Autorytety w jeździectwie

ciekawi mnie opinią forumowiczów na temat autorytetu w pracy jeździeckiej.
Czy częściej bywa to gwarancja jakości i bezpieczeństwa, czy jednak czasami jest to tylko alibi dla bezrefleksyjności i ślepa uliczka potakiwania?
wrotki, to jest pytanie retoryczne?  😎
bynajmniej
to ja poproszę o definicję -"Autorytet w pracy jeździeckiej" i czy chodzi o nasz rodzimy?
nie rozumiem wątpliwości... 🤔
Autorytet (łac. auctoritas - powaga, znaczenie) - pojęcie mające kilka odmiennych, choć nakładających się często znaczeń.

  1. Społeczne uznanie, prestiż osób lub grup bądź instytucji społecznych oparte na cenionych w danym społeczeństwie wartościach.
  2. Osoba lub instytucja ciesząca się uznaniem, mająca kredyt zaufania co do profesjonalizmu, prawdomówności i bezstronności w ocenie jakiegoś zjawiska lub wydarzenia.
  3. W kontaktach międzyludzkich osoba mająca cechy przywódcze, z wysoką inteligencją emocjonalną lub charyzmą.
  4. W teorii socjologicznej jeden z typów idealnych legitymizacji władzy. Zinternalizowane przeświadczenie o świętości i nadrzędności przywódcy. Por. charyzma

              Najczęściej autorytet postrzegany jest jako czynnik stabilizujący więzi społeczne i ma wydźwięk pozytywny. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, iż nadmierne zaufanie do autorytetów grozi skostnieniem poglądów a czasem nawet ich zwyrodnieniem. Brak autorytetów w danej społeczności grozi jej rozpadem lub anarchią. Istnienie w społeczności jednego, dominującego, autorytetu grozi jej faszyzacją. Zbyt wielka ich liczba zagraża atomizacją.

  5. W psychologii osoba, której jesteśmy skłonni ulegać, podporządkowywać się i wykonywać jej polecenia (zobacz: wpływ autorytetu).
Autorytety to śliska sprawa. Coraz mniej w nie wierzę, bo nieraz zawiodły mnie w ślepą uliczkę. A przejrzenie na oczy i zobaczenie błędów swojego autorytety jeździeckiego jest niemalże porównywalne z tym uczucie, które mieliśmy jako dzieci, kiedy okazywało się, że nasi rodzice wcale nie są wszechmocni i wszechwiedzący. Bolesne.
Co jakiś czas mam nową fascynację jeździecką i tracę na chwilę własne krytyczne myślenie, ale coraz krócej to trwa i bardzo się z tego cieszę 🙂
ogólną definicję atorytetu zna chyba każdy, a jak nie zna znajdzie w necie i wklei 😉 Chodziło mi o def. autorytetu w jeździectwie, tak konkretnie. Może warto byłoby w tym wątku zastanowić się właśnie nad sprecyzowaniem pojęcia autorytetu na potrzeby  jeździectwa. A że gdzie dwóch Polaków to trzy zdania i autorytety jako społeczeństwo trudno nam bezkrytycznie zaakceptować trudno będzie więc ślepa uliczka potakiwania nam nie grozi 😀iabeł:🙄  .
z jednej strony masz rację Ganasz, ale z drugiej to nie jest trudne obserwować takie zjawisko,ze autorytety sa poszukiwane do potwierdzenia jakiś dziwnych teorii. sport jest zjawiskiem dynamicznym, zmieniają się przepisy, zmieniają sie materiały, zmieniają sie akcenty rywalizacji...ciągle mnie nurtuje pytanie, np jakie czworoboki dziś wykręcał by Fillis, na ile full rozjechałby 17,5m Caprilli w konkursie 130...i inne takie.
i jeszcze inna wątpliwość, czy autorytety maja prawo zabraniać działań i środków których same używały i dzięki którym de facto zdobyły pozycję w branży..?
a cos takiego w ogole istnieje w dzisiejszym swiecie?
mysle, ze nie w jezdziectwie.
a jak kiedys byly, to i tak sie tego w koncu wyzbywasz  😁
ciekawska, witaj kochana! stęskniłam sie!

ja o jezdziectwie mowilam a nie o pokoleniu JPII czy MP3
Ktoś   Dum pugnas, victor es...
25 stycznia 2010 09:08
mi się wydaję,ze wskutek nadmiernego używania słowa autorytet,zdewaluował się on bardzo...powoli staje się słowem w słowniku,martwym tworem,a dawniej szanowane autorytety same się detronizują.
wrotki kazdy z nas marzy o autorytecie w jezdziectkie ale kto ma do  niego dostęp na codzień, a na to miano trzeba sobie zapracować i nasuwają mi przemyślenia min: czy?

- za autorytetem powinny iść jego nekwestionowane sukcesy jeździeckie również zagranicą
-za autorytetem powinny iść sukcesy jego zawodników -na jakim poziomie ??
--autorytet wychował dobrych trenerów i instruktorów
- szanuje wybory innych nawet jeżeli kolidują z jego poglądami ale nie są nadużyciem w stosunku do koni
-autorytet powinien mieć wykształcenie najlepsze w swojej dziedzinie, poparte dyplomem?
-powinien uczestniczyć w kursach i seminariach dla autorytetów nie tylko w kraju-stale się doskonalić
-mieć dar przekazywania wiedzy i odpowiedzieć na większość z zadanych pytań
-dobro konia jest najważniejsze, nie można kosztem jego dobrostanu windować karierę sportowca
- być dobrym psychologiem -kurs? testy sprawdzajace?

-być matka i ojcem dla podopiecznego i dobrym przywódcą stada dla konia
itd 😉
myślę, że osoby uważajace siebie za autorytet nie powinny zabraniać, bo jakie za tym stoją sankcje chociażby prawne?, jak sam piszesz wiedza w tej dziedzinie jak w każdej innej się rozwija, konie żyja dłużej, dłużej startują. Ktoś kto był niekwestionowanym-autorytetem i co to tak naprawdę oznacza?, może polec bo nagle okazało się że są inne metody lepsze albo alternatywne. I tu znów nasuwa się pytanie czy dla wszystkich? Autorytet to nie jest dobro uniwersalne, raczej w obrębie każdej grupy są podgrupy, które mają lidera itd. Najważniejsze w tym wszystkim jest dla mnie dobro konia, bo to my jesteśmy ich "Panem Bogiem"
Pytania nurtujące są zawsze ciekawe i czy dziś Ci jeźdźcy byliby autorytetemi? 😉
Jak to było kiedyś polecam ksiażkę "Karmazyny i żuliki" beletryzujaca ale pokazująca jak dawniej się jeździło i to co nas dziś przyprawia o dreszczyk emocji było normą, bo  żyli bliżej koni.
hej sznurka🙂

taki autorytet powinien miec wszystko, wszystko🙂 byc zlepkiem mnostwa pozytywnych cech.
powinno sie raczej zapytac o osoby, ktore chcialoby sie nasladowac, ktore imponuja czyms (styl jazdy, wyniki, osiagniecia).
trudno znalezc autorytet w jezdziectwie, bo jesli np. podziwiam jakiegos zawodnika/trenera za wyniki, to jednoczesnie zdaje sobie sprawe, ze ich osiagniecie moglo byc nie do konca fair wobec koni (doping, nieprzepisowe treningi). co jest rownoznaczne, ze nie jest autorytetem, itd.
Autorytetem - może nie do końca przypisałabym to miano, ale jednak wiele znacząca dla mnie postać w jeździectwie - Franke Sloothaak.
Hmmm ciężka sprawa z tymi autorytetami (ale fajny wątek wrotki choć mógłbyś nie owijać w bawełnę, wiadomo, o kogo Ci chodzi) dla osób, które wierzą, że jest na świcie „jedyna słuszna droga” a człowiek jest tak genialny, że jest w stanie ją odkryć i trzymać się jej do końca świata. Oczywiście tak jesteśmy skonstruowani, że chcemy mieć swoją rację i wierzyć, że właśnie nasze podejście i nasze koniarstwo jest to najbardziej ok. Na dodatek promujemy to. To chyba zupełnie ludzkie i jak dla mnie normalne. Ja na szczęście jestem relatywistką (we wszystkim) i zawsze powiem „to zależy” i będę szukać wielu bardzo różnych autorytetów, budując na podstawie ich wiedzy i doświadczenia własną ścieżkę. Jeździectwo jest niezwykle różnorodne, jest wiele równie dobrych rozwiązań, tradycji, nie wierzę, by mógł być jeden autorytet dla wszystkich.

Dla mnie autorytetem w jeździectwie jest ktoś, kto najpierw jest dobrym człowiekiem, wrażliwym, otwartym, i zwyczajnie mądrym. Ma oczywiście dużą wiedzę, wyniki i z szacunkiem odnosi się do swoich jeźdźców i koni. Ciągle się rozwija i potrafi się przyznać do błędu, zweryfikować swoje postępowanie. Czy można naiwnie wierzyć, że autorytet będzie bezbłędny? To jest dopiero potem rozczarowanie! Ktoś kto przez całe życie jak rzep uczepił się jednej teorii i trzyma się jej mimo nowych odkryć, których wcześniej zwyczajnie nie mógł znać, jest pozbawiony zdolności rozwoju. Kopernik pewnie też przez jakiś czas wierzył, że ziemia stoi w miejscu. Wyniki w sporcie nie są dla mnie wystarczająco przekonywujące choć są oczywiście ważne. Bardzo szanowałam A. Bienis, jej zdjęcie na Celbancie wisiało u mnie na honorowym miejscu. Do czasu aż zobaczyłam na żywo treningi z nią i sposób jazdy prowadzonych przez nią jeźdźców. Bardzo szybko zdjęcie ze ściany trafiło do kosza. Zwycięstwo w wyborach polityków też nie sprawia, że stają się dla mnie jakimiś autorytetami.

Dalej też uważam, że nie powinno się opierać na jednym autorytecie. Pewnie, że swojemu trenerowi trzeba wierzyć i ufać, ale nie bezkrytycznie. Czy jednak tak halo? Pisałaś o tym. Ale: jak początkujący jeździec ma zweryfikować autorytet swojego instruktora? Na książkach? No ale czyich? Które autorytety wybrać? Jak uczyć się dobrze nie widząc w instruktorze/trenerze autorytetu?

Może być też tak, że ktoś kto już sam uważa siebie za autorytet dla innych lub chciałby nim być, za swoje autorytety będzie uznawał tylko te osoby, które potwierdzą jego „jedyną słuszną drogę” i nie będą to bynajmniej (wtedy to by było zupełnie naturalne) jego wcześniejsi nauczyciele.

Tak wrotki, bezrefleksyjność i potakiwanie nie jest wcale mądre. Jeździectwo wymaga samodzielności. Ale to dotyczy także bezrefleksyjności i potakiwania swoim własnym, czasem skostniałym, poglądom.
Ktoś   Dum pugnas, victor es...
25 stycznia 2010 11:33
(ale fajny wątek wrotki choć mógłbyś nie owijać w bawełnę, wiadomo, o kogo Ci chodzi) .


no własnie...pan W.Mickunas - jasne,że w zakresie tego forum,jego osiagnięcia chocby jako jeźdzca robią wrażenie...ale czy pan Piotr Piasecki,czy Paweł Spisak nie przebili go i ilością sukcesów i jakością wyników?
Więc czy aby na pewno to taki autorytet?
Ktoś, czy to konkurs na największy autorytet? 🙂 Co się sportowiec wypowiada to zaraz we wszystkim widzi rywalizację no 🙂 Święty Marek jest bardziej święty od Świętej Agnieszki? O ile?
Dla mnie W.M. jest autorytetem ale dla Ciebie nie musi, nie wymagam, nie przekonuję. Nie jesteś przez to w moich oczach gorsza. Uznaje Twoje prawo do wyboru aż do tego stopnia, że nie mam zamiaru Cię za to poniżać. Mamy inne potrzeby, przywiązania, wartości, priorytety, perspektywę, wiedzę, czas i miejsce nawet. Rozumiem to i nie wiem o czym tu dyskutować 🙂 Ja nie znam z życia i treningów tych Panów, dlaczego miałabym dać im status moich autorytetów? Wiesz o co mi chodzi? 🙂
Ktoś, pewnie dlatego autorytet, bo jest znany "rzeszom" 😉 książka jest ogólnodostępna, forum jest ogólnodostępne, rzuci się jedno proste hasło w google i znajduje.... Sukcesy Spisaka nie widnieją w rubryce allegro-> jeździectwo-> literatura, trzeba poszukać, prasę poczytać i przede wszystkim - znać się chociaż trochę, żeby wiedzieć, że przykładowo C = trudne, LL = łatwe, a WKKW to generalnie trudna rzecz 😉 [tak w dużym uproszczeniu]. Żeby nie być hipokrytką - owszem, dalej mam na półce ową tak znaną książkę i była ona jedną z pierwszych, które kupiłam chcąc się bardziej "zagłębić" w temat no i wyjaśniła bardzo wiele spraw, jakoś "dała nadzieję", że jeździectwo nie polega na ciśnięciu i batożeniu, wpędzaniu konia w galop czy przeszkodę oraz płakaniu po kątach, bo instruktor znów nazwał człeka niedojdą, a piątka młodych obserwatorów rechotała po tym haśle dobre 10 minut.😉
Niestety, im dalej w las, tym więcej drzew. Nagle okazuje się, że autorytet, którego się podziwiało [nie mówę tutaj o naszym  autorze artykułów z których powstała książka, jego w ogóle nie znam] wcale nie jest taki, za kogo się go uważało.
Moim zdaniem nie można być ślepo zapatrzonym w jedną osobę i traktować ją jak Boga, który nigdy nie ma prawa się pomylić. Ba, to bywa denerwujące, kiedy w kółko kogoś się cytuje, wielbi i twierdzi, że nigdy w życiu się nie pomylił oraz nie pomyli. Trzeba wybierać, myśleć, analizować i nie bać się mieć wątpliwości co do metod szkoleniowych trenera/instruktora. Największymi autorytetami bywają ludzie mądrzy oraz inteligentni, zdolni do rozmowy - bo z takimi można się dogadać, tacy wyciągają wnioski i uczą się na błędach. Niestety, nie umiemy czytać w myślach, o ludziach można się dowiedzieć czegoś więcej dopiero po jakimś czasie. Z resztą, ten kto szuka wiedzy i tak ją w końcu znajdzie.
a ja uważam, że każda osoba rozpoczynająca swoją drogę w  jeździectwie powinna patrzeć w swój autorytet, jak to wrotki określił "ślepo". Początkujący czasem mają swoje dziwne zdanie, jeszcze nie wiedzą zbyt dużo na temat treningu, regularności i powinni słuchać każdego slowa swojego trenera. Ale to śliska sprawa, trzeba trafić na odpowiednią osobę, a ludzie są rózni, o czym wszyscy wiemy 😉.
Z biegiem lat mamy coraz większe doświadczenie, korzystaliśmy z rad coraz większej ilosci szkoleniowców, zaczynamy coraz więcej rozumieć i tu zaczyna się nas własny, świadomy styl jazdy. Każdy jest inny, każdy koń jest inny i każdemu bedzie pasował kto inny, zawsze znajdzie sie przeciwnik.
powinien uczestniczyć w kursach i seminariach dla autorytetów nie tylko w kraju-stale się doskonalić

Ciekawa jestem: kto prowadzi "kursy i szkolenia" dla Autorytetów? 🙂
Autorytet - to (w dzisiejszych czasach) człowiek dobrze reklamowany. PR się kłania!
rtk, "patrzenie ślepo" moim zdaniem nie równa się "bycie posłusznym i uważne słuchanie swojego, pierwszego instruktora", a taki powinien być początkujący, bo w końcu, nie ma nic gorszego dla jakiegokolwiek szkoleniowca, jak kursant-nietoperz, który nic nie widzi, nic nie słyszy i dodatkowo nic nie wie, a się czepia. 😉 Tu jest różnica. Chodziło mi bardziej o sytuacje, w której dany człowiek czuje, że coś jest nie tak w stajni, w której jeździ, że nie do końca ok... a i tak idzie w zaparte i stara się nie zauważać niektórych rzeczy albo ślepo wierzy, że zawzięte lewa-prawa, pozwoli mu "pozbierać" konia, bo tak jego trener powiedział. Ale masz rację, to jest śliska sprawa.
patrzenie ślepo w moim odczuciu jest patrzeniem, wykonywaniem zadań i nie dyskutowaniem, nie wtrącaniem innych szkół.
Przeciez każdy ma mózg i wie, że jeśli trener każe zapiac munsztuk, czarną, wypinacze i czambon znaczy ze cos jest nie tak 🙂

Autorytet - to (w dzisiejszych czasach) człowiek dobrze reklamowany. PR się kłania!


kto zatem twoim zdaniem jest dobrze reklamowany i jest autorytetem?
asior   -nothing but eventing-
25 stycznia 2010 14:33
Sankaritarina, czyli Pawel powinien wrzucic swoje wyniki na wikipedie? OK, zobaczy sie  😁

Jestem mega trudna jesli chodzi o totalne zaufanie komus, z kims jezdze. Teraz jest dobrze i chyba lepiej by byc nie moglo  😉

A z tym PR to taki sredni argument raczej.

A z tym PR to taki sredni argument raczej.


takie i ja mam wrażenie
czy dobry PR Anky i Pessoa powoduje ze są autorytetami?
Są raczej znani, rozpoznawali, w pewnych aspektach podziwiani ale czy są autorytetami?
Moim zdaniem pojęcie autorytetu jak i sam jego wybór zależą od człowieka i pracy przez niego wykonywanej.
Dla mnie autorytetem jest ktoś, kogo podziwiam za jego dokonania i na kim chciałabym się wzorować (oczywiście w danej dziedzinie).
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
25 stycznia 2010 14:49
Sankaritarina, czyli Pawel powinien wrzucic swoje wyniki na wikipedie? OK, zobaczy sie  😁



Cicho asior, już niedługo...  😀iabeł:
Naprawdę uważacie, że PR nie ma nic do rzeczy?
Żyjemy w czasach, gdzie każdy "ja siam" - tzn. tak twierdzi. Wszystko można, wszystko trzeba tolerować. Autorytet - do indywidualnego uznania. A wszyscy jak na lep - lecą na modę. Wystarczy stać się częścią mody - i jest się autorytetem. Wszyscy wyznawcy będą twierdzić, że "prawdziwym".  😜
Autorytet stał się dobrem konsumpcyjnym - i już.
asior, nieee, powinien wydać ogólnodostępną książkę pt. "jak jeździć i wygrywać krosy" 😀iabeł:
[chociaż, może lepiej nie. Nie wiem czy nie przysporzyłoby to szpitalom jakichś domorosłych, "wschodzących gwiazd" wkkw 😉 ]

rtk Też fakt 😉 Choć, widziałam i fanatyków, którzy zastosowali się do rady trenera w doborze wędzidła, które ma służyć za hamulec. Ale, w sumie nie mówimy tutaj o patologiach.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się