Mija mi dopiero trzeci dzień w Norwegii, ale coś niecoś mogę już powiedzieć. Samo miejsce to raczej przedsionek do tej prawdziwej Norwegii. 😉 Pogodowo to jest raczej jak w Anglii, trzy pory roku w ciągu dnia to norma, brakuje tylko jesieni i latających liści. 🤣 Wczoraj spadł śnieg rano, to się dowiedziałam, że to dziwne i raczej zima polega na deszczu i około 5 stopni na plusie. Zresztą stopniał po południu, bo zaczęło lać. Wiatr jest tu tak ekstremalny, że nie mogę się do tego przyzwyczaić, nad żadnym morzem takiego nie doświadczyłam. 🤣
Na ośrodku mamy trzy stajnie. Jedną z końmi sportowymi, którą ja dostałam pod opiekę i dwie pensjonatowe podzielone w zależności od tego, ile płacą właściciele koni. Jedną ogarnia moja współlokatorka, w drugiej karmimy tylko konie i puszczamy do karuzeli. I jednego na padok, który jest jedynym ujeżdżeniowym koniem na ośrodku. W każdej stajni jest toaleta, paszarnia, siodlarnia i myjka z ciepłą wodą. Sportowa stajnia ma dodatkowo solarium. Wszystkie konie stoją na trocinach i właściciel podwozi paczki paletami pod same drzwi stajni. To samo jest z balotami siana. Wszystko jest przemyślane, na wszystko jest odpowiednio dużo miejsca i zrobione tak, żeby zajmowało mniej czasu.
W mojej stajni dodatkowo mam ogromną pralkę i osobne pomieszczenie do suszenia derek i ogólnie sprzętu. Każdy koń ma dopasowane siodło przez pasowacza. Najstarszy koń ma 8 lat i w tym roku zacznie startować w 145 cm. Większość to 5-, 6- latki dopiero wdrażane w wyższe skoki. Mam też 2- i 3-latkę, które nie robią nic oprócz stania na padoku. I dwa 4-latki, wałacha i ogiera. One też praktycznie nic nie robią, ogier raz na czas skacze coś małego, a tak to są jeżdżone lekko tylko po płaskim. Wszystkie konie chodzą na padok, co mnie akurat zdziwiło, bo niestety z tych stajni, co znam lub o nich słyszałam, to jest rzadkie. W zimę to są tylko małe kwatery, ale w lato chodzą normalnie na duże trawiaste padoki. Najczęściej od rana do lunchu. Chyba że leje jak z cebra, to schodzą wcześniej. Ale nie ma z nimi nadmiernego cackania się. 😉 Wszystkie są ogólnie miłe i kochane, ale jednocześnie niewychowane i próbują non stop podgryzać, co mnie doprowadza do szału, bo nie toleruję czegoś takiego. Także będę musiała je przywołać do porządku. 😀 Ale ogólnie są bardzo fajne i pomijając to podgryzanie to bardzo proludzkie i przytulaśne.
Nic więcej nie przychodzi mi do głowy, żeby opisać, więc pokażę wam parę zdjęć. Niestety nie miałam jeszcze okazji przejść się po wszystkich zakamarkach z aparatem, bo jak kończymy to z reguły pada i jest okropnie ciemno. Postaram się coś więcej porobić w wolny dzień.
Widok z kuchni:

Po lewej karuzela i dach hali, po prawej zimowy padok dla najmłodszych, za nimi widać te trawiaste na lato, jeszcze bardziej po prawo lonżownik, a w tle plac do jazdy.
Widok z mojego pokoju:

Letnie padoki z trawą, czasami jak jest mroźno to najmłodsze puszcza się tutaj.
Widok na stajnię z kuchniosalonu 😉

Stajnia:

Siodlarnia, czemu nie włączyłam światła to nie wiem, ale widać po lewej pralkę, po prawej są ogłowia, z tyłu siodła, na środku taki długi kozioł na siodła lub derki.

Solarium i myjka w jednym: