne, a na widok trupa w worku po prostu odleciałam. A żeby zrobić specjalizację z psychiatrii trzeba najpierw skończyć normalnie 6 lat medycyny, więc plan upadł. I teraz studiuję sobie farmakologię, w czerwcu zaczynają się apliakcje na postgraduate, a ja nie wiem, jeszcze, czy mam robić magisterkę, czy doktorat (zobaczymy, po czym więcej kasy dostanę w firmie farmaceutycznej), czy olać to i nie robić żadnego postgrad tylko iść pracować w city (zły moment na takie plany niestety). Na pewno na uniwerku nie zostanę, co do tego jestem pewna. Druga rzecz, której jestem pewna, to to, że nikt ze mną nie wytrzyma, więc bogaty mąż odpada 😉
Widzisz, Karolina, co opinia to inna. Niektórzy twierdzą, że egzamin na przysiegłego to massakra. 😉
Niemniej jednak jeszcze podyplomówkę tłumaczeniową chcę zrobić w 2009, co w obecnej sytuacji (właśnie pożegnałam się z poprzednią pracusią) lekko utrudnia mi życie.
W Polsce freelancerstwo to jeszcze mało popularna dziedzina zarabiania, chyba, że jest się informatykiem 😉
moja mam jest przysieglym od ponad 20 lat, mowi ze teraz jest baaardzo trudno zrobic przysieglego.
Oj ile ja mialam roznych planow.
Na poczatku byla archeologia, ale ja wtedy malutka bylam jeszcze.
Potem weterynaria oczywiscie, ale wtedy to jeszcze o kotkach i pieskach myslalam.
Potem przez dlugi czas nie mialam pojecia co ze soba kiedys zrobic......
Potem przyszla kolej na medycyne, nawet pod tym kierunkiem wybieralam sobie profile do LO.
Krotko przed pojsciem do LO zmienilam zdanie i myslalam o czyms w rodzaju finansow i bankowosci. Poszlam na taki profil do LO. I co?? Na kilka miesiecy przed matura stwierdzilam, ze mnie to nie bawi. Pozmienialam deklaracje maturalna.....
I jestem na drugim roku prawa. Teraz juz wiem, ze z tym chce zwiazac dalsze zycie. Planuje zrobic dodatkowo pewnie zaocznie jakies stosunki miedzynarodowe lub zarzadzanie (nie zdecydowalam sie jeszcze) i isc w kierunku prawa miedzynarodowe / obrotu miedzynarodowego. Moze morskiego?? A moze zrobie jakas bankowosc czy cos takiego i miedzynarodowe bankowe?? Tego jeszcze nie wiem.
No i jezyki. Angielski zalatwiony, podszlifowac niemiecki, zaczac francuski. Moze cos jeszcze, sie zobaczy...