pomagajmy sobie

w sumie dużo myslałam zanim zdecydowałam się na ten wątek. cóż zaryzykowałam, ale czy się opłaci to się okaże, tylko na mnie nie krzyczcie 🙁
otóż chodzi o to. Może dla niektórych wyda się egoistyczne, ale mówiąc sloganowo-samo życie.
ostatnio zgadałam się ze znajoma. ma dwie klacze i na wakacje nieodpłatnie je użycza miłośnikom koni których niestety nie stac na jazdy w stadninach lub u osób prywatnych prowadzących lekcje. Oprócz tego poinformowała mnie, że ma znajomych którzy posiadają ładne stadko, ale nie mają czasu jeździć, koniki mają świetnie, warunki super, i ludzie zawsze się znajda którzy za free pojeżdzą.
stąd taka moja sugestia. Jeżeli ktoś ma podobny problem związany z brakiem czasu dla swojego pupila itp a nie liczy sie dla niego kasa tylko dobro zwierzaka i dobre serducho dla osob których nie stac na lekcje niech da znac. Z taką osobą która nie ma "mamony" można się dogadac w kazdy inny sposob, na pewno odwdzięczy się pracą i troską o konisia 🙂
wiem  o czym mówię bo jestem w podobnej sytuacji, i dziekuje w tym momencie Emilii którą mi chyba niebo zesłało! za to co dla mnie zrobiła, robi, za cierpliwosc i chwile w siodle! za daną mi bezinteresownie szanse na pokochanie tych czworonogów.
nie wiem jak zareagujecie na mój apel, ale cóż "do odważnych świat należy"
🏇
JARA   Dumny posiadacz Nietzschego
25 lipca 2009 18:44
Tylko osoby posiadające konie.. no nie każda osoba życzy sobie by na jej koniu jeździł obcy lub osoba, która słabo jeździ.
to jest raczej logiczne. mogą dac szanse tylko osoby które maja własne koniki. Rozumiem, że niektórzy mogą sobie nie życzyc, ale przecież nie założyłam tego wątku aby kogoś do czegoś zmuszac 🙂
no raczej. Nie po to się inwestuje w trening i w zwierza, żeby dać potem komuś aby to rozwalił w dwie jazdy.

nie do końca rozumiem intencję wątku. Ludzie mają się tu ogłaszać z propozycjami oddania/przyjęcia zwierza pod opiekę? czy zwierzać się jak mu w życiu inny pomogli?

edit. czyli to ma być wątek coś ala ogłoszenia? tylko o sprecyzowanej tematyce?
JARA   Dumny posiadacz Nietzschego
25 lipca 2009 18:52
Może to być dobry pomysł dla osób, które mają konie typowo rekreacyjne, po to byle by poczłapać dookoła i tyle. Jakaś taka alternatywa na wyjazd na wakacje. Chociaż też mi się wydaję, że takie osoby nie będą chciały oddać konia w obce ręce.
własnie dlatego bałam się założyc te wątek, z powodu tego, że pierwsze słowa to wielka nagonka na taki pomysł. Ok jeżeli twierdzisz, że koń powinien miec jednego własciciela i jeźdżca którym jestes Ty to oki🙂 w takim razie wątek nie da Ciebie. A z doświadczenia wiem, że są osoby które potrzebują kogoś do pomocy w zamian za użyczanie konia 😉 więc to wątek dający szanse tym co potrzebują pomocy przy zwierzaku i tym których na rozwijanie zamiłowania nie stac 😉 tyle 😉
JARA   Dumny posiadacz Nietzschego
25 lipca 2009 19:11
Ty chyba jeszcze nagonki nie widziałaś.

Tak, ogłaszają się ludzie, że w zamian za wywożenie gnoju dadzą pojeździć, ale Ty najwyraźniej apelujesz o to by każdy kto nie ma czasu/wyjeżdza na wakacje/ czy coś innego oddawał ludziom swoje konie. A ja powtórzę to co napisałam w pierwszym poście, że nie każdy kto ma konie z przeznaczeniem sportowym czy to mały czy duży sport chce je oddać w obce ręce (albo i nie). Często wolą by konie chodziły w karuzeli, po padoku, a nikt na nich nie jeździł. A teraz powtórzę to co napisałam w drugim poście. Może ktoś kto posiada konika przyjaciela, typowego rekreanta będzie bardziej skłonny oddać na jakiś czas.


Tak samo Kate napisała, że nie po to ludzie poświęcają czas i pieniądze na treningi, by później oddawać konie innym. Poza tym PODEJRZEWAM, że osoby dobrze jeżdżące albo mają swoje konie albo jeżdżą na koniach z klubów sportowych.


Jak ktoś chce to się ogłasza, że jest taka możliwość, że oddaje oferuje naukę jazdy wzamian za pomoc.
Poza tym PODEJRZEWAM, że osoby dobrze jeżdżące albo mają swoje konie albo jeżdżą na koniach z klubów sportowych.

I to jest tu dosc kluczowe moim zdaniem.
Na prawde malo kto powierzy swojego konia poczatkujacemu. A dobrze jezdzace osoby albo maja swoje konie, jezdza na klubowych tudziez jezdza cudze, ale biora za to pieniadze.

Nie po to wkladam w konia mase czasu, pracy i pieniedzy zeby dac konia takiemu "komus" do potelepania sie na nim i zniweczenia miesiecy ciezkiej systematycznej roboty.
Pomijam juz, ze nawet nie kazdy dla takiego poczatkujacego sie w ogole nadaje, chocby na teoretyczie niegrozny spacer stepem. Na ten przyklad, moj kopytny zapewne zgubil by swojego "jezdzca" jeszcze w poblziu stajni.


nie chodzi o oddawanie konia :/ po prostu pozwalanie czasem na nim pojezdzic wlasnie w zamian za pomoc np. i mówię raczej o koniach rekreacyjnych a nie przeznaczonych do sportu. każdy ma swoje zdanie, a może i moje ktoś poprze.
I tak jak już wspominałam. Ja np. jestem miłośnikiem koni i obcowania z nimi ale niestety nie urodziłam się jako milionerka, nie mam możliwości na zdobycie kasy na jazdy w jakimś klubie a tym bardziej na kupienie i utrzymanie konia.
wybacz, że nie potrafię krasc zeby zdobyc tą kase. najlepiej to powinnam zaszyc sie w domu i nie pokazywac sie na ulicy 😉
a jednak zdobylam sie na odwage by wystosowac taka prosbe i zdobylam przyjaciela czworonoga i jego wspaniałą właścicielke😉
Afrodyta
A z doświadczenia wiem, że są osoby które potrzebują kogoś do pomocy w zamian za użyczanie konia
Tak, tu sie zgodze. Taka osoba jest zdecydowanie potrzebna. Tylko, ze nigdy nie moze to byc osoba "jakas tam". No i jezdzaca conajmniej adekwatnie do poziomu wyszkolenia konia na tyle by go nie popsuc.
A taka osobe ciezko znalezc, bo... --> patrz wyzej.


nie chodzi o oddawanie konia  po prostu pozwalanie czasem na nim pojezdzic wlasnie w zamian za pomoc
A ja nie pisalam o takim zupelnym oddawaniu konia a wlasnie o daniu do pojezdzenia. Tak jak pisalas.
Wiesz jak latwo chocby jedna "przejazdka" zepsuc miesiace pracy??
Kon w treningu, przepuszczalny, na pomocach, elastyczny itp. itd. Na prawde wystarczy kilka szarpniec za pysk czy uderzen o kregoslup jezdzca bez rownowagi a kon sie posypie, straci zaufanie i trzeba bedzie odzyskiwac wszytsko na nowo. 
Raven   Dragon Heart & Shadow Hunter
25 lipca 2009 19:28
więc to wątek dający szanse tym co potrzebują pomocy przy zwierzaku i tym których na rozwijanie zamiłowania nie stac 😉 tyle 😉

Czyli mają się tu ogłaszac osoby, które szukają koni do jazdy...? Osobiście nie powierzyłabym własnego konia osobie której nie znam, nie ufam, nie wiem wiele o jej umiejętnościach i podejściu do zwierzęcia.
Oczywiście nie twierdzę, że każdy kto nie ma swojego konia i jeździ na cudzym (ja jestem w takiej sytuacji) od razu musi psuć całą robotę, która do tej pory miała miejce. Właścicielka Oślicy sama mnie poprosiła o pomoc, bym się Nową zajęła, trochę z nią ujeżdżeniowo popracowała i jak widać żyjemy i mamy się dobrze 😉
Niemniej jednak tyle razy w życiu trafiłam na takich ludzi, że teraz chcę mieć wszystko na papierze, w kilku kopiach - "w razie czego".
Wolałabym uniknąć takiej sytuacji, że osoba "z ogłoszenia" spowodowała u mojego konia kontuzję wynikającą z niewłaściwej jazdy i nie poniesie żadnych konsekwencji. Każdy może wtedy powiedzieć "to nie ja", odwrócić się na pięcie i nigdy się już w stajni nie pokazać... Bo jak konik zakuleje to nie ma na czym jeździć, więc trzeba poszukać nowego... 🙄 Niestety takich przypadków jest wiele...
oczywiscie wiem skąd te obawy. tylko, że mi bardziej chodzi o takie koniki rekreacyjne, które stoją w stajni i się "marnują". koniki dla których ktos nie ma czasu, albo potrzebna mu pomoc w objeżdżaniu bo jeżeli ma 3-4 to sam nie da rady pojechać na wszystkich w teren np.  
Ja np. jestem miłośnikiem koni i obcowania z nimi ale niestety nie urodziłam się jako milionerka, nie mam możliwości na zdobycie kasy na jazdy w jakimś klubie

wybacz, że nie potrafię krasc zeby zdobyc tą kase. najlepiej to powinnam zaszyc sie w domu i nie pokazywac sie na ulicy 😉

ojojoj, to trzeba być milionerem, lub kraść, żeby wykupić jazdę. To tutaj większość milionerów i złodziei. Masakra, co sie porobiło.
nie na tym to ma polegac, że ktoś umówiony przyjeżdża, siodła sobie konia i robi co chce. Logiczne, że nikt nie da swojego konika obcej osobie. Musi ją poznac, "przetestowac" w sensie, żeby zobaczyc co potrafi. Tylko tak jak mówiłam, ja tu nie chce dyskutować czy to jest beznajdziejny pomysł czy wspaniały, tylko może dac szanse tym wątkiem tak jak kiedyś ktos mi dał szanse. i nie zapomnę tego nigdy.
I ciekawa jestem jakie miałyby zdanie osoby których na konia nie stac i niestety na jazde w klubach tez nie. Chyba faktycznie jedyne rozwiązanie to skok na bank😉
jasne najłatwiej wypowiadac sie tym których mimo wszystko na zachcianki stac. Więc chyba nie ma sensu na tematy finansowe dyskutowac bo żadna ze stron sie nie zrozumie
Afrodyta
Na pocieszenie moge napisac, ze tak, mam taka osobe dla mojego konia. A nie jest to rekreancik tylko sporo warty narwany sportowiec, ktorego latwo "popsuc", a ktorego obsluga i jezdzenie to nie lajcik.
Tylko, ze znam ta osobe od lat, ufam jej, ona sama zajmuje sie konmi dluzej ode mnie, jesli czegos nie umie (cwiczen ujezdzeniowych itp.) to nie probuje tego nawet wykonywac na koniu itp. itd.
Zreszta bardzo jej za ta pomoc dziekuje. Wielokrotnie baaaaardzo mi pomogla. Nawet pojechala ze mna i z koniem do kliniki kiedy mial byc operowany. Czy zajmowala sie koniem po operacji jak juz wrocil do domu. Mimo, ze przez dalsze miesiace nie mozna bylo na niego wsiadac. Tylko zajmowac sie, spacerowac itp itd.  :kwiatek: :kwiatek:
W zamian jezdzi sama tudziez z trenerem na koniu "z innej polki".
Raven   Dragon Heart & Shadow Hunter
25 lipca 2009 19:49
Tylko problem jest jeszcze taki, że są też takie osoby, którym zależy tylko i wyłącznie na jeździe 🙁 A zaopiekowac się zwierzęciem, zrobić wcierkę, posmarowac kopyta to już zbyt duża filozofia... A gdy zrobi sobie kuku to papa i "radź se sam".
Bo jest jeszcze kwestia tego, czy dana osoba chce się uczyć i doskonalić swoją jazdę, czy tylko telepać się na placu i cieszyć się z samego faktu przebywania z końmi.
Ja jestem osobą, ktora nie ma własnego konia i się wozi na cudzych 😉 Ale w pewnym momencie mojego "wożenia" doszłam do wniosku, że samodzielna jazda to jednak za mało. Mi zależy na kształceniu się, byciu coraz lepszą. A w takich momentach trener to podstawa. Więc trzeba znaleźć pracę, jeśli trzeba będzie - poświęcić część czasu, który spędzi się w stajni i pójść na dobry trening. To zaowocuje i zwiększy szanse na to, że ktoś pozwoli od czasu do czasu wsiąść na swojego konia.
Afrodyta
nie przesadzaj. Kiedyś miałam dziesięciodniowy wyjazd i dałam ogłoszenie. Wiesz ile osób się zgłosiło? JEDNA
oczywiście została wcześniej przy mnie wsadzona na konia i sprawdzona.

Klami
przecież Afrodyta już ileś razy napisała, że chodzi jej o konie rekreacyjne...
Afrodyta - jeśli dajmy na to ktoś da Ci konika do pojeżdżenia. Konik dajmy na to zrobi sobie pod Tobą kuku - ty nie masz kasy na wykupienie jazdy w klubie a na leczenie konia będziesz mieć?
Tak rozmyślam tylko luźno, bo kontuzje się zdarzają. No chyba, że ten wątek to taki "dam konika żeby ktoś sobie pojeździł a jak się coś stanie to trudno, przecież to dla tych co kasy nie mają". Konie to ogromne koszty w których istotną rolę ma zdrowie i ewentualne leczenie. Dlatego między innymi za jazdy w klubach płaci się za każdą godzinę.
kate, ale rekreancik jeszcze rekreancikowi nierowny. Wiele jest koni niby rekreacyjnych a na prawde super zrobionych itp. itd. Watpie, ze ich wlasciciele tak po prostu dadza komus pojezdzic, bo tez mozna wiele stracic. To, ze ktos nie jezdzi sportowo, uwaza sie za rekreanta nie znaczy, ze nie wklada masy pracy i pieniedzy w konia.

Kiedyś miałam dziesięciodniowy wyjazd i dałam ogłoszenie.
Nie wiem, ale w zyciu bym sie nie zdecydowala na taki ruch. Wyjezdzajac zostawic konia komus z ogloszenia. Co z tego, ze raz / dwa razy wsiadzie pod moim okiem. Kto wie co bedzie robic jak wlasciciela zabraknie. Jak sie zajmowac itp. itd.


Afrodyta, a jeszcze jedna rzecz. Nie masz kasy nawet na wykupienie jazd, jak rozumiem.
A co kiedy pod twoja opieka cos sie koniowi stanie?? Z czego zaplacisz za weterynarza itp. ?? Bo raczej nie bedzie placil wlasciciel.
A ja przyznam,że myślałam o czymś podobnym jak pisze Afodyta.
Są posiadacze koni w moim wieku i starsi.Zapracowani,zmęczeni,chorzy.
I tak się czasem wewnętrznie miotają.
Bo koń stoi i tyje i się mało/za mało/ rusza a siły,czasu,zdrowia na jazdę brakuje.
Różnie w życiu bywa.
I takie marzenie o miłej,darmowej luzaczce -co konika ruszy,zadba i wyręczy- rodzi się w głowie.
Tylko zaraz pojawia się myśl-a co by było gdyby ... spadła,koń ją kopnął,jak to ubezpieczyć,zabezpieczyć.
A czy dziewczynce do głowy nie strzeli konie brac bez naszej wiedzy,zaniedbać,skrzywdzic etc.
Takie dorosłe sprawy.
I marzenie pęka jak mydlana bańka.
p.s No chyba,że się ma szczęście i Dextera spotka 🤣
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
25 lipca 2009 19:58
Klami, z tego, co wiem koń jeszcze żyje, niestety nie mogłam się nim zająć przez 10 dni, bo miałam jakieś chore 40 stopni gorączki i byłam na antybiotykach, za co _kate jeszcze raz przepraszam.


Ja wiem, że na cudzych koniach się już raczej więcej niż umiem nie nauczę, zwłaszcza, że nie mam możliwości jazdy z trenerem, więc póki nie będę miała własnego konia, zarzuciłam myśl o rozwoju jeździeckim, na razie się cofam, ale wsiadam chętnie, bo jeździć tak czy siak lubię. i jest mi miło, że są ludzie, którzy mi ufają i powierzają swoje konie.
Foka
a wyobraź sobie, że istnieja ludzie którzy pozwalają jeżdzić na swoich pupilach wczesniej je testujac pod wlasnym okiem. I wtedy taki własciciel konia się decyduje czy zaufa czy też nie.
miałam taki okres w życiu, ze bardzo chciałam jeździć a brak było funduszy, studia pochłaniały każdy grosz.
I dalam pare ogłoszen, ale jazdy w zamian za prace. I nie wyobrażacie sobie ile osob się zgłosiło. Sama byłam w szoku, wiec jednak takie są🙂
Strzyga, ale wez prosze pod uwage, ze.... jakby nie bylo.... nie jestes jak to okreslilam "przypadkowa osoba z ogloszenia". Czyz nie??
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
25 lipca 2009 20:02
Jak to, odpisałam na ogłoszenie, wiec w sumie byłam przypadkową osobą z ogłoszenia, fakt, przy koniach na które teraz wsiadam, to nie z ogłoszenia, ale w tamtym wypadku tak nie było.
Strzyga
więc nie jesteś jedna jedyną której ktos zaufał i dał szanse? poza tym trzeba sobie zasłużyc na takie zaufanie i chyba jednak da sie je zdobyc co?
Ja po części rozumiem co  Afrodyta8 ma na myśli.
Większość z forumowiczów ma swoje własne konie trenuje, startuje w zawodach, wkłada wiele pracy, wysiłku i pieniędzy. Ja to rozumiem ze nie oddałoby konia na takie przejażdżki.

Ale z drugiej strony rozejrzyjmy się  szerzej.

Ja zaczynałam jeździć  w szkółce. Później gdy ja zamknięto do najbliższej miałam około 50 km. Nie miałam się jak tam dostać.
Ale w międzyczasie znajomy kupił drugiego konia sobie do bryczki.  Poszłam go obejrzeć, a on sam zaproponował ze jeśli chce i mam ochotę mogę przychodzić i jeździć na nim.
I tak się zaczęło. On kupił sprzęt potrzebny mi do jazdy, a ja odwdzięczałam się praca w stajni i opieka nad jego końmi.
On trzyma konie do bryczki i dla własnej przyjemności. Konie chodzą bardzo sporadycznie w bryczce lub w saniach w zimie. Resztę czasu spędzają na padokach pasać się.
On był zadowolony ze konie są w kondycji i maja ruch, a ja ze mogę pojeździć. Czasem przychodziła zemną znajoma trenerka i udzielała mi lekcji.

Druga sytuacja to gdy kupowałam już swojego konia spotkałam się z podobna sytuacja.
Właścicielka pokaźnego stada (ok.80 koni) również miała kilka dziewczynek którym dawała lekcje jazdy konnej w zamian za pomoc przy koniach.
Kupiła im również sprzęt i ubiór potrzebny do jazdy.


Również kiedy, znajoma pracując w szkółce miała kilka młodych koni do podjedzenia sama zaproponowała jazdy. Sama nie była w stanie objeździć trzech koni i do tego jeszcze prowadzić lekcje. Sama zaproponowała jazdy na młodych w zamian za podszkolenie umiejętności.



Strzyga
więc nie jesteś jedna jedyną której ktos zaufał i dał szanse? poza tym trzeba sobie zasłużyc na takie zaufanie i chyba jednak da sie je zdobyc co?

Zaproponuj coś zatem.Jakaś forma rekomendacji? Kącik na tym forum?
Klami
ale... w życiu bym nie oddała ot tak sobie konia. Zwłaszcza swojego. Pomijając wszystko, to Złoty nie był ot tak sobie zostawiony przypadkowej osobie  🙄  zaznaczam, że sama naocznie widziałam, ze sobie z koniem poradzi, to przecież w stajni jest mnóstwo osób!
pierwszy telefon miałam jak zdaniem jednej z pesjonariuszek Strzyga źle się do niej odezwała...
trenerka moja widziała jej jazdy, bo siedziała tam całymi dniami i wiedziałam, że nie mam się o co martwić. Jakby cokolwiek się działo, to natychmiast bym o tym wiedziała.
Jeśli teraz wyjadę, a zanosi się na to że mnie cały sierpień nie będzie to na pewno ją poproszę o opiekę.
Teraz nie umieściłabym ogłoszenia, bo w stajni na miejscu nie ma mojej trenerki, więc nie za bardzo czułabym się bezpiecznie.

A Ty po raz któryś tłumaczysz, zupełnie bezsensu, dlaczego Twój koń nie nadaje się do oddania pod opiekę. Przecież nikt Ci nie każe dawać.

kate, no, ale widzisz, ze sytuacja nie byla taka "przypadkowa". Strzyga nie jest kims z zewnatrz to raz, mialas i tak pelna kontrole, to dwa.
I "kurtka" o swoim koniu napisalam raz. Apropo tego, ze i w takiej sytuacji mozna znalezc kogos, ale jest ciezko.
A tak to pisze ogolnie. :/
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się