Właśnie wróciłam z dwudniowego wypadu w góry świętokrzyskie, był to wyjazd zorganizowany przez uniwersytet, wiec na miejsce zakwaterowania nie mieliśmy żadnego wpływu. Okazało się, że będziemy mieszkać na kempingu, którego właściciel ma też koniki polskie i będzie można sobie po zajęciach w terenie- pojeździć na nich. Wzięłam więc bryczesy, żeby dla odmiany pojeździć na jakimś obcym grzbiecie.
Dotarliśmy tam ok 18 i nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Na 'wybiegu' stała uwiązana za szyję (oczywiście mega ciasno i mega krótko) młodziutka kobyłka konika polskiego, obok niej skrzynka z zieloną śmierdzącą mazią, która zapewne była jej 'wodą'. Stała ze zwieszoną głową i sie kiwała. Obok niej chodził luzem jeszcze młodszy ogierek (który jak sie dowiedziałam był jej synem). Oba koniki tarły namiętnie ogony, były chude, ze strasznymi kopytami (zwłaszcza od wewnątrz), długą sierścią, pokaleczonymi mordkami (pewnie od szukania trawy na tym super bezpiecznym wybiegu). spędziłam z nimi 30 min, próbując patykami wyczyścić kopyta, dawałam jabłka, po czym pojawił się koniuszy. W ramach prowokacji zapytałam czy mogę pojeździć z koleżanką na koniku, oczywiście, tak, tylko przyniesie siodło. Przyniósł siodła (bez czapraka) i chciał zarzucać na tego małego ogierka! Podobno mały rok temu był zajeżdżony, drugie siodło zarzuca na tą nieszczęsną kobyłke i mówi nam że z nią ostrożnie bo odkąd źrebna jest to sie nerwowa zrobiła- a uwaga uwaga, źrebna jest ze swoim synkiem!! Oczywiście podziękowałyśmy. W dalszym wywiadzie dowiedziałam sie że konie nigdy owsa nie jadły (i faktycznie przez 2 dni ta uwiązana bidulka nie jadła nic! oprócz trawy na którą ją sama zabrałam),a zimą 'trochę słomy dostają i stoją w stajni wiec nie marzną to nie muszą dużo jeść'...Po godzinie z lasku obok wyłonił się kucyk, w równie cudownym stanie, w za małym kantarze, który jak zaczęłam go głaskać stał jak zaczarowany.
Była też świnka, praktycznie bez sierści, w strupkach lub otwartych ranach, nie otwierająca oczu..
Jednym słowem MASAKRA.
Moje pytanie, po tej wielkiej opowieści jest takie- co mogę z tym zrobić?Już raz nasłałam na stajnię TOZ, myślicie że i tym razem jest szansa na ratunek?Wysłać im zdjęcia mailem z opisem?Na potwierdzenie mogę wysłać też petycję z podpisami ludzi z roku.
oto wybieg, na którym spędzają całą wiosnę, lato i jesień:


a to ich miejsce na zimę:


to młody:

wybierał z kosza spleśniałe kanapki, śmieci, papierki:

jego kopytka:

kopytka mamusi:

świnka:

