Hity naszego dzieciństwa

Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
31 lipca 2012 23:26
Cierp1enie, Maczki można teraz na wagę kupić. Takie z kulkową posypką i prawdziwym 'krochmalowym' nadzieniem 😍 😍

A pamięta ktoś marmoladę? Dorwałam w tesco, matko ale pycha! Ja wiem, ze najgorszy sort owocowy jaki może być, ale nie mogłam się powstrzymać od kupna! 😜 😍
cierp1enie, ja nadal jem mleko w tubce i shocki żuje  😀
Ja wczoraj też wcisnęłam mleko w tubce  😁
Bischa   TAFC Polska :)
01 sierpnia 2012 16:56
Skoro o autkach starych mowa, z tamtych czasów, to u mnie całe dzieciństwo mi towarzyszyły "maluchy". Najpierw żółty, a potem piękny niebieściutki. Gdzieś pomiędzy nimi był krótki epizod z "dużym Fiatem" (Fiat 125P), ale jak się spalił (wyładowany po brzegi bagażami, klatką z papugami, akwarium ze świnką morską, na szczęście ogień nie zdążył objąć kabiny i zwierzaki udało się wyciągnąć), poszedł w odstawkę i na nasze rodzinne łono wrócił niebieski maluch. Ludzie teraz jęczą wiecznie, że za mały bagażnik, a my maluchem we 4 (rodzice i ja z siostrą), obładowanym do granic możliwości, z pakunkami na dachu i najczęściej także z przyczepą wielkości malucha, również wyładowaną po brzegi jeździliśmy nad morze, na Mazury, do Warszawy (do 94 roku mieszkałam w Toruniu) i nigdy, nawet zimą nie zawodził. A każdy, kto miał malucha, wie, jaki "duży" ma bagażnik. Ech, gdy mijam na ulicy maluchy, to się łezka w oku kręci. Kto wie, może w przyszłości kupię malucha, odnowię i będę jeździć ileś jeszcze lat?
Skoda 100, to była ta, co klapę silnika miała na bok otwieraną?
U nas byl jeszcze szal na naklejki na samochod tak zwane kleksy.Moim rodzicom sie nie podobaly,ale pamietam jak mojej kolezanki rodzice mieli pomaranczowego fiata 125p i na nim czarne naklejki,ale jej wtedy zazdroscilam 👿
Dla mnie hitem dzieciństwa (jak i dalej) są cukierki odpustowe. Mogę caly weekend przeżyć tylko o odpuściakach 😁 A co do kolekcjonowania - miałam dwa ogromne worki zabawek z Kinder Niespodzianek. I ani jednej powtórki. I koniec końców wylądowały w Domu Dziecka, wstyd przyznać, ale trochę mi teraz szkoda... 👀
U nas byl jeszcze szal na naklejki na samochod tak zwane kleksy.


No i masz... takie Twoje wspomnienie ja muszę znosić na masce mojego złoma, bo mu to kiedyś, któryś z poprzednich właścicieli przykleił  👿 Żeby to diabelstwo teraz zlikwidować mam dwa wyjścia:
a. zjechać wszystko razem z resztkami lakieru
b. wymienić maskę
Zdaje się, że opcja nr 2 jest łatwiejsza do wykonania.
Dla mnie hitem dzieciństwa (jak i dalej) są cukierki odpustowe. Mogę caly weekend przeżyć tylko o odpuściakach 😁 A co do kolekcjonowania - miałam dwa ogromne worki zabawek z Kinder Niespodzianek. I ani jednej powtórki. I koniec końców wylądowały w Domu Dziecka, wstyd przyznać, ale trochę mi teraz szkoda... 👀


ja miałam dwa duże pojemniki z zabawkami! Jedna z najlepszych zabaw dzieciństwa. Wysypywanie wszystkich zabawek i układanie historyjek. Oprócz tego były klocki lego oczywiście. Mój brat miał wielkie pudło swoich a ja swoich. Ciekawe, gdzie one teraz są bo nawet bym się pobawiła czasami  😁 Choć może lepiej już zaczekać na własne dzieci? Wtedy to chociaż usprawiedliwione zabawy i oglądanie bajek  😁
Heval- zostaw dla dzieci, klocki lego nigdy nie przeminą, moja Julka ma wielkie wiadro i już jej się nie mieści, muszę kupić nowe, bo kolejne 2 zestawy planuję jej kupić  😁
Cierp1enia zostawię, zostawię!  🙂 Za to mam wrażenie, że wszystkie lalki oddałam... a też dzieciak by miał frajdę! (gorzej jak będą sami synowie  😁 )
W ogóle fajnie by było wychowywać własne dziecko w duchu naszego dzieciństwa. Żeby wychodziło na dwór z innymi dziećmi, bawiło się. Czytało książki! (oczywiście w późniejszym okresie 😉 )

Jak byłam mała to uwielbiałam książki i mi zostało to nadal. A i tak, z ludzi w moim wieku należę do mniejszości. Czasem dzwoni do mnie koleżanka, mówiąc, że się nudzi. Ja jej na to "to poczytaj ciekawą książkę" a ona "żartujesz?  🤔 ". Wy też się wychowywaliście bez książek? Dla mnie to aż dziwne. Mam dobrze rozwiniętą wyobraźnię właśnie dzięki temu, że mama mi dużo czytała a potem sama czytałam, wręcz czasem pożerałam książki.
Nie wyobrażam sobie nie czytać książek, odkąd pamiętam czytam, bo to była niemal pierwsza rzecz, której się nauczyłam. 😉 Ale z drugiej strony denerwuje mnie bardzo takie generalizowanie dzisiejszej młodzieży i dzieci. Ludzie w moim wieku w zdecydowanej większości nie słuchają tych durnowatych piosenek z Vivy, a prawdziwą, mądrą i w dodatku czyta książki, nawet w szkole na przerwach (!). I osobiście uważam, że swojego dzieciństwa za nic bym nie oddała i mam lepsze od mojego brata, bez tych wszystkich technicznych nowinek, no ale kurczę, trzeba też iść z duchem czasu, a mój brat nie siedzi 24h przed kompem czy innymi grami. Są dni, że cały dzień z dworu nie wraca, gra w piłkę, jeździ na desce. Wszystko trzeba umieć wypośrodkować, skoro są takie cuda techniki to czemu jeśli jest taka możliwość dziecko ma być tego pozbawione? Ale to nie od razu oznacza, że ma okropne dzieciństwo. Za x lat on będzie się ceszył, że miał jakie miał, każde jest po prostu inne, ostosowane do czasów, w którym się dorasta. 😉
flygirl nie mówię, że nikt nie czyta ale okazuje się, że w moim otoczeniu, ludzie w moim wieku boją się książkę kijem dotknąć. Nie mówię, że ja święta jestem bo czasem lektury np nie chcę czytać, a i nie każdą książkę czytam. Ale więcej niż sporo osób w tym wieku.
I również nie negują cudów techniki, bo sama cieszę się, że mamy to wszystko i chyba nie chciałabym żyć w czasach, gdzie o komputerze nikt nie słyszał a telefon stacjonarny to już luksus 😉 Chodzi mi właśnie o to, żeby dzieciaka nauczyć, że poza komputerem i durnowatymi kreskówkami (tymi dzisiejszymi typu Ben10 czy coś tam) istnieje jakiś świat, że książki rozwijają umysł i są na prawdę dobrą zabawą (teraz chyba wyszłam na jakąś przyszłą zakonnicę, która tylko czyta książki i na imprezę nie pójdzie, ani w internecie nie siedzi  :wysmiewa🙂

edit. jeszcze link chciałam dodać: dzieciństwo 🙂
Absolutnie nie chodziło mi o ciebie, tylko bardzo często spotykam się z powszechnym powiedzeniem 'ach, ta dzisiejsza młodzież...' że nic nie robi, zero książek, tylko oczy wlepione w komputer i imprezy, a co młodsze pokolenie tym dłużej siedzi w domu i gra w zabójcze gierki. No można kręćka dostać jak takie coś się słyszy, zwłaszcza, że i ja jestem z tej przysłowiowej młodzieży i w dodatku mam brata, który jest.. no, mały, że tak powiem. 😉
a to opacznie Cię zrozumiałam  :kwiatek:
To dobrze, że Twój brat potrafi się od komputera oderwać. Mój kuzyn (lat 9 około) tylko przed komputerem siedzi. Od kiedy dostali komputer to non stop. Niedość, że podobno od tego już okulary musi nosić to jeszcze się roztył strasznie jak na 9-latka  🙄
A mój brat nielepszy niestety. Mimo, że wraz ze mną po podwórku biegał to teraz od komputera i jakichś gier w internecie (jacyś magiczni wojownicy walczą z potworami czy coś  😁 ) też trudno go oderwać..
Sama, jako dzieciak gry lubiłam i szczerze nadal czasem sobie instaluję na laptopie i mam fazę, żeby pograć w coś, ale faza kończy się zwykle po trzech dniach grania i nie siedzę jak przywiązana 😉
Dworcika to rozumiem,że Twoje autko to prawie zabytek?(nie pytam złośliwie)
CzarownicaSa   Prosiak statysta, który właściwie nie jest ważny.
02 sierpnia 2012 07:15
Dlatego ja się cieszę, że nie mamy w domu telewizji- za to regały pełne książek. Sama zachowałam niesamowitą księgę z polskimi baśniami, którą dostałam w prezencie od pani z biblioteki pod koniec podstawówki- strzygi, krasnoludki, dobrzy i źli królowie, utopce 😍 I mam taką cichą nadzieję, że jak sama będę dużo czytać i podrzucać książki małej, to złapie "bakcyla" 😉
A swoją drogą pamiętam, że jak kiedyś byłam mała- mogłam być dopiero w przedszkolu lub pierwszych klasach podstawówki- to mama podczas choroby kupiła mi niesamowitą książeczkę o takich stworkach mieszkających w domu. Potrafiły przechodzić przez dziurki od klucza czy pod progiem, a w piwnicy za ścianą można było odkryć ich świat. Był tam chyba mały chłopiec, który właśnie z jednym ze stworków się zaprzyjaźnił. Ale za chiny ludowe nie mogę sobie przypomnieć dokładnie fabuły czy tytułu 🙁 A bardzo żałuję, bo chętnie wróciłabym do niej...
Wiecie, wzruszyłam się na post czarownicy  🙂 Przypomniały mi się moje książki z dzieciństwa, z baśniami i bajkami. Dziś pójdę do mamy i zabiorę je sobie i będę czytać Julci  😍 Pamiętam też, że miałam bajki czytane na kasetach, była to Królowa Śniegu i Piękna i Bestia. Uwielbiałam je słuchać przed zaśnięciem.
ooo, tez mialam audiobajki na kasetach 😀
na pewno ksiezniczke na ziarnku grochu i Miki Mol i zaczarowany kuferek czasu 😀
no i niesmiertelna sciezke dzwiekowa z akademii pana kleksa😉
A ja z kaset z piosenkami miałam, Natalię Kukulską i fasolki  😍 , hity Pana TicTaca 🙂
CzarownicaSa   Prosiak statysta, który właściwie nie jest ważny.
02 sierpnia 2012 09:07
Sama kaset nie miałam, ale synowie sąsiadów tak. Jednak nie załapałam do nich miłością, trochę mnie nudziły i nigdy nie mogłam się skupić przy słuchaniu 😁 Książki zdecydowanie wygrywały- duuuuże pole do popisu dla wyobraźni 😜
Dworcika to rozumiem,że Twoje autko to prawie zabytek?(nie pytam złośliwie)


Żeby chociaż zabytek, to jeszcze bym mogła być dumna! 😁 Ale brakuje mu kilku lat, kilku oryginalnych części, w których miejscu mam zamienniki... No, żeby zamknąć offa - latam 17-letnim peugeot 106 1.5D. Reszta w samochodowym temacie.

Audiobooki z bajkami też miałam 🙂 Królewnę Śnieżkę (to jedyna bajka księżniczkowa, na której punkcie miałam niepoprawnego pier****a i każde wydanie warte było tego, żeby poświęcić mu czas 😁 ) i coś tam jeszcze, czego tytulu nie pamiętam, ale też baśniowate takie.
I masa książek, których pozbyć się nie chcę i nie potrafię, jeszcze się znajdzie czytelnik dla nich ;]
A swoją drogą pamiętam, że jak kiedyś byłam mała- mogłam być dopiero w przedszkolu lub pierwszych klasach podstawówki- to mama podczas choroby kupiła mi niesamowitą książeczkę o takich stworkach mieszkających w domu. Potrafiły przechodzić przez dziurki od klucza czy pod progiem, a w piwnicy za ścianą można było odkryć ich świat. Był tam chyba mały chłopiec, który właśnie z jednym ze stworków się zaprzyjaźnił. Ale za chiny ludowe nie mogę sobie przypomnieć dokładnie fabuły czy tytułu 🙁 A bardzo żałuję, bo chętnie wróciłabym do niej...

Skojarzyło mi się z tą książką. Byłam nią zafascynowana w dzieciństwie.  😍



Ja ją kiedyś o mały włos sprzedałam! Mam pierwsze wydanie, taka czerwona w białej obwolucie.
CzarownicaSa   Prosiak statysta, który właściwie nie jest ważny.
02 sierpnia 2012 11:08
Tej akurat nie kojarzę. Za chwilę poszukam tej swojej, to wrzucę 😉
Czarownica nie chodzi ci przypadkiem o Ród Pożyczalskich? 🙂

Ja jak byłam mała to miałam takie czadowe kolorowe radyjko, na którym można było słyuchać kaset i nagrywać się do mikrofonu, który był przypięty. Non stop z nim łaziłam i słuchałam Króla Lwa albo piosenek. 😀 I jeszcze miałam taką zabawę, która doprowadzała moich rodziców do załamania. Miałam ogromną masę małych samochodzików [lalkami nie bawiłam się w ogóle] i ustawiałam z nich korek i szłam do pierwszego w olejce, przejeżdżałam parę centymetrów i tak każdym po kolei. W pewnym momencie te autka ciągnęły się przez wszystkie pokoje, a nie daj Boże, jak mi któryś rodzic nadepnął i zepsuł. 😁
CzarownicaSa   Prosiak statysta, który właściwie nie jest ważny.
02 sierpnia 2012 11:34
flygirl no właśnie nie, to nie byli mali ludzie tylko takie stworki, chyba z długimi uszami... kurczę, pamiętam to jak przez mgłę.Najbardziej utrwalił mi się ten jeden szczegół- że w piwnicy domu wyciągały cegłę/cegły i wchodziły do swojego świata.
A ja z kaset z piosenkami miałam, Natalię Kukulską i fasolki  😍


ja też ja też! A i tak najlepsze były muminki, których słuchałam non stop do snu  😁
W ogóle to była największa miłość, muminki tu, muminki tam  😂
A kasety nadal gdzieś mam!

Jeszcze pamiętam jak robiło się krótkofalówki z dwóch kubełków po jogurtach połączonych sznurkiem. Ale z tego, co pamiętam to niebardzo działały  😁
Bischa   TAFC Polska :)
02 sierpnia 2012 21:27
Moją książką-hitem z dzieciństwa były "Dzieci z Bullerbyn". Z siostrą jedną zaczytałyśmy na śmierć i mama drugą kupiła, muszę poszukać, musi gdzieś u mnie być!
Zbierał ktoś "Odkrycia"? Seria (na pewno ponad 100) cienkich zeszytów od początków życia, po nie pamiętam jaki okres, moje zbieractwo skończyło się na coś koło 120 numeru, z tymże bodajże między 108 a 118 mam przerwę. Do dziś je mam i u mnie leżą. Może ktoś miałby ochotę się podzielić brakującymi numerami, jeśli nie potrzebuje ich? Pamiętam, jak polowałam bardzo długo na 1 numer, wszystkie następne miałam, a tego nie mogłam nigdzie znaleźć- znalazłam na jakimś zadupnym zadupiuw zadupnie zadupnym sklepie 😁
Do dziś w czeluściach szafy leżą u mnie też "Zwierzaki".
Piosenką mojego dzieciństwa jest "The Finall Countdown" Europe. Pamiętak jak zakochana byłam w tej piosence leżąc w szpitalu, w wieku około 4 lat. I długo nie wiedziałam kto śpiewa i jaki tytuł ma piosenka. Poza tym zespół Modern Talking 😁 Po wielu latach "miłość" do nich wróciła i nawet na koncercie (98 rok) byłam.
Do dziś w czeluściach szafy leżą u mnie też "Zwierzaki".


W segregatorze, który dodawali do drugiego numeru trzymam obecnie wszelkie swoje papierzyska - umowy jakieś i inne duperele.

Poznaje ktoś? 😁
[img]https://encrypted-tbn3.google.com/images?q=tbn:ANd9GcTmQeRr95teX7mFo3rzzB1itQh_ZQVIn4_coykZZWdTQoXqATuZ[/img]

Albo może tego pana?
[img]https://encrypted-tbn2.google.com/images?q=tbn:ANd9GcQNwihRhJspT85Db662pJ5ZU68ACNvJaXGNicCzY7qadmqDpe7t[/img]
Bischa   TAFC Polska :)
02 sierpnia 2012 21:43
O matko Kelly Family 😁 Do dziś gdzieś się walają kasety ich u mnie 😁 I te podziały na dwa obozy- Kellysów i Backstreet Boysów i "wojny" między nimi 🤣
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się