Potwór w rodzinie

Kontynuuje wątek - ktoś oglądał nowy film polskiej produkcji - Obietnica? Mnie ucieszyło to że film był kręcony w Szczecinie. Film mówi o tym że dziecko stało się potworem, ale wątek coś w rodzaju Julia i Romeo...
Aż mna wstrząsnęło jak przeczytalam ze dziecko na twojej stronie. Nie zazdroszcze jej/jemu, egoizm i wygodnictwo tak to widzę. U mnie tez kasa w "rodzinie" byla, a rodzina juz niekoniecznie. Kocham swoich rodzicow, mimo wszystko to są wspaniali ludzie, ale tkwienie w byle czym wyrządziło tyle szkod, juz lepiej by bili talerze i sie rozwodzili N lat temu.
O to jak życie bywa przewrotne. Karma się zaczyna odwracać.

Po 5 latach problemów finansowych, moich, siostry i mamy. My jesteśmy już stabilne życiowo, i nagle okazuje się że mój staruszek ma teraz poważne problemy ze zdrowiem. Jest pół roku na chorobowym. Złożył podane o rentę. Oczywiście z tytułu problemów z głową... i teraz gdy jego sytuacja zaczyna być niepewna. Choć pracował do tej pory, to ma jakieś tam raty. Za okna i meble, zaczął częściej dzwonić do mamy. Co u niej, jak może nam w czymś pomóc, może coś na działce trzeba zrobić, itd. nawet bardzo się zaangażował w koszeniu trawy na działce, gdzie nie ma kosiarki ale wie że trzeba ją kupić. Podczas gdy ja i mój partner mamy już komplet maszyn. Nawet termin ustaliliśmy na koszenie. Wtedy miał czelność dzwonić do mamy i mówić że jestem gówniarzem który robi co chce na jego działce.

Żal mi trochę mamy, widzę po niej że ona żyję nadzieją że może on się na starość zmieni. Ale też jak słyszę że mówi do niego przez telefon: żeby jej dupy nie zawracał, to serce się raduje. Bo jednak wie że nie ma sensu nic naprawiać. Sam się na nowo pogrąża w swoich brudach.

Mam nadzieję że u innych jest lepiej, że nie muszą słuchać czy oglądać tego samego przedstawienia.  :kwiatek:
Jak tam Wasze Potwory? Przy okazji świąt potrafią się najeżać.
Wysłałam mojemu z okazji urodzin książki. Kryminały ulubionych autorów. Nowości.
Usłyszałam:
- Chyba nie oczekujesz, że podziękuję za TAKIE książki? Przecież CELOWO są wszystkie o śmierci!
Ufff..... zabolało. Co ja poradzę na to, że w kryminałach są trupy?
Oczywiście nie musze dodawać, że o moich urodzinach Potwór nie pamięta, bo "obchodzenie urodzin u tak STAREJ osoby to wstyd".
😵
Tania, malowniczy ten twój potwór 🤣 Słodziak!
Tia, mogę się śmiać, bo teraz to już mi nawet tęskno za takimi zagrywkami 🤔
pytanie do tych, którzy mają/mieli potwora w rodzinie
Czy lubicie Święta? Całą te rodzinną atmosferę, bombki, choinki, karpia.
desire   Druhu nieoceniony...
19 grudnia 2014 13:06
Epikea, nienawidze. W święta wole siedzieć zamknięta w mieszkaniu lub gdzieś wyjechać.  Ojciec zawsze pijany, zawsze płacz i awantura - tak wspominam swoje wszystkie święta. Ale on przecież w 'wigilie nie pije'. taaa. wódki chyba.
Epikea siedzę i zastanawiam się, co napisać, żeby było prawdziwe... Bo ja jednocześnie lubię i nie lubię. U mnie jest dość dziwnie - jak miałam wielkie, rodzinne święta, typu właśnie bombki, prezenty, choinka, dwadzieścia osób, dwanaście potraw, kolędy itp., to był Potwór i wszystko to było podszyte strachem, żeby tylko nie wrócić z wigilii kwadrans za późno, bo będzie źle... Z kolei teraz Potwór jest normalnym, fajnym człowiekiem, więc nie ma już strachu, ale - nie ma także takich świąt. Zostało nas kilka osób, choinka zmalała, potraw jest kilka, prezenty są symboliczne, kolęd się już nie śpiewa. Był czas, kiedy święta były takie, jak dawniej, a jednocześnie już nie było pierwszego Potwora - ale znowuż wtedy był drugi, który izolował mnie od rodziny i sprawił, że uwierzyłam, że mi to do niczego niepotrzebne.
I teraz - żałuję, że straciłam tyle czasu, bo to już nie wróci. Dlatego lubię święta, tak ogólnie, ale niespecjalnie przepadam za tymi konkretnymi, które mam. Ale inne już nie będą, więc staram się doceniać to, co mam.
pytanie do tych, którzy mają/mieli potwora w rodzinie
Czy lubicie Święta? Całą te rodzinną atmosferę, bombki, choinki, karpia.

NIENAWIDZĘ.
Temat bardzo aktualny, zapowiadają mi się pierwsze święta bez pijanego kmiota w domu. Oczywiście o ile nie przyjdzie mu do głowy przyjechać i próbować 'pojednać się' w święta.
chciałam zapytać czy jest tu jakiś DDA ale w sumie to głupio brzmi

znalazłam takie coś:
http://www.parpa.pl/index.php/rodzina-dzieci/dda

Coś jak "spis cech" DDA (znowu to źle brzmi)
Znam niestety trochę osób własnie dorosłych już dzieci alkoholików, nie zdiagnozowanych DDA ale pasujących w większości do "objawów" z linku.

Czy zgadzacie się z tym co tam napisano?
Averis   Czarny charakter
05 kwietnia 2015 20:03
Epikea, owszem. Z resztą z syndromem DDA jest tak, że takie cechy mogą mieć także dzieci wychowane przez (nawet niepijące ) DDA. Na tyle głęboko to siedzi.
Robiłam sobie kiedyś test DDA i wyszło mi, że jestem DDA - a nie jestem z rodziny z takim problemem 😉 ani nikt z rodziców nie jest z takiej rodziny. Czytałam kiedyś badania na amerykanach, gdzie wychodziło że większość młodych amerykanów się utożsamia z kryteriami dda podczas gdy właśnie nie są z takich rodzin. Ale nie pamiętam jak to było interpretowane, że dlaczego tak jest, że ludzie się utożsamiają z tymi kryteriami. 

branka może ma to coś wspólnego z faktem, że test dla DDA w gruncie rzeczy jest testem dla DDD, tylko ostatnie D zostało sprecyzowane...? "Objawy" są dość podobne, obojętne, z jakim D mamy do czynienia.
Averis   Czarny charakter
05 kwietnia 2015 20:18
Nie wiem jak jest z ludźmi, w których życiu alkoholu nie było. Epikea, pytała, czy ma to odniesienie do rodzin z problemem alkoholowym. Według mnie może.
Może, ale tak analizując to na terapii, wyszło mi, że DDD moja rodzina też nie jest. To że ja mam swoje zaburzenia to różne rzeczy miały na to wpływ, ale nie rodzinne a w każdym razie nie jako jedyny czynnik, może jakaś tam składowa, ale mało znacząca ( co ciekawe wcześniej miałam tonę pretensji do rodziców o to jak mnie wychowywali 😉 i miałam latami złą relację z ojcem, dopiero stosunkowo niedawno doceniłam to, że w gruncie rzeczy mam wspaniałych rodziców i to obydwoje).

Może jest tak, że ten test dda/ddd po prostu ujmuje dużo cech charakterystycznych też dla innych zaburzeń?
Averis   Czarny charakter
05 kwietnia 2015 20:23
No ale to chyba oczywiste, że jeżeli ktośma zbliżone objawy a w jego rodzinie alkoholu nie było, to czynniki je warunkujące są inne. Tę listę można dopasować do większości depresji o dowolnym podłożu, tutaj po prostu zostało to dookreślone.
testy też w Googlu są:
http://www.psychologia.net.pl/testy.php?test=dda

co to DDD?
Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych.
No tak, ale jednak każde zaburzenie ma swoje kryteria diagnostyczne i jednak choć czasem są podobne pozornie, to różnią się w dość podstawowych kwestiach. A te z dda są jakieś takie...rozmyte. Że pasują do zbyt wielu innych zaburzeń.

Nie chce przez to powiedzieć, że ludzie z rodzin alkoholowych nie mają problemów, tylko chodzi mi o samą charakterystykę zaburzenia i to że testy na dda wydają mi się mało wiarygodne w diagnostyce.
Bo to są tylko testy. Tak jak nie rozpoznaje się depresji na podstawie samych testów,  tak jak nie rozpoznaje się niedoczynności tarczycy na podstawie samych testów... Test to po prostu pomoc diagnostyczna.

ps- porobiłam sobie z ciekawości niektóre testy z tej strony, którą linknęla Epikea i ... jakieś lekkie głupoty mi wyszły. 🙂 Starałam się odpowiadać szczerze, a mimo to interpretacja nie jest taka, jaka być powinna. A to dlatego, że to tylko test i nie uwzględnia całej masy innych faktów, o których wiem tylko ja a nie test. 🙂
Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych.


a mogłabyś rozwinąć to się kwalifikuję pod rodzinę dusfunkcyjną?
- alkoholik
- narkoman
to na bank

ale czy też np. nałogowy pracoholik, hazardzista, bezrobotny (taki, który leci na zasiłku bo mu się nalezy jak psu micha), tatuś, który notorycznie zdradza mamusię??
kujka   new better life mode: on
06 kwietnia 2015 10:08
Przede wszystkim przemoc fiz i psych bym dodala do tej listy
Averis   Czarny charakter
06 kwietnia 2015 11:10
A także przemoc ekonomiczna, chociaż ona tak na dobrą sprawę jest jedną z odmian przemocy psychicznej.
aaa, potwór atakuje nawet z zaświatów…
nie wiem czy Wam pisałam
Moja teściowa - złoto kobieta (chociaż z innej bajki niż ja)
Lat ok 70, miała (ma z 7 rodzeństwa) = też takie dziadki.
No był BRAT. Brat kompletny hmmm dominant, wymagający, absorbujący, pan i władca. Wdowiec, z dzieckiem adoptowanym (już dorosłe), którego nie cierpiał (żona chciała) i wyzywał od najgorszych i bękartów.
No i ten brat całe życie zatruwąjcy.  Co święta teściowa nie szła do nikogo bo musi być w domu: BO BRAT przyjdzie (- teraz zgaduj zgadula - ile razy przyszedł??? nul-zero)
wydzwaniająca, że na pewno przyjdzie, i nic. Co świeta to spierdolone. Bo BRAT, bo na pewno przyjdzie, bo samotny, bo biedny.

Brat się rozchorował poważnie. I gnębienie level expert - teściowa autobusem jeżdziła codziennie, z obiadami (leżał), wymagania jak z kosmosu.
Pani z opieki (do pomocy) NIE, szpital NIE, dom opieki NIE.
Przez pół roku teściowa pomimo naszych buntów, najeżdzania na niego, opierdzielu, stawiania jej do pionu - schudła, zmalała, bo przecież Pan i Władca dzwoni (leżący był), że zaraz natychmiast żąda zupy pomidorowej. Teść już szału dostawał (a też złoty człowiek)
Miał załatwione miejsce w szpitalu - nie dał sie zabrać.
W końcu jego stan był już poważny, że pogotowie go wzięło.
Szpital, już go nie wydali (bo i do kogo miał iść?) zaawansowany rak, przerzuty wszędzie, hospicjum.
No i zmarło mu się z 3 tyg temu.
I nadal "straszy" bo teściową kurde-flak opętał chyba, cały czas jest on tematem rozmów.
Ileż można.
Kurde mieć takiego zbuka w rodzinie to koszmar, ba wmanerwować się w taką osobę to koszmar.
Wiecie, co? Dla mnie to watek chyba najcenniejszy i najbardziej krzepiący. Bardzo długo myślałam, że tylko ja mam taki problem.
Teraz czytam o DDD i smutno rozmyślam. I dzieki Wam więcej rozumiem i mniej mnie boli.  :kwiatek:
Zdecydowanie DDD to także dzieci z rodzin, gdzie "jedynym" problemem była przemoc psychiczna - spora liczba DDD pochodzi z tak zwanych dobrych rodzin, wysoki poziom społeczny, materialny, na zewnątrz wydawałoby się, że rodzina super. Dysfunkcja to nie tylko alkoholik albo damski bokser.

Tania
dla mnie przerażające jest to, jak wiele osób ma taki problem. Rzecz jasna nie każdy, na kogo w dzieciństwie rodzice krzywo spojrzeli, automatycznie przez to miał dysfunkcyjną rodzinę, ale takich rodzin jest bardzo dużo. Zaobserwowałam zjawisko polegające na tym, że ludzie o takim fakcie nie mówią pierwsi - ale jeśli ktoś się z tej zasady wyłamie i zacznie mówić, to wtedy następuje reakcja jak w dominie i okazuje się, że nawet nie wiesz, jak wiele takich osób masz koło siebie.
A ja mam trochę inne spojrzenie. Dla mnie nie ma rodzin idealnych. Kazda jest na swoj sposob dysfunkcyjna. Kazda inna.
Nie ma świata idealnego. Nawet osoba z rodziny super - moze twierdzić ze była dysfunkcja, bo ojciec krzywo spojrzał, a matka przypalała kotleta.
Myśle ze jesteśmy po prostu "wyprani" przez wyidealizowane filmy, książki itd. A tak nie ma. Czytając np. wątek "iron" - ktos sie tam chwali przez co przeszedł. A to jest normalne zycie, żaden jakis mega wysiłek. Po prostu pokonał przeciwności, jakie codziennie pokonują setki ludzi. Nie ma sielanki. Jest zycie. A zycie jest jakie jest, wcale nie jakieś zajebiście fajne.
Dodofon, tylko że nie chodzi o to, aby było idealnie, aby mieć idealną rodzinę itp., sama napisałam, że dysfunkcyjność nie ma nic wspólnego z krzywym spojrzeniem przez rodzica. Jak dla mnie dysfunkcyjność zaczyna się wtedy, gdy zachowanie kogoś w rodzinie powoduje wdrukowanie w głowę dziecka schematów i wzorców zachowań krzywdzących dla niego samego i uniemożliwiających mu funkcjonowanie w przyszłości w zdrowych relacjach i utrzymywanie takich. Nie zawsze to, że mama skrzyczała, prowadzi do takich efektów.
oczywiście,
ale żyjemy w jakimś otoczeniu i mamy/mieliśmy coś wdrukowane - jak nam wdrukują za dużą pewność siebie - źle, jak za małą - też źle, jak wdrukują egoizm - źle, jak zbytnią empatię - jeszcze gorzej.
Najłatwiej zwalić na nieudane dzieciństwo. Mama pracowała - źle - bo nie miała czasu dla mnie, Mama nie pracowała - źle - bo cały czas siedziała w chacie i osaczała itd. itp.
Ale to nie chodzi o zwalanie na nieudane dzieciństwo, lecz o zrozumienie, skąd się wzięły pewne rzeczy. Aby mieć nad czymś kontrolę, trzeba to rozumieć.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się