Jak karać konia?

darolga   L'amore è cieco
09 lutego 2009 15:08
oj - doradza karę - stwarzam koniowi dyskomfort, poprzez usztywnienie kręgosłupa, kiedy kobył zaczyna zapierdzielać.
Chyba nie dojdziemy do ładu co do pojęcia kary 🙄
oj "Przewinienia" końskie mają tę przykrą cechę, że płynnie przechodzą z minimalnych "zapomnień" do groźnych zachowań (no, nie zawsze, ale zazwyczaj), jeśli nie spotkają się z jakąś dyscyplinującą reakcją jeźdźca. Dlatego czasem trudno odróżnić, kiedy jest przed a kiedy po. Wszyscy chyba możemy się zgodzić, że te działania powinny być najsłabsze ze skutecznych (od braku nagrody, pochwały zaczynając - przez lekką dezaprobatę - poważniejszą dezaprobatę - dyskomfort - ...) i dobrze dobrane. Im szybsza orientacja człowieka, że coś jest "niehalo" 🤣 tym delikatniejsze może być "działanie zniechęcające". Inna jest sytuacja doświadczonego "układacza" pracującego od początku z koniem, inna osoby dość "zielonej", której konik potrafi się "zagalopować", jeszcze inna osoby odrabiającej konia "zepsutego" - przy czym należy starannie odróżnić, czy koń został "rozpuszczony", czy raczej "miał ciężkie dzieciństwo".

Chodziło o "Psychologię treningu..." 🙂
ależ ja się całkowicie zgadzam z tym co piszecie.
tylko skoro teoretyzujemy to jednak - przynajmniej dla mnie - czym innym jest opozycja kara/nagroda  od wygoda/ niewygoda i o tę niespójność mi chodzi.


No, kara-nagroda (bat-marchewka) z reguły działa szybciej 😀 tylko czeguś np. o trwałe rozluźnienie trudniej... i można mieć pecha trafić na zaciętego folbluta... i można się rozpędzić aż do "kopania się z koniem"  🏇 🤔wirek:
Umiar i odrobina zdrowego rozsądku jeszcze nikomu nie zaszkodziły.
😀 to moze tak na odparowanie nerwow pare moich przypadkow,ktore niestety moim zdaniem pokazuja ze przyczyna nieposluszenstw i narowow zawsze lezy w ludziach.Wszystkie koniki odkupione razem z klubiku.Walach,super papier skokowy.stajacy deba-regularnie jezdzony na czarnej wodzy przez"trenerke".pierwsze jazdy-kon obled w oczach,caly czas spogladanie w tyl,klus na granicy poniesienia z zadarta glowa-wszystko od poczatku jezdzilam na niemal rzuconej wodz,na kazda probe nacisku oddawalam reke,poczatkowo zupelnie workowaty dosiad-zero pracy,lydka luz-tylko krotkie lekkie sygnaly-nie ukrywam-pewnie to sie nie czulam widzac ze kon tylko patrzy czy wpasc juz w panike czy nie...tak gdzies po tygodniu zaczal przyjmowac leciusienki kontakt,skrecec od samej lydki,ani razu mi deba nie stanal,choc nie raz czulem to podbieranie sie-ze tylko czeka zeby go za pysk zlapac(ja jezdze wszystko na pustych grubych)potem przeszlismy na duzy wybieg,ale kon juz mial uszy do przodu wiec bylo po strachu,po2 mies zaczal akceptowac kontakt,normalne zmiany,wspaniale skakal.Co najciekawsze jak uznalam ze jest calkowicie wyleczony(jezdzilo na nim dwoch laikow uczacych sie anglezowac) przyjechal kupiec z ...dawna pania trener.konik swojego kata nie zapomnial-przejechali kolo stepa i kon stanal deba! klus i kon poniosl pod bramke i tam nie pozwolil jej nic zrobic stajac deba tak skutecznie,ze wystraszyla sie,a ja odpuscilam sobie sprzedaz tym ludziom.Nowi nie maja tego problemu.Dla mnie czarna wodza nie istnieje.Drugi kon-klacz mlp strasznie sie nakrecala w galopie-nie zawsze-wiec bylo to tym bardziej niemile.jezdzilam ja najpierw po ujezdzalni dosc dlugo,lagodnie zeby wyrobic zaufanie i wlasciwe odruchy,potem po 2ha lace ktora lezy na stoku.w dol jechalam stepa w polowie klus po luku zakret i spowrotem galop,najpierw spokojny-jak czulam za mi sie zaczyna nakrecac to lyda,pelny siad i do przodu,poczatkowo w polowie gory zaczynalo jej brakowac impetu i przechodzilam do klusa co chetnie akceptowala,zaskakiwal ja tez ten dziki galop na zadanie,gdy wlasnie miala nadzieje ze zrobi mi taki numerek...potem kondycji jej przybylo,ale juz zalapala ze nie robi mi tym wcale na zlosc i w ciagu tego podjazdu robilam 2-3 dzikie dodania i zwolnienia galopu zakonczone lukiem przed plotem,wszystko przeplatane koleczkami po calej lace w roznych chodach,zeby nie kojazyc zjazdu z szalenczym natychmiastowym powrotem.Trzeci to ogier xx-ktory niestety strasznie sie cofal od momentu wdrapania sie na siodlo,po prosbe o ruszenie w przod.Skutek walenia ciezkiej dupy na mlode obolale po ujezdzaniu nerki i szarpania za pysk.oczywiscie zmiana wedzidla na delikatniejsze,poducha pod siodlo,lekka reka i leciutka noga bez presji przy popregu.pozwalalam mu cofac tylko lagodnie przemawiajac,az opuscil glowe i oprzytomnial potem leciutko zachecalam do ruszenia.tez dosc dlugo jezdzilam na rzuconej wodzy,tylko od lydek,ale drugi-klacz cofala zupelnie inaczej-kiedy nie chciala czegos zrobic,czy przez cos przejsc-jej cofanie nie bylo ze strachu o pysk czy plecy ale jako forma odmowy wspolpracy.jej w trakcie manewru wycofywania dawalam sygnaly jak przy cofaniu i nawet gdy juz chciala stanac kazalam jej cofac jeszcze kilka krokow-pomoglo dosc szybko.W ostrogach nie jezdze,bata prawie nigdy na jazde nie biore,wole zapobiegac niz karac,a jesli juz to natychmiast i krotko.polecane przez westowca silne szarpniecie za munsztuk o dlugich dzwigniach uwazam za jakis horror-bez watpienia kon bedzie unikal potem tak strasznego bolu ale nie widze tu miejsca na zaufanie.Ktos mi powiedzial ze kon ma sie sluchac-odpowiedzialam-oczywiscie.ale ty jestes ojcem ktorego dzieci sa posluszne bo sie go boja,a ja ojcem ktoremu sa posluszne,bo go kochaja..
boswell 🙇jesteś Wielki/wielka... dokładnie mam takie podejście do sprawy -"czytania konia" i rozwiazywanie problemów. Objawia się stara prawda głoszona przez prawdziwych koniarzy-"jak koń robi coś nie tak , to zawsze jest to wina człowieka" i trzeba wiedzy, doświadczenia  żeby to odkrecać i pokory żeby się do tego przyznać. W myśl tej zasady z końmi to jest taka wspólna, niekończąca się opowieść 😉 dająca wiele satysfakcji i sukcesów. I życzę wątpiącym odkrycia tego co jest takie oczywiste😍
boswell jesteś jednym z naprawdę niewielu facetów, który ma takie podejście, większośc ma wrodzony instynkt pana i władcy, któremu koń ma się podporządkowac, jak nie to natłuc mu, może wtedy zrozumie...
Tak naprawdę takie podejście jest sednem naturalnego jeździectwa - nie siłowo, a z rozmysłem, bo konie z natury nie są złośliwe (choc mam to w głowie, często antropomortizuję zachowanie mojego konia kiedy o nim mówię  😉), a nie tylko sznureczki i kantarki ...
pinesska  jeździectwo jest dobre albo złe i to niezależnie od metody.  😉
boswell 🙇jesteś Wielki/wielka... dokładnie mam takie podejście do sprawy -"czytania konia" i rozwiazywanie problemów. Objawia się stara prawda głoszona przez prawdziwych koniarzy-"jak koń robi coś nie tak , to zawsze jest to wina człowieka" i trzeba wiedzy, doświadczenia  żeby to odkrecać i pokory żeby się do tego przyznać. W myśl tej zasady z końmi to jest taka wspólna, niekończąca się opowieść 😉 dająca wiele satysfakcji i sukcesów. I życzę wątpiącym odkrycia tego co jest takie oczywiste😍
                    :kwiatek: dzieki wielkie(ja to ona :lol🙂 troche mnie podbudowalas bo z reg.wszyscy mnie "jada" za takie podejscie.Uff jaka ulga,ktos normalny!!! 😅
boswell było mi łatwo, bo też tak podchodzę do moich klaczy 🏇  to że jadą działa tylko na Twoja korzyść czasem wynika to po prostu z niewiedzy.
To moze ja tu🙂
problem jest taki, walaszek ma 12 lat, pewna nie jestem - ale byc moze ktos naduzywal na nim bata - widac, ze zwierzak sie go boi. ogolnie nie jest latwy we wspolpracy z ziemi, tuli uszy, czesto probuje ugryzc - niestety czasem skutecznie i bolesnie.
Gryzie przy czyszczeniu, dotykaniu, zwlaszcza w okolicach klatki piersiowej. Zrobilam ten blad, ze chcac go pochwalic za jakies fajne rzeczy - np. przyjscie do mnie z pastwiska, czy grzeczne stanie w miejscu jak odejde - dostawal cuksa z lapki. I teraz kiedy widzi ludzia na pastwisku probuje sie na niego ladowac i wymusic nagrode.
Jak sobie z tym poradzic?
Dodam, ze nie jestem nowoscia dla konia,znamy sie pol roku, widzimy 2-3 razy w tygodniu. Probowalam karcic glosem,odsuwac mu glowe jak probuje dziabnac, skutki mizerne. Na klepniecie go po szyi po ugryzieniu reaguje jeszcze wiekszym nakrecaniem sie.
Prosze o pomoc, nie chcialabym jezdzic na koniu, do ktorego trzeba podchodzic z batem, zwlaszcza ze bata sie boi.

Na klepniecie go po szyi po ugryzieniu reaguje jeszcze wiekszym nakrecaniem sie.



mam pod opieką jednego konia ktory moze mnie jeszcze nie ugryzł ale ciągle próbuje, bądź starszy - i rownież klepnięcie go w takiej sytuacji tylko go nakręca - ja najczęściej to ignoruje i dalej robie swoje(a jeżeli odległość na to nie pozwala) to na chwile odchodzę na bok i po chwili gdy się uspokoi wracam - pomaga zawsze 😉
Na krotka chwile - nie pomaga😉 za moment jest to samo, gadam do niego, staram sie ignorowac, ale tak jak mowie, efekty marne. moze ja sie spiesze za bardzo, moze to faktycznie musi dluzej potrwac? nie wiem juz sama...
faith, mi kiedyś Teo powiedziała o super sposobie 🙂 stań koło konia, zacznij czyścic. I w momencie kiedy będzie chciał Cie dziabnąc, zacznij sobie machac rękoma, jak koń ogonem. Nie patrząc na niego, niech się nadzieje kilka razy na Twoje rece, nie uderzysz go specjalnie a bedzie wiedział, że ty tu machasz i jak bedzie skubał to dostanie się pod 'ogon' i dostanie w dziób 😉 mam nadzieje że dobrze wytłumaczyłam, u nas raz na zawsze zakończyło temat skubania po kilku dniach.
Strucelka   Nigdy nie przestawaj kochać...
10 listopada 2009 21:46
Ja odkąd zaczęłam trenować z nową trenerką to mam zupełnie inne podejście do kary. Zawsze szukam problemu w sobie. Ale czasami zdarza się tak, że ewidentnie wiem, że to wina konia. Lecz gdy coś się dzieje, koń bryka, staje dęba czy coś, to jest mocna łydka (czasem konieczny nawet kopniak) i jazda do przodu. Żadnego szarpania za pysk, ciągnięcia za wodze.
Czasami emocje biorą nad człowiekiem górę, ale staram się nad tym panować 😉
Tez probowalam, machac albo nadziewac go na swoj lokiec, ale albo ja cos robie zle, albo to jest przypadek wybitny🙂 Spojrzy sie dziaduch, jak zaczne machac to tylko stuli uszy i stoi spokojnie, jak wroce do czyszczenia to znowu probuje dziabnac... :/ musialabym chyba stac tak i machac i w ogole go nie czyscic😉 Jak probuje na mnie wlazic na pastwisku - tez nie chce odejsc jak go odganiam cholernika - a probuje machac lapkami, klaskac, generalnie odsylac go od siebie - jak sie zaprze to ani pol kroku nie pojdzie - musze go dotknac i przesunac ewentualnie, ale wtedy znowu musze miec oczy dookola glowy, zeby mnie nie dziabnal.
Strucelka   Nigdy nie przestawaj kochać...
10 listopada 2009 22:18
Faith kurde, ciężki przypadek. Ja za przeproszeniem strzeliłabym w pysk, ale nie w tej sytuacji...
W mojej poprzedniej stajni były dwa takie konie. Podczas czyszczenia przywiązywało się je bardzo krótko i czyściło. Ale tylko spokojne, delikatne podejście pozwoliło na zmniejszenie agresji wobec człowieka - ale nigdy całkowicie 🙁
Najgorzej, jak okaże się strach i ucieknie. Tyle, że często łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić 🙄
no wlasnie, a probowalas dokladnie w momencie proby dziabniecia dac mu w pysk nie szyje?? i dalej spokojnie tuti tuti, gadanko czyszczonko, jak proba dziabniecia to w pysk ze stanowczym nie!!! i dalej tuiti tuti, bo jak przestanie to grzecznym zeby wiedzial.
No wlasnie cholera ja jestem uparta bestia i staram sie nie odpuszczac🙂 moze gdzie podswiadomie mu dalam sygnal ze sie boje, np jak odsunelam sie przed  ugryzieniem... moze tak byc? tzn ja nie zwiewam, ewentualnie uchylam sie przed zebami...
jeszcze jakies pomysly dla zdesperowanej?🙂
edit: probowalam katija, oj probowalam, szybko sie odwracalam zeby nie dostac spowrotem🙂 przepychanka zwykla powstaje🙂

Moze ja po prostu sprobuje jeszcze raz wszystkiego po kolei... moze bylam malo stanowcza, no nie wiem juz...
a mi sie zdaje, ze trafil ci sie pacjent bardziej cierpliwy od ciebie  😉 kazda probe krac, glosem tez. brak prob nagradzaj, chwal glaszcz, klep. i tak przez najblizsze 2 lata  😉
No wlasnie taka mysl mi sie zalega czesto tez:P ze musze po prostu wziac go na wstrzymanie i kiedys mu sie znudzi ta utarczka🙂
faith, ile koń ma lat ??
ja nie miałam zbyt wielkich problemów z gryzieniem, ale ogólnie z  zachowaniem.Książę Wielki robił co chciał i jak chciał.Zaprowadzenie na padok na wędzidle było trudne, a kantar odpadał zupełnie.Aż tu nagle w tym roku coś pękło - chodzimy na spacery na kantarze, jeżdżę w tereny (raz po 3 tyg. stania).
Im koń starszy tym się po prostu starzeje - masło maślane wiem, ale chodziło mi o wyrośnięcie z dziecinności.Tzn. oczywiście dzieciak jakiś tam zawsze w Nim będzie i  to już wiem z góry, ale trochę już zaczyna rozumieć.Kiedyś człowieka nie szanował w ogóle - teraz mimo, że się boi czegoś nie ucieka razem ze mną ciągnącą się po ziemi ( a raz mu sie zdarzyło  😲), ale płoszy się i czeka na mój ruch.
Co do gryzienia.Czytałam gdzieś, że wystarczy, że koń spróbuje ugryźć należy go uderzyć w pysk - nie mocno, raczej lekko żeby zrozumiał.Chodzi o to, by udaremnić zamach, alebo choziaz udać, ze się na niego z tą ręką szykujemy.U mnie poskutkowało (no chyba, że to efekt tej "dojrzałości", ale wątpię, bo skończylo się to znaznie wcześniej)
wg mnie zelazna konsekwencja. i tak jak napisala blondyna niekoniecznie mocno, ale zawsze!!! i chwalic za dobre zachowanie.
faith, przy podskubywaniach możesz stosować te bloki-wachlarze, o których wspomina Burza. Tylko lepiej, jakbyś je potrafiła wykonywać nie przerywając tego, co robisz. Jedną ręką czyścisz, drugą robisz "kaczuszki", patrzysz na konia najwyżej kątem oka. Nie dawaj się wmanewrowywać w jego gry. Nie nagradzaj go swoją uwagą.
Na wybiegu, jeśli włazi w Twoją przestrzeń możesz okładać się (nie za mocno...) po ramionach uwiązem - jak koń, który odgania się ogonem od much. Jak koń znajdzie się w zasięgu uwiązu - jego sprawa.
Chodzi o bronienie swojej przestrzeni, a nie karanie konie. O asertywność, która nie jest ani agresją (np. za karę za próby podszypywania koń dostaje prztyczka w nos, albo plaskacza w szyję), ani godzeniem się na wszystkie pomysły konia.


Możesz też pograć ze zwierzakiem w "końskie zen". Jeśli jest tak namolny/agresywny, to najpierw przez płot. Masz smakołyki (w kieszeni chociażby), bierzesz jeden do ręki, którą trzymasz blisko siebie. Stajesz po swojej stronie płotu. Jak długo koń domaga się ich (próbuje dosięgnąć, pcha się z nosem, pcha na płot), tak długo stoisz i go ignorujesz. Jak tylko zrobi coś przeciwnego, czyli stanie nieruchomo, "z łapami przy sobie", dajesz mu smakołyk. Potem tak samo ćwiczy się bez płotu.

Koń jest namolny -> nic z tego nie ma. Koń stoi uprzejmie -> jest nagroda. Najszybciej i najsprawniej takie szkolenie wychodzi z markerem (klikerem na przykład), ale i bez tego się da. Nie bez powodu konie klikerowe należą do najgrzeczniejszych, jeśli chodzi o maniery związane z jedzeniem. Nie żebrzą, bo to im się nie opłaca. Opłaca się współpraca, że tak sobie zarymuję.

Są jednak przy tym pewne trudności:
- trzeba być konsekwentnym w 200%, nigdy nie nagradzać namolnego zachowania, nie dać się wziąć na litość, nie stracić cierpliwości
- przed poprawą będzie okres pogorszenia (wybuch przedeliminacyjny) - koń będzie sprawdzał, dlaczego zachowanie, które dotychczas działało, przestało działać. Jak człowiek, który kopie zepsuty automat z colą, zanim stwierdzi, że jest naprawdę zepsuty i że nic się z tym nie da zrobić, ani wrzucając kolejne monety, ani waląc pięścią, ani kopiąc.


P.S. Z plaskaczami za próby gryzienia bywają różne problemy. Jedne konie nabierają większego resentymentu do człowieka. Inne po prostu robią się szybsze. Dla innych to gra w której zresztą mają niejaką wprawę - wystarczy spojrzeć na gry pastwiskowe w "kto kogo skubnie, kto zdąży uchylić głowę".
a Teodora jest madra  😍  :kwiatek: i zeby nie bylo, nie ma w tym zadnej ironii.
faith, jedną ręką czyść a drugą 'rób ogon'. I cierpliwości.

Edit- ślepa jestem nie zauważylam wypowiedzi Teo  :kwiatek:
dzieki dziewczyny 🙂😉))  :kwiatek:
P.S. Z plaskaczami za próby gryzienia bywają różne problemy. Jedne konie nabierają większego resentymentu do człowieka. Inne po prostu robią się szybsze. Dla innych to gra w której zresztą mają niejaką wprawę - wystarczy spojrzeć na gry pastwiskowe w "kto kogo skubnie, kto zdąży uchylić głowę".

Znam konia który przestał dzieki temu atakowac ręce podczas czyszczenia i siodłania. Teraz celuje w twarz...i tylko czeka kiedy podejdziesz... :/ Jest w tym na tyle agresywny że jesli kiedys mu sie uda ugryźc to skonczy sie to kalectwem.
Kiedyś, bardzo dawno temu, przyszło mi opiekować się 2letnim ogierem folblutem wycofanym z torów ze względu na skrajnie zły charakter. Właściciel nie wchodził do niego inaczej niż z krótką drewnianą pałką. Problem czyszczenia rozwiązałam zdumiewająco prosto. Używało się metalowego zgrzebła. Wystarczyło odwrócić sposób trzymania przyborów. Lewy bok czyścić prawą ręką a w lewej trzymać zgrzebło. Ząbkami do konia. Każdorazowa próba gryzienia kończyła się na ząbkach zgrzebła. Po kilku dniach łeb już był spokojny  🙂
Fanatique   C'est la vie! ;)
11 listopada 2009 15:12
Witam.  :kwiatek: No więc, ja też mam niewielki problem... W jednej ze stadnin do której zaglądam systematycznie stoi 10 letni hucuł. Ma na imię Waldek. Mało kto lubi na nim jeździć bo często bryka, jest nieusłuchany i złośliwy. Ostatnio postanowiłam troszkę nad nim popracować.. No Cóż, konik faktycznie ma charakterek.. 😁 Zauważyłam kilka rzeczy. Koń bryka na bat i na ćwiczenia które mu nie przypadają do gustu.. Podczas galopu goni inne konie, a zawsze stoi na końcu zastępu bo inaczej je kopie.. Pomyślałam, że koń ma za dużo energii więc przed jazdą brałam go na 20-30 min. na lonże.. Mało co pomagało, ale stwierdziłam, że potrzeba czasu.. 😉  Kiedy bryknął dawałam batem na zad [nie za mocno, bo nie lubie tego robić] co kończyło się kolejnym protestem ze strony konia.. w końcu spadałam, a koń uciekał.. Żeby sobie nie pomyślał, że ujdzie mu to na sucho to wchodziłam i wymagałam trochę więcej.. A gdy było dobrze dostawał marchewkę 😉

Dziwne było dla mnie to, że nie skutkowało.. stale był złośliwy i nieusłuchany..

Zauważyłam, że małe dzieci często sie na niego zapisują.. Pomyślałam, że fajnie, bo nie będzie tyle stał w stajni, ale to one go psuły.. Bały się na nim nawet kłusować! Koń brykał, one spadały i bały się dalej jeździć więc koń stępował.. Błagam o pomoc! 🙇 Nie wiem co zrobić.. Nie namówię dzieci żeby na niego się nie zapisywały.. Tylko czy jest jakiś inny ratunek dla Waldka??


~~ Fanatyczna.


Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się