nerwica natręctw...

ja mam obsesję na punkcie uzywania rzeczy zgodnie z wymyślonym przeznaczeniem, w szklankach do mleka pijemy mleko, w kubkach takich i takich kawę, w takich herbatę
bardzo się denerwuję jak mąz mi klaruje, że to żadna róznica.
Jest szuflada ze sztuccami, i z rzeczami innymi. Wpadam w złość jak otwieram pierwszą i widzę w niej łopatkę do masła lub inne cuda.
Wszystko ma swoje miejsce, nie lubię jak się cos przestawia, jesli wyjadę to wiem ze ktos np był u mnie - jestem przywiązana do tego co gdzie lezy.
Przy tym lubuję się w rzeczach z bardzo wąskim przeznaczeniem - butelka na mleko, pojemnik na cytrynę, nożyce do winogron, uchwyty do kukurydzy....
Nie mozna pic z niektorych moich kubkuch i filiżanek, mam swoją "ulubioną" łyżkę.
Jak gotuję nawet tylko dla siebie nie spróbuje i nie wsadzę łyżki z powrotem do garnka. Umyję ją choćby sto razy.
W stajni w pomieszczeniu z rzeczami utrzymuję tez tę zasadę, jestem w stanie wejść bez światła i wiem gdzie co leży. Jak K. karmi konie sam wnerwia mnie ze mi kubeczek przestawia na inną połkę....
tak samo jak drażni mnie pasta do zębów postawiona na głowie, odwrotnie połozone podkładki do jedzenia, papier toaletowy założony "nie w tą stronę'
a tak poza tym to wszystko w porzadku;]
opolanka   psychologiem przez przeszkody
23 grudnia 2008 06:52
Dziewczyny, nie dajmy się zwariowac 🙂

Ja czasem się czuje jak detektyw Monk, lubie, jak rzeczy sa poukładane, z tymi wycieraczkami to też niegłupie hehe

Spokojnie, nie musicie się bardzo przejmować. A jeśli coś Was niepokoi, to udajcie się do specjalisty, który rozwieje Wasze wątpliwości.
opolanka mnie to nie niepokoi 😁
myślę ze to dziedziczne 🤔wirek:
dziadek miał w szafce posegregowane gwoździe wielkością, guziki kolorami, tysiąc słoików, każdy opisany skrzętnie 😅
opolanka   psychologiem przez przeszkody
23 grudnia 2008 07:51
Ale ja mam podobnie - lubie porzadek. Mam wszystko poukładane i opisane 😀
Busch a ile miałaś wtedy lat? W psychoterapii nie chodzi o "otwieranie się przed obcą osobą" ani też ta osoba wcale nie powinna cię ogarniać całą miłością wszechświata  😉 Terapeuta jest raczej po to, żebyś ty sama lepiej siebie zrozumiała i żeby to, co ci w życiu przeszkadza, ustąpiło lub zostało zmienione w coś innego. to, że o pewnych rzeczach nie chciałaś mówić to jasne, zawsze pacjent/klient ma do tego święte prawo i często z niego korzysta bez straty na skuteczności terapii. Sama byłam u terapeuty, nie z żadnym wielkim problemem, ale muszę przyznać że fajnie mi wszystko się po tej wizycie wyklarowało i jakoś odzyskałam pozytywny stosunek do życia  🙂 Aha, jeszcze co do mówienia mamie- psycholog powie mamie dokładnie tyle, ile ty chcesz. Na początku sesji powinniście zawrzeć coś, co się nazywa kontrakt i tam powinno zostać to ustalone. Wiadomo, że są różni terapeuci, ci gorsi też się zdarzają... Szkoda generalizować.
. Ale najgorsze jest to nakręcanie się w danych sytuacjach np. "jeżeli ten ptak nie odfrunie w ciągu 5 sekund to dobrze mi pójdzie sprawdzian' (tutaj akurat podałam przykład całkowicie abstrakcyjny  :hihi🙂 Efekt zaklinania rzeczywistości  👀 Najgorsze jest to, że człowiek zaczyna wierzyć w to, co tam sobie 'wywróżył'.

własnie, ja tez tak mam.. może nawet zbyt często..  👀 👀 🤔
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
23 grudnia 2008 09:53
bush- też tak miałam. Od 7 roku życia mam tiki nerwowe i wysłali mnie z tym do psychologa. Kobieta wyzwalała we mnie potworną agresję swoją anemicznością ruchów i mówienia. Powiedzenie zdania : Jak się masz? zajmowało jej 5 minut. I jeszcze do tego pseudouspokajający głos. Myślałam, że zrobię jej krzywdę. Jak padł tekst "Zostaniesz moją przyjaciółką?", przestałam do niej chodzić. I tak zakończyła się moja przygoda z psychologami.
Nerwica natrectw jest trudna do wytrzymania dla domownikow. Ciezko jest przyjac na spokojnie caly ceremonial zamykania i otwierania drzwi, chrzakania w odpowiednich miejscach, dokrecania kranow, przekrzywiania czajnika zeby odpowiednio stal, dzwonienia albo nawet powrotu do domu z pracy, zeby sprawdzic, czy gaz jest zakrecony. A przypuszczam, ze taka nerwica jest jeszcze trudniejsza do zniesienia przez samego chorego, wyobrazcie sobie, ze przesladuje was ciagly strach, ze jesli czegos nie zrobicie, chocby to bylo zupelnie irracjonalne, to stanie sie cos zlego, ktos umrze i to bedzie wasza wina.

Zauwazylam,  ze nerwica natrectw ma w sobie cos z obrzedow magicznych czy religijnych. One rowniez nie maja wiekszego sensu praktycznego, ale odprawa ceremonialu ma zapewnic wzejscie slonca o poranku czy ochrone wojownika w czasie bitwy. Do tego celu trzeba obejsc ognisko pietnascie razy klaskajac albo trzy razy podskoczyc w prawo i jeden raz w lewo.  😉
busch   Mad god's blessing.
23 grudnia 2008 12:57
Dzionka- to było gdzieś na końcu podstawówki.

Strzyga- dokładnie, psycholożka wyzwalała we mnie wewnętrznego potwora, jak widziałam tą jej miłość i zrozumienie, to aż chciało jej się trochę naściemniać tylko po to, by odkleił jej się od twarzy ten głupawy uśmiech  😁. Jestem najlepszym specjalistą w swoich sprawach, nawet się już nikomu nie zwierzam bo i tak wiem, kto co i w jaki sposób powie.
Kiedyś z resztą wymyślałam sobie całe rytułały zamykania drzwi. Teraz zdarza się, że drzwi zostawiam niechcący otwarte na noc- i jak się o tym dowiaduję, to nie czuję żadnych straszliwych uczuć.
aleqsandra   Kreujemy swój świat tym w co wierzymy
23 grudnia 2008 14:12
strzyga, też raz byłam u psychologa tego typu, bo musiała lekarz zdać raport do sądu w sprawie rozwodowej rodziców...

jak mi ta babka działała na nerwy! anemia, pół roku wymawiania jednego wyrazu, wzrok pt.: umieram, i co mi kurwa jeszcze masz do powiedzenia...

no masakra...

aczkolwiek psychologia generalnie jest moim konikiem 😉 uwielbiam tę dziedzinę i czuję, że mam ją pod skórą... 😉 no ale niestety psycholog jako taki różny się trafi...

nerwice natręctw...
generalnie jestem wyluzowana jak miś koala... ;p w tej chwili żadnych swoich natręctw nie pamiętam wręcz... jak byłam młodsza, to miałam tego trochę, ale jakoś samo się wypleniło...

za to mam trochę głupkowatych lęków, które są absurdalne, ale przerażają mnie do kości... :]
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
23 grudnia 2008 15:09
mnie po prostu taki spokój i zabija. na prawdę to nie jest normalne, żeby człowiek był taki spokojny. A zwłaszcza ja sie przy kimś takim nie uspokoję. A w dodatku jak jest życiowym optymistą... dramat.
martynkakoniki,  ja tez tak mam 😉
miedzy innymi nie lubię ruszania moich rzeczy, a juz o picie w moich kubkach robię taka awanturę, że masakra. Mam obsesje na punkcie mycia rąk, ale nie myje ich po sto razy 😉 Jezeli dużo czasu spedzam przy kompie to myszka musi byc sterylna , mogę ja czyścić nawet 50 razy dziennie 😉 Sama jestem bałaganiara ale wszystko musi być na swoim miejscu, nawet w stajni 😉 okropne jak to człowiek denerwuje się przez pierdoły.
a moja najgorszą obsesja jest to , że nie przechodzę pod znakami, rusztowaniami itp. pójdę dwie ulice dalej ale pod takim przejściem nie przejdę 😉 w ogóle jestem bardzo przesądna i to mi też truje życie 😉
przypomniało mi się jeszcze
jak zasypiam nie wolno K. trzymac ręki obok mojej głowy, jak nie widzę to czuję jesli ją tam położy
czuję wtedy ze zaburza mi moją energię, moje "chi" hihi

ale K. jest lepszy, mam w domu bęben kupiony od "czarnej matki" z RPA (to taka zabawna historia, nie chciała go nikomu sprzedac na pchlim targu, ja się kręciłam wokoł niego, nie chciała sprzedac zanim nie usłyszała jak "gram" i powiedziała wtedy ze czuje ze to własnie ja), stał kiedyś przy łożku ale K. twierdził ze przez niego zle sypia, ze bęben ma złą energię.
Przestawiłam i mowił ze jest zdecydowanie lepiej choc były nawet postulaty usunięcia go z sypialni na stałe;]
Lotnaa   I'm lovin it! :)
23 grudnia 2008 19:17
"Zostaniesz moją przyjaciółką?"


🤣 hehe. nie mogę. Albo Wy miałyście strasznego pecha do psychologów, albo ja ogromne szczęście. W sumie poznałam 2 panie i obie do rany przyłóż. I na pewno nie były anemiczne  😉
dragonnia   "Coś się kończy, coś się zaczyna..."
23 grudnia 2008 23:32
Ja ma jedno ale upierdliwe jak cholera. Rodzina wyje ze smiechu. Wszędzie jest ze mna moja komórka. Śpie z tym draństwem nawet. Koniecznie musi byc włączona, rozładowana bateria to już "Armagiedon". tato kiedyś zrobił mi zdjęcie jak spałam po pracy przytulona twarza do komórki. Normalnie crazy  🤔wirek:
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
23 grudnia 2008 23:35
Ale to n uzależnienie ( ma to już swoją nazwę medyczną, której nie potrafię sobie przypomnieć) na które cierpi z 70% społeczeństwa...
dragonnia   "Coś się kończy, coś się zaczyna..."
23 grudnia 2008 23:41
Strzyga nie strasz 🙇 Za młoda jestem 😉 A tak poważnie, jak sobie przypomnisz to napisz. Chetnie poczytam o tym.
Zauwazylam,  ze nerwica natrectw ma w sobie cos z obrzedow magicznych czy religijnych. One rowniez nie maja wiekszego sensu praktycznego, ale odprawa ceremonialu ma zapewnic wzejscie slonca o poranku czy ochrone wojownika w czasie bitwy. Do tego celu trzeba obejsc ognisko pietnascie razy klaskajac albo trzy razy podskoczyc w prawo i jeden raz w lewo.  😉


Dokładnie tak mam... Najgorzej, jak z domownikami chcę szybko wyjść z domu.. oni się śpieszą, a ja po raz enty układam buty, poduszki na łóżku, krzesła i inne... dramat;/
Tak samo jak wychodzę ze stajni... muszę wszystko poukładać inaczej mam wrażenie, że coś się niedobrego stanie;/ echh... generalnie wszystko robię na 3... 3 razy muszę poprawić buty, wziąć 3 machy dopiero wtedy mogę wyrzucić papierosa, 3 razy czegoś dotknąć, 3 razy coś przestawić, 3 razy pociągnąć za klamkę, albo 3 razy po 3... i jeszcze lepiej;/
opolanka   psychologiem przez przeszkody
24 grudnia 2008 08:26
Strzyga nie strasz 🙇 Za młoda jestem 😉 A tak poważnie, jak sobie przypomnisz to napisz. Chetnie poczytam o tym.


FONOHOLIZM 😉

możesz poczytać np. tu: http://e-lama.pl/artykul.php?id=2338
lub tu http://www.wiadomosci24.pl/artykul/dlon_przyklejona_do_komorki_41490.html


a tu rozmowa z psychologiem: http://www.t-k.pl/p/artykul?i26=1211
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
24 grudnia 2008 09:29
Dzięki opolanka. Oglądałam o tym na jakimś discovery i nazwa była angielska, a nie chciałam pomylić.

Tutaj coś dla znających angielski:
http://psychcentral.com/news/2007/02/01/cell-phone-addiction/
http://www.forbes.com/2008/06/15/cellphone-addict-iphone-tech-wireless08-cx_wt0616addict.html
http://www.news-medical.net/?id=22245
Heeeh, ja już od dawna mam dziwne nawyki, ale to nie jest chyba nerwica natręctw, z tego co tu piszecie.
Parę lat temu zaczęło się od natrętnego dotykania pieprzyka na szyi. Automatycznie zaczynałam to robić i przyłapywałam się na tym. Potem, jak jeszcze miałam długie włosy - skubanie końcówek. Jeden nawyk przeszedł w drugi.
A teraz, już od długiego czasu (hmm... ponad trzy lata?) nie opuszcza mnie nawyk bardzo rzucający się w oczy. A mianowicie - pocieranie kciukiem o środkowy palec, u obu rąk naraz, bądź u jednej.
Nie wiem do końca co to jest, jak to nazwać. Że jest to na tle nerwowym, to raczej pewne. Tikiem bym jednak tego nie nazwała, bo mimo wszystko jest to świadome, ale nie potrafię się wyzbyć powtarzania tej czynności. Jeśli nie mam czymś zajętych rąk, albo nie leżę w łóżku, to praktycznie ciągle to robię...  🤔wirek: Spotkał się ktoś może z podobnymi objawami  🙄 🙄 🙄
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
24 grudnia 2008 23:50
Moje tiki już ze mną ponad 11 lat, przeszłam nad nimi do porządku dziennego. I na szczęście w większości są niewidoczne lub mało widoczne.
Napinam mieście brzucha z chrząknięciem, prostuję łokieć, napinam mięsień pod kolanem
To chyba tez mam ta cala nerwice natrectw, bo jak najbardziej mam takie czy podobne tiki. W dodatku zanim skads wyjde kilka razy sprawdzam czy na pewno: zamknelam / wylaczylam......
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
25 grudnia 2008 00:00
Klami tiki to nie nerwica natręctw.
A masz je 30xminutę przez powiedzmy 5 godziny? dzień po dniu przez na przykład 3 miesiące?
Mój pierwszy tik to było pociąganie nosem i odkasływanie. Przez to chyba przez 4 czy 5 lat byłam leczona u laryngologa. Jakoś lekarz się nie skapnął, że zatoki mam czyste, nie jestem uczulona, a cały czas nosem pociągam...
strzyga, czasami jak sa takie bardziej nerwowe okresy to jak najbardziej mi sie zdarza. Jestem swiadoma tego i czuje sie troche jak wariatka, ale za nic nie moge przestac.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
25 grudnia 2008 00:07
ja tam się akurat z tikami nigdy jak wariatka nie czułam, raczej czułam się nimi bardzo zmęczona i obolała.
Ja sie tak czuje kiedy zaczynam sobie wyobrazac jak to co mimowolnie robie wyglada z punktu widzenia osob patrzacych z boku.
galopada_   małoPolskie ;)
25 grudnia 2008 00:23
nie wiem czy mozna nazwac to natrectwem ale przed zjedzeniem czegos kilka razy sprawdzam date waznosci, baardzo czesto ( czasami kilka razy dziennie) przegladam lodowke, szafki z lekami kosmetykami itp. i przegladam ich zawartosc w poszukiwaniu czegos przeterminowanego chociaz wiem ze zapewne juz wszystko co trzeba wyrzucilam... mysle ze jest to spowodowane tym, ze jako male dziecko kupilam paczke chrupek ( taakie kuleczki orzechowe  😍 ktore byly przeterminowane, czesc z nich zjadlam i bolał mnie brzuch  😵 )
i teraz druga mania ( :hihi🙂 wyrzucam. uwielbiam pozbywac sie roznych przedmiotow ( niekoniecznie niepotrzebnych.. ale takich zawadzajacych) doprowadza to do szału wszystkich domownikow  🤔wirek:poprostu lubie jak jest pusto. wszystko chowam do szuflad i szafek zeby nie lezalo na widoku   🤔wirek: 🤔wirek: 🤔wirek: 🤔wirek: 🤔wirek: 🤔wirek: 🤔wirek:
aleqsandra   Kreujemy swój świat tym w co wierzymy
25 grudnia 2008 00:30
haha, już wiem co jest moją nerwicą... ale jest to dosyć niesmaczne... w każdym razie chodzi o twarz ... 😉 nie potrafię patrzeć na jej niedoskonałości... resztę można sobie dopowiedzieć... ;p ale tak, to jest ranga nerwicy...
Tiki, tikami... Zamykanie drzwi i sprawdzanie wszystkiego po stokroć też jest praktykowane przez sporą grupę ludzi...
Z tego co mi wiadomo, nerwica natręctw wiąże się z powtarzaniem jakichś wyimaginowanych czynności...
Są to czynności, które w żaden sposób nie są Nam potrzebne w życiu codziennym...
Za to człowiek, którego dotknęła nerwica natręctw, ma tę świadomość, że jak nie wykona tej bzdurnej czynności, może stać się coś złego, co nijak się ma do danego natręctwa...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się