Jak bezpiecznie wiązać?

A man in Zimbabwe who tied himself to his donkey was dragged to his death, the state-backed newspaper, The Herald, reports.
The Harare publication said Provident Ndimande, from Filabusi, died around 11am on Saturday in the incident.

Ndimande had tied himself to his donkey with a rope around his waist after he found the animal, which had been missing for some days.

However, his dogs began chasing the donkey and he was dragged when the animal fled.

He tried to remove the rope from his waist but it slipped up to his neck and strangled him.

His body was dragged into bush near a village, where two boys came to his aid, but found him dead.


O! Pan nie umiał i się porobiło okropnie.
Może jakiś re-volto żeglarz rozpisze jak zawiązać węzełki bezpieczne?

Dlatego jestem zwolelnnikiem szybko wypinajacych sie karabinków do uwiazów. NIgdy nie uzywam innego uwiazu czy linki. Szczegolnie jesli koń ma być wiazany. a jesli nie mam dostepu to nie zawiazuje konia.
Ja nie wiążę w ogóle. Zarzucam linę albo na szyję konia albo na koniowiąz.
Wcześniej wiązałam, ale mi przeszło  😉
Ciekawy temat..
Bezpieczne karabinki, no nie wiem czy adekwatna nazwa.
Mojemu koledze bezpieczny karabinek roztrzaskał szczękę, gdy kobyła się odsadziła. Karabinek się po prostu odpiął i uderzył kolegę w twarz.
skończyło się na operacji, drutowaniu szczęki i paru tygodniach jedzenia przez rurkę.
Nie wiązanie konia, to uciekanie od problemu. Czasami trzeba konia uwiązać np. podczas transportu albo przy kowalu i dopiero jest kłopot.
Odsadzające konie najlepiej przywiązywać uwiązem do cienkich sznurków od słomy, wtedy jak szarpnie to urwie sznurek a nie kantar czy karabinek od uwiązu( te bezpieczne najczęściej strzelają🙂😉
Zawsze wiążę na bezpieczny węzeł, który rozwiązuje się jednym pociągnięciem.
Dorcysiu! A pokażesz taki węzeł?
Bo ja w zasadzie nie pytam czy wiązać tylko jak ktos wiąże to jak to zrobić bezpiecznie.
Jak tak patrzę na wiązanie kantarków sznurkowych u nas to też widzę,że wiele osób wiąże na odwrót-niebezpiecznie/zaciskająco się.
Ja zauważyłam, że większość karabinków bezpieczeństwa, w najistotniejszym momencie po prostu się nie odpina, za to odpinają się w najmniej pożądanych momentach... :/
bezpieczny wezel:
zlozony na pol uwiaz przeciagamy  przez np kolko do wiazania, w powstala w ten sposob pentelke wsadzamy reke i lapiemy wolna czesc uwiazu i od dolu przeciagamy tworzac petelke, i jeszcze raz to samo az linka bedzie cala zasluplana, przypomina to szydelkowy lancuszek. poblemem jest to, ze jesli kon bawi sie uwiazem to moze sie rozwiazac, a zabezpieczenie koncowki- przeciagniecie jej calkowicie przez petelke powoduje, ze juz nie mozna rozwiazac wezla jednym pociagnieciem.
ja wiarze tylko w ten sposob i tylko na panikhaken.
opolanka   psychologiem przez przeszkody
25 listopada 2009 08:11
Pruchniewicz, strona 24.
Zaraz postaram sie znaleźć rysunek i wkleić.
Jak ktoś ma mozliwość zeskanowania tej strony to tam jest ładnie opisane i wyraźnie narysowane.

edit (znalezione w necie)


Przed przystąpieniem do czyszczenie konia musisz go najpierw przywiązać. W stajniach są zazwyczaj specjalnie do tego przeznaczone belki (koniowiązy) lub uchwyty na ścianie. Do uwiązywania konia służy specjalny, bezpieczny węzeł. Dlaczego bezpieczny? Ponieważ gdy zajdzie taka potrzeba pociągnięciem za jeden koniec sznura możesz odwiązać konia. A oto jak się zawiązuje taki węzeł:

1. Do jednego z końców uwiązu przyczepiony jest kantar. Wolny koniec przełóż przez pierścień (w przypadku uchwytu na ścianie), a potem zagnij uwiąz w sposób pokazany na pierwszym zdjęciu.
2. Przewlecz koniec liny przez wcześniej zrobioną małą pętlę, zaś drugi koniec trzymaj w prawej ręce.
3. Przełóż koniec liny z powrotem przez pętlę i delikatnie zaciągnij węzeł.
By rozwiązać węzeł pociągnij za jego wolny koniec.

Pamiętaj by nie używać żadnego innego węzła (np. supła), ponieważ w nieprzewidzianej sytuacji możesz mieć problem z rozwiązaniem go!

http://www.konie.miscior.pl/pielegnacja/index.htm

Ja znam inny sposób. Taki jak opisała Katija. Obrazek poniżej. Ale dużo zależy od tego ile pętli się zrobi. Im więcej pętli się zrobi, tym trudniej rozwiązać go jednym pociągnięciem. I sporo zależy od materiału z którego jest zrobiony uwiąz. Im bardziej chropowaty tym trudniej się rozplątuje od szarpnięcia.




Bezpieczne karabinki, no nie wiem czy adekwatna nazwa.




Dorcysiu popieram Twoje zdanie odnośnie "bezpiecznych" karabinków, i pozdrawiam :-) bo opisany przez Ciebie przypadek mówi mi że chyba się znamy osobiście:-)

Co do wiązania, ja na sznurkowym kantarze nigdy nie wiążę koni, nawet jak wprowadzam do przyczepy używając kantara sznurkowego, to w przyczepie wymieniam na zwykły.
Co do sznurkowego miałam na myśli ten węzeł przy głowie. Jakoś tak dziwnie go ludzie plączą.
[quote author=pawel_asola link=topic=12175.msg388362#msg388362 date=1259137082]
chyba się znamy osobiście:-)
[/quote]
Chyba tak 😁 Pozdrawiam!
Tania w sznurkowym kantarze4 wszystkie węzły są przy głowie :-), ten o którym mówisz nie wymaga plątania
Euforia_80   "W siodle nie ma miejsca dla dupków!"
25 listopada 2009 08:27
tunrida  ja wiążę dokładnie w ten sam sposób.
tunrida rysunek dobry, chociaz ta reka  😁 na pewno uwiaz nie moze byc sztywny, chropowatosc mi nie przeszkadza akurat. przy mocnym szarpnieciu ten wezel sie rozwiazuje zawsze.
Ja mam za sobą dużo nieprzyjemnych przygód z 'bezpiecznym' karabinkiem. Zdarzyło się, że koń podczas prowadzenia na wybieg próbował się wyszarpnąć, karabinek się odpiął i rozwalił koleżance nos  🤔
Przy szarpiących się koniach bardzo często się odpinają, a potem łapać konia trzeba  🤔
Uwiąz bezpieczny kilkakrotnie przy odsadzającym się koniu zacisnął się tak mocno, że trzeba było rozcinać. I chyba w tym przypadku najlepsze jest już wcześniej wspomniane wiązanie do sznurka od słomy  😉
[quote author=pawel_asola link=topic=12175.msg388371#msg388371 date=1259137560]
Tania w sznurkowym kantarze4 wszystkie węzły są przy głowie :-), ten o którym mówisz nie wymaga plątania
[/quote]
Wiem,że nie wymaga.Mam taki kantar od lat. Ale uwierz są pomysły na plątanie.
Lychee- jeśli zrobisz tylko 1 pętelkę to zawsze się rozwiąże.
Ale pytanie czy warto by zawsze się rozwiązywało przy odsadzającym się koniu? Jak się słabo odsadza, bez jakiejś dzikiej paniki i dopiero próbuje, czasami warto, by nie puściło. Wtedy oduczy się odsadzać.
Aczkolwiek...różnie bywa. I to już zupełnie inny temat.  😉
karabinczyk karabinczykowi nierowny. ja mam taki (akurat jest to firma mustang), ze nie rozpina sie przy szarpnieciu, moge swirujacego konia spokojnie prowadzic itp. ten akurat jest dobrej jakosci. rozwiazaniem problemu rozpinajacych sie panikhakenow jest nie uzywanie ich do prowadzania  😉 mozna je przywiazac na stale przy koniowiazie i tyle. nawet jesli rozepnie sie przy szarpnieciu sam, to efekt jest osiagniety.

edit: tunrida wlasnie! czy w ten sposob nie uczy sie odsadzajacego konia, ze warto sie odsadzac? niedawno mialam sama taka rozmowe w gronie znajomych.
Tania wierzę  🤣 bo widziałem kiedyś  taki patent "sznurkowy" w artykule "naturalnym" w Koniu Polskim że aż mi ciarki przeszły ,

Nie wiązanie konia, to uciekanie od problemu. Czasami trzeba konia uwiązać np. podczas transportu albo przy kowalu i dopiero jest kłopot.



Akurat mój koń się nie odsadza i przy kowalu również stoi z uwiązem na szyi.
Nie wiążę, bo raz wpadł w dziką panikę jak był ogromny wiatr i wielkie stalowe drzwi od garażowiaty walnęły z niespodziewanym hukiem. Ogólnie to nie jest bojaźliwy koń,ale jak do tego wszystkiego doszło to,że nie mógł się ruszyć na tyle ile chciał to miałam nie lada przeprawę.
Taniu byl fajnie opracoway temat w swiecie koni. Moge zeskanowac jak wroce do domu po weekendzie🙂 uchyle tylko rabka tajemnicy, ze Drapacz podczas zdjec poszedl sobie z lawka🙂
mi koń się już 2 razy odsadził i przewrócił. Raz się odsadził i zerwał kantar.
Teraz panicznie boję się wiązać. Mam młodego, spokojnego, przewidywalnego konia, ale nie mogę się zebrać to tego, żeby ją w końcu przywiązać. Strasznie się boję, że jej sie coś stanie.
konie powinny być przygotowywane do wiązania od urodzenia, i tu głównie jest problem że robi się to zbyt późno,

rtk-a kobyła Ci się odsadziła?? W sensie młoda?
Parisa nie.
Ale po moich przezyciach potwornie boję się ja przywiazac. A do tego ona nie wiązana wczensiej wogole...
Nie wyobrażam sobie nie-wiązać konia. Do kowala stoi na 2 uwiązach, bo tak łatwiej. Przy czyszczeniu wiązany, zabiegach pielęgnacyjnych, siodłaniu, myciu. Czasem podczas czyszczenia, czy siodłania muszę iść po coś do siodlarni i co? zostawiać nieprzywiązanego, wprowadzać za każdym razem do boksu? Nie wyobrażam sobie. wiązanie wiele ułatwia.
trzynastka   In love with the ordinary
25 listopada 2009 09:37
Bezpieczne karabińczyki potrafią wiele udźwignąć  🤔
Koń mi się odsadził, tak szarpnął, ze wyrwał belke do której był przywiazany (2 metry długa z 20 cm średnicy). Bezpieczny karabińczyk dzielnie dźwigał tą belke gdy koń poleciał z nią w siną dal. Do ostatniej chwili sie nie wypiął a odsadzenie razem z belką trwało może ułamki sekund, że za węzeł nie zdążyłam złapać. Nie powiem, że szczęściem grzebałam w skrzynce pochylona akurat, bo belka śmignęła nade mną.
Bandos, moje obydwa konie stoją na środku korytarza nieprzywiązane. 3-latka jeszcze czasem się kręci, a Ritek stoi jak przywiązany. Nawet jak musze od niego odejść i podejść do siodlarni, tam sie przebrać, coś pogrzebać to zawsze stoi, nigdy nie uciekł nawet jak stracił mnie z oczu
jeśli wiążę konia na uwiązie to tak jak na obrazkach pokazanych przez opolankę, nigdy supełki czy inne kombinacje.
najczęściej jednak przyczepiam konia na dwa uwiązy do ścian przymocowanych. Wcześniej na korytarzu - wtedy ważne jest na jakiej wysokości są one przymocowane - nie za wysoko i nie za nisko, to koń odsadzając sie nie przewróci,
Obecnie mamy super stanowiska do czyszczenia, tam też konie stoją na dwóch uwiązach, ściana za tyłkiem, koń ma mało powodów do wpadania w panikę - widzi wszystko co się przed nim dzieje, nic z tyłu mu na grzbiet nie skoczy.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się