u lekarza.... dziwne sytuacje

Gillian   four letter word
20 stycznia 2009 21:09
jakbym zaczęła Wam opowiadac co się dzieje na naszej izbie przyjęc albo w karetkach to w połowę byście nie uwierzyli... 🙂

moja własna osobista przygoda --> koleżanka ucierpiała w wypadku w moim aucie, przyjechała karetka, wieziono ją na siedząco(!!!) bez kołnierza (!!!!!!!!!) do szpitala, gdzie musiała sama iśc do ambulatorium - nie na izbę przyjęc. Dodam tylko, że była to osoba po dachowaniu i wyrżnięciu w drzewo, miała przesuniętą rzepkę w kolanie oraz skarżyła się na zawroty głowy, nudności i była zdezorientowana, klasyczne wstrząśnienie mózgu. A ambulatorium lekarz dyżurny założył jej plaster na kolano i kazał jechac do domu ze słowami "rzygac to pani sobie może w domu".  Karygodne było niezałożenie kołnierza, to jest PODSTAWA, pierwsza rzecz jaką się robi na miejscu wypadku, a już na pewno osobie po dachowaniu, skarżącej się na bół w kręgosłupie szyjnym!!!
Ja w wakacje złamałam sobie środkowego palca u prawej ręki (jestem praworęczna..) pojechałam na pogotowie, zrobili mi zdjęcie i lekarz powiedział, że będę żyć i włożył rękę w szynę, która praktycznie unieruchamiała mi tylko palca wskazującego i najmniejszego, czyli złamanego nie.
Za trzy tygodnie poszłam na kontrolę do innego lekarza, bo jak diagnoza brzmiała, że będę żyć to zwątpiłam w kompetencje tego lekarza.
Pani doktor widząc zdjęcie z obecnego stanu palca i z tego z przed trzech tygodni złapała się za głowę. Okazało się, że to nie jest takie złamanie 'hop siup' tu użyła tysiąca określeń jakie to złamanie poważne i w ogóle. Powiedziała, że palec za pierwszym razem powinien być złożony operacyjnie, wsadzona mała śruba i po sprawie, i byłby wyleczony w dwa tygodnie, prosty i sprawny.
W tym momencie leczenia nie dało się (podobno) tego zrobić i z 3 tygodni jak obiecał pierwszy lekarz miałam gips przez dwa i pół miesiąca.
A paluszek jest krzywy, w jednym stawie mam przeprost, a w drugim stawie jest cały czas zgięty i się nie wyprostuje...
Polska służba zdrowia, jak się nie zapłaci to się będzie kaleką.
oj daj spokój... polska służba zdrowia w porównaniu z brytyjską to i tak złoto.

ja się trzymam z daleka, ale moja koleżanka poszła tak chora że mówić nie mogła, 39 stopni gorączki, mokry kaszel, generalnie okropnie chora, ale nie dostała antybiotyku. lekarka kazała jej "Poleżeć ze 2 dni w łóżku i pić herbatę z miodem". koleżanka od tygodnia tkwiła w domu i próbowała różnych metod i miększych leków. w końcu wzięła ode mnie antybiotyk i za kilka dni była zdrowa...

innej koleżance pękło naczynko w oku, całe białko w oku zalane krwią, chodziłyśmy po szpitalu w kółko szukając oddziału okulistycznego, rejestrując się w pięciu miejscach, a na koniec kazali koleżance się nie wysilać i wpuścili jej kropelki do oka  🙄

ja naprawdę lubię polską służbę zdrowia po brytyjskiej. trzymam się z daleka.
jak miałam 12 lat, spadłam z konia. naciągnęłam sobie szyjkę, bolało. więc jakiś genialny pediatra nie skierował mnie nawet do ortopedy, tylko przepisał "Ketonal forte"... tabletka co 4(!) godziny!!! (12letniemu dziecku!) i wysłał do domu.  
rodzice święcie przekonani w racje pani doktor podawali mi owe specyfiki. wytrzymałam 3 dawki, potem zatrucie. i to takie, że niemal wymiotowałam własnymi wnętrznościami.
do szpitala. na izbie przyjęc stwierdzili, że nie mają aparatury(?). odesłali do innego miasta, 30km. okej, zawieźli mnie tam. przy przyjęciu leciałam matce przez ręce i oczywiście wymioty cały czas.
lekarz przez trzy dni nie rozpoznał zatrucia lekami, tylko usiłował na wszelkie sposoby dowieśc wstrząśnienia mózgu. jechałam bez przerwy na kroplówkach a odruch wymiotny miałam nawet przy połykaniu śliny. pamiętam, jak stał nade mną z miseczką jakiegoś krupniku i zapewniał, że szpitalna zupka nie szkodzi, potem podał mi leki przeciwbólowe doustnie. (zgadnijcie, czym się to skończyło?). wreszcie znalazł się ktoś mądry i doprowadził mnie do porządku, ale w efekcie leżałam w szpitalu 10dni, schudłam ok.20 kg, mam lekko uszkodzoną wątrobę, cholerną nadwrażliwośc układu pokarmowego i nadkwasowośc. a szyja pobolewa do tej pory xD      
😲
Czekać jeszcze aż zaczną na 5 zdrowasiek do pieca wsadzać; w której to było noweli? Antku chyba.
Gillian, mnie po skręceniu kręgów szyjnych odesłali do innego szpitala który miał tego dnia ostry dyżur, bo w tym do którego dotarłam nikt nie miała czasu, więc dzielnie jechałam - sama, z osobistym kołnierzem na szyi - bo to było 3 już skręcenie, więc "wyposażenie" mi zostało, a w docelowym szpitalu po wstępnym ustaleniu, że rzeczywiście mam te kręgi szyjne skręcone, polecono mi usiąść na korytarzu i czekać, czekać, czekać.. Jak poczułam, że rzygać mi będzie wygodniej na leżąco, ostatkiem sił przezwyciężyłam tą pokusę i wtargnęłam do gabinetu.. W międzyczasie przyjechała moja Mama- emerytowana służba zdrowia, żona emerytowanego lekarza i znalazła wspólny język z panem doktorem... dostałam kroplówkę z każdą kroplą spływającą do moich żył, czułam się szczęśliwsza 🙂
Ja w ogóle mam taki straszny kontrast pomiędzy postawą którą zawsze prezentował mój Ojciec - lekarz, etyką, maksymalnym nastawieniem na pacjenta z czymś czego definiować nawet nie chcę, bo ciężkie słowa by padały..
Chociaż wyjątki się zdarzały, dzięki Bogu za  nielicznych wspaniałych lekarzy, mądrych, o nieprzeciętnych umiejętnościach  🙂
margaritka   Cantair HBC, a Nerwina na emeryturze;)
20 stycznia 2009 21:44
kiedys z 5 lat temu jechalam w teren i musialam przejchac kawalkiem asfaltu obok domkow( bylo nas 3) jakies menelskie dziecko podbieglo i z calej pary kamieniem mojemu koniowi w zad.. kon odskoczyl na asfalt ( my poboczem) tak mnie w gore wywalilo, ze puslisko przerwalo dwie dziurki  😲 a kon sie podbil na cztery nogi  😲 ja wyladowalam na prostej rece i zlamanie w 3 miejscach dwoch kosci przedramienia ( jedna kosc na 3 kawalki) kon zostal jakos odprowadzony w reku do stajni, po mnie przyjechala mama. do jednego szpitala nie przyjmuja bo nie maja dyzuru  🤔 a ja mam reke wykrzywiona o 30 stopni... jedziemy do drugiego a jak kazdy wybuj ledwo przezywam.. w drugim szpitalu spotkalysmy pianego pana doktora co to chcial mi raczke nastawic ale podziekowalysmy  😜 do 3 lekarza w koncu mnie zabrali na sale zdjelam jeszcze wtedy toczek sztylpy kamizleke z grubsza sie przebralam i mi nastwaili ale tak, ze po dowch tygodniach lamali gips i nastwiali jeszcze raz ( ale mama sajgon zrobila i ordynator nastawial  :hihi🙂 i tak siedzialam 4 miesiace w gipsie ( zalozyli w maju i zdjeli 31 SIERPNIA! ) mialam pol reki normlanej i wlosow co u malpy nawet nma palcach  😁
Margaritka mnie też po tych kuracjach gipsowych tak owłosiło, że szok normalnie miałam rękę od łokcia do końca palców jak mały szympans 😁
Ilovemosiek jeżuu, to ja po ketonalu zasnęłam w pracy, na biurku, w biały dzień, prawie na oczach szefa.. I po 3 dniach odstawiłam, bo czułam, że zaraz umrę..a 12-sto latka.. 😲
Margaritka, na niezłych rzeźników trafiłaś..
Wychodzi na to, że najlepiej jest dzwonić po pogotowie bo wówczas jest się pacjentem na lepszych prawach niż taki który grzecznie sam doturla się do panów doktorów..
Pokemon, a za te zdrowaśki to będzie trzeba zapłacić według specjalnej taryfy, to, niejako, dodatkowa, usługa.. 🙄
kpik   kpik bo kpi?
20 stycznia 2009 21:59
Hiacynta : ja też bylam w niedziele, na nocnym dyżurze, po zawodach, lekarz tez byl pewnie obudzony ze śmiałam sobie zrobić krzywde haha

to dodam jeszcze, że lekarz mojej babci zlecił jej badanie rezonansem magnetycznym ... zapomniał tylko ze w głowie ma od lat metalową płytkę ... babcia już byla w pokoju zabiegowym gdy technik przypadkiem zapytal sie czy nie ma zadnych innych metalowych rzeczy poza pierścionkiem ...
lekarz prowadzący zna ją od lat i przeoczył taki szczególik!!
margaritka   Cantair HBC, a Nerwina na emeryturze;)
20 stycznia 2009 22:06
klaus golilas? bo ja tak i odrosly normalego rozmiaru normalnego koloru i nie tak duzo  😁
sanna no a jak...  🙄
Margaritka bałam się ogolić żeby nie wyrosły jeszcze większe, zostawiłam w spokoju i do dziś się chyba powycierały (no bo nie mam innego wytłumaczenia dlaczego zniknęły) i ręka wygląda jak wcześniej, gips miałam zdjęty z końcem listopada a dopiero niedawno zauważyłam mniejsze włosy na łapce.

Kpik a że tak zapytam głupio, co się mogło stać jakby babcia miała owy rezonans z płytką w głowie?
margaritka   Cantair HBC, a Nerwina na emeryturze;)
20 stycznia 2009 22:10
ja musialam ogolic bo mialam na kazdym palcu i wieksza gestwine niz u chlopa przy jajach  😁
kpik,  🤔 super, po prostu ręce opadają.

racja, dziewczęta, najlepiej wzywac pogotowie, wtedy jest się lepiej traktowanym i na benzynę się mniej wyda xD

a co powiecie na temat opieki medycznej na zawodach?

ja jak raz dostałam kopa w nogę i miałam krwotok (o którym dowiedziałam się dopiero po skończeniu parkuru, oporządzeniu konia i pożarciu hamburgera, kiedy zdjęłam sztylpa na trybunach xD), to nie mogli znalezc nawet żadnego sanitariusza. karetka stała, tylko pusta. co się okazało?  cała obsługa siedziała obok nas... z frytkami i udawała, że nic nie widzi, co było niemożliwe, bo tej krwi było trochę...


Kpik a że tak zapytam głupio, co się mogło stać jakby babcia miała owy rezonans z płytką w głowie?


Prawdopodobnie by jej tą płytkę wyciągnęło... Urządzenie do rezonansu to magnes, silny magnes.
[quote author=klaus link=topic=1671.msg152226#msg152226 date=1232489353]


Kpik a że tak zapytam głupio, co się mogło stać jakby babcia miała owy rezonans z płytką w głowie?


Prawdopodobnie by jej tą płytkę wyciągnęło... Urządzenie do rezonansu to magnes, silny magnes.
[/quote]
Była taka scena u dr.House. On włożył do urządzenia zwłoki z pociskiem w głowie/zwłoki miały,nie doktor/. No i wyssało pocisk i jeszcze popsuło maszynę do badania.
Lektura tego wątku jeży włosy na głowie.
I takie jeszcze z dziś:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Skandal-w-szpitalu---lekarze-szydza-z-pacjentow,wid,10768832,wiadomosc_prasa.html
Moje przygody są na szczęście bardziej zabawne, niż tragiczne. Chyba, że tak się wydaje z perspektywy czasu.
Dermatologia w przychodni rejonowej. Obiekt żartów w mojej rodzinie z powodu wiecznej niewiedzy, nieukrywanej zresztą. Poszłam z wielkimi kłopotami opryszczkowymi. Pani dermatolog przygląda się z bliska, z daleka, w końcu mówi do nastolatki, jaką wtedy byłam, z zafrasowana miną: "Ojeeej, co się pani zrobiło?".
Do mojej mamy, z dziwnym znamieniem na twarzy: "Hmm, to może być czerniak. Ale co z tym zrobić, skoro czerniaki to czarna dziuira dermatologii...?"

Chirurgia: po upadku z konia mam rozbity łeb, krew się leje. Zawieźli mnie najpierw do przychodni. Starsza pielęgniarka mnie ogląda i mówi: "Hmm, ale ja tu nie widzę żadnej rany". Na prześwietleniu pytają: "Upadek z konia? A z biegnącego czy stojącego?".
Gienia-Pigwa   Vice-Ambasador KAV w Dojczlandii, dawniej pigwa :P
21 stycznia 2009 09:58
kiedys wchodze do lekarza, a on odrazu: co? spaslas znow z tej kobyly?? 🤣 fakt. znow spadlam  🏇
Miałam jedną sytuację lekko komiczną. Potrzebowałam zaświadczenia o zdrowiu (nie pamiętam, na studia jeszcze, czy do pracy...). No to idę do swojej rejonowej przychodni. Pierwszy raz w niej byłam, nie da się ukryć. Po lekarzach się nie włóczę, a z państwową służbą zdrowia to już w ogóle od czasów dziecięctwa widuję się rzaaaadko. Przychodzę więc do lekarki, mówię, czego potrzebuję.
- Nie mogę wystawić, pani nigdy u nas nie była.
- No właśnie. Bo ja zdrową osobą jestem.
- No ale nie była pani u nas, pierwszy raz panią widzę.
- No właśnie.
(Itd. Świstka, zdaje się, rzeczywiście nie dostałam. Tam.)

Mniej śmiesznie było ostatnio z mamą. Miała zabieg robiony, narkoza, dzień w szpitalu, wieczorem wypuścili. Po dwu dniach mama zaczęła się źle czuć, gorączka. Może przeziębienie, może nie. No to do szpitala, gdzie był zabieg. A tam, że nie ma nikogo, izba przyjęć? niby tak, ale nie przyjmuje, lekarzy nie ma, takie tam. Nastąpiło wpienienie się materiału, telefon na oddział. I co? Poradzili wziąć apap i obserwować :o
Dodam, że to było oczywiście zakażenie po zabiegu. Groźne... Dużo ryzykowali, odsyłając pacjentkę w takim stanie.
kpik   kpik bo kpi?
21 stycznia 2009 14:33
[quote author=klaus link=topic=1671.msg152226#msg152226 date=1232489353]


Kpik a że tak zapytam głupio, co się mogło stać jakby babcia miała owy rezonans z płytką w głowie?


Prawdopodobnie by jej tą płytkę wyciągnęło... Urządzenie do rezonansu to magnes, silny magnes.
[/quote]

dookładnie, połączenie magnes plus metal nie jest ciekawe, a jeszcze metal w czaszce, koło mózgu to już w ogole nie bardzo ... a lekarz babcie znal dobrze, moze chcial sie jej już pozbyc heh
Ja miałam ostatnio przykrą sytuację w aptece. Krakowianie znają aptekę obok Almy na Pilotów. Elegancka,szklana,cudowna i zawsze kolejki kilometrowe.
Stoję,mnóstwo ludzi tez stoi.
Kiepsko ostatnio sypiam i dostałam receptę na spanie.
I jak doszłam do lady okazało się,że recepta jest źle wypisana-brak adnotacji o wielkości opakowania. No,nie moja wina-rozumiem - i już miałam odejśc a pani sprzedająca-bo tam to chyba nie są farmaceuci- zaczyna do mnie dymić- o tę receptę.że:
ŹLE,że PSYCHOTROPY,PSYCHOTROPY,PSYCHOTROPY,ŹLE,PSYCHOTROPY....
No -czułam się jak jakiś ćpun ze sfałszowaną receptą. Ludzie stali,nudzili się, słuchali . A ta .... biegała na zaplecze,gdzieś dzwoniła/myślalam,że na policję/ i wykrzykiwała.
Ja cały czas milczałam upokorzona do spodu. Starałam się zachować godnie i pewnie mi się nie udało.Zdradziecki rumieniec wyłazi niewinnym na policzki.
Czy tak można? Na pewno?
Receptę potargałam na strzępki i nadal nie śpię .
hihi... właśnie mi się przypomniało, jak mnie koń kopytkiem zawadził w czoło z pięć lat temu, i zalana krwią  pojechałam do naszego wsiowego lekarza, zeby zerknął czy szyć nie trzeba... Myślałam, ze mnie chociaż do szpitala wyśle bo naprawdę mi w głowie szumiało nieźle i posoka tez ostro
... a ten ......................................... kazał mi siekierę przyłożyć, bo zimna i uza nie będzie...
Mi w aptece ostatnio wmawiali, że sfałszowałam receptę  😁
Bo lekarka tak jakoś zamaszyście napisała 8 w 2008. Aptekarka mi wmawiała (mało uprzejmie, delikatnie mówiąc...), że to recepta z 2000 roku, przerobiona. No w świetnym stanie udało mi się papier przechować  🤣 I taka po nowemu ta recepta pisana, bloczki też jakieś nowe... W dodatku to nie był żaden "podejrzany" lek, ot, zamiennik hormonu tarczycy. Nuuuda. Recepty zrealizować (tam) się nie udało. Im więcej "urzędniczenia", tym mniej rozsądku najwyraźniej.
Taniu- współczuję sytuacji. A próbowałaś brać na spanie Hydroxyzynę? Nie jest zaliczana do psychotropów, nie uzależnia, bezpieczna ( dzieciom się podaje) i bywa b. skuteczna na spanie. Albo Diphergan w tabletkach. Też bezpieczny i nie uzależnia w przeciwieństwie do typowych leków nasennych.  🙂
majek   zwykle sobie żartuję
21 stycznia 2009 15:20
Ja jakoś niedawno byłam na zabiegu , który polegał na tym, że chirurg wkłuwał mi się w różnych miejscach w żyły i coś tam wstrzykiwał (rozszerzone naczynka mam). No i za każdym razem, ten uroczy 80 latek mówił... `wchodzę w panią, proszę nie piszczeć`
Miał z tego wchodzenia we mnie duży fun, więc tylko patrzyłam cierpliwie w sufit...
Ohyda.
BTW. nie pomogło.

A jeszcze z ciekawostek to kiedyś musiałam na początku bitwy pod Grunwaldem zawieźć brata koleżanki do szpitala. No i tak sobie w szpitalu w Ostródzie spędziliśmy całą bitwę, ale wychodząc ze szpitala mijaliśmy pokój pielęgniarek... i słyszymy taki tekst... 'no dziewczyny, dopijamy kawkę. Rycerze zaraz przyjadą'
Ja miałam parę przypadków z lekarzami. Kiedyś nadepnął mnie koń (z ''zimówkami" na kopytach) noga mi spuchła , zsiniała buta nie mogłam założyć więc do lekarza a lekarz popatrzył i się mnie pyta: i po co pani do mnie przyszła przecież nic się nie stało 😲 . No fakt że akurat nic mi nie było ale stopa wyglądała tragicznie a on tylko spojrzał nawet nie dotkną  🙄. Następna sytuacja kiedy leżałam na porodówce ze względu na to że miałam 17 lat jak tam byłam to od lekarki dostało mi się od gówniar i usłyszałam że tak to jest jak dzieci rodzą dzieci 🤔 normalnie po tych słowach od razu '' poczułam '' się lepiej 😤 a położne przez prawie cały okres mojej męczarni siedziały w pokoiku obok i popijały kawkę zaglądając do mnie co godzinę albo dłużej.  Następna sytuacja kiedy mój mąż stracił władność w ręce (od nadgarstka dłoń mu wisiała bezwładnie) pojechaliśmy do szpitala na izbę przyjęć po trzech godzinach poinformowano nas że musi zostać w szpitalu bo oni nie wiedzą co mu jest i tak leżał tydzień faszerowany lekami bez żadnych informacji potem zrobili mu badanie rękę wsadzili w gips i wypuścili do domu. Tak więc po tygodniu dowiedzieliśmy się że ma uszkodzony nerw i to samo się musi zregenerować. W tej chwili z ręką już w porządku.
Taniu- współczuję sytuacji. A próbowałaś brać na spanie Hydroxyzynę? Nie jest zaliczana do psychotropów, nie uzależnia, bezpieczna ( dzieciom się podaje) i bywa b. skuteczna na spanie. Albo Diphergan w tabletkach. Też bezpieczny i nie uzależnia w przeciwieństwie do typowych leków nasennych.  🙂

Dzięki za poradę. Ale pozostanę przy własnych wet metodach.
jakbym zaczęła Wam opowiadac co się dzieje na naszej izbie przyjęc albo w karetkach to w połowę byście nie uwierzyli... 🙂

Nie tylko na waszej. Lenistwo kierowców, lenistwo lekarzy i turbo ratownicy... echhh
Gillian   four letter word
21 stycznia 2009 20:10
rtk, wiem, ale skoro u nas na prowincji dzieją się cuda na patyku, to aż się boję myślec co jest w molochach 🙂 naoglądałam się "dziwnych" scen u mojego ex na sorze w Krakowie, poważnie rozważam przyklejenie sobie na czoło kartki DNR :]
Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
21 stycznia 2009 20:33
Ja mialam jedną poważną sytuację, która niestety odbila się na moim zdrowiu i jest uciążliwa do dzisiaj.


W Zakopanem złamałam nogę schodząc z górki ze zbitego lodu i śniegu. Wywaliłam sie tak niefortunnie, że walnęłam się w biodro, a dokładniej w panewkę kości biodrowej. Już przy wstawaniu wiedziałam, że coś jest nie tak.
Jako, ze wtedy byłam z mamą to jakoś doszłam do pokoju. Ale w nocy.. nigdy nikomu nie życzę takiego bólu. kolejnego dnia szpital i od razu po prześwietleniu mnie w gips chcieli wsadzić. Ale się nie zgodziłyśmy z mamą, bo gips byłby od pasa w dół...

No ale wracając do sedna historii. W łodzi pojechaliśmy od razu do szpitala następnego dnia i od razu pokazaliśmy prześwietlenie. Diagnoza: nadpęknięcie panewki. Gips na sześć tygodni od pasa w dół aż do palców. Jako, że w kolanie mam za luźne ścięgno o 1,5 cm (ktore, notabene powinnam zooperować, ale jakoś mi się nie śpieszy do tego ;-) ) to czasem rzepka mi się wyslizguje ze stawu =/. I to boli tak jakbym zwichnęła nogę.
No ale mniejsza. Jak zaczęli mi ustawiać nogę to ustawili tak, że rzepka kolanowa przesunęła się 'na zwichnięcie' i tak została na 6 tygodni. Wyobraźcie jaki to był wku**wiający ucisk w kolanie. I z tego złego ustawienia nogi w kolanie zostało mi utykanie, które objawia się przy zimnej pogodzie i po dłuższym chodzeniu. I dodatkowo pozostało mi po tym skrzywienie miednicy =/

A odszkodowanie dostałam śmiesznie niskie. 🙄
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się