Kobyła pracuje coraz lepiej. Ma niewiele ponad 5 lat. Bardzo długo jeździłam samym kłusem. Gdy zaczęły się właśnie "nauki galopów" kobyle pomysł się spodobał. Ona generalnie ma problem z niską pracą - ma jelenią szyję, dopiero po prawie roku mogę powiedzieć, że kobyła zaczęła uruchamiać grzbiet jak trzeba i wydłuża szyję do przodu, a nie usiłuje się schować i odwrócić. Ja na pewno jej nie pomagam, ponieważ nie mam jakichkolwiek możliwości pomocy trenereskich, ale się bardzo staram nie utrudniać jej życia ze mną.
Kobył nie chodzi całą jazdę wyryjony, potrafi się skupić na jeździe. Problem z tą chęcią zagalopowania zdarza się także w różnych momentach jazdy, czasem ledwo wsiądę, a czasem gdy w zasadzie to juz chciałam zsiąść 🙄
Siodło zmieniłam niecałe dwa miesiące temu - właśnie na bardziej dopasowane do koniny.
Powiem tak - na razie nie próbowałam pomysłów dorotki, tylko raczej robiłam właśnie stój, jakieś wygięcia, ciasne wolty czyli zmiana tematu...
Tylko, że jest jeszcze jedno - jej matka, która też była moja - ja ją kupiłam dokładnie z czymś takim - tylko takim poważnym utrwalonym problemem - przy zagalopowaniu potrafiła tak bryknąć, że "łomatko". Matka po torach i WKKW, ta prawie cały XX. Geny jakieś czy co 🙄 .
BTW - Teodora nie mam zielonego pojęcia o co Ci chodzi 🙂
Mam nawet zdjęcie, jak to dokładnie wygląda. Nawet pięknie widać nerwowe mielenie ogonem.
