Wzrost jeźdźca, a wysokość konia.
Grafitkowa, powoli chyba już na styk co?
Niestety ;/ Ale cały czas dostaję jakiegoś kucyka do jazdy, więc jeżdżę. Kucyki wolą mnie niż instruktorów którzy bądź co bądź są ciężsi odemnie
Bo ciężko to mu z Tobą nie jest, tylko łydkę chyba dość ciężko przyłożyć w odpowiednim miejscu, co? 😉
To ja i mój kuc roznica miedzy nami kolo 2-3 cm. Przyznam, że czasem wolała bym aby była mniejsza 🙂

A to kucyk, którego jeżdżę dodatkowo 🙂
tunrida Raczej nie, tak długo jeżdżę kucyki że już nabrałam wyczucia, przywykłam, więc ok 🙂
Grafitkowa- czyli rozumiem, że tylko JA narzekam. 😉 Nie pozostaje więc nic innego, jak przestać narzekać i nie robić z siebie złej baletnicy ( tej której przeszkadza rąbek u spódnicy) tylko mocniej się starać.
Gozya, mam nadzieję, że już widać 🙂
Ja 164 cm i Dramka 164 cm 😎 i tak wsiadam z stołka 😵
Hej powiedzcie mi.. 😀 Czy ja o wzroście 173 cm mogłabym jeździć na koniku polskim? lub hucule? Zawsze chciałam kupić sobie takiego drugiego konika 😍
kcj90, zależy, jak jesteś drobna to na takim okrąglejszym dałoby radę. Ale jeśli 'normalna' to będzie Ci dość ciężko. Chociaż koń wytrzyma, w końcu hucuły pod dorosłymi ludźmi chodzą ścieżki.
kcj90, zależy jeszcze jak długie masz nogi 😁
Kcj- z tego co wiem, a temat osobiście mocno mnie interesował, to
- koń używany rekreacyjnie może nosić na grzbiecie 20-25 % masy swojego ciała ( tyle może ważyć jeździec wraz ze sprzętem).
-Koń sportowy (w treningu skokowym?) powinien dźwigać ok 15 % masy swojego ciała.
-Konie ras prymitywnych- nawet 30 % masy swojego ciała.
Oprócz wagi wzrost też ma znaczenie, ale mniejsze. Ważniejsza jest chyba waga.
Zbyt duży wzrost będzie przeszkadzał nie tyle koniowi co jeźdźcowi. Większe problemy z utrzymaniem równowagi w półsiadzie, w skokach. Większy problem z przyłożeniem łydki. Itd itp
Ponadto to ile koń udźwignie zależy też od kondycji danego konia, jego umięśnienia, budowy. Dużo zależy od umiejętności jeździeckich jeźdźca. Osoba cięższa ale będąca w świetnej równowadze znacznie mniej wymęczy konia niż osoba szczupła walący tyłkiem w grzbiet i gibająca się na boki.
Jeśli koniowi będzie za ciężko to da się odczuć i zaobserwować.
Jak Ja przytyłam wciąży to mój koń nie chciał ruszyć z miejsca 😵
Drmako,to do którego miesiąca ty wsiadałaś? 🤔 😉
Dramka, i fajnie, nareszcie normalne podejście 😉
Dramka, i fajnie, nareszcie normalne podejście 😉
normalne? 🤔
Dla mnie tak. Rozmawiałam kiedyś z kobitką w wieku mojej mamy < jeżdżącą>, i mówiła że i ona i jej koleżanki jeździły w ciąży dość długo. To kwestia nerwów w mojej perspektywie. Ale ja nie jestem matką 🙂
Burza, pogadamy jak zajdziesz w ciąże... ja też tak myślałam ale kiedy wsiadłam eksperymentalnie na poczatku 5 m-ca nie byłam w stanie nawet anglezować.
może to nerwy, moze świadomość że noszę w sobie nowe życie za które jestem odpowiedzialna a może zwyczajnie fizjonomia i zmiany spowodowane ciążą.
wcześniej myślałam podobnie jak Ty..
Ja z tych jeszcze, które umierają na myśl o tym, że będę musiała mieć dziecko. Nie mam doświadczenia żeby się wypowiadać, tylko mam takie osobiste odczucia, że nie miałabym problemu z wsiadaniem choćby na stępa.
na stepa wdrapałam się w 7 miesiącu bo kupowałam siodło i chciałam choć na chwilkę w nim tyłek posadzić 😉
lekarze z reguły odradzają ale biorąc pod uwagę fakt, ze mój gin od 6 m-ca radził mi iśc na zwolnienie "bo mogę" choć nie chciałam to w zasadzie myślę że trzeba ich rady dzielić na 3 😉
no wlasnie, ma ktos z okolic wroclawia laske??
katja- z tego co pamiętam w ORK Hucuł na Oporowie była laska, myślę, że nie będzie problemu z pożyczeniem 😉
Burza, uwierz - w dniu, w którym dowiesz się, że jesteś w ciąży prawdopodobnie zmieni Ci się pół świata i spojrzenie na niego 😉. Ja wsiadłam w 5 miesiącu - tak jak Deb, kupowałam siodło, i chciałam choć zobaczyć, jak się w nim siedzi. I tyle - wsiadałam, posiedziałam 3 minuty i zsiadłam. Za bardzo się bałam, że mogę spaść z 1,72 na ziemię, nawet dość miękką...Nigdy, przenigdy nie wiesz co się stać może i w życiu bym nie odważyła się jeździć i szafować zdrowiem dziecka...
Burza
Na zajeciach z Ginekologii zawsze nam powtarzali ze ciaza jest pzreciwskzaniem do uprawiania jeździectwa. Głownie ze wzgledu na mozliwosc upadku na brzuch.
Ale powiem szczerz ze ja chciałabym jeździć bedac w ciaży, oczywiscie na koniu ktoremu ufam.
I tez sadze ze to dobrze podejscie kobiet, niz panikowanie ze kazdy powazniejszy ruch czy sport moga spowodowac poronienie. Oczywisicie w wielu przypadkach pewnie tak sie może stać, ale jesli ciaża przebiega normalnie... to czemu nie 🙂
(...) przeciwwskazaniem do uprawiania jeździectwa. Głównie ze względu na możliwość upadku na brzuch.
🤔zczeka: Na brzuch? 🤔wirek: Mam na koncie na pewno powyżej 200 gleb 😡 Nigdy! nie upadłam na brzuch, nigdy też nie widziałam nikogo, kto by upadł. W życiu bym takiego powodu nie wymyśliła 🙄.
halo
A ja widziałam i to wielokrotnie 🙂 Zreszta mój osoatni upadek był upadkiem na pzrednia czesc ciała, og buzi zaczynajac. Babka w ziazy ma brzuch dalej niż buzie :P 😉
Zreszta myslis ze ilu lekarzy w Polsce jeździ konno? Mysle ze dla nich to jest czysta teoria i głownie chodzi im o mozliwe wstrzasy i urazy brzucha 🙂 Tak na serio to sie tym nigdy nie interesowałam. Ginekologia nie nalezy do moich ulubionych 😉
może się nie znam, ale nie jest przypadkiem tak, że każde (obojętnie jaka część ciała ląduje pierwsza) porządne gruchnięcie stwarza ryzyko poronienia?
edit: swoją drogą, 2/4 moje upadki to były upadki na brzuch.
Mysle ze każdy powazniejszy wstrzas i możliwośc walniecia o ziemie moze spowodować pekniecie worka owodniowego czy czegokolwiek innego i sposodowac przedwczesny poród albo poronienie. Ale chyba OT zrobiłysmy mały.