Poszukuję informacji jak to wygląda i jak sie przedstawia cenowo. Mam dośc okazały kasztan niestety jest chory 🙁
Rozumiem, że chodzi Ci o opadające i brązowiejące (?) liście? 🙂
tak a dokladniej o szrotówka kasztanowcowiaczka...
Na wiosnę w Gdańsku zakładają opaski lepowe. Efekty marne. Jedyny skuteczny (w miarę) sposób to tylko palenie liści na bieżąco. No i są szczepionki - drogie jak cholera, a podobno większość drzew po nich umiera.
O, znalazłam artykuł:
http://www.robale.pl/index/2/520
przepraszam, ze sie wtracam ale...po co leczyc takiego kasztana?
:kwiatek:
Jak ktoś ma np duże już drzewo to szkoda go wykopywać i zasadzać nowe. Czekać aż się rozrośnie. Poza tym to nie jest problem jeden sztuki, choroby kasztanów są na dzień dzisiejszy plagą i nie leczone mogą się skończyć wytrzebieniem populacji :/ Może się wydawać śmieszne, ale wystarczy spojrzeć ile roślin jest pod ochroną. W zeszłym roku we Wrocławiu chyba każdy kasztan był chory, w tym roku w parku blisko mnie jako tako się trzymają.
Zasadzenie nowego drzewa i tak nic by nie dało, bo szrotówek jest wszechobecny na tą chwilę i zaraz by młodego zaatakował i niestety zabił. Sytuacja i tak się polepsza, bo sikorki zaczęły go ponoć wcinać - jeszcze parę lat temu nic go nie jadło, a drzewa umierały...
sznurka, poszukaj informacji o tym jak sobie z tym radzą w Lublinie - tam był straszny pogrom kasztanowców pare lat temu i słuzby miejskie wzieły się ostro do roboty - wykorzystują wiele metod (w tym tradycyjnych i innowacyjnych), opisywała je dość dokładnie lokalna Gazeta Wyborcza w zeszłym roku. Moim zdaniem to co robią daje dobre efekty - nasze parkowe kasztanowce odżywają już 🙂
jest niby szczepionka, ale np w Krakowie ma ja tylko AR
za to konsekwentne sprzatanie opadlych liści i palenie ich na biezaco przynosi efekty - nie spektakularne i nie od razu, ale jednak
Ushia, o jakiej szczepionce piszesz? O mikoryzowej? Bo taką z nawiercaniem pnia zafundowały praktycznie wszystkie większe miasta i, niestety, przynosi ona więcej szkody niż pożytku... (w moim poprzednim poście jest link do artykułu o niej).
w gdansku opaski lepowe byly przez ostatnie kilka lat, w tym roku nie widzialam, a kasztanow pod domem mam caly skwer i sie trzymaja ladnie , wiec chyba jednak cos to dalo na szczescie 🙂 natomiast wiem ze wymienione wyzej grabienie (dokladne!) lisci i palenie ich tez jest skuteczne!
Magda, jesteś pewna, że koło Ciebie nie rosną kasztany czerwone (szrotówek mniej je lubi)?? Też obserwuję kasztany w Gdańsku i pomimo opasek różnica w przypadku "tradycyjnych" jest na prawdę minimalna... A już cholera mnie brała, gdy jacyś "yntelygenci" na świeżo założone opaski naklejali ogłoszenia 🤬 🤬 Z innych ciekawostek, ten niepozorny motylek zaczyna też atakować klony, mam nadzieję, że czeka nas urodzaj sikor i że będą go coraz chętniej jadły 🙄
zwykle kasztany
i w tym roku nie widzialam opasek nigdzie wiec chyba cos to jednak dalo
ja widziałam w tym roku w Gdańsku opaski. Krótki był ich żywot... 🙄
W ubiegłym roku drzewa były też szczepione w trójmieście (nie wiem tylko czy mikoryzą czy przez nawiercanie pni).
Seksta, kupiłam działkę z kasztanem, kasztan ma na wysokości 1,5 metra jakies 2 metry obwodu - jest to stare piękne drzewo
nie chcę go wycinać - pomijam juz fakt ze musiałabym dostać pozwolenie i wyciąć go sobie na swój koszt - a zatem opłacic ekipę
drzewo mi się podoba i chciałabym doprowadzić je do zdrowia
Makrejsza, dzięki za artykuł
teraz pytanie skad wziąc tego grzyba
Sznurko, na razie proponuję drzewo podlewać (kasztanowiec lubi mokrą ziemię) i grabić.
W sprawie mikoryzy może warto tutaj uderzyć:
http://www.mikoryza.pl/firma_onas.html