Zachowanie konia podczas badania przez weterynarza

a ja nigdzie nie napisalam, ze mojego wrazliwca bije za kare. kazdemu wedlug potrzeb, w przypadku tego konia to kompletna pomylka, bo dostaje ciezkiej histerii i zadnej nauki nie wynosi. ja wystarczy skarcic glosem. wlasnie dlatego mam z nia takie klopoty, ze byl to kon zbity o pare razy za duzo. ale prawda jest taka, ze uwazam, ze takie konie powinno sie eliminowac z hodowli. kon oprocz eksterieru (ktory przeze mnie opisany kon ma badzo dobry), walorow uzytkowych, ma byc bezpieczny w obejsciu i uzytkowaniu.
. ale prawda jest taka, ze uwazam, ze takie konie powinno sie eliminowac z hodowli.


Co właściwie masz na myśli pisząc te słowa?
Uratowałam ja spod noża, zrobiłam z niej naprawde świetnego konia (okazała sie koniem bardzo ambitnym ) - ja moge w każdej chwili na niej pojechać teren z zamkniętymi oczami na kantarze mimo tego, że nie traktuje mnie juz tak jak kiedyś, nie chodzi za mną jak pies, trzyma sie na dystans, nie chce sie bawić, i to mnie najbardziej boli. Nie wiem czy zdołam jeszcze osiągnąć to co było przed chorobą. 

Moge chodzic jej pod brzuchem, moge robic z nogami co chce - ona jest normalna - ale juz nie ta.
Ja do ludzi przekonalam ja na tyle, ze mogłam posadzic na nia znajomych, mogli ją poczyscic , nawet podnieś przednie nogi ( z tyłami to raczej bałam sie ryzykować czyjegoś zdrowia - osoby nie obeznanej z końmi). Ale pojawil sie ktoś, kto potrafił to zepsuc tak skutecznie, że aż niewyobrażalne, ze Ci ludzie pracują przy koniach.
Zwierze ma skończyc w rzeźni bo ktos nie potrafi sobie poradzic z koniem innym niż "standardowy" kon pensjonatowy?
No to chyba cos nie teges. 

Są konie, którym lata , że sie na nie krzyczy, nawet uderzyc można i nic się nie dzieje. Sa konie na które uważać trzeba i dlatego ludzie, którzy nie maja pojecia o pracy przy koniach nie powinni sie do nich zbliżać i wybierać takich zawodów jakimi są weterynarz czy kowal.

Bez względu na to czy takie konie będzie sie eliminować z chowu, użytkowania, hodowli - to one i tak zawsze będą - bo konie się takie nie rodzą - to człowiek je takimi czyni. Nie da sie zrobic tak by przestały sie rodzic konie wrażliwe - a to one są najbardziej podatne na błędy człowieka.
[quote author=katija link=topic=10774.msg366533#msg366533 date=1256849542]
. ale prawda jest taka, ze uwazam, ze takie konie powinno sie eliminowac z hodowli.


Co właściwie masz na myśli pisząc te słowa?
Zwierze ma skończyc w rzeźni bo ktos nie potrafi sobie poradzic z koniem innym niż "standardowy" kon pensjonatowy?

Bez względu na to czy takie konie będzie sie eliminować z chowu, użytkowania, hodowli - to one i tak zawsze będą - bo konie się takie nie rodzą - to człowiek je takimi czyni. Nie da sie zrobic tak by przestały sie rodzic konie wrażliwe - a to one są najbardziej podatne na błędy człowieka.
[/quote]

eliminowac z hodowli, to nie znaczy sprzedac do rzezni, tylko nie rozmnazac- widzisz roznice?? i nie jest prawda to, ze te konie takie sie nie rodza. rodza sie nadwrazliwe, przeczulone i tylko w bardzo wprawnych rekach nie stana sie niebezpieczne. i jest to przekazywane genetycznie. znam przypadek klaczy, bardzo cennej, ktora urodzila sie we wlasciwym miejscu. i byl to kon subtelny, wrazliwy i grzeczny. bo nikt jej nie zorbil krzywdy, wiedziano jak z nia postepowac. ale ten sam kon w innych rekach stalby sie koniem, ktory trafil do ciebie, czy do mnie. problemem jest to, ze do nas trafila masa koni,wybrakowanych z niemiec, wlasnie ze wzgledu na charakter. i te konie pozostawily po sobie, dobre konie sportowe- porabane w glowie.
Wiesz co Guli? Tak sobie myślę, czy to nie dlatego Twoje konie nie za bardzo chcą respektowac różnych ludzi, że po prostu nie mają z nimi do czynienia.
Jeśli przy koniach chodzisz tylko Ty i córka, a konie od dawna się nauczyły, że syna i męża słuchać nie muszą, a nikt inny przy nich raczej nic nie robi, to może stąd taki a nie inny efekt?



To tez nie jest do końca prawdą.

Prawdą za to jest to, co pisałam wcześniej , lub później: koń tak się zachowuje, jak mu na to pozwala człowiek.

I dlatego uważam, że trzeba uczyć przede wszystkim ludzi .
Bo co z tego, że mnie konie respektują, doskonale wiedzą co mozna zrobić, lub czego unikać, skoro ktoś inny pozwala im na wiele więcej , lub zachowuje się zupełnie nieodpowiedzialnie.

Kuc- baranek parę razy został postraszony przez męża , bo to fajnie jak koń ucieka :/
W rezultacie, jak wydzie poza ogrodzene, to mąz nie jest w stanie przyprowadzić go, bo ucieka na sam jego widok.
Ja musze przyjechać, kuc ucieszony podchodzi, żeby mu załozyć kantar i z ochotą wraca na wybieg.
Ale juz za stajennym też przyjedzie grzecznie, bo ten nigdy go nie straszył.

Zły , źle wychowany  koń? 🤔

Kuba dominant ale i ciekawski.

Już poznał swoją siłę i możliwości, czyli poturbował znęcającego się nad nim- potrafił pogonic każdego z wybiegu.. i ludzie uciekali.

Fajny materiał do odrobienia , dzięki bezmyślnym ludziom.
Ale i tak grzeczny i spokojny po kilku latach - kowala nigdy nie zaatakował , weterynarza też.
Jolanta zna moje konie- nie muszę ich wiązać do żadnych zabiegów.
Tylko uważać, czy nie zawadzi przy wyrywaniu nóg- dostaje wtedy kuksańca ode mnie bez wahania.
Ale tylko ode mnie- innemu człowiekowi po prostu odda.

Niestety  brak respektu dla większości ludzi- pozostał.

Za to  jest bezpieczny w jeździe, o ile nikt go nie szarpie- dziecko mogę wsadzić i koń będzie spokojnie stępował obok mnie.

Zachowanie innych ludzi- laików.

Przyjeźdżają współpracownice, Kuba ciekawy podchodzi, żeby się przywitać, a te uciekają przed nim z krzykiem.
Widok prześmieszny, one biegną , a koń idzie za nimi ciągle zaciekawiony i zdumiony.

Agresywny?
Nie, to ludzie nie potrafią zachować się.

Bo właściwie- skąd to mają wiedzieć?





guli, wszystko pieknie, ale podajesz przyklady na obchodzenie sie z konmi przez laikow. trudno nazwac laikiem weterynarza specjalizujacego sie w ogolnie pojetych 'koniach' 🤔
podajesz przyklady na obchodzenie sie z konmi przez laikow. trudno nazwac laikiem weterynarza specjalizujacego sie w ogolnie pojetych 'koniach' 🤔


No właśnie 😀

Weterynarz taki nie powinien być laikiem, czyli  winien znać przyczyny zachowań końskich ,a nie obwiniać włascicieli konia za ich zupełnie naturalne zachowania, czyli próby ucieczki przez nieznanymi, czy bolesnymi zabiegami.

To trzymanie konia przez pieć osób przy zastrzyku, to jakieś kompletnie nieporozumienie 🤔
Koń , na którego wywiera się tak ogromną presję, potęgującą strach stanie się w końcu niebezpieczny w próbie uwolnienia się.

To chyba weterynarz -praktyk powinien wiedzieć 🙄
Kiedyś dwóch wetów chciało dać zastrzyk folblutowi koleżanki - każdy chłop po dobre 100 kilo, uwiesili się szkapie na kantarze, a ten ich targał po całym podwórku. Zastrzyku nie dali.
Koniec końców przyjechałam ja i zastrzyk został podany bez większych protestów ze strony konia - zakradłam się i ciach!

Kwestia podejścia i metod stosowanych do konkretnego konia. Temu akurat na łbie wieszać się nie należy, bo dostaje furii.
guli ale jest różnica w wychowanym koniu i wykorzystujacym sytuacje a nie wychowanym. Mój koń wie że człowieka należy szanować, uważać, żetrzeba by grzecznym, nie mam z nim żadnych problemów ani przy jakiejś robocie z ziemi ani na koniu. Ale jak przyjdzie kompletny laik, albo nawet nie laik, ale osoba niezbyt wiedząca czego chce, niepewna siebie i koń w seunde to wyczuwa i robi co chce.

Już ktoś tu pisał (przepraszam ale nie pamętam teraz nicka) koń jest nauczony chodzić na uwiązie, jak będzie go prowadziło dziecko to pierwsze pare kroków będze posłuszne, grzeczne bez ciągnięcia. Ale jak się zorientuje ze można ciąnąć isc gdzie się chce, to czemu nie?  😎
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się