Samoocena-jak ją poprawić?

Jak w temacie.Ostatnio doszłam do wniosku,że większość moich problemów wynika z niskiej samooceny-że jestem brzydka,głupia,gruba a wszyscy inni są lepsi,fajni itd.Jak to zmienić?Jak polubić siebie?Jak wyzbyć się kompleksów?
stanąć przed lustrem i mówić do siebie "jestem piękna, jestem piękna, jestem piękna..." 😉 na filmach mówią, że działa  🤣
Dostrzegać w sobie cechy pozytywne, bo każdy ma coś ładnego (oczy, nos, usta, włosy, charakter, umiejętność pieczenia pyszynch ciast  😀 itd.)
Zdawać sobie sprawę z tego że inni których idealizujemy też mają swoje kompleksy. Nobody's prefekt.
Ale to chyba temat dla psychologów a ja nim nie jestem
ushia   It's a kind o'magic
24 lutego 2009 08:27
przestac szukac wyjasnienia w kompleksach, niskiej samoocenie itp itd i zwyczajnie robic swoje
m.in. porównując w dół 😉
okwiat   Я знаю точно – невозможноe возможно!
24 lutego 2009 09:27
Mam koleżankę która jeździ na warsztaty aktorskie ma tam zajęcia na poprawę samooceny  😁 Nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa. W każdym razie któregoś dnia mnie dopadła i zaczęła przelewać swoją zdobytą już o tym wiedzę na mnie  😁 Zdanie które najbardziej utkwiło mi w głowie i pamiętam do dziś to było (z góry przepraszam, że słownictwo, ale to realny cytat  :hihi🙂:
-Budzisz się rano, podchodzisz do lustra, patrzysz i mówisz JESTEM KUR** ZAJEBIS**!!! 😎

Poza tym wałkowała mi o tym, że trzeba wbić sobie do głowy, że jest się kimś niesamowitym. I nawet jeśli "mama mówi Ci, że masz na brzuchu nowy fałd tłuszczu, robi to tylko dlatego, bo sama taki ma i jest gruba"  😁 Ponoć samo wmawianie sobie daje najlepsze rezultaty. Czego jeszcze uczą na tych warsztatach, to że człowiek powinien być samodzielny i samowystarczalny. Tzn, że nie potrzebuje partnera, który każdego dnia będzie słodził, a gdy go zabraknie, zniknie też nasza dobra samoocena. Sami, bez pomocy bliskich nam ludzi mamy zdawać sobie sprawę z naszej wartości  😎 😎 😎
Dzięki za rady,będę próbować 😉Najbliższe mi osoby mają już serdecznie dość mojego jęczenia,odrzucam komplementy,tragizuje przed każdym egzaminem,non stop uważam,że wszytko robię najgorzej.Po długich rozmowach z bliskimi stwierdziłam,że w koncu trzeba coś z tym zrobić,bo jeśli zacznę wierzyć w siebie to zniknie(albo chociaż znacznie się zmniejszy)większość moich problemów.
No proszę. Temat dla mnie.. 
D&A, witaj w klubie.. Jak znajdziesz skuteczną receptę to koniecznie daj znać.. 🙂

Ja  jakoś nie umiem się z tym uporać.. Wmawianie sobie róznych rzeczy w moim przypadku niestety nie działa.. 😉
Nauczyłam sie z tym zyć ale chętnie bym to zmieniła gdyby się dało..
Usłyszałam radę,że po prostu któregoś dnia trzeba się obudzić i całkowicie zmienić swoje nastawienie,ale ja chyba tak nie umiem.Tzn.uda mi się na chwilę-dzień,dwa...

Kiedyś taka nie byłam,nie wiem co mi się w głowie poprzestawiało.Zrobiłam se cholernie zazdrosna,jęcząca,w typie "odluda".Ja już nie chce taka być:/Nawet jak się powstrzymam i czegoś nie powiem to i tak to siedzi we mnie i mnie męczy.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
24 lutego 2009 10:04
Pomyśl sobie że jak będziesz miała lat 70 to obecny stan wygląd, zdrowia i in. będa dla ciebie niedoścignionym ideałem.
okrutne, ale prawdziwe - trzeba znaleźć ludzi, którzy mają gorzej, i z nimi się porównywać - każdy ma jakieś wady, więc jest to w miarę łatwe trafić na kogoś, kto w danej dziedzinie jest gorszy  😁
- ok, przytyłam trochę, ale tamta laska ma na oko z 10 kilo więcej, a jest ode mnie niższa  😁
- fatalnie jeżdżę? no, fakt, ale ten gościu zaczął 3 lata wcześniej ode mnie i też jest na tym samym poziomie  😁
- nie zdałam egzaminu? fakt, ale ja zaczęłam się uczyć na 3 dni przed, a Zosia, Jaś i Kasia ryli cały semestr i też nie zdali  😁

oczywiście, wszystko z odpowiednią dozą zdrowego rozsądku, bo chodzi o to, żeby zdawać sobie sprawę ze swoich złych stron i popełnianych błędów, żeby wiedzieć, co naprawiać, ale mieć poczucie, że zawsze może być gorzej 😁
Ja niestety właśnie porównuję się do tych lepszych...
-mam wagę w normie,BMI koło 20 ale tamta ma 19,jest długonoga i ogólnie ładniejsza
-osoby jeżdżące krócej robią to lepiej niż ja
-ja marudzę ze studiami a ktoś tam studiuje na 3 kierunkach i nie narzeka..i tak jest ciągle:/
nie myslalas zeby pochodzic na terapie? ja dla zachowania rownowagi chadzam sobie do terapeutki i mi naprawde kobieta pomaga. mysle, ze pomoc doswiadczonej osoby z zewnatrz bardzo dobrze wplywa na psychike.
Hm, nie wiem, czy wszystko da się podciągnąć pod samoocenę.
Niektórzy są po prostu bardziej marudni, jak Ty  😁
Ja nie mam kompleksów i zasadniczo nigdy nie miałam, pomimo tego, że jestem brzydka, głupia i gruba  😁 nigdy nie miałam problemów z posiadaniem faceta, nie miałam problemów w szkołach (no chyba, że przez niewyparzony język) itp, itd.
Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że trzeba mieć dystans do siebie.
Takie jest moje zdanie.  🙂
A sposób na udane życie - każdy ma swój  🙂
Terapia wchodzi w grę,raz byłam i tylko się wkurzyłam,ale planuję jeszcze raz pójść.

właśnie problem w tym,że nie wiem jak nabrać tego dystansu...za bardzo się wszystkim przejmuję,chciałabym wrzucić na luz,ale opornie to idzie.
opolanka   psychologiem przez przeszkody
24 lutego 2009 10:23
Poprawianie swojej samooceny nie polega wcale na tym, żeby porównywac się z tymi, którzy mają gorzej.

Po piersze, trzeba najpierw zbadac swoją samoocenę 😉

Po drugie stawanie przed lustrem i mówienie co rano "jestem Bogiem" też nie da porzadanego rezultatu, a na pewno nie na długo.

postepowanie zależy od tego, jak niska jest ta samoocena, czy przeszkadza w codziennych czynnościach, jak się objawia.

Ważne jest, aby widzieć w sobie te dobre rzeczy. Te "złe" najpierw skonfrontować z otoczeniem nam przyjaznym - "mamo czy jestem gruba?", "Zosiu uważasz, że mam kłopot z kontaktami z ludźmi?". Może to, co nam się wydaje, że jest, wcale nie istnieje. Może nasze myślenie o tym, że tak jest, powoduje, że tak własnie sie dzieje.

Gdy już sprawdzimy, czy faktycznie jest się czym  m,artwić, dzielimy to na wewnętrzne i zewnetrzne - czyli zależne i niezależne od nas. Niezależne trzeba zaakceptować, niestety. Zależne można zmienić, pracowac nad nimi.

To nie jest temat na posta, ale na książke. trudno jest wyjaśnic cały mechanizm powstawania, funkcjonowania i eliminowania niskiej samooceny, a w konsekwencji często depresji, w kilku słowach.
D&A i o to chodzi, żeby zmienić takie nawyki - jak nie chcesz, to trudno, zostań sobie z niską samooceną, też mi się wydaje, że to bardziej narzekanie a nie niska samoocena...
pokemon na rację, że trzeba mieć dystans do siebie. bez tego będziesz się zamęczać każdą pierdółką  😁
tak na serio to większość ludzi nie zwraca uwagi na "niedociągnięcia" innych. przykład? od wielu lat walczę z trądzikiem, i jakoś nie narzekam na brak powodzenia, brak przyjaciół itd. czasami jestem na imprezie, zarywa do mnie kilku facetów, mimo iż właśnie wyskoczył mi pryszcz na środku nosa.
ale jeśli będziesz ciągle zwracać uwagę na swoje wady, to nigdy nie zdobędziesz pewności siebie.
więcej akceptacji dla siebie...
opolanka   psychologiem przez przeszkody
24 lutego 2009 10:26
bardzo ładnie szepcik  :kwiatek: 🙂
a Ty Opolanka masz rację z tym, że to nie chodzi na serio o porównywanie się z gorszymi, ale wydaje mi się, że problem D&A raczej nie polega na typowej niskiej samoocenie, tylko na zbytnim zwracaniu uwagi na swoje wady...
a mi raczej na brak akceptacji samej siebie- nie wiadomo tylko na jakim jest etapie i stad mysle, ze warto by pojsc do kogos z podejsciem.

bo ja patrzac na d&a nie widze w ogole tego co tutaj pisze- ma fajne konie, fajnego chlopaka, jest bardzo zgrabna, atrakcyjna, przesympatyczna.

ale jak ktos zaczyna miec klopoty z wlasna akceptacja to tego nie zauwazy- nie widzi sukcesow zawodowych, szkolnych, zyciowych etc.- albo jak je widzi to je umniejsza lub uwaza ze to nie sukces..
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
24 lutego 2009 10:49
moim zdaniem najgorszy jest wiek nastoletni kiedy wieczna konkurencja panuje na to kto ładniejszy, kto lepsze ciuchy, kto lepszego chłopaka/dziewczynę ma itp. Z upływem lat na szczęście to mija (u wiekszości chyba)
po 1 nikt nie jest idealny. kazdy ma wady, kazdy ma zalety i trzeba je po prostu zaakceptowac 😉
po 2 afirmacje - dzialaja cuda! najlepiej poczytac sobie ksiazki np Ewy Foley
po 3 porownywanie sie do kogos to bzdura, bo budzi negatywne emocje. jest sie takim, jakim jest. po cos takimi wlasnie jestesmy i cos ma nas to nauczyc. pozatym nalezy zyc tu i teraz. w przeszlosc nie patrzec, dbac o siebie i o otoczenie 🙂
Dzięki wszystkim za rady,sensowne rzeczy piszecie :kwiatek:

ElaPe,wiek nastoletni i burzliwe dojrzewanie mi już chyba minęło(chociaż przebiegło to bardzo spokojnie,więc może u mnie to się opóźniło i teraz jest "wybuch"😉

Kiedyś chyba miałam okazję robić jakiś test na samoocenę i pamiętam,że wynik był delikatnie mówiąc kiepski.

ale jak ktos zaczyna miec klopoty z wlasna akceptacja to tego nie zauwazy- nie widzi sukcesow zawodowych, szkolnych, zyciowych etc.- albo jak je widzi to je umniejsza lub uwaza ze to nie sukces..
Dokładnie coś takiego jest...nawet jak ktoś mi czegoś gratuluje,uważa,że coś mi się udało,osiągnęłam sukces to ja uważam,że to albo nic takiego albo że to przypadek i po prostu mi się udało.
Zen,Ty jako jedyna(chyba)z wypowiadających się tu osób znasz mnie osobiście.Jesteś kolejną osobą,która nie zgadza się z moimi stwierdzeniami,więc chyba coś w tym jest(chociaż ja zawsze znajduję wymówkę,że inni chcą być po prostu mili).Muszę odezwać się do Ciebie na gg

Chyba czas poprzestawiać sobie znowy klepki w głowie i coś ze sobą zrobić...Jakoś lepiej mi się zrobiło jak tak Wam pojęczałam😉
Lotnaa   I'm lovin it! :)
24 lutego 2009 12:24
Ehh, witam w klubie  🤔wirek:

A propos postu opolanki:
Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie.
Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę.
I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.


Ale mnie brak chyba i cierpliwosci, i sily i madrosci  🙄
Mnie kiedyś bardzo pomógł... półsiad ❗ Duuużo jazdy w prawidłowym półsiadzie, z biodrami wypchniętymi do przodu. Po sobie jestem przekonana, że istnieje powiązanie pomiędzy postawą ciała a samopoczuciem psychicznym i działa w obie strony (są takie szkoły psychologiczne). W jaki sposób stoisz? (tzw. dobre ugruntowanie - nogi leciutko ugięte, lekki rozkrok, biodra do przodu, wygodne buty buty) chodzisz? (biodra do przodu,luźny wyprost, dobre buty) etc. Taniec, joga, aikido - to co zwiększa samoświadomość ciała. I jeszcze jeden drobiazg - czy przypadkiem nie brakuje glukozy we krwi? A ciśnienie - nie za niskie? Gdy mam 100/60 - żyć się odechciewa, gdy 120/70 - świat do mnie należy!
Bischa   TAFC Polska :)
24 lutego 2009 13:30
Powiem tak - mam problem podobny co D&A ( nawet przedyskutowałyśmy to dopiero co na gg  😀 ) . Miałam spore kłopoty w podstawówce i w liceum ( choć tutaj mniejsze ) . Z powodu ubioru , wyglądu ( mały pulpecik ) i zachowania ( nie wiem prawdę powiedziawszy o co chodziło ) , słuchanej muzyki byłam wyśmiewana . Nic nie byłam w stanie zrobić , interwencje nic nie pomagały . Byłam przez to też klasowym odludkiem . W liceum było trochę lepiej , wciąż przy tuszy kobitką byłam ( i nadal jestem  🤣 ) , wyśmiewano mnie za słuchaną muzykę , za strój ( dresiarą nie byłam , więc nie wiem o co kaman - jeansy i zwykłe podkoszulki i bluzki )  i za KONIE , co było o tyle zaskakujące , że w klasie miałam koleżankę również jeżdżącą konno ... Chyba jednak z wiekiem ludzie z tego wyrastają - na studiach mam super znajomych i ludzie mnie akceptują taką jaka jestem , poza tym mamy wspólną pasję z wieloma - konie . A z ludźmi z obu podstawówek ( kiedyś mieszkałam w Toruniu i tam chodziłam aż do 6 klasy ) oczywiście nie wszystkimi utrzymuję fajny kontakt dzięki n-k . Gimnazjum mnie ominęło chyba o dwa lata  😁
Niestety jest jeszcze jeden problem w tej chwili - moi rodzice . Jakby to powiedzieć - mają chyba przerośnięte ambicje . Nie mogą mi do dziś wybaczyć , że przerwałam studia , że mam warunki , że to że tamto . Jak zaliczę egzamin na 3 słyszę "Opierd... się , nie uczyłaś się i są tego efekty , powinnaś powyżej 3 dostawać !" i ciagłe porównania do o 3 lata młodszej siostry - "Natalia skończyła 2 kierunki i jest na 3 a Ty co !?" . A do tego , co jest dla mnie cholernie przykre ... Oceniają pod tym względem non stop moich znajomych - pracuje w sklepie ? "To co ona/on w życiu robiła !? Pewnie taki sam leń jak Ty". Nie ważne , że ten ktoś ma wspaniały charakter i musi np konia samemu utrzymać , a jak na razie innej pracy nie znalazła ... Koń ? "Jak sobie zarobisz to sobie kupisz" - mimo obietnic że spłacę go ... I tak w koło ... Że w domu nic nie robię - mama zobaczy paproch malutki i się wydziera , ze nie sprzątnięte , albo byle jak - nie ważne , że w domu są 3 koty i królik ... Niestety w przeciwieństwie do mojej siostry nauka nie przychodzi mi łatwo i muszę naprawdę dużo kuć  🙁

Pozdrawiam 🙂
Dla mnie pokora,skromność i taka szeroko pojęta kultura są cenne nawet jeśli podszyte niską samooceną i smutkiem w duchu.
Piszę to bo znam przykłady odwrotne-osób o wysokiej samoocenie niczym nie uzasadnionej. Osoby ,które być może mówią co rano do lustra: Kur... ależ jestem zajebi... ale potem cały dzień dręczą otoczenie widokiem kolczyka w tłustym pępku,tatuażu na pełnym rozstępów zadku. Wcinają się w każdą rozmowę wywrzaskując zdania zasłyszane w serialach bez żenady plotąc bzdety.Kokietują płeć przeciwną w sposób przyjęty raczej dla "zawodowo lekkomyślnych" a swoje brzydkie i pospolite twarze zdobią malunkami jak z domu publicznego. Też takie osoby są,prawda?
Złoty środek i umiar we wszystkim.Czasem kompleksy są uzasadnione. 😂
pozwalają uniknąć narażania się na śmieszność

Jeszcze dopiszę- mam niską samoocenę,żeby nie było.
Kiedy byłam mała moja Mama powiedziała,że mam kolor oczu jak pies 😂 No to ja całe lata w oczy nie patrzyłam nikomu. A potem moja koleżanka Włoszka się zachwyciła-ale Ty masz śliczne,niezwykłe oczy -zielone a źrenica otoczona złotem jak promykami słońca. I mi się poprawił humor.
przypomnialo mi sie co jeszcze chcialam napisac..
pamietajmy, ze to jak cos robimy to zawsze jest ok. robimy wszystko najlepiej jak potrafimy, ale w danej chwili, bo widac bylismy moze zmweczeni albo cokolwiek. ale wszystko jest tak jak byc powinno. po prostu 🙂
stwórz listę. listy są dobre na wszystko:P a przynajmniej dla mnie🙂 o co mi chodzi? ja to robię tak:

- mam za dużo kg, nie mogę chodzić w spódniczkach mini, brzuch nie jest płaski ALE umiem dobrze tanczyć, ładnie się poruszać i umiem chodzić na szpilkach!

- nie mam grona adoratorów i nigdy nie miałam, ALE mam tego jednego faceta który mnie kocha i dl aktórego jestem najpiękniejsza i najwspanialsza

- zawaliłam I rok studiów rok temu, kiedy wszyscy inni wszystko zdawali ALE w gimie i LO dostawałam się do finałów olimp. polonistycznych, o czym inni mogli pomarzyć

- nie umiem gotować i mam wrażenie że jestem mega niporadna i z wieloma sprawami sobie nie radzę ALE potrafię jeździć konno, na motorze, na nartach

- bywam nerwowa, płaczliwa i zaborcza (czego nie lubię i z czym walczę) ALE porafię być empatyczna, słuchać ludzi i wspierać ich

i tak dalej i tak dalej.... spróbuj każdą słabszą stroną zbalansować jaką mocną! nie musisz być asem ale na pewno są sprawy które potrafisz - wyolbrzym je trochę, by je zrównać z rzekomymi wadami😉 taka moja rada totalnego laika w temacie (jak na razie;P)

a może powinnać znaleźć nowe hobby? zapisać się na naukę języka, zacząć szydełkować, pójść na kurs jakiś... cokolwiek byle byś nauczyła się czegoś nowego - z autopsji wiem, że zdobywanie nowych umiejętności pozwala spojrzeć na siebie samego nieco łaskawszym okiem😉 a nuż znajdziesz nowego "konika"!😉
raczej na lepsze by wyszlo wypisywanie sobie codzien kilku pozywtwow z kazdego dnia np ja dzis:
-wyspalam sie
-zrobilam faworki
-odpoczelam
-rozeslalam zdjecia znajomym
.................
nie lepiej to brzmi? mowiac/piszac negatywy -wpajasz je sobie w glowe. a po co? 🙂
wiem ze na poczatku moze byc ciezko nawet 5 dobrych zdan napisac, ale z czasem to przychodzi latwo i latwiej 🙂 pozytywne myslenie naprawde moze zdzialac cuda!
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się