Czego uczy/nauczyła nas szkoła?

busch   Mad god's blessing.
05 kwietnia 2009 21:52
hahah, Wertera straszliwie nie lubiłam  😉 - ten człowiek był beznadziejny, nie zrobił nic żeby zdobyć tą swoją Lottę. Jedyne, na co go było stać, to na popełnienie samobójstwa- ale oczywiście bohaterskiego  😜

abre- ja też wciąż czuję, że tak malutko wiem, tak malutko przeczytałam i tak malutko umiem! Strasznie mnie to męczy  😡
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
05 kwietnia 2009 21:53
busch, ale przynajmniej się na coś zdecydował. A taki Judym? "jak sosna rozdarty..."
busch   Mad god's blessing.
05 kwietnia 2009 21:58
Judyma jeszcze nie poznałam  😉
Wg. mnie dużo bardziej konstruktywne podejście do świata miał Wokulski. Zakochał się do szaleństwa- jak Werter- ale postanowił zdobyć tę kobietę, a nie tylko chlipać sobie w kąciku i ciąć się różowym nożykiem.
Tym bardziej mi się podobało, że ten obiekt westchnień okazał się pustakiem (to takie prawdziwe i życiowe  😉 ), a Wokulski dał radę wziąć się w kupę po tym wszystkim i dać sobie spokój z Izką.
Eh, Werter, kochany chłop. Ostatnio wyczytałam na nonsensopedii: Prekursorem emowców był Werter, bohater powieści epistolarnej Goethego Cierpienia młodego Wertera.

Tak, Judym był złym człowiekiem, ale Rascolnikow... był ludzki(?) - pokochałam Zbrodnię i Karę od pierwszej strony.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
05 kwietnia 2009 22:03
busch, ale też nie wiadomo czy nie postanowił ze sobą skończyć. Ale ze mną to nie rozmowa, bo ja mam swoją wizję świata, jak dobrze się w tym orientujesz.

Ja lubię jak ktoś się deklaruje i to robi. Wokulski gotowy oddać cały majątek za pustką "Lalkę", zdecydowanie nie dla mnie. Werter za to był smutny. Od początku do końca był smutny.
busch   Mad god's blessing.
05 kwietnia 2009 22:18
Strzyga- racja, Wokulski już nawet leżał na torach czekając na pociąg, wyciągnął go Wysocki w ostatniej chwili.
Czemu "nie rozmowa"? Jakbym nie chciała poznawać innych wizji świata, to rozmawiałabym tylko ze sobą.

Mnie się podobał Wokulski bo to była taka postać dynamiczna, ucząca się na błędach, wyciągająca wniosku, a przy tym jeszcze taka namiętnie oddana każdej sprawie, do której się zabrała.
Nie to co Werter- marazm, bezsiła i bezwola.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
05 kwietnia 2009 22:24
busch, no a poza tym nie wiadomo czy się nie wysadził w powietrze w ruinach zamku. Niby ciała nie znaleziono...

A Werter, miał plan być w życiu nieszczęśliwym i był. Dzień po dniu, aż do próby samobójczej. To się nazywa konsekwencja!

Bo moje postrzeganie świata nigdy nie wiąże się z postrzeganiem świata innych (a zwłaszcza mojego polonisty, który twierdzi, że moje istnienie ogranicza się do negowania jego słów i utrudniania mu życia) i wiem, że ludzie tego bardzo nei lubią i potem zaczynają na mnie jechać i w 90% żałuję, że dyskusję rozpoczęłam.
busch   Mad god's blessing.
05 kwietnia 2009 22:29
Strzyga- fakt, był konsekwentny, ale jakoś nie pasuje mi ta jego konsekwencja. Wolę ludzi miotających się, którzy wciąż próbują coś zmienić, coś wyszarpać z życia. Chyba łatwiej jest mi się z nimi identyfikować  😉

Ja też nie lubię sporów bo wiążą się zwykle z napięciem ale warto jednak je toczyć- to napięcie pobudza do szukania, myślenia, działania. Takie twórcze, nielubiane uczucie warte przeżycia.
a tak wracając do tematu. Mnie szkoła nauczyła wiele. I nie mam na myśli czystych informacji.
Przede wszystkim nauczyła mnie myśleć logiczne, dociekać, szukać odpowiedzi. Nauczyła mnie że jest kilka dróg rozwiązania jednego problemu, i że można te drogi znaleźć a nie zadowalać się aby jednym wyjściem. Pokazała wiele sposobów myślenia i wiele sposobów patrzenia na świat dzięki czemu mogłam wyrobić sobie swoje własne poglądy. Krótko mówiąc zmobilizowała do samodzielnego myślenia i szukania odpowiedzi.
Moim zdaniem to jest właśnie ta "wiedza życiowa" którą ma przekazywać szkoła. Bo dzięki temu uczymy się uczyć, myśleć, dyskutować.  A dzięki takim umiejętnością żaden PIT czy CV nie są nam straszne  😁.
Ja mam spore dziury w wyksztalceniu ogolnym, tz dopiero teraz to zauwazam, ale jestem ofiara reformy systemu edukacji.
Gimnazjum i 3letnie liceum to byla jedna wielka porazka.
Szczegolne dziury po horyzont mam z historii, geografii i j polskiego (lektury glownie).
Starozytnosc jeszcze jako tako, bo i LO i w gim przypadala na 1 klase. Ale historia najnowsza? Dramat!!!! Koncowka 3 klasy, egzamin gim i matura robily swoje.
Ojciec rzucil we mnie ksiazka jak przy wspolnym ogladaniu Discovery spytalam, czy Uboty byly niemieckie czy rosyjskie.
Naprawde, nikt mnie tego nie uczyl.

Przerazajace.
Raczej nie nikt Cię tego nie nauczył. Z własnego doświadczenia wiem, że albo byłaś bardzo zajęta maturą, albo nie chodziłaś na lekcje pod koniec roku szkolnego, albo chodziłaś, ale nie słuchałaś, bo np. czytałaś maturalne "coś".

Po prostu posiadasz wiedzę zależnie od tego co Cię ciekawiło i jaki był nauczyciel z danego przedmiotu. A to już nie wina reformy.
Bush, bo Werter był roamntykiem, a Wokulski pozytywistą  😁 dlatego inaczej podchodzą do sprawy...
Wiwiana   szaman fanatyk
08 kwietnia 2009 08:52
Ani Werter, ani Judym, ani tym bardziej Raskolnikow na moją sympatię jakoś nie dali rady zasłużyć, w tej kwestii zgadzam się z Busch.
Odcierpiałam te lektury ciężko i wracać do nich nie zamierzam.
Co to za kryminał, gdzie od pierwszego rozdziału wiadomo kto zabił...? 😉
To jojczenie jest nie do przyjęcia.
Z przyjemnością za to przeczytałam "Chłopów" i poniekąd "Nad Niemnem", ominąwszy tylko scenę wrzasku ptaszka w krzakach, trwającą jakieś dwie-trzy strony 😉

Jeśli chodzi o języki - w LO solidnie nauczono mnie gramatyki i słownictwa i jak się uczyć, żeby się nauczyć, zaś mówić nauczyłam się dopiero po studiach (notabene językowych 😉

Tak czy inaczej, niezmiernie się cieszę, że zdawałam starą maturę i reforma mnie ominęła
Mam naturę humanisty ,czytałam książki, w domu w ogóle się dużo czytało. Zatem lektury jakie by nie były- nie stanowiły problemu.
Za to /sto lat temu/ musiałam zdawać maturę z matematyki obowiązkowo.
I to był koszmar-lekcje matematyki.Miałam dobrych nauczycieli -nie mogę powiedzieć. Ale utknęłam mentalnie gdzieś w 5 klasie podstawówki i tak zostałam.Dzięki Bogu miałam dobre koleżanki i kolegów bo inaczej miałabym dziś wykształcenie podstawowe.
Oczywiście PIT to czarna magia. Szkoda,że nie widzieliście jak ja wczoraj liczyłam czy się opłaca wymienić euro na czeskie korony w Polsce czy w Czechach.
😁
Swojego ogólniaka nie wspominam wcale świetnie, chociaż miał opinię jednej z najlepszych szkół w regionie. Dlaczego? Po prostu wiele rzeczy było super na pozór. Oprócz kilku naprawdę świetnych nauczycieli, którzy potrafili nauczyć, sami emanowali nie tylko wiedzą, ale i jakimś takim zafasynowaniem własnym przedmiotem, które udzielało się uczniom, było wielu miernych. Co z tego, że chodziłam do klasy z wykładowym angielskim, skoro było kilkoro nauczycieli, którzy tym językiem nie władali. Jeden wielki pozór.
To samo dotyczyło zasad panujących w szkole. Pan dyrektor, osoba dbająca wręcz chorobliwie o wizerunek szkoły, popadał w skrajności. Potrafił wyprosić z rozpoczęcia roku ucznia, który miał garnitur i płaszcz i tego płaszcza nie zostawił w szatni. Innym razem NIE wyprosił z rozdania świadectw maturalnych uczennicy, która ubrała się jak na dyskotekę, wyglądała niesmacznie i nie na miejscu. To była jego córka.
Mogłabym opowiadać długo o takich różnych skrajnościach. W sumie nie uważam, żeby szkoła nauczyła mnie wiele dobrego. Zazwyczaj na jedną pozytywną rzecz przypadała jedna negatywna. Zamiast rozwiązywać wiele problemów, zamiatano je pod dywan. To nie jest specjalnie wychowawcze.
W ogólniaku głównie spędzałam czas w stajni. Dopiero w klasie maturalnej przestałam non stop być nieobecna.
Czyli przez trzy lata miałam po 300 godzin nieobecności a cały czas byłam uczennicą taką na 4,5 średnią.
Wystarczyło mi potem pół roku,żeby nadrobić to co ważne,zdać dobrze maturę i dostać się na studia.
Potem już jako studentka miałam taką refleksję- do egzaminu muszę przeczytać dwa opasłe tomy bez zdjęć  w dwa,trzy dni czyli z 20 razy tyle ile np z całej geografii ,historii,biologii przez 4 lata liceum.
To był dla mnie szok. Liceum za moich czasów to była strata energii bez sensu.
Co do tej praktyki w szkole jeszcze, są szkoły alternatywne (w Polsce bardzo mało znane), które właśnie uczą praktycznie. Tylko te szkoły zakładają, że dzieciaki chcą się uczyć i zgłębiać wiedzę.
Mam na myśli np pedagogikę Montessori czy szkołę Dewey'a. A są to dość stare jednak systemy.
ushia   It's a kind o'magic
08 kwietnia 2009 18:25
Tania, ja tez mam mature humanisty
W ogole to tak smiesznie ze mna bylo, bo do liceum szlam jako laureatka olimpiady matematycznej i w ogole zakrecona na cyferki
Potem poszlam na human (u nas profil sie wybieralo po dwoch latach ogolnych)
A na studia na Collegium Medicum  😜

A wracajac do matury humanisty - ja Ci tego PITa wypelnie, dobra? Bo wiesz, oprocz czterech podstawowych dzialan arytmetycznych nie ma tam NIC z matematyki. 😉

Widzisz, a u mnie bylo wrecz przeciwnie - wiadomosci z liceum czesto wystarczaly mi do konca studiow albo wrecz byly dokladniejsze niz to czego wymagano.
Oczywiscie pomijam rzeczy dosc specjalistyczne, bo o takiej ekonomice zdrowia to w ogolniaku raczej sie nie slyszalo 😉
Ale biochemie mialam "odrobiona"
No i mnie liceum przygotowalo do faktu ze ma przeczytac trzy tomy bez obrazkow "na wczoraj" 😉

slyszalam jedynie o paru przedszkolach wg Montessori'ego - zreszta strasznie tego systemu nie lubie

slyszalam jedynie o paru przedszkolach wg Montessori'ego - zreszta strasznie tego systemu nie lubie


Montessori była kobietą  :kwiatek:
a ja jestem po mat-fiz i to byla totalna pomyłka- bo też duch humanistyczny, ale tylko na tym kierunku był angielski.
Dużo nauki wszelakiej i tak jak Ushia mówisz nie było problemów na studiach.
Mój kuzyn, który był w technikum śmiał się,że uczymy się ksiązki telefonicznej na pamięc.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
08 kwietnia 2009 18:40
Moja siostrzenica chodzi do przedszkola Montessori, bo jest najbliżej ich miejsca zamieszkania. Cyrk na kółkach. Drewniane zabawki i zabawa tym, co sobie dziecko zrobi, cisza, zakaz wrzasków i biegania i KATEGORYCZNY zakaz spóźniania się. Moja siostra raz spóźniła się z siostrzenicą i dostała opr, cytuję " nie wolno się późniąc! Tutaj dzieci ( 2,3 latki...)wchodzą w proces myślowy, do którego po przerwaniu mogą nigdy nie wrócić!" kupa śmiechu.
ushia   It's a kind o'magic
08 kwietnia 2009 18:48
Montessori była kobietą  :kwiatek:

wtopa  😡

a ja jestem po mat-fiz i to byla totalna pomyłka- bo też duch humanistyczny, ale tylko na tym kierunku był angielski.
Dużo nauki wszelakiej i tak jak Ushia mówisz nie było problemów na studiach.
Mój kuzyn, który był w technikum śmiał się,że uczymy się ksiązki telefonicznej na pamięc.

o nas mowili, ze jak w innych szkolach kaza sie nauczyc ksiazki telefonicznej na pamiec, to ludzie pytaja po co i dlaczego, a w sobieskim - na kiedy 😉
A to zależy jeszcze jak się takie przedszkole prowadzi (ja co prawda nie widziałam żadnego :P), idea jest całkiem ok, ale faktycznie z wykonaniem może być gorzej no i ideą jest to, że właśnie się dzieciom w ich pracy nie przeszkadza 😉

Ale Japończycy mają gorzej :P

Ja miałam i przedsiębiorczość i pity i inne zakładanie firm i biznesplany. I ja się zgadzam z tym co wcześniej ktoś pisał, że te przedmioty praktyczne są przez uczniów, i nauczycieli chyba zresztą też, traktowane jako "gorsze" i nikt nie bierze ich poważnie.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
08 kwietnia 2009 19:35
Ja właśnie wypełniłam PITa. Zajęło mi to 7 minut z wypisaniem wszystkiego. Podstawę przysłała mi firma w której byłam zatrudniona, dane hop siup do programiku, żeby mi obliczy i gotowe ;]


No tak te procesy myślowe 2 latków... Poza tym mnie szokuje właśnie PRACA. dziecko w wieku 2-3 lat ma latać z innymi dziećmi i bawić się lalkami, a nie pracować. Całe długie i bolesne życie będą musiały to robić.
A ja się w szkole nauczyłam, że NIE WOLNO ufać nauczycielom.
Mimo ich obietnic, umów i moich dotrzymanych terminów, oni nie wywiązali się z umowy.
Ja właśnie wypełniłam PITa. Zajęło mi to 7 minut z wypisaniem wszystkiego.


I na tym właśnie polega przewaga braku wiedzy nad jej nadmiarem - gdybyś przeczytała Kodeks Karny Skarbowy przed wypełnieniem PIT'a - to by się Tobie ręce trzęsły i te 7 minut zamieniłoby się w wieczność 🙂



Co do PIT -to wypełnia go moja księgowa. Czyli ja musze zarobić na nią a ona ma utrzymanie dzięki takim jak ja.
A co do szkoły- tak współcześniej- zrobiłam szybką ankietę wsród absolewntów wyższych uczelni w wieku tak 26-29 lat- na spytane 4 osoby /znienacka/ ŻADNA nie umiała wymienić Trzech Wieszczów.
Co ciekawe było tak:
- O! To proste! Mickiewicz,Słowacki...
- Imię?
- No Adam i yyyy... Julian?
-No ,dobra,a Trzeci Wieszcz?
- Norwid? Norwid! Nie?
- Kra..
- A ! Wiem ! Kraszewski! Nie? To Krasicki!

Hi! Hi! szkoła
Nestor A mnie właśnie przeczytanie ustaw karno-skarbowych uspokoiło  🤣 Stwierdziłam... że kary śmierci tam nie ma!  😅
Co do szkoły, to na spotkaniu 25 po maturze, tylko jedna osoba stwierdziła, że jeszcze kiedyś było jej ciężko (chodziło o 1 rok AM w Krakowie). Reszta zgodnie stwierdziła, że wszystko po maturze to już małe miki było  🤣
prawda jest taka, że takie rzeczy zapamiętują raczej amatorzy krzyżówek 😎
Nestor A mnie właśnie przeczytanie ustaw karno-skarbowych uspokoiło  🤣 Stwierdziłam... że kary śmierci tam nie ma!  😅


Tak drastycznie to nie jest - ale jak np. masz firmę i spóźnisz się parę razy np. z PIT4 za pracowników, to przy braku szczęścia masz art. 77 kks i jak trafisz na niekorzystny zbieg okoliczności, to wpis do rejestru skazanych - a to implikuje, że możesz mieć problemy z dostaniem pracy.
Nawet mandat 1000 zł (wersja soft) nie jest niczym miłym.

Znam osobę, która wpłaciła 2000 zł zaliczki na samochód, dopłaciła przelewem - a na fakturze "wyszło", że wpłaciła 80 tys. + 2 tys. gotówką, co stanowi złamanie zakazu regulowania zobowiązań w gotówce po przekroczeniu magicznej kwoty w relacjach wzajemnych pomiędzy przedsiębiorcami - i ma prawomocny wyrok skazujący, z wpisem do rejestru skazanych - więc jak bym się tak nie śmiał 🙂
ushia   It's a kind o'magic
09 kwietnia 2009 22:35
Tania - widac nie dojezdzali nigdy stojac w korku na naszych cudownych Alejach Trzech Wieszczów  😂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się