Transport koni-co i jak. Wszystko na temat :)
przewoze swojego konia w drugim tygodniu czerwca ok 400km i mam kilka pytan
wiadomo ze czerwiec bedzie cieplo nie mam zamiaru zakladac derki w cieply dzien. ale co zrobic kiedy np bedzie padal deszcz i nie bedzie najcieplej? zakladac czy da rade bez?
z jaka predkoscia mozna jechac z koniem tak zeby bylomu wygodnie i bezpiecznie? czy na autrostadzie mozna "przyspieszyc" czy raczej jechac wolniej
po ktorej stronie przyczepy zapakowac konia? lewa czy prawa?
czy robic jakies przerwy w jezdzie? dac sie napic? wyprowadzac z przyczepy czy tylko zatrzymac sie i niech odpoczywa w przyczepie
czy plandeka z tylu powinna byc otwarta czy zamknieta?
z gory dziekuje za odpowiedzi 🙂
wlaśnie wróciliśmy z trasy podobnej dlugości, byl upal, ale nawet gdyby się trochę cłodniej zrobiło to też bym nie zakładała derki. transport to jednak emocje i lepiej zeby się nie upocił za bardzo.
nie robiliśmy żadnych przystanków,za to po przyjezdzie konie poszły na spacer w ręku
na autostradzie nie przyspieszaliśmy, trzymaliśmy się ciągle prędkości 80-100
Może komuś się przydadzą moje doświadczenia.
W niedzielę przewoziłam swoją klacz z 2 miesięcznym źrebakiem. Pierwsza taka moja podróż i ogromny stres! Najbardziej się martwiłam jak wsadzić źrebaka bo kawał z niego byka, do tego urwis niesamowity. Próbowaliśmy najpierw wsadzić klacz, która zwykle wchodzi jak po sznurku, ale tym razem instynkt macierzyński zatrzymywał ją już na rampie. Całe szczęście nie doceniłam swojego malucha, który załatwił za nas sprawę i sam wskoczył do przyczepy 😍 przytrzymaliśmy go tam chwilkę, kobyłę dwóch panów wepchnęło szybciutko za tyłek i mogliśmy ruszać. Jazda oczywiście z zaciągniętą plandeką i przegrodą, która uratowała nam życie! Maluch był tak grzeczny, że momentami się zastanawiałam czy na pewno zabieram swojego konia?! :P W przyczepie oprócz mnie była jeszcze jedna osoba, która przytrzymywała małego od boku i za zad tuż przy przegrodzie żeby nie tracił równowagi. Ja stałam za belką z przodu i go zagadywałam. Maluch był tak zaciekawiony tym co widać za oknem, że nawet ogonem nie machnął (nie licząc jednego nerwowego zrywu kilka minut po starcie) za to matka była tak zestresowana, że w ogóle nie trzymała równowagi, co zakręt kopała, kładła się na przegrodę i to ją musieliśmy cały czas asekurować żeby nie upadła.
Całe szczęście, że nie słuchaliśmy dobrych rad o wyjmowaniu przegrody bo bez niej kobyła przewróciłaby się na źrebaka przy pierwszym zakręcie!
Podróż mega stresująca przez zachowanie kobyłki chociaż trwała tylko 40 minut. Już wiem co konie przeżywają w transporcie i wcale im nie zazdroszczę. Mam nadzieję, że moje doświadczenia pozwolą komuś bezpiecznie przewieźć matkę i malucha 🙂
Chyba nie taki maluch, skoro mógł przez okno wyglądać.
A jechanie 2 osób w przyczepie to niebezpieczne i wbrew przepisom. Nie wyobrażam sobie, że przy normalnej, spokojnej jeździe konie mogłyby sie przewrócić.
W życiu bym nie pozwoliła nikomu jechać w przyczepie z końmi, nawet przez 5 minut. Choćby konie się tam pozabijały, to człowiek ma być bezpieczny. I tak najniebezpieczniejszy jest moment ładowania,wyładowywania. Gdy koń się przewala= zaczyna szukać jak się odbić i kopać nogami, a tam nie ma jak się schować. Jeśli drugi koń się wystraszy to tragedia gotowa. Oj ludzie dziękujcie losowi 🤬
nie no, genialnie. 🤔
naprawdę mieliście od cholery szczęścia.
Solina pakuj konia po lewej stronie, wtedy będzie mu wygodniej ze względu na siłę dośrodkową kiedy jedziemy prawym pasem, co do plandeki to tak jak derka moim zdaniem nie zamykaj chyba, że naprawde będzie wiało i lało na maksa. Ja bym nie wyprowadzała, bo w stresie gdy wyjdzie w nowe otoczenie może byc źle, daj pić, marchewke, poklep i pojechali dalej 😉
Zgadzam się ze wszystkim oprócz tego ze konia po lewej. Konia pakujemy po prawej stronie, właśnie ze względu na siłę odśrodkową przez którą przy mocniejszym zakręcie (rondo itp) przyczepa moze sie przewrócić.
Hmm.. na rondzie jedziemy w prawą stronę [w sensie, zakręt w lewo], siła odśrodkowa działa na zewnątrz czyli, w tym przypadku przechylenie jest na prawo. Koń stojący po prawej stronie wspomaga tą siłę, czyli łatwiej o to przewrócenie. Jeśli tak nie jest to cały mój światopogląd właśnie runął w gruzach.
edit: Błędy w przekazie
Jednego w dwukonnej zawsze po lewej.
a) latwiej kierowcy
b) lepiej "czuc" konia
c) bezpieczniej, bo kon nie stoi od strony pobocza (dziury, nierownosci itp)
d) wygodniej dla konia, bo od wewnatrz drogi zawsze sa lepsze
Michelle ale siła odśrodkowa właśnie wypycha na zewn a koń będąc bardziej wewne ją równoważy 😉
dzieki dziewczyny za rady 🙂
kon na pewno po lewej pojedzie 🙂
ja juz sie boje na zapas, pierwszy raz z koniem robie taka dluga trase. najwiecej jechalam 70km a tu do przejechania mam 400km
Będzie dobrze 😉 tak naprawde najgorsze jest załadowanie i wypakowanie, najczęściej jak już jedzie to luzik, wiec trasa ma mniejsze znaczenie niż sam fakt transportu 🙂
Solina, trzymam kciuki!
Ja też się denerwuję. Mój nerwus z kolei w poniedziałek pierwszy raz od dawna będzie jechał sam, ale sedalin zakupiony więc mam nadzieję, że będzie dobrze 😉
o głupia ja. Zwracam honor 🙂 Jak to prawdziwej kobiecie się zdarza strony mi się pomieszały. Chodziło nam dokładnie o to samo 😉
Ja jadę niedługo w trasę z moim koniem ok 750 km 😵 wiozłam go nie więcej jak 50km. Przy czym jest to koń strasznie się stresujący podczas transportu.... po 5 min jest cały mokry. Trochę się boje tego wszystkiego. :/
Zmieniły mi się plany wyjazdowe. Pod koniec czerwca będę wiozła konia 300 km. Wymyśliłam, żeby ciągnąć go w przyczepie jednokonnej, jednoosiowej - żeby nie potrzebować prawka z dodatkową kategorią. Oczywiście nie będę go ciągnąć "własnoręcznie" tylko doświadczony kierowca będzie to robił. I teraz poproszę o wszelkie rady co do takiej przyczepy - czy jest bezpieczna? Czy koń po niej nie lata, tzn. też są tam ciasne przegrody?
Zaraz jeszcze raz przeczytam ten wątek żeby po raz 10ty postarać się zrozumieć jakim samochodem jaką przyczpę mogę ciągnąć, ale przyznam, że nie ogarniam 😡
Edit: już wszystko wiem co do uciągu, masy i innych. Teraz tylko powiedzcie jak wrażenia z podróżowania jednokonnąprzyczepą 🙂 Moja będzie dwuosiowa, z hamulcem.
Ja ma przyczepkę jednokonną, dwuosiową (jednoosiową to bym miała obawy wozić). Oczywiście hamulec najazdowy. W środku szerokość 1,15 m, poduchy na ściankach, gruba guma na podłodze, ścianki sklejka, góra plandeka. Jak dla nas na kat. B to wymarzona przyczepka, wygodna dla konia, ma luźniej niż w klasycznaj dwukonnej ale nie ma problemów z balansem. Wbrew powszechnej opinii wszystkie moje kobyły bez problemów do niej wchodzą 🙂. Najdłuższy kurs to było ode mnie (60 km od W-wy) za Wrocław i spowrotem do W-wy, wrażenia pozywtywne, dobrze się prowadzi i jest stabilna 🙂.


Moją babę raz przewoziłam jednokonną przyczepą- super po prostu. I łatwiej konia wprowadzić- chętniej weszła.
A co do dwuosiowych i jednoosiowych, podobno dwie osie, jeśli są blisko siebie chyba w max 1 m odstępu to mogą być zarejestrowane jako jednoosiowa (co daje chyba mniejsze ograniczenia w ciągnięciu przyczepy, czy jakoś tak).
...Teraz tylko powiedzcie jak wrażenia z podróżowania jednokonnąprzyczepą 🙂 Moja będzie dwuosiowa, z hamulcem.
Tomek_J nie wiem czego się czepiasz, moja wypowiedź nie miała na celu chwalenia się bo nie ma czym, jedynie wyrażenie swoich doświadczeń z przyczepką jednokonną, o których mogę coś powiedzieć właśnie dlatego, że takową przyczepkę posiadam/użytkuję.
[quote author=Tomek_J link=topic=191.msg266461#msg266461 date=1243951239]
Nie widzę, szczerze mówiąc, opisu żadnych doświadczeń w Twoim tekście, stąd moja opinia.
[/quote]
No to mało widzisz (chociaż czytając Twoje wypowiedzi w innych wątkach wydawało mi się, że dużo 😉 )...ale koniec 🚫 .
Zdjęcia i opis wrzuciłam, ponieważ nie każdy miał do czynienia z jedynką i chciałam pokazać wielkość/ilość miejsca w środku.
Kawusia, Dorotheah bardzo dziękuję za wasze wypowiedzi, wszystkie przemyślę przed podróżą!! Pocieszyłyście mnie, bo przyznam, że dwukonna się taka stabilniejsza mi zawsze wydawała 🙂
Absolutnie nie wzięłam wypowiedzi Kawusi za chwalenie się! Przecież opisała swoje wrażenia i dokładnie opisała mi jak wygląda taka przyczepa w środku - a o to właśnie prosiłam. Nie rób Tomku niemiłych przytyków bez powodu....
Dziękuję kochani jeszcze raz za opinie i zdjęcia :kwiatek:
Trochę o transportowaniu kona macie tutaj:
www.allekonie.pl/porady/transport_koniaModeratorki: Otrzymałyśmy 2 zgłoszenia na temat reklamy portalu AlleKonie odnosząe się do tego postu. Prosimy jednak o powstrzymanie się o nadgorliwości. To, że użytkownik AlleKonie umieścił w wątku dotyczącym transportu opisany link kierujący do konkretnego artykułu na Jego stronie nie może być potraktowane tak samo jak bezpodstawne wciskanie reklamy gdzie tylko się da. D.
Słuchajcie, mam kłopot. Koń nie cierpi ochraniacza na ogon. Protestuje przy zakładaniu (nic to, zakładam), potrafi również ściągnąć (nie pytajcie, jak, nic nie jest rozpięte...) w czasie drogi. Zwykle jeździ ciężarówką, spróbowałam więc wieźć bez ochraniacza (nie ma belki z tyłu, tylko ściana, sądziłam więc, że wszystko będzie w porządku)- niestety, lekko się wytarł. Kolejna trasę zatem pokonał w ochraniaczu. I co? Wytarł się jak jasna cholera, chyba cały czas próbował go ściągnąć.
Mam pytanie: co na ogon polecicie dla takiego ancymonka? Pokazała się np. taka nowość:

Może w tą stronę pokombinować?
paa, a zwykły ochraniacz na rzep z paskiem dookoła szyi? ten na Twoim foto wydaje mi się być strasznie opięty a przy długich trasach jakie niejednokrotnie pokonujesz mógłby odparzać ogon..
Sytuacje, które wyżej opisywałam dotyczyły własnie zwykłego ochraniacza z paskiem wokół szyi. Zdjął w drodze (bez rozpinania paska!!!), a jak nie zdjął, to tak tarł, że po zdjęciu ochraniacza się przeraziłam.
to rzeczywiście problem..
ale skoro to ochraniacz go drażni nie pasek to bałabym sie zakładac mu tak mocno kontaktowy bandaż trzymający się siła zacisku niejako
Szukam kogoś, kto obmacał, bo ten wklejony jest żelowy, z tego samego, co te klejące podkładki. Może nie trzeba go zaciskać az tak?