Osoba jeżdżąca "po trupach"

Szkoda, że nie wszyscy o tym pamiętają ...

U nas w regulaminie napisane jest, że pracujący na volcie powinni zostawiać przejazd po ścianie, ale przeważnie po prostu kleją się z woltą do ściany i przejazdu zero.

Klami spróbuj numeru z czerwoną wstążką. Może zadziała 😉
ja bym weszla tam i pojezdzila reiningowo. nieoczekiwane roll backi, spiny z klusa czy zmiany nog, co za tym idzie - kierunku, w najmniej oczekiwanym czasie, szybko ucza delikwentow respektowaia zasad jezdzenia na hali 😉
Dziękuję Klami za odp. Od zawsze miałam przy tym wątpliwości 🙂
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
28 listopada 2008 10:46


ja bym weszla tam i pojezdzila reiningowo. nieoczekiwane roll backi, spiny z klusa czy zmiany nog, co za tym idzie - kierunku, w najmniej oczekiwanym czasie, szybko ucza delikwentow respektowaia zasad jezdzenia na hali 😉



no ale to wtedy ty stałabyś się osobą "jeżdżącą po trupach"...

wczytałam się też ostatnio w wiszący na stajni regulamin. Są w nim wyszczególnione m.in. zasady bezpiecznego poruszania się na hali oraz wzmianka o tym że osoby nieprzestrzegające ich i stwarzające tym samym zagrożenie mogą dostać zakaz jazdy na hali.
caroline   siwek złotogrzywek :)
28 listopada 2008 11:04
ElaPe napisał:

ja bym weszla tam i pojezdzila reiningowo. nieoczekiwane roll backi, spiny z klusa czy zmiany nog, co za tym idzie - kierunku, w najmniej oczekiwanym czasie, szybko ucza delikwentow respektowaia zasad jezdzenia na hali 😉



no ale to wtedy ty stałabyś się osobą "jeżdżącą po trupach"...
[/quote]

no to moze jednak sprobujmy zdefiniowac czym jest jazda po trupach - jazda samodzielna, ze zmianami kierunkow, itp, nieco zaskakujaca, ale zachowujaca reguly obow. na hali, czy jazda wbrew zasadom mijania sie, zajezdzanie drogi, etc.

bo wg mnie problem opisywany przez Ciebie, Ela, to nie to samo co opisala Karolas.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
28 listopada 2008 11:11
niby nie to samo, ale opis Karolas wzbudził we mnie skojarzenie o jeżdzie jak MI pasuje bez względu na to co robą inni i czy w ogóle mogą cokolwiek bo JA np. akurat robię z galopu na ścianie sliding stop a za mną akurat kawalkada innych galopujących. Szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie by ktoś wykonywał znienacka podobne manewry mając do dyspozycji 1/3 hali + 6 osób współjeżdżących i bez przeszkadzania innym.
caroline   siwek złotogrzywek :)
28 listopada 2008 11:15
ElaPe napisał: niby nie to samo, ale opis Karolas wzbudził we mnie skojarzenie o jeżdzie jak MI pasuje bez względu na to co robą inni i czy w ogóle mogą cokolwiek bo JA np. akurat robię z galopu na ścianie sliding stop a za mną akurat kawalkada innych galopujących.
ale na tym wlasnie polega "samodzielna" jazda: jezdze jak MI pasuje.
no i kto to widzial, zeby ktos mi sie zaczepial o ogon i za mna galopowal - robi to na wlasne ryzyko. ja sie na "ciagniecie" zastepu nie pisalam

co jest...? jak w hali jest kilka osob, to juz nie mozna zrobic zatrzymania z galopu, albo zmiany kierunku? to juz terroryzm
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
28 listopada 2008 11:22
Caroline, ja jednak jednak uważam że jak się jeździ na 1/3 hali z 6 innymi osobami to jednak troche należy utemperować swoje JA bo JA jeżdżę jak chcę bo mi wolno bo mam do tego święte prawo bo jestem klientem i płacę i wymagam itd itp. Poza tym nadrżędna obowiązująca zasada jest "nie stwarzać zagrożenia".
caroline   siwek złotogrzywek :)
28 listopada 2008 11:23
ElaPe napisał: jak się jeździ na 1/3 hali z 6 innymi osobami
w takich warunkach to sie jezdzic w ogóle nie da. wspolczuje...
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
28 listopada 2008 11:26


w takich warunkach to sie jezdzic w ogóle nie da. wspolczuje...



ano właśnie, totalny bałagan jakiś się zrobił
Wszystko można robić, czy to reining, czy uj, czy skoki, pod warunkiem, że się ostrzega o co bardziej zaskakujących manewrach. Kiedyś już dyskutowaliśmy o tym w dawnym wątku sopockim, że tak samo jak skaczący woła "uwaga okser", tak samo osoba jeżdżąca westowo móże zawołać "uwaga sliding", żeby ktoś jej w tym czasie nie siedział na ogonie. Dodatkowo przed wykonaniem takiego manewru warto się upewnić, że jest na to miejsce, a nie jak niektórzy wrzeszczę "uwaga okser" i jadę, mimo, że mam na najeździe i na lądowaniu ludzi, którzy się przecież stamtąd nie teleportują. A potem pretensje, że ktoś zajechał.
tylko raz miałam okazje jechac z taka osobą , raz własnie przy skokach staneła tuż za przeszkodą , szczęście że był to szereg i zwiałamz ostatniego członu , a drugim razem jadac kłusem przecieła mi galopem moja trasę ... lecz gdy w stepie wjechała mi na chama kłusem przed konia podjechałam , złapałam za wodze , zatrzymałam , popatrzyłam i powiedziałam , Kobieto , nie jesteś sama na wilekiej ujeżdżalni , jesli nie panujesz nad koniem , nie siadaj na niego , jesli robisz to umyślnie , stwarzasz zagrozenie dla siebie i innych , i kiedyś nie skończy się to opierdolem a bólem ... pamietam zdziwione spojrzenie i nie obchodziło mnie że to żona właściciela stajni ... efekt był taki że jeździła kiedy nas nie było lub tylko w tereny , do chwili kiedy nie walneła z konia i nie uszkodziła sobie miednicy , dodam tylko że normalnie rozmawiamy , nie obraziła się choc nie do końca pojeła że przeszkadzała ...
Lena, moze z ta wstazka to i dobry pomysl hmm.... Chociaz watpie, ze akurat na tych co chca rozjechac zrobi wrazenie.... Raczej niewiele widza....
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
28 listopada 2008 21:33
taką wielką kokardę mu spraw
Gillian   four letter word
28 listopada 2008 21:42
hmmm mamy nowego osobnika w stajni i już zaczął robic problemy bo na upartego przychodzi ze swoim koniem na nasze treningi skokowe gdzie i tak jest już 5 osób i wszystkie skaczą - a jeden rodzynek w tym sobie rekreacyjnie klepie swój niezbyt zgrabny tyłek. Osobnik ów przyjął metodę na przeżycie następującą - jeśli ja ich nie widzę to oni mnie też nie, więc uparcie wpatruje się w grzywę i... jedzie przed siebie. Z jakiegoś powodu znajduje się naturalnie zawsze tam, gdzie byc go nie powinno. Ja świętej krowy tolerowac nie zamierzam i jest już po pierwszym ścięciu, które odniosło skutek na całe 10 minut...
Recepta na kamikadze (czyli jeżdżących po ludziach):

1. pożyczyć Puchatego
2. wsiąść na Puchatego
3. rozstępować
4. zakłusować
5. wjechać na ścianę i cały czas jeździć kłusem dookoła hali
6. co jakiś czas machać nogami, wtedy Puchaty bedzie robił chody boczne (ważny element aby samemu nie być uznanym za kamikadze, a jak wiadomo chody boczne maja pierwszeństwo)
7. najlepiej zamknąc oczy, Puchaty swoje uczyni, bo UWAGA Puchaty idzie po wszystkim i po wszystkich!!!

Przypomniało mi się jak kiedys trzymałam konia w pensjonacie. Mała hala na której czesto było za duzo koni. Najęściej caly zastep szkółkowiczów na kucach, pare penjonariuszy na swoich koniach i pan Wierzchowski na ogierach. Wtedy kiedy się dało to wychodziłam na dwór ale że czesto godziny w jakich mogłam przyjechac do stajni były pózne a na dworze nie było oswietlenia zostawała mi hala. Powiem szczerze że cholera mnie na tej hali trafiała bo jedynie to na czym się skupiałam było to by na kogoś nie wpaśc i powymijać szkółkowiczów a o jakim kolwiek skupieniu na jezdzie nie było mowy. Zawsze podziwiałam spokój p. Wierzchowskiego mimo że wiele osób zajezdzało mu droge i wtryniało mu się on zawsze był zyczliwy i wszystkich puszczał. Teraz jestem u siebie i cała ujezdzalnia tylko dla mnie 😀
Dorotheah   मेरी प्यारी घोड़ी
29 listopada 2008 13:34
My w pensjonacie mamy od niedawna halę i sporo osób, jeszcze się myli w kwesti zasad poruszania. Czesto zdarza się zajechanie drogi itp. Ale mnie to ogólnie nie rusza (nie skaczę) - a zazwyczaj daje pretekst do pocwiczenia dynamicznych skrętów czy zatrzymań. Dzięki temu min.klacz wyjatkowo szybko (w 2-3 skrócone foule) przechodzi z galopu do stuj. Wtedy widzę po prostu wystraszoną minę człowieka zajeżdżajacego droge (totalnie zdziwionego, szybka reakcją mego konia i brakiem zdeżenia). No i wszystko z usmiechem. Bo atmosfera jest też bardzo wazna.
A gdy ktos ma trening skokowy to zajmuje hale wpisując się w harmonogram. I tez ma spokój.
Ale duzo zalezy od zebrania odpowiedniej ekipy w pensjonacie.
dorotheah, tylko takie cos (ustalenie / harmonogram) jest mozliwe przy wzglednie malej liczbie jezdzacyh. U nas by nie przeszlo. W stajniach jest miejsce na 200 koni, stoi na pewno kolo 100. Niby sa az trzy hale w tym jedna na prawde duza, ale.....
- to i tak za malo na taka liczbe koni
- na jednej z malych strach jezdzic coby koni nie pourywac
- druga mala wiecznie zajeta przez szkolki.

Wesolo przestaje byc jak idzie taranem na ciebie kilka koni z roznych stron i juz nie ma gdzie uciekac.
Dorotheah   मेरी प्यारी घोड़ी
29 listopada 2008 18:43
Klami
Nieżle, to naprawde tłoczno musi tambyć.

I zeby nie było
Oczwiscie wiem, ze im wiecej koni, dyscyplin, rekreantów itp. tym wiecej halowych kłopotów.
Piszę po prostu o tym jakie szczęscie mają niektórzy pod tym względem 🙂
Na prawde trzeba kombinowac kiedy jezdzic, bo w "godzinach szczytu" na hali potrafi byc kolo 30 koni jednoczesnie........ Albo dwie szkolki po kilka koni skaczace cos rzedem..... Czasami nie ma jak sie przez nich przedrzec na druga strone....
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
29 listopada 2008 18:52
Jak ktoś jeździł na hipodromie w godzinach szczytu, to już nie jest mu straszne. Trzeba mieć oczy naokoło głowy, myśleć za innych, a i tak nieraz sie cżłowiekowi oberwie.


Jeździłam kiedyś na świeżo zajeżdżonej, niziutkiej kobyłce. Wszyscy wiedzieli, że konik młody, zasuwa po ścianach, ale lasce z naprzeciwka nie bardzo chciało się odjechać na te 2-3 metry, po co, skoro można było odjechać od ściany ona 0,5 metra, przy okazji przydzwaniając butem i strzemieniem w moje kolano?
Dokladnie Strzyga. Ja mam teraz niezly problem. Ostrzegam, ze kon rekonwalescent, wraca pod siodlo.... nie wolno mu zaklusowac..... wiec prosze z laski swojej nie jezdzic po nas. Oczywiscie grochem o sciane. Zaczelam juz jezdzic z batem, ale chyba wezme ujezdzeniowke i jak cos to po prostu jej uzyje na delikwencie.

Szczytem bylo jak sobie galopowalam po scianie. Z lewej nogi, jeszcze na dlugiej wudluzylam galop. Wedle regulaminu totalne pierwszenstwo. I co?? I przytomna inaczej wjechala w nas galopem. Wjezdzala sobie na sciane..... Az huknelo jak konie sie zderzyly. Na szczescie z mojej strony jedyne uszkodzenia to cale sine moje kolano. Koniowi nic sie nie stalo. Chyba tylko dlatego, ze sporo wiekszy i masywniejszy od tamtego.
opolanka   psychologiem przez przeszkody
29 listopada 2008 19:02
No niestety, takie są zalety dużych stajni.

Wiele lat jeździlam w stajni, w której stało ok. 50 koni (plus/minus), był tam sport - za moich czasów tylko skoki, ale 3-4 grupy rożnych trenerów i rekreacja. teraz wiem, że jest jeszcze ujeżdżenie.

Był grafik, nikt nikomu nie przeszkadzał. Każdy rozumiał, a przynajmniej satarał sie, ze ludzie oprocz koni mają pracę, szkołe, rodzinę. Radzilismy sobie. Wtedy atmosfera byłą znośna, a nawet przyjemna.

W innej stajni za to hala była bardzo duża, ale jeźdźcow niedużo, nie wchodziliśmy sobie w drogę.

A na malutkiej hali też się da. Ale łatwiej jest, gdy ludzie sie dobrze znają i lubią. Tak też miałam przyjemność jeździć i nawet trenować.
Zupełnie niechcący odkryłam kiedyś doskonały - bo skutkujący sposób na osoby które widzą tylko swoją trasę:
dostałam konia "dominanta" nie lubiącego tłoku, który gdy ktoś był zbyt blisko, po prostu odwijał się i walił z zadu w kierunku intruza - luzik blusik - wszyscy mieli oczy otwarte, bo nikt nie chciał dostać kopa
Wykorzystałam tą obserwację wielokrotnie z pewną perfidią jeżdżąc i na innych łagodnych koniach - natychmiast po wjeździe bardzo donośnym głosem informowałam wszystkich:
"uwaga !!! nie podjeżdżać, bo dziś wali z zadu jak z armaty !!!
omijać może kopnąć !!!'
Po takim "antre" raczej nie musiałam się martwić, ze ktoś na mnie wpadnie - oczywiście nie zwalniało mnie to z moralnego obowiązku szanowania innych jeżdżących
Tylko nie należy nadużywać, bo przestaną wierzyć - tylko w tedy gdy na prawdę tłok straszny, albo oszołom jakiś pomyka L
Dorotheah   मेरी प्यारी घोड़ी
04 grudnia 2008 01:57
Ach.  Moja jest delikatna, nie taranujaca, ale posiada ine atuty:
- jak jest za blisko na hali inny koń Poświata robi takie złosnikowate minki , ze każdy sam się odsuwa, widząc jej zeby, stulone uszy i białka jej gał.  😀iabeł: Czasem stara sie dziabnąć ,  wiem, że raczej to tylko straszenie (a arsenał wariackich min kobieta ma), ale ten ktos o tym nie wie 😂 ) . Wtedy ją przytrzymuję,  glosno mówiąc do natreta - że jej nigdy na to nie pozwalam.    🤣 No i jakos tak po cichu tacy ludzie nas mijają z daleka

To się przydawało w mojej poprzedniej stajni. Moze dlatego też nie mam problemów z natretami  takze w nowej stajni ? 🏇
trzynastka   In love with the ordinary
04 grudnia 2008 02:22

sposób na notorycznego nie zamykacza hali/ ujeżdżalni :

ruszasz dzikim galopem (najlepiej ze stępa albo ogólnie znikąd, zza dużej przeszkody, zza drugiego zaprzyjaźnionego konia ) udajesz, ze nie możesz zatrzymać konia wyjeżdżasz z ujeżdżalni/ hali i znikasz z pola widzenia [sprawdźcie podłoże po drodze "niekontrolowanej ucieczki" ]. Zatrzymujesz się. Zsiadasz. Wracasz utykając z koniem w ręku krzycząc "kto kur*a nie zamknął drzwi?!?!?!?! " Wszyscy patrzą z byka, wskazują na kogoś/ten ktoś się przyznaje. Przeprasza. Przetestowane co prawda tylko raz ale działało 😉 [jak się dobrze uda to nagonka na nie zamykacza robi się spora, trenerzy krzyczą pytając czy regulaminu nie zna  eh 😉]

[ja akurat wyjechałam z ujeżdżalni, schowałam się za stajnie, policzyłam do trzech i wróciłam 🙂]

Sposób na "pana i władcę ujeżdżalni " :

Koń kopiący to podstawa ale nie zawsze ma się takiego pod ręką. Ogólnie polecam sytuacje gdy jest "władca" i 2-3 zaprzyjaźnione konie jeżdżące które też delikwent drażni . Utrudniasz delikwentowi jazdę do tego stopnia, że obok siebie stępuje po ścianie równocześnie 3-4 konie. Jeździ się za nim jak w rekreacji, [oj to denerwuje 🙂] , zawsze ktoś mu przeszkadza skoczyć , zrobić woltę, przejechać drążki. Po godzinie świetnej zabawy dla nas i beznadziejnej jazdy dla "władcy"  podjeżdża się i informuje, że skoro on nie stosuje się do regulaminu to my też nie mamy zamiaru, bo albo wszyscy albo nikt.  Fajna zabawa, nie zawsze działa ale rozrywka lepsza od pójścia do kina 😉

Sposób na stępującego po ścianie oraz lonżującego :

Jak kilka koni minie stępującego/konia lonżowanego o metr wyciągniętym galopem, to dotrze, że tu trochę niebezpiecznie dla niego jest.


🙂

Moon   #kulistyzajebisty
04 grudnia 2008 07:38
sposób na notorycznego nie zamykacza hali/ ujeżdżalni :
Hm, myślę, że w Sopocie jeszcze byś oberwała, że inne konie płoszysz, a jak Cię Twój ponosi to sobie go wychowaj.  😎

Hi hi dokładnie. Poza tym u nas nie da się wyjechać galopem z hali.

Mój Glutek wymyślił sobie nową zabawę. Kiedyś zawsze miałam kłopoty z końmi z boku, z przeciwka i z przejazdem pomiędzy dwoma zwierzakami, bo on się bał, odskakiwał itp. Teraz jest zdecydowanie pewniejszy siebie, ale kiedy zbliża się do niego z tyłu koń i ktoś nie zachowuje bezpiecznej odległości, Gluci robi głośne KWII i ustawia się zadem w kierunku tamtego konia. Na razie nie próbuje kopać, myślicie, że to jest wstęp do kopania ?
Ja mam niestety wieczny problem z osobami, które płoszą mi konia....
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się