Co byście chcieli w życiu robić?

Gillian   four letter word
07 marca 2009 19:32
[quote author=dominika_ link=topic=965.msg194840#msg194840 date=1236431976]
Moja mama jest prawnikiem i pewnego dnia,stwierdzila,ze robi sobie przerwe i od jakis 2 lat zajmuje sie domem
W kazdym momencie moze wrocic do pracy,ale na razie jest jej z tym dobrze.
Nie widze w tym nic zlego,wrecz przeciwnie zazdroszcze jej,ze zycie jej sie tak ulozylo,ze ma taka mozliwosc.[/quote]

no to pogratulowac mamie - ale czego? męża, który utrzymuje dom? 😉

A co do mojej osoby🙂Tata od niemowlaka mial dla mnie upatrzone juz zawody:prawnik,lekarz,badz architekt.
I zawsze powtarzal mi,ze jesli nie skoncze,ktorego z tych kierunkow bede klepac biede,bede niespelniona itp.


I tata ma rację. Mój ex jest lekarzem w trakcie specki, zarabia ok. 6 tyś miesięcznie wcale się nie przepracowując. No cóz, ja po innym kierunku zarabiam całe... 1100zł. Mi to musi starczyc na miesiąc, on tyle zostawia w supermarkecie w niedzielę 😉

W zeszlym roku tak sie potoczylo,ze nie poszlam na medycyne,wiec mialam isc w tym. Jednak ten rok bardzo duzo mi dal.Moglam przemyslec wiele kwestii,wziac pod uwage wiele innych opcji zawodow,niz ta,ktora byla,przez lata wbijana mi do glowy medycyna. Nie widze potrzeby harowac,od rana do wieczora i pakowac sie w to cale bagno. Mam cel,miec rodzine,miec konia i byc szczesliwa.
Niestety tego,ze chce isc na dietetyke,tata jeszcze nie wie 🙂


Za co utrzymasz tą rodzinę i konia? to bagno, jak piszesz, pozwoliłoby Ci spac spokojnie a tak - będziesz się przepracowywac i tyrac nosem po ziemii żeby zapłacic za konia, za kowala, za weta, za sto innych rzeczy plus jeszcze rodzina 😉

jakby mi ktoś powiedział, że tak wygląda życie kilka lat wstecz to byłoby wszystko inaczej... 🙁
Gillian,wiesz co ale ja nie sadze,czy wszyscy lekrze faktycznie tak swietnie zarabiaja,
Mm przyklad pierwszy z brzegu,mama mojej kolezanki,ktora zarabia w szpitalu 1200 zl plus kasa z dyzury.
I tak mysle,ze byla dobra,poniewaz zalapala sie na prace w szpitalu,mama kolezanki mowi,ze niestety tylko Ci lekarze ze szpitala wynosza kase,ktorzy biora lapowki.
Co innego gdy ma sie wlasny gabinet.
Takze nie wiem,czy zawsze stwierdzenie"pokaz lekarzu co masz w garazu  😁",jest prawdziwe  😉
Bo osobiscie uwazam,ze po tym jak czlowiek tyra przez 6 lat na medycznej i potem zalozmy zarabia tyle co nauczyciel(bez wolnego) jest przegieciem.
Nie ujmujac nic naczycielom,bo to nie oni powinni dostawac mniej tylko lekarze wiecej.
Acha,a co do mojej mamy,to w sumie nie dopowiedzialam,zaczela sobie studiowac inny kierunek,ktory skonczyla,z ktorego moze miec kase pracujac w domu,nie bedac poza domem od switu do nocy.
I tego jej zazdroszcze,ze zawsze chciala skonczyc prawo,ktor skonczyla,ale potem miala ten wybor.

Kujka,gdybys od poczatku zycia slyszala,ze jest tylko kilka zawodow,a wszytskie inne to zlo,ambicja nie pozwolilaby myslec o czyms innym.
Przynajmniej ja do czasu tak mialam,zmienilo sie to,ale nie wiem,czy slusznie.

Chociaz sama uwazam,ze jak masz jakis plan-DOBRY plan na zycie,to bedziesz mial z czego zyc,tylko najgorsze jest,jak powtarza moja mama,myslec-"jakos to bedzie".
Gillian   four letter word
07 marca 2009 22:30
absolutnie nie ma gabinetu i łapówek nie bierze - o ile nie liczymy okazjonalnych bombonierek 😉 dodam więcej - też jest z Krakowa, więc chyba jakiegoś cudu dokonał? 🙂 jest na kontrakcie, trzepie forsę aż miło - jedyny minus - odpowiedzialnośc za ludzkie życie.

Ja nie twierdze, że medycyna czy prawo to jedyne słuszne drogi ALE w życiu nie bardzo chodzi o to, żeby robic to co się chce ale co pozwoli życ na jakimś godnym poziomie. Niestety. Pieniądze szczęścia nie dają - spokojny sen tak.
Pokażcie mi ludzi, którzy się o kasę nie kłócą  🙄 chyba, że są opóźnieni, to mają wtedy inne problemy. Tylko nie zrozumcie mnie źle, ale fakt faktem, gdy się trochę kasy ma, to jednak żyje się spokojniej, człowiek nie zastanawia się wtedy nad wieloma rzeczami i no cóż - na skróty idąc - jest szczęśliwszy.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
07 marca 2009 22:48
pokemon, zwłaszcza, gdy starcza mu do pierwszego, ma za co dzieciom kupić  buty, kurtki i książki do szkoły, a nawet może sobie pozwolić na wyjazd na wakacje. To się nazywa bezpieczeństwo i jest bardzo ważnym składnikiem szczęścia.
pokemon,nie wiem co mialas na mysli,mowiac o klotniach,ja zaobserwowalam,ze bardzo duza kasa,bierze sie z olbrzymiego wkladu pracy,a tym samym z braku przebywania w domu,co niestety prawie zawsze doprowadza do rozpadu wszelkich zwiazkow,malzenstw.

Jednak powiedzenie,"pieniadze szczescia nie daja" jest w dzisiajszych czasach bujda.
Jedynie pieniadze dadza swiety spokoj i niezaleznosc.
busch   Mad god's blessing.
07 marca 2009 23:00
Tyle że niekoniecznie tylko prawnicy, lekarze i architekci są w stanie zarobić tyle, by spokojnie iść spać w miejscu, gdzie nie kapie na głowę.
Może mnie czeka twarde zderzenie z rzeczywistością, ale jak na razie myślę, że wykształcenie w większości przypadków nie determinuje naszej przyszłości- zwłaszcza jak ktoś ambitnie postanowi iść na psychologię, socjologię bądź politologię.
Najgorsze jest to, że gdy się ma coś, to chce się jeszcze więcej. Np mi się żyje w tym momencie naprawdę dobrze, ale mojego męża boli, że nie jeździ najnowszym BMW. Nieszczęście się zaczyna razem z pędem do posiadania więcej. Tacy ludzie są faktycznie nieszczęśliwi, przepracowani i wpadają w błędne koło.
Tak sobie myślę o ludziach, których sama dobrze znam, i nie mogę dopatrzeć się żadnej reguły...

Ojciec mojego chłopaka jest prawnikiem, współwłaścicielem Baker and McKenzie, zarabia tyle, że nawet nie próbuję tego objąć rozumem, bo ciężko mi uwierzyć, że ludzie mogą tyle zarabiać. Uczył się długo, potem aplikacja, potem praca za grosze w marnych kancelariach, potem siedzenie od 7 rano do 23 w docelowym miejscu pracy, żeby zrobić sobie pozycję. Mój chłopak mówi, że był ciągi 2-3 dni kiedy ojca nie widzieli w domu, bo w takich godzinach wracał i wychodził do pracy. Teraz ma WSZYSTKO, o czym sobie pomyśli, a przy tym jest bardzo skromnym i interesującym człowiekiem- zero wywyższania się.

Mój tata ma swoją firmę. Zaczynał od zera, nikt mu nigdy nie dał na nic pieniędzy. Pamiętam jak byłam mała, że szliśmy z mamą i bratem do jego firemki (wtedy jeszcze malutkiej) i jedliśmy obiad przy huczących maszynach- bo tata nie wracał na noc do domu, musiał pracować. Teraz ma pracowników, a sam tylko zagląda jak tam produkcja i stć go na wiele, wreszcie się nie przemęcza i miło oglądać go wypoczętego  🙂

Mój brat ma 24 lata. Zanim zrobił inżynierkę na PW postanowił znaleźć pracę. Szukał tydzień, rozmowa kwalifikacyjna polegała na wypiciu piwa z szefem i teraz pracuje w Marriocie w firmie telekomunikacyjnej i zarabia 8 tys. z kawałkiem, a praca polega na sprzedawaniu sateli żołnierzom przez tel- a więc się nie przemęcza.

Ciężko z tego wysunąć jakiś wniosek...  Tata chłopaka ma kasę dzięki wykształceniu i pracy, mój tata dzięki pracy i pomysłowi na biznes, a mój brat dzięki zaradności i tylko zaradności. Nie ma reguły ani zawodu idealnego dającego kasę i przyjemność...
Ciężko z tego wysunąć jakiś wniosek...  Tata chłopaka ma kasę dzięki wykształceniu i pracy, mój tata dzięki pracy i pomysłowi na biznes, a mój brat dzięki zaradności i tylko zaradności. Nie ma reguły ani zawodu idealnego dającego kasę i przyjemność...
[/quote]

A ja się zgadzam z Dzionką, jest jeszcze coś takiego jak szczęście, każdy je ma, tylko jedni trochę więcej a inni trochę mniej. Czasami trzeba się znaleźć po prostu w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie i umieć to wykorzystać 🙂 a to niestety nie każdy potrafi 🙂
A praca? ja uważam że praca nie dająca satysfakcji, choćby nie wiem jak dobrze płatna, nie da też szczęścia i prędzej czy później doprowadzi do frustracji i niezadowolenia z życia...
Mój ex jest lekarzem w trakcie specki, zarabia ok. 6 tyś miesięcznie wcale się nie przepracowując. No cóz, ja po innym kierunku zarabiam całe... 1100zł. Mi to musi starczyc na miesiąc, on tyle zostawia w supermarkecie w niedzielę 😉


Gdzie robi tą specjalizację? Bo chyba nie w Polsce...
Gillian   four letter word
10 marca 2009 09:26
w Polsce 🙂
Gillian, no to chyba Cię trochę ściemnił😉
Nie jest możliwe, żeby lekarz na specjalizacji w POLSCE zarabiał 6tys.🙂
Chyba, że realia w moim mieście obiegają aż tak bardzo od pozostałych, w co jednak wątpię...
Gillian   four letter word
10 marca 2009 22:48
m0niSka, niemożliwe że ściemnił bo przez jakiś czas miałam dostęp do rachunków 😉
lekarz na kontrakcie, pamiętaj. To zupełnie zmienia postac rzeczy. Nie powiem dokładnie ile do tego brał dyzurów, trochę tego było.

asior   -nothing but eventing-
10 marca 2009 23:06
dominika_ - jasne, tylko dzieki lapowkom... Nie przytaczaj tutaj slow mamy kolezanki kolezanki kolezanki itd.

m0niSka - mozliwe, ze tyle zarabiaja. Trzeba brac duuuuzo dyzurow i bedzie mial te 6 tys.

Nie rozumiem, czemu ludzie tak interesuja sie, ile zarabiaja akurat lekarze? Nie dosc, ze maja ciezkie studia, po studiach zdanie LEPu, staze sraze, robienie specjalizacji i potem zdawanie egzaminow, robienie np. doktoratow itd., to kazdy w PL moze zlozyc na nich bezpodstawny donos i zrujnowac cale zycie.  😤

Za to, ile pracuja i ile wysilku wkladaja w swoj zawod, jak dla mnie to i tak za malo zarabiaja.
asior, nie napisalam,TYLKO,dzieki lapowkom,ale zdarza sie.

A to do mnie bylo kierowane?Odnosnie tego zainteresowania,ile zarabiaja?

Powiem tak,chcialam byc przez dluzszy okres czasu lekarzem,dlatego sie tym interesowalam i interesuje.
Nie rozumiem skad to oburzenie.

I dokladnie sie z Toba zgadzam,ze z to ile musieli przejc,jak ciezka i odpowiedzialna maja prace,powinni zarabiac o niebo lepiej.
I dlatego w koncu nie zdecydowalam sie na medycyne,bo chce normalnie zyc,miec czas na rodzine,hobby,a nie harowac cale zycie,jak wół,bo wydaje mi sie,ze nie o to w tym wszystkim chodzi.
asior   -nothing but eventing-
10 marca 2009 23:29
Nie bylo to kierowanie bezposrednio do Ciebie, mowilam ogolnie.

Jasne, kazdy chce miec czas dla siebie, rodziny itd. Ojciec dopiero przed 40stka mogl zrobic sobie urlop z prawdziwego zdarzenia. Ale on uwielbia pracowac, nie umie dlugo siedziec i nic nie robic  😉
mieliscie kiedys przed soba mega wazna decyzje 'co robic w zyciu dalej' - taka co na CALE zycie skutki by dawala? jak sobie z czyms takim radzic? wiem, ze to musi byc moja decyzja, ale nie wiem jak sie do tego zabrac :| na szczescie jeszcze troche czasu mam..
trzynastka   In love with the ordinary
11 marca 2009 00:37
mieliscie kiedys przed soba mega wazna decyzje 'co robic w zyciu dalej' - taka co na CALE zycie skutki by dawala? jak sobie z czyms takim radzic? wiem, ze to musi byc moja decyzja, ale nie wiem jak sie do tego zabrac :| na szczescie jeszcze troche czasu mam..


Myślę, że nie ma czegoś takiego jak "decyzja na całe życie".
Byłam przerażona jak w wieku 16 lat kazali mi zdecydować na jaki profil mam iść = z czego maturę pisać, bo to wiązało się ze studiami i przyszłością. A poszłam na mat-fiz-inf maturę zdawałam z wosu rozszerzonego. Wybrałam studia może i interesujące dla mnie ale niezbyt przyszłościowe.  I niby nadałam kierunek mojemu życiu ale co z tego? Jutro mogę się wypisać ze studiów i pójść do pracy, we wrześniu mogę się zapisać na maturę i zdać ją z byle czego, pójść na kolejne studia, wyjechać.

Nie wiem jaką decyzje masz podjąć ale moim zdaniem tylko śmierć jest nieodwracalna. Nie ma rzeczy z których nie można zrezygnować, nie można ich zmienić. 🙂
ale sa decyzje, po ktorych byloby mega ciezko do czegos innego wrocic 😉
No, ja właśnie jestem w takiej "kropce" teraz. Zupełnie nie wiem co robić a najchętniej to bym schowała się w jakiejś jaskini w głuchej puszczy na końcu świata, żyła z tego co uzbieram/wyhoduję i miała kompletnie w nosie życie społeczne, ludzi, pracę na rzecz jakiegoś prywaciarza, studia, kursy i tak dalej. Życie mnie przerasta.  🤔wirek:
kujka   new better life mode: on
11 marca 2009 12:44
nie wiem czy to dobry temat, lepszego chyba nie ma jeszcze a nowego nie chce zakladac. chce sie pochwalic, jestem dzis dumna z siebie 🙂 prowadzilam dzis moje pierwsze warsztaty z dzieciakami. teoretycznie najgorsza grupa - 2 rownolegle klasy 2 gimnazjum. warsztaty orientalistyczne, tym razem o islamie i krajach arabskich (otwierajace caly cykl, nastepne pewnie pojda chiny). jestem zachwycona! dzieciaki sluchaly nas (mnie i kolezanki) przez bite 2 godziny lekcyjne, zadawaly pytania, podchodzily po zajeciach jeszcze podpytac. na koniec pozegnaly nas pieknym shukran (z malego slowniczka ktory im dalysmy). bily nam brawo i widac bylo ze sa zainteresowane i im sie podoba. bardzo mi sie podobalo i chetnie rozwinelabym ta dzialalnosc na inne szkoly. chyba zrobie sobie uprawnienia nauczycielskie 😉 prowadzenie takich warsztatow w szkolach to cos czym chetnie moglabym sie zajac w zyciu 🙂
o, to sie rozpisalam.. ale nie moglam sie powstrzymac, swietnie bylo!  💃
Kujka gratulacje  🙂

Myślę, że dzieciaki to bardzo wymagający słuchacze a do tego nie potrafią pozorować zainteresowania więc tym bardziej to sukces, że taka publika doceniła Twój wysiłek  🙂
kujka   new better life mode: on
11 marca 2009 13:37
McBetka, no wlasnie, ich wychowawczyni tez byla pod wrazeniem 🙂 ale temat mialam wdzieczny, wiec nie bylo bardzo ciezko 😉
Lotnaa   I'm lovin it! :)
11 marca 2009 18:21
[quote author=Poniuś link=topic=965.msg194630#msg194630 date=1236377862]
niestety nie mam znajomości w środowisku prawniczym,więc to moje bycie komornikiem odpada.
[/quote]

Poniuś
, mam wrażenie, że masz jakieś bardzo osobliwe zdanie o byciu komornikiem. Nie twierdzę, że znajomości są bez znaczenia, ale jeśli skończysz 5 lat prawa i później 3 lata aplikacji, i zdasz bardzo dobrze egzamin po niej, to nijako masz równe szanse z innymi. No, prawie  🤔

kujka, gratuluję  👍
asior   -nothing but eventing-
11 marca 2009 20:05
Ponius, a co maja znajomosci do zostania prawnikiem? Przez znajomosci to mozesz sobie zalatwic jakis staz albo praktyki. Twoje bycie komornikiem odpada, jesli nie skonczysz prawa i aplikacji pozniej, ale najpierw sie na nia trzeba tez dostac, tak jak mowi Lotnaa.
Ponia   Szefowa forever.
11 marca 2009 21:23
Ponius, a co maja znajomosci do zostania prawnikiem? Przez znajomosci to mozesz sobie zalatwic jakis staz albo praktyki. Twoje bycie komornikiem odpada, jesli nie skonczysz prawa i aplikacji pozniej, ale najpierw sie na nia trzeba tez dostac, tak jak mowi Lotnaa.

No w sumie to nic;] oprócz tak jak piszesz prawodopodobnie "łatwiejszego" znaleziena jakiś praktyk czy czy czegoś.
Już mi przeszedł pomysł na komornika.Zresztą koniec końców to już sama nie wiem co ja chce robić.
ale nieważne, to nie miejsce na takie rozważania.
to była odpowiedź na post halo.
[quote author=dominika_ link=topic=965.msg198562#msg198562 date=1236727403]I dokladnie sie z Toba zgadzam,ze z to ile musieli przejc,jak ciezka i odpowiedzialna maja prace,powinni zarabiac o niebo lepiej.
I dlatego w koncu nie zdecydowalam sie na medycyne,bo chce normalnie zyc,miec czas na rodzine,hobby,a nie harowac cale zycie,jak wół,bo wydaje mi sie,ze nie o to w tym wszystkim chodzi.[/quote]

I bardzo dobrze, że się nie zdecydowałaś, bo do medycyny trzeba mieć powołanie i liczyć się z tym, że ściągną Cię w środu nocy do szpitala bo Ci pacjent umiera. To wbrew pozorom nie jest zawód dla wygodnych, mimo że daje pieniądze. I nic nie straciłaś nie idąc na medycynę, kasę można zarobić inaczej w dziedzinach związanych z naukami ścisłymi (jeśli to Cię interesuje), a do bycia lekarzem trzeba się nadawać i naprawdę chcieć to robić, inaczej jest się złym lekarzem, a takich jest za dużo.
"Odczepcie" się od Poniusia - to był mój tekst 😎 Tak się składa, że mam kilkoro świeżo upieczonych prawników w rodzinie (niestety - bez powiązań rodzinnych), "podziwiam" jakie mają szanse - i porównuję z tymi (też znam), którym "nieco" rodzice - prawnicy pomogli. Taaak: "dostać się na aplikację" 🤣 No, z pewnością są chlubne wyjątki  🙇 Poniuś - proponuję washandgo: skończ prawo i (jak mój siostrzeniec) - jeźdź ciężarówką!
m0niSka, niemożliwe że ściemnił bo przez jakiś czas miałam dostęp do rachunków 😉
lekarz na kontrakcie, pamiętaj. To zupełnie zmienia postac rzeczy. Nie powiem dokładnie ile do tego brał dyzurów, trochę tego było.


Hm, no chyba że...

m0niSka - mozliwe, ze tyle zarabiaja. Trzeba brac duuuuzo dyzurow i bedzie mial te 6 tys.

Nie rozumiem, czemu ludzie tak interesuja sie, ile zarabiaja akurat lekarze? Nie dosc, ze maja ciezkie studia, po studiach zdanie LEPu, staze sraze, robienie specjalizacji i potem zdawanie egzaminow, robienie np. doktoratow itd., to kazdy w PL moze zlozyc na nich bezpodstawny donos i zrujnowac cale zycie.  😤

Za to, ile pracuja i ile wysilku wkladaja w swoj zawod, jak dla mnie to i tak za malo zarabiaja.


Zdziwiło mnie to, bo mam naoczny przykład mojej kuzynki, która przez bite 6 lat siedziała non stop w książkach (dokładnie non stop, nawet jak była jakaś uroczystość w rodzinie to ona odsiedziała godzinę i tak się ucząc i do domu do książek... ) dostawała ciągle stypendia naukowe... Jak mi powiedziała ile na stażu, a później na specjalizacji zarabia to prawie się przewróciłam... Nie mogłam uwierzyć, że człowiek po tylu latach nauki, już podchodzący pod 30stkę nie zarabia nawet 2tys. dlatego tak mnie zaskoczyła suma, która podała Gillian...

Swoją drogą kuzynka przeniosła się na staż do Niemiec i dopiero tam zarabia adekwatnie do swojej pracy jaką włożyła w naukę...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się