... ślub :) ...

trzynastka   In love with the ordinary
24 listopada 2012 15:35
Ale ja piszę o osobach, które wydają na rzeczy typowo jedno-dniowe, a potem brakuje im kasy na fotografa.
Ja nie oceniam tych których stać na to wszystko, oceniam hierarchie potrzeb tych, którzy mają ograniczony budżet, a mimo tego wolą jeden dzień wyglądać dobrze i nawet nie mieć z tego porządnego dowodu 😉
nine, mimo wszystko wydaje mi się, że to prawo młodych decydować w co inwestują - tak jak by się florystka oburzała, że na fotografa to ich stać, ale co ten fotograf będzie fotografował, skoro jej najdroższego pakietu oprawy kwiatowej nie wykupili. Dla niektórych najważniejsze to wyglądać na żywo tego dnia najpiękniej, a nie mieć full-wypasione zdjęcia. Nie rozumiem skąd twoje oburzenie, serio.
trzynastka   In love with the ordinary
24 listopada 2012 15:42
Nie wiem, może po prostu mi z powodu zainteresowań wydaje się to bez sensu po prostu 🙂
Ale jednak nie rozumiem płaczu "nie stać nas na fotografa" dziewczyn, które właśnie wydały kilka tys. na suknie.
Możliwe, że z racji "zawodu" cię to wkurza, bo mi się wydaje, że jednak każdy ma prawo szastać kasą (ogromną jak by nie patrzeć) według własnej hierarchii ważności 🙂
trzynastka   In love with the ordinary
24 listopada 2012 15:54
Spróbuję jeszcze raz, bo nie rozumiesz o co mi chodzi.
Nie kasa. Nie kwoty. A gospodarowanie nią mnie wkurza.
Bo jak się nie chce obsługi foto, albo ma się nią w nosie to się potem nie płacze, ze kogoś na nią nie stać, nie? 😉
Albo się dzieli pieniążki tak by starczyło, albo się z czegoś rezygnuje.

Muszę kupić chleb, parówki i pomidory.
Kupuję drogie parówki, pomidory...a potem idę i płaczę do koleżanki, ze mi zabrakło na chleb i dlaczego on tyle kosztuje i z czym zjemy to śniadanie? 😉
No nie. Albo nie kupuje chleba świadomie, albo kupuję tańsze parówki.  W każdym razie nie chodzę i nie płaczę o to by mi ktoś oddał swoją starą piętkę ;P
nine, ja cię rozumiem, mimo wszystko mnie to nie wkurza - niech se wydają jak chcę i płaczą nad czym chcą, to ich ślub i ich sprawa 🙂 Przecież można kupić mega kieckę bo się człowiek zakocha, a potem płakać, że nie można mieć tak samo fajnego fotografa, bo nie starcza... Coś za coś, nie zawsze kompromisy są najlepsze 🙂
Dzionka Ciebie to pewnie nie wkurza, bo nikt nie przychodzi do Ciebie żebyś im te zdjęcia zrobiła. Jakbyś była osobą fotografującą to pewnie by Cię to tak samo wkurzało jak Nine  😉  I ja się wcale jej nie dziwie. Sprzęt też kosztuje kupe kasy, więc dlaczego miałaby to robić za darmo? Pewnie o to w tym wszystkim się rozchodzi.
Btw. świetna sukienka  😀 czekam z niecierpliwością na zdjęcia z Twojego ślubu, żeby Cię w niej zobaczyć  😉
Dzionka, w razie negatywnej odpowiedzi urzędu, wynajmiecie aktora, który odegra rolę zaślubin, a po imprezie, czy przed pójdziecie na spokojnie ze świadkami do urzędu 😉 Tak sobie teraz młodzi radzą 🙂
Byłam kilka tygodni temu na ślubie w plenerze, urzędnik był super, chociaż do tej pory mam wątpliwości czy to nie był jednak aktor, bo para młoda rozważała taką opcję 🙂
Najważniejsze, że macie salę 🙂


udawany ślub? to już chyba lekka przesada 🤔

nine ja też z twojej "działki" jestem (chociaż nie wiem czy to ma większe znaczenie) a wcale nie uważam, że jak ktoś wydał kasę na COŚ to nie powinien już narzekać, że na inne COŚ już mu nie starcza, zwłaszcza jeżeli chodzi o tak jakby nie było unikalną i ważną rzecz jaką jest ślub. Dla mnie to naturalne, że my kobitki chcemy żeby było tak jak sobie wymarzyłyśmy i zaplanowałyśmy i jeżeli finanse stoją nam na przeszkodzie to nic dziwnego, że Dzionka może rozpaczać (ostatni czasownik byc moze przesadny 😉). I uwierz mi że można czuć dyskomfort jeżeli suknia jest kupiona kosztem fotografa albo fotograf wynajęty kosztem sukni etc. 😉
naturalnosc? ja tu widze 95% photoshopa 🙂 ale bardzo fajne, mi sie podobaja.

no to Cię zmartwię. oczywiście jest photoshop, ale zdjęcia są obrobione, a nie przerobione. Wiem jak pracuje ten fotograf 😉
nie wycina/zamazuje niedoskonałości na twarzy, co widać na zdjęciach z sesji modelek.
A poza tym jak dla mnie jest naprawdę fachowcem, oczywiście jak kto lubi, ale jednak oglądając jego "książkowe albumy" z fotoreportaży ślubnych jestem zawsze pod wielkim wrażeniem.
nie zmarwilas mnie kochana bo nie ma czym 😉 rozumiem roznice miedzy "obrabianiem" i "przerabianiem" i w tych obrobkach widze znaczacy wplyw photoshopa (w rysowaniu i rasowaniu kolorow np) czy Ci sie to podoba czy nie 🙂
Jak tez juz pisalam, mi sie te zdjecia podobaja wiec tym bardziej nie rozumiem Twojej odpowiedzi 🙂
no pewnie że widać photoshopa, bo teraz nie ma fotografa, który by nie używał go. Nie da się zrobić idealnych zdjęć.
Chodzi mi raczej o to, że wielu fotografów zamazuje twarz, która wygląda potem jak maska idealnie wygładzona.
A on tego nie robi.
Mam zdjęcia ze ślubu cioci, na którym jeden z fotografów zamalował mi mały pieprzyk pod okiem (którego bardzo lubie bo mało kto ma coś takiego) i zamalował moją dziurę w brwi, którą nabyłam jak byłam mała. I jak dla mnie to jest przeginka. Na zdjęciach musi być człowiek a nie twórcza wizja stworzona przez fotografa :/
Dziewczyny uważam, ze tak naprawdę obie macie rację 😀
agnesix Masz rację przy fotoreportażu ślubnym nie jest nic "majstrowane" i poprawiane  w wyglądzie ludzi, ale...
te zdjęcia są mocno wyciągnięte w PSie- kontrast, kolory,  światłocień, spójrz sobie chociażby na sukienki ślubne - na czarno białych zdjęciach wyglądają jak srebrne a nie białe. Na plenerach natomiast jest dużo lampy błyskowej. I żeby nie było- wcale nie uważam żeby to była zła obróbka, mi się te zdjęcia w większości podobają 😉 Chodzi tylko o to że nerechta  również na rację pisząc że zdjęcia są mocno obrobione a zgrzyt jest w definicji "naturalności zdjęć" 🙂

nie no pewnie że kolory są powyciągane. Z tą sukienką się zgodzę, ale też nie do końca bo suknia widać, że jest ze świecącego materiału więc przy lampach też trochę inaczej to wygląda. Na poprzednim blogu przy sukienkach z innego materiału nie ma czegoś takiego.

Nie chodziło mi o photoshopa, tylko o naturalność zdjęcia w tym sensie, że nie jest ustawienie typu "dobra, teraz krójcie tort a ja wam porobię foty" bo na wielu weselach coś takiego też widziałam, albo robienie zdjęć jak ktoś je :/  słabe trochę.
Poza tym mało kto nie obrabia zdjęć. A często też jak już za to się biorą to robią coś typu "twarz idealnie gładka, bez porów i jakichkolwiek oznak żywego człowieka".


(...)
Nie chodziło mi o photoshopa, tylko o naturalność zdjęcia w tym sensie, że nie jest ustawienie typu "dobra, teraz krójcie tort a ja wam porobię foty" bo na wielu weselach coś takiego też widziałam, albo robienie zdjęć jak ktoś je :/  słabe trochę
(...)


🤔 fotoreportaż jest z definicji dokumentacja wydarzenia czyli czymś niewyreżyserowanym, więc taka sytuacja jaka opisałaś w ogóle nie powinna mieć miejsca i szczerze współczuję parze która zatrudniła takiego kogoś. Taki "fotograf" równie dobrze w kościele mógłby poprosić ściągniecie i  ponowne złożenie obrączek, bo zrobi sobie teraz inny kadr 🤔wirek: Przykład może przekoloryzowany, ale przerażają mnie tacy "profesjonalisci".

Co innego sesja plenerowa pewne rzeczy się ustawia i planuje, ale sam fotoreportaż ślubny powinien być wynikiem wnikliwej obserwacji a nie wizji fotografa. Także zgadzam się z Tobą ze to raczej słabe jest.. 😉
A ja tak wyrzucę żale z serii "no nie zrozumiem".
Nie rozumiem jak można oszczędzać na obsłudze foto, a wywalić grube tysiące na suknie.
Często mnie znajomi proszą o robienie zdjęć na ich ślubach, mówię, ze nie chce, że nie czuje się pewnie, ze nie mam pozwoleń, ze nie mam sprzętu.
Ale nie... oni nie mają kasy na normalnego profesjonalnego fotografa i "Ania błagam...". No tak, na suknie którą ubiorą raz, baby są w stanie wydać kilka tysięcy, ale na porządnej pamiątce do której się będzie wracać, którą dzieci i dzieci dzieci będą oglądać to lepiej oszczędzić.  🤔wirek:


Zgadzam się w 100%. Wręcz się nie powstrzymam i dorzucę moje ulubione (a wkurzające co poniektórych 😉 ): amen!
A u nas jak po grudzie. Jednak polscy urzędnicy uważają, że jak ślub to tylko w kościele. No trudno, będziemy walczyć, jak nie w przyszłym roku to za dwa lata. Nie zmuszą mnie do ślubu w kościele/urzędzie stanu cywilnego, no way. Najwyżej wyjadę i wezmę ślub za granicą, skoro we własnym kraju nie można tego po ludzku zrobić.
Dzionka oj szkoda 🙁 ale masz racje próbuj i powiedzenia 🙂
Chuda, jeszcze nie przyszła żadna decyzja, ale ludzie są tak nastawieni, że nie ma co się spodziewać czegokolwiek pozytywnego. Pani, po miesiącu oczekiwania i naszych telefonach, że zależy nam na czasie, bo trzeba płacić zaliczkę za salę, stwierdziła dziś że nie miała kiedy się tym zająć i nie jest w stanie powiedzieć kiedy wyda nam decyzję. Tak więc czekamy ostatni tydzień i jedziemy do innego urzędu, a o tym dworku zapominamy - strasznie szkoda, ale nie możemy zostać z niczym.
Oj tam Dzionka, tylko ślubu nie przekładaj tylko dlatego że nie może być w plenerze! Bo ja chcę Cię w sukni szybko zobaczyć 😉 😉 A poza tym, w urzędzie też może być pięknie. Bo to od Was zależy jak będzie. Cała reszta to tylko dodatek. Wy tego dnia jesteście najważniejsi i najpiękniejsi. A otoczka? Mniej ważna.
jak to po 30 dniach nie ma decyzji?!, zażalenie juz pisac!
Zaraz sie zbierze i znajdzie czas!
Muffinka, haha, miło mi 😀 Ale w urzędzie naprawdę nie chcę, jak ostatnio byłam na tam ślubie koleżanki ze stajni, to widziałam w ciągu 20 minut 3 panny młode... Nie chcę tak, wymarzyłam sobie inaczej i nie chcę iść na aż takie ustępstwo.

kot, wiesz - napiszemy zażalenie, a ona nam da odmowną decyzję, więc nie urządza nas to... Wszystko leży w rękach tej naprawdę niemiłej babki, więc mimo super podania czuję, że nie mamy szans z procedurami i jej skostniałym nastawieniem. Rozumiem, gdyby ten dwór był daleko od urzędu gminy, ale no kurde.. jest praktycznie naprzeciwko 🙂 Nic to, nie poddamy się, nie spieszy nam się nigdzie, więc będzie tak jak sobie wymarzyliśmy i już 🙂
ja bym na waszym miejscu przejechala sie po wszystkich okolicznych USC. I tak ktos bedzie musial dojechac, a gdzies na pewno znajdzie sie ktos kto nie wezmie was za wariatow..
zapomniałam że jest ta druga strona,no nic to
Musicie sie uzbroic w miliony przyklejonych uśmiechów i sztucznych uprzejmości! 🙂
Tak jest. Walczymy, jak nie w 2013, to w 2014, spoooko 🙂
majeczka   Galopem przez życie!
26 listopada 2012 19:55
Jak czytam Twoje przejścia Dzionka,  to ciesze się że wybraliśmy ślub konkordatowy, udało nam się znaleźć Księdza - zajebiście fajnego i normalnego i mielismy taki ślub jak chcieliśmy. Były ukochane konie, było na dworze, było cudownie 😉

Trzymam kciuki żeby i Wam się udało spełnić marzenia  🙂
Dzionka pamiętaj, że nie ważne jest miejsce, dekoracje, zespół i inne "okropne rzeczy" najważniejsze jest to z kim będziesz dzielić ten dzień, jeżeli będziesz miała przy sobie ukochanego i przyjaciół to wszystko i tak się uda i będzie piękne 🙂
Averis   Czarny charakter
26 listopada 2012 21:02
majeczka, ale nie wszyscy chcą mieć ślub katolicki 😉 I tu jest myk.
Tak samo nie wszyscy chcą czegoś na siłę. Skoro Dzionka sobie wymarzyła tak a nie inaczej to chyba dla niej będzie piękniej tak, a nie jak to się mówi 'nieważne miejsce, ważne, z kim będziesz dzielić ten dzień' 🙂 Powodzenia!
whitemoon071, dokładnie tak to widzę 🙂 Dla mnie jednak ważne gdzie i jak, a że nie spieszy mi się z tym ślubem, to będę kombinować.
No nic, wydzwaniam i piszę podania dalej 😀
Ja to stwierdzam, że jestem nienormalna...ale w sumie to nic nowego dla mnie 😉
Sali szukaliśmy długo ale też ze względu na miejsce i cenę. Wybraliśmy fajną ale niby zwykłą. Nie chciałam płacić kupy kasy za salę bo uważałam że nie sala jest najważniejsza. Kościół? Ponieważ w moim parafialnym z dzieciństwa nie było miejsc na tą datę (a przekładać nie chciałam) to wybraliśmy kościół jak najbliżej sali aby nie było problemu z dojazdem. Chciałam fajnego DJ i miałam - bo to on też w jakimś sensie stwarzał atmosferę i dzięki niemu ludzie się super bawili. Żarcie było dobre. Goście superowi. Więcej mi do szczęścia nie było potrzebne.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się