L4- powiadamianie pracodawcy

miałam wczoraj bardzo nieprzyjemną sytuację w pracy, jestem ciekawa czy spotkaliście się kiedyś z czymś podobnym i jakie byly konsekwencje.

Jestem kierownikiem recepcji w hotelu, jedna z pracownic ma grypę. We wtorek 20 miała mieć dyżur nocny, jednak zadzwoniła, że źle się czuje więc zorganizowałam zastępstwo. Wspominała, że chyba wybierze się do lekarza , ale nawet słowem nie zająknęła się o dłuższym zwolnieniu.

Ta sama koleżanka miała mieć dyżur dzienny w sobotę - 23.01. Zadzwoniłam do niej wczoraj, grubo po 17, pytając się o zdrowie i prosząc by zjawiła się nieco wcześniej, na co ona oznajmiła, że do żadnej pracy nie idzie bo ma L4 😲
Po godzinie L4 dowiozła mama delikwentki i okazało się, że faktycznie, zwolnienie zostało wystawione dnia 20 stycznia. Dziewczyna już 20 wiedziala że nie zjawi się w pracy aż do 26 stycznia, ale nie raczyła o tym fakcie zawiadomić przełożonych. Co więcej, gdyby nie mój dość przypadkowy telefon, w sobotni poranek NIKT nie stawiłby się w pracy. Dodam ,że zorganizowanie zastępstwa było niemożliwe, gdyż reszta osób ma urlopy / sesję itp. Finał - w pracy siedzą bardzo kochane koleżanki z restauracji po błyskawicznym przeszkoleniu  😤

Jestem po prostu wściekła na dziewczynę bo wykazała się ogromną nieodpowiedzialnością. Konsekwencje ponosi cały zespół. Chcę wyciągnąć jakieś poważniejsze konsekwencje i zastanawiam się nad podstawami prawnymi. Wiem że pracownik ma 7 dni na dostarczenie L4, ale nie wiem jak to jest z powiadamianiem o chorobie. Czy ma obowiązek telefonicznie zawiadomić w dniu wystawienia zwolnienia?

będę niezmiernie wdzięczna za rady  :kwiatek: i nie życzę nikomu takich sytuacji
Nie wiem jak to wygląda prawnie, ale ja bym się chciała pozbyć takiego pracownika. Zwykła kultura i odpowiedzialność  nakazuje jak najszybciej powiadomić pracodawcę czy zwierzchnika. Właśnie po to, by zorganizować pracę innych ludzi tak by nie narażać firmy na straty.
Sama jestem ciekawa jak to wygląda.. Byłam wczoraj u lekarza bo dość poważnie mnie rozłożyło (wysoka gorączka, kaszel, katar itd) Lekarka przepisała antybiotyk i od razu chciała mi wypisać L4 na tydzień. Kazała bezwzględnie leżeć minimum 3 dni nie robiąc zupełnie nic. Tylko wypoczywać. No ale jako, że póki co pracuję w domu na kompie a szefa mam super to powiedziałam, że nie chcę zwolnienia. Szefowi nawet nie wspomniałam o chorobie i pracuję.. Tyle że na wolniejszych obrotach..

Gdy ostatnio złamałam nogę i byłam na L4 to od razu po wyjściu ze szpitala (po sylwestrze-1 stycznia) zadzwoniłam do szefa poinformować o "niedyspozycji"

O planowanym wycięciu migdałków (początek marca) powiedziałam szefowi jak tylko dostałam termin- czyli 3 miesiące wcześniej.. 😉
No ale moja sytuacja jest nieco inna.. Poza tym uważam, że podstawa to dobre stosunki na linii szef - pracownik. Ja mam szefa świetnego (odpukać-mam nadzieje, że tak pozostanie 😉 )  więc staram się być wobec niego w porządku..
Nie potrafię sobie wyobrazić jak można zachować się tak jak opisywana przez Ciebie dziewczyna.. Zwłaszcza, że cierpi na tym zespół..
Wiem tylko o tych 7 dniach na dostarczenie zwolnienia do kadr.
A jak to jest z zawiadamianiem przełożonych? Nie mam zielonego pojęcia, ale obawiam się, że prawnie nie jest to uregulowane.
Dla mnie logiczne jest, że pracownik powinien czuć się zobowiązany do niezwłocznego powiadomienia pracodawcy o swojej nieobecności w pracy, bez względu na okoliczności (zwolnienie, urlop na żądanie itp).
Ja zawsze jak jestem chora( nawet przed wizytą u lekarza) dzwonię do pracy i mówię, że mnie nie będzie i dam znać czy lekarz wystawi mi zwolnienie.

Kwestię czasu powiadamiania o zwolnieniu powinien zawierać regulamin pracy.

Galantova, ja bym co najmniej porozmawiała z wspomnianą pracownicą. Może dziewczę głupie i nie wie jak należy postępować, a przedstawienie jasno reguł załatwi sprawę raz na zawsze.
Gillian   four letter word
24 stycznia 2009 10:41
prawnie to i może nie jest uregulowane, ale zwykła wyobraźnia i odrobina kultury wymaga, żeby poinformowac pracodawcę wcześniej...
Pamietajcie o rozroznieniu: powiadomienie pracodawcy (najpozniej w 2 dniu nieobecnosci), a dostarczenie zwolnienia (na to jest 7 dni).

Galantova, sprawdz czy w Waszym regulaminie pracy jest wzmianka o powiadomieniu pracodawcy o nieobecnosci.
Jesli nie, zlec kadrom przeredagowanie regulaminu pracy, celem unikniecia takich wpadek na przyszlosc.

Nie wiem tez na jaka umowe pracuje Twoj pracownik. Jesli zwolnienie miala od 20/01 to czy powinna byla zawiadomic 22/01, czy tez - skoro dyzur przypadal na 23/01 - to powinna zawiadomic najpozniej 24/01. Kadry powinny to wiedziec. I - jesli wyjdzie po Twojej mysli - mozesz zaczac od nagany do akt + odebranie premii jesli takowe macie.





Zgodnie z § 2 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 15 maja 1996 r. w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy (Dz. U. z 1996 r. Nr 60, poz. 281) w razie zaistnienia przyczyn uniemożliwiających stawienie się do pracy, pracownik jest obowiązany niezwłocznie zawiadomić pracodawcę o przyczynie swojej nieobecności i przewidywanym okresie jej trwania, nie później jednak niż w drugim dniu nieobecności w pracy. Jeżeli przepisy prawa pracy obowiązujące u danego pracodawcy nie określają sposobu zawiadomienia pracodawcy o przyczynie nieobecności pracownika w pracy, zawiadomienia tego pracownik dokonuje osobiście lub przez inną osobę telefonicznie lub za pośrednictwem innego środka łączności albo drogą pocztową, przy czym za datę zawiadomienia uważa się wtedy datę stempla pocztowego.
Niedotrzymanie wyżej wymienionego terminu może być usprawiedliwione szczególnymi okolicznościami uniemożliwiającymi terminowe dopełnienie przez pracownika obowiązku określonego w tym przepisie, zwłaszcza jego obłożną chorobą połączoną z brakiem lub nieobecnością domowników albo innym zdarzeniem losowym. Przepis ten stosuje się odpowiednio po ustaniu przyczyn uniemożliwiających terminowe zawiadomienie pracodawcy o przyczynie i okresie nieobecności pracownika w pracy.
Należy odróżnić czynność polegającą na zawiadomieniu pracodawcy o przyczynie nieobecności i przewidywanym okresie jej trwania, od samego dostarczenia zwolnienia lekarskiego.
Otóż, zgodnie z art. 92 § 1 pkt 1 Kodeksu pracy, pracownik niezdolny do pracy wskutek choroby lub odosobnienia w związku z chorobą zakaźną zachowuje prawo do wynagrodzenia łącznie za okres do 33 dni w roku kalendarzowym, a począwszy od 34. dnia niezdolności do pracy w roku kalendarzowym pracownik ma prawo do zasiłku chorobowego finansowanego ze środków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
W związku z powyższym na mocy ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r.o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz. U. nr 60, poz. 636 z późn. zm) zaświadczenie lekarskie o czasowej niezdolności do pracy ubezpieczony jest zobowiązany dostarczyć odpowiednio płatnikowi zasiłku albo płatnikowi składek w ciągu 7 dni od daty otrzymania. Przy ustalaniu terminu 7 dni nie uwzględnia się dnia, w którym ubezpieczony otrzymał zaświadczenie lekarskie. Jako datę otrzymania zaświadczenia lekarskiego przyjmuje się datę wystawienia zaświadczenia przez lekarza, chyba że ubezpieczony udowodni, że otrzymał zaświadczenie w terminie późniejszym.
W przypadku bowiem, gdy zaświadczenie lekarskie o czasowej niezdolności do pracy zostało dostarczone po upływie 7 dni od jego otrzymania, zasiłek chorobowy ulega obniżeniu o 25% za okres od ósmego dnia orzeczonej niezdolności do pracy do dnia dostarczenia tego zaświadczenia. Obniżenia tego nie stosuje się, jeżeli niedostarczenie zaświadczenia w terminie nastąpiło z przyczyn niezależnych od ubezpieczonego.
Nadmieniam, iż w przypadku, gdy zaświadczenie lekarskie obejmuje okres, za który pracownikowi przysługuje wynagrodzenie określone w art. 92 Kodeksu pracy i zasiłek chorobowy, obniżenie o 25% wysokości stosuje się wyłącznie do zasiłku chorobowego.
Zwracam także uwagę, że w razie gdy niezdolność do pracy powstała po ustaniu tytułu ubezpieczenia i jest orzeczona więcej niż jednym zaświadczeniem lekarskim, termin 7 dni powinien być liczony od daty wystawienia tego zaświadczenia lekarskiego, z którego wynika, że nieprzerwana niezdolność do pracy trwa łącznie co najmniej 30 dni i uprawnia do zasiłku. Jeżeli termin ten nie zostanie dotrzymany, wysokość zasiłku ulega obniżeniu o 25% za okres od ósmego dnia niezdolności do pracy orzeczonej tym zaświadczeniem, które łącznie z poprzednimi obejmuje okres co najmniej trzydziestodniowy, do dnia dostarczenia zaświadczeń lekarskich.

zrodlo: http://www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=21098
opolanka   psychologiem przez przeszkody
24 stycznia 2009 18:15
dokładnie tak, jak pisze baba_jaga.

Ja miałam podobną historię - przyszłam do pracy przeziębiona, ale p. kierownik kazała mi iśc do lekarza i poprosiła, zeby dała znać, co i jak.
Byłam po drodze w kadnrach, bo nie miałam jeszcze książeczki ubezpieczeniowej, więc pani kadrowa powiedziała mi, ze mam 7 dni na dostarczenie zwolnienia, ale gdyby był to czas tuż przed wyliczaniem wyplat, to prosiłaby o telefon. L4 zostało dowiezione, a ja zaraz po przybyciu do domu od lekarza zawiadomiłam p. kierownik, że mam zwolnienie.

Prowo jest prawem, ale jest tez coą takiego jak kultura osobista. Szczególnie, jeśli jest się jakims ważnym pracownikiem, który ma jakieś zadania strategiczne do wykonania.

Ja bym, wyciągnęła konsekwencje. Np. brak premii. Bo to nie jest szkola 😉
dziękuję bardzo 🙇

dodam jeszcze, że dziewczyna pracuje już drugi rok  😲 i dobrze wie na czym polega specyfika naszej pracy. Nie pamiętam jak jest to ujęte w naszych prawach i obowiązkach  😡 , jeśli nie jest to faktycznie trzeba dodać taki punkt. Bo kiedyś dojdzie do sytuacji, gdy nikt się nie zjawi 😀iabeł:. To nie jest duży hotel, na zmianie jest jedna recepcjonistka, no kurcze, nie wyobrażam sobie tego.
Dziewczyna siedziała sobie w najlepsze na GG a na telefon była już zbyt chora 🤔

skłaniam się aby odebrać premię - taka kara jest dotkliwa, ale czegoś ją i ewentualnych naśladowców, nauczy.
opolanka   psychologiem przez przeszkody
24 stycznia 2009 18:58
proponuje najpierw porozmawiac z nią, wyjaśnić, wytłumaczyć jakie ma konsekwencje dla hotelu takie zachowanie i jakie będą tego konsekwencje 😉
Mam  prosbe o pomoc bo nie lapie sie w przepisach a ksiegowa w firmie zrobi wszystko, zeby nie dolozyc sobie roboty...Sytuacja wyglada nastepujaco: jestem przyjeta, a dokladnie moj Bobas jest przyjety na oddzial rehabilitacyjny (co prawda nie ma tam dla nas miejsca i codziennie podpisuje przepustki do domu, ale to tylko dla szpitala, bo normalnie szpital bierze za nas pieniadze jak bysmy byli tam caly czas), ja jestem na macierzynskim juz ponad 8 tygodni i nie wiemteraz czy w zwiazku z hospitalizacja dziecka moge przerwac macierzynski i po wyjsciu ze szpitala na niego wrocic czy nie...pytam bo szpital zapytal mnie czy chce zaswiadczenie o opiece nad dzieckiem na koniec turnusu rehabilitacyjnego, ksiegowa z firmy powiedziala mi ze nie ma mozliwosci przerwania ale ja czytajac kodeks wcale nie mam pewnosci czy dobrze mnie poinformowala...
Art. 181 Kodeksu Pracy - "W razie urodzenia dziecka wymagającego opieki szpitalnej pracownica, KTÓRA WYKORZYSTAŁA PO PORODZIE
8 TYGODNI URLOPU MACIERZYŃSKIEGO, POZOSTAŁĄ CZEŚĆ TEGO URLOPU MOŻE WYKORZYSTAĆ W OKRESIE PÓŹNIEJSZYM, PO WYJŚCIU DZIECKA ZE SZPITALA."

Kodeks pracy ściśle określa sytuacje, w których urlop macierzyński może zostać wstrzymany lub skrócony.

I tak, jeśli dziecko po urodzeniu wymaga opieki szpitalnej, a Ty wykorzystałaś 8 tygodni urlopu macierzyńskiego, możesz pozostałą jego część wybrać później, po wyjściu dziecka ze szpitala.

Co ważne, dziecko nie musi być hospitalizowane bezpośrednio po porodzie. Pobyt w szpitalu może mieć miejsce nawet po kilku czy kilkunastu tygodniach od dnia porodu.

Jeśli Twoje dziecko trafia do szpitala, a Ty decydujesz się na przerwanie urlopu, złóż wniosek w tej sprawie do pracodawcy. Pracodawca może zażądać od Ciebie zaświadczenia stwierdzającego, że dziecko rzeczywiście jest hospitalizowane (najlepiej dołączyć takie zaświadczenie razem z wnioskiem).
Skarosz, dzieki, wyslalam juz mailem informacje do pracodawcy. Bo sytuacja jest jasna mam wykorzystane 8 tygodni urlopu macierzynskiego i dziecko hospitalizowane, nasza ksiegowa wprowadzila mnie w blad mowiac,ze nie moge tak zrobic, wiec teraz beda musieli mi to uznac.
Bardzo proszę  🙂
Nie każda księgowa ma pojęcie o kadrach, choć jednak powinna.
mamy dwa w w jednym wiec powinna ale zrobi wszystko, zeby nie dolozyc sobie pracy 😉 jeszcze raz dzieki


Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się