Co byście chcieli w życiu robić?
spuśćże trochę z tonu, co? masz prawo wyrazić własne zdanie dopóki nie obrażasz, jeśli tego nie umiesz to poprostu milcz.
a ktory fragment jest obrazliwy? 🤔wirek:
cały twój post jest w sarkastycznym tonie, a słowo 'utrzymanka' komplementem nie jest. 🤔wirek:
poza tym, skoro wydałaś taki śmiały osąd, rozumiem, że znasz sytuację i motywy które sznurką kierują. nie? to raczej się nie udzielaj, bo nazywanie kogokolwiek utrzymanką jest tu nie na miejscu. dziewczyny wyżej potrafiły uzasadnić swoje zdanie bez uderzania w ten ton.
i żeby nie było: nie czuje się w obowiązku bycia czyimkolwiek adwokatem, ot skomentowałam coś co mnie zniesmaczyło.
utrzymanka w sensie kobiety, ktora utrzymywana jest przez mezczyzne. nie mialo byc w tym nic obrazliwego, bo tak jak napisalam - nie uwazam to za nic zlego, nie potepiam tego, nie przeszkadza mi to.
poza tym, skoro wydałaś taki śmiały osąd, rozumiem, że znasz sytuację i motywy które sznurką kierują. nie? to raczej się nie udzielaj,
po pierwsze - stwierdzenie, ze jesli ktos woli zajmowac sie domem, niz chodzic to pracy, jest rownoznaczne z tym, ze ambicji zawodowych nie ma, to jest fakt, a nie osad. warto umiec rozrozniac opinie od faktu.
po drugie - pisala nie raz, ze zajmuje sie domem, bo chce.
po trzecie - "udzielac" sie bede. albo i nie bede. na pewno nie od ciebie to zalezy.
osądzasz nazywając kogoś utrzymanką, a nie pisząc o braku ambicji zawodowych. moim zdaniem to jest obraźliwe.
Lotnaa, to tylko kulturalna wymiana zdań, uspokajać nas jeszcze nie trzeba 😉
to sie powtorze: utrzymanka w sensie kobiety utrzymywanej przez meza. sznurke utrzymuje maz, wiec jest to fakt, a nie opinia.
a co bym chciała robić?
piec ciasta, robić przetwory, nalewki i pląsać z końmi
jesli to sa ambicje zawodowe, to ja jestem mala chinka 🙂
umowmy sie - chec bycia kura domowa nie jest ani troche zla, ale do ambitnych nie nalezy. lata mi co kto robi, ale nie lubie hipokryzji.
nataliee i sznurka,fajnie przeczytać diametralnie rożne nastawienia do świata zawodowego 😎
Ja mam bliżej do nataliee, jestem inżynierem po Politechnice Krakowskiej,pracuję jako projektant vel inżynier budowy przy instalacjach wentylacyjnych,klimatyzacyjnych itd...
Aktualnie szukam pracy,sytuacja kryzysowa dotknęła budownictwo i nie jest łatwo.
Martwi mnie ta sytuacja bo mieszkam sama w krk,sama sie utrzymuje ,wiec tak naprawdę,żeby przetrwać to do końca stycznia muszę znaleźć nową pracę....
to sie powtorze: utrzymanka w sensie kobiety utrzymywanej przez meza. sznurke utrzymuje maz, wiec jest to fakt, a nie opinia.
w takim razie nie wiesz co to znaczy utrzymanka, bo nijak ma się to do sytuacji sznurki. utrzymanka to kobieta którą ktoś utrzymuje w zamian za seks, rodzaj prostutucji. nie ma to nic wspólnego ze związkiem, a tym bardziej małżeństwem.
ale ok, przyjmuje do wiadomości, że twój post wynikał z niewiedzy, a nie z chęci obrażenia. 😉
jesli to sa ambicje zawodowe, to ja jestem mala chinka 🙂
przecież nikt nie mówi, że są 😉
a ja się reakcji ekhem wcale nie dziwię i sprawdziłam.
wg Słownika Języka Polskiego PWN utrzymanka to «kobieta utrzymywana przez kochanka» - a to już jest konkretne, jednak pejoratywne określenie, w dodatku nieadekwatne 😉 .
A tak poza tym, to.. myślę, że niepotrzebnie mamy takie ciśnienie na "karierę" - jak ktoś chce - proszę bardzo i oby bez "szklanych sufitów", bo to niesprawiedliwe. Ale jeśli ktoś nie chce pracować poza domem, a właśnie dom prowadzić - to równie dobry wybór. Jeśli "rak ambicji zawodowych", o których pisała nataliee odczytamy jako stwierdzenie faktu, to zgoda. Bez wartościowania.
2 razy juz wyjasnilam w jakim znaczeniu uzylam to slowo, ale skoro nadal sa z tym problemy, to zmienilam, zeby nikt sie nie doszukiwal piatego dna, ktorego tam nie ma. fakt, ze w slowniku definicja jest inna, ale jezyk ewoluuje. wiele razy spotkalam sie z uzyciem tego pojecia w kontekscie zona-maz i w takim tez zostalo tu uzyte.
poza tym nie otrzymalam odpowiedzi na moje pytanie. a ja napisalam, jak sie robi przecier 😕
a ja się nie spotkałam z innym znaczeniem tego słowa niż podane przeze mnie i AN, dlatego tak zareagowałam. to, że ty znasz inne znaczenie, to nie znaczy że jest ono prawidłowe, a tłumaczenie tego ewolucją języka jest w tym momencie co najmniej śmieszne.
poza tym, od kogo oczekujesz odpowiedzi na swoje pytanie i co chcesz tym udowodnić?
ekhem, rusz głową, sama będziesz wiedziała 😉
a ja się nie spotkałam z innym znaczeniem tego słowa niż podane przeze mnie i AN, dlatego tak zareagowałam. to, że ty znasz inne znaczenie, to nie znaczy że jest ono prawidłowe, a tłumaczenie tego ewolucją języka jest w tym momencie co najmniej śmieszne.
wytlumaczylam x razy, ale jestescie odporne na tlumaczenie. ma byc tak jak jest w slowniku. ok - zmienilam. daj juz sobie spokoj z ta utrzymanka 🙂
poza tym, od kogo oczekujesz odpowiedzi na swoje pytanie
od tego, kto mi zadal pytanie nt przecieru.
sznurka mi zadala pytanie ze swojej dzialki, to chyba moge zadac pytanie ze swojej?
i co chcesz tym udowodnić?
tak jak napisala Gillian 🙂
chciałam to zobaczyć czarno na białym, żeby nie było że nadinterpretuje.
no ale skoro tak....to daruj sobie, bo to nie na poziomie doroslych ludzi takie zaczepki 😉
ja tez nie po to studiuje i rodzice inwestuja kupe kasy, zebym siedziala w domu. mam zamiar pracowac w zawodzie, no moze nie 12 godzin bo czas na rodzine trzeba miec. Moje marzenie to takie 3/4 etatu, reszte z checia oddam mezowi i dzieciom i jakiemus kopytnemu 🙂
Nataliee, a nie pomyślałaś, że łaska pańska na pstrym koniu jezdzi (czyt. raz na wozie raz pod wozem) i może się zdarzyć, że sama będziesz zmuszona odłożyć z różnych przyczyn "ambicje zawodowe" na bok? Jak również niewykluczone, że sama tego np. zapragniesz? I może nie będzie wyjścia, jak być na czyimś UTRZYMANIU? I może w takiej (i nie tylko) sytuacji wielkim szczęściem jest mieć kogoś kto bezinteresownie Cię UTRZYMA?
A wogóle to proponuję zakończyć dyskusję bo się burza rozpętała, z gromami a dla przypomnienia temat przewodni to "Co byście chcieli w życiu robić? 😀 I jeśli ktoś lubi robić przeciery to chwała mu, i jeśli ktoś lubi programować UART w ARMie to tez git. Ja nie umiem ani jednego ani drugiego 😉
Kontynuując ja bym chciała "docierać" do trudnych koni naturalnymi metodami, mieć satysfakcję, że udało się cos naprawić, zbudować płaszczyznę do porozumienia - być takim Markiem Rashidem w spódnicy 🤣
No i przy okazji być weterynarzem - ach, moje niespełnione marzenie 🤔
Ziemia, McBetka, tu ziemia... 🤦
Jeszcze tylko jedna rzecz mnie dziwi. Piętnuje się siedzenie na utrzymaniu męża, ale siedzenie rodzicom na głowie (i w portfelu) jest jak najbardziej ok 🙄
McBetka, ambitne plany 🙂 ale czemu marzenie o weterynarii od razu niespełnione?
Mi właściwie obojętnie co będę w życiu robić, byle przynosiło chociaż trochę satysfakcji...i dużo kasy 😉
Bo nieukrywam, mam spore potrzeby materialne, a z takich "płytszych" marzeń - marzy mi się taka sytuacja materialna, że jak będę czegoś potrzebowała to poprostu pójdę i sobie to kupie, bez zastanawiania się co później włożę do garnka.Poza tym wszyscy wiemy, jeździectwo i posiadanie konia tanią imprezą nie jest...
podsumowując - pieniądze szczęścia nie dają, ale to co można za nie kupić - owszem 😉
dla mnie 'siedzenie na utrzymaniu meza' jest rownoznaczne z faktycznym siedzeniem na d.pie przed telewizorem calymi dniami, podczas, gdy maz zasuwa w pocie czola.
Sznurka przeciez PRACUJE - a to, ze pracuje U SIEBIE i nie pobiera za to pensji, to jest zupelnie inna sprawa! Przeciez gdyby nie jej praca, trzeba by zatrudnic kogos, kto by sie zajal konmi, stajnia. Takze 'zarabia' na siebie, ze tak powiem.
Tak samo jak kobiety na macierzynskim - one tez pracuja i chyba nawet ciezej niz te na etacie.
Wazne jest, zeby kazdy byl zadowolony z ukladu, w jakim sie znajduje. A ambicje kazdy ma inne, dla niektorych wazniejsze od kariery - w pedzie ku której latwo sie zatracic - jest poczucie spelnienia, zadowolenia z zycia, swiadomosc robienia czegos, co sie kocha - wiec tylko sie cieszyc, ze niektórym sie to udaje. I zadac sobie pytanie, czy to nie o to wlasnie w zyciu chodzi?
Ekham na weterynarię już za późno 😕 stara baba jestem 😉 No chyba, że zaoczną otworzą ale z tego co rozmawiałam z osobą, która siedzi w temacie, trochę niewykonalne.
Może jeszcze jakieś studium weterynaryjne? Tak zupełnie dla własnej satysfakcji. Życie pokaże...Póki co Hodowlę Koni "zrobiłam" we Wrocławiu rok temu - zarąbista przygoda!!! Polecam 🤣
🚫
Zawsze chciałam robić coś związanego z ratowaniem życia, a to w GOPR-ze, albo strażakiem, wet tez się przewinął, ale jak doszło do matury to chemia mnie rozwaliła na łopatki i wylądowałam na anglistyce, z której zrezygnowałam, gdyż nauczycielem zostać nie chciałam, a kierunek wybrałam w ostatnim momencie, ale ja jestem w sytuacji, gdzie uczyć się musiałam i w ostatnim momencie padło na anglistykę, żeby mieć gdzie rok przesiedzieć i coś z tego roku wynieść.
Przez ten rok przemyślałam i stwierdziłam, że pójdę na informatykę, umysł matematyczny zawsze miałam, a i informatyka sama w sobie mnie ciekawiła. No i wylądowałam na informatyce, od pierwszych zajęć wiedziałam, że jestem w dobrym miejscu, a już jak przyszła praca związana z kierunkiem studiów to byłam w niebie. 😅 No i sobie jestem jedyną dziewczyną w grupie na studiach informatycznych 🙂
Chciałabym mieć firmę, która sama by prosperowała lub męża, który zarabiałby na mnie i resztę...
A ja bym dbała o dom, duuuużą działkę i konie. Na "waciki" zarabiałabym z koni, pensjonatu lub czegoś pokrewnego.
Dobrze, że za marzenia się nie płaci 😁
Nataliee, a nie pomyślałaś, że łaska pańska na pstrym koniu jezdzi (czyt. raz na wozie raz pod wozem) i może się zdarzyć, że sama będziesz zmuszona odłożyć z różnych przyczyn "ambicje zawodowe" na bok? Jak również niewykluczone, że sama tego np. zapragniesz? I może nie będzie wyjścia, jak być na czyimś UTRZYMANIU? I może w takiej (i nie tylko) sytuacji wielkim szczęściem jest mieć kogoś kto bezinteresownie Cię UTRZYMA?
pewnie ze tak🙂 tylko ze podkreslilam wyraznie, ze nie pisze o tych co sa zmuszeni i nie maja wyjscia, bo to zupelnia inna sytuacja. wy czytacie co 3 zdanie czy jak?
chciałam to zobaczyć czarno na białym, żeby nie było że nadinterpretuje.
no ale skoro tak....to daruj sobie, bo to nie na poziomie doroslych ludzi takie zaczepki 😉
a czym jest "to"? i gdzie "to" zobaczylas? bo przyznam, ze nie za bardzo rozumiem te wypowiedz.
Jeszcze tylko jedna rzecz mnie dziwi. Piętnuje się siedzenie na utrzymaniu męża, ale siedzenie rodzicom na głowie (i w portfelu) jest jak najbardziej ok
nie wiem jaki ma to zwiazek z tematem, ale skoro juz jakis widzisz, to rozumiem ze jestes uniezalezniona finansowo od rodzicow i utrzymujesz sie sama? a jesli tak, to co studiujesz?
hmmm,
chciałabym żyć z kapitału ;-)
nic-nie -robić...
co dla mnie oznacza: jeździć całymi dnaimi konno, malować i skończyć rozpoczetą powieść,
pisać artykuły do gazet, piec ciasta ze śliwkami i pić wódeczkę ...
Dodofon, ja tez chce tak nic nie robic! 😀
Kurcze, a ja nie chcę nic nie robić... Wpadam od razu w straszne lenistwo, nie chce mi się uczesać i umyć do 14, łaże w szlafroku i sufruję po necie- nawet do konia nie chce mi się tyłka ruszyć jak mam za dużo dni wolnego. Moje kumpele śmieją się, że zbliżam się do typu yuppie, bo lubię dużo robić- dużo się uczyć, pracować, mieć jakieś wielkie ambicje i niektóre nawet wprowadzać w zycie.
Kiedyś chciałam być weterynarzem (jak spora część z nas tutaj zgromadzonych 🙂 ). Potem koncept mi znikł na parę lat. A teraz mam już chyba wyznaczoną ścieżkę- chcę być psychoterapeutą, mieć z czasem swój gabinet i pracować po 3-4 godziny dziennie, a resztę przeznaczać na własny rozwój, rodzine i konia, który, mam nadzieję, będzie ze mną już zawsze 🙂
A ja szczerze zazdroszcze Sznurce, ze jej maz ma na tyle kasy, zeby ja i jeszcze jej konie utrzymac, podczas gdy ona moze spokojnie sobie robic przeciery i chodzic do koni tyle razy, na ile ma ochote.
Sznurka, co robi Twoj maz? Warto sie zainteresowac, moze podrzuce pomysl mojemu chlopakowi 👍
Wydaje mi sie, ze fajnie jest jak kobieta ma wybor. Sznurki chyba nikt w domu nie trzyma, sama chce... paskudnie jest musiec pracowac. Paskudnie!
Wg mnie wiele osób krytykujących sznurkę ma jakieś kosmiczne pojęcie o prowadzeniu prywatnej firmy. Mam wiele znajomych i sporą rodzinę, wiele osób prowadzi firmę i po prostu nie da się o określonej godzinie ją zamknąć i zapomnieć - wszystko przynosi się do domu. Chyba że już tak się wszystko pozmieniało w tym kraju, że pieniądze same na konto wpadają 🙄 Chciałabym, żeby tak było.
Poza tym, jak już ktoś wspominał, prowadzenie domu (a w tym wypadku jeszcze dbanie o konie) to też praca. Więc to słowo UTRZYMANIE, nagminnie tu używane, zaczyna mi coraz bardziej na nerwy działać.
A ja w ogóle nie rozumiem skąd ta cała krytyka...sznurka przecież napisała, że pracuje w domu - dla mnie to też jak najbardziej praca, zresztą już o tym pisałam.
I nie widzę w tym nic dziwnego, mało ambitnego (jak niektórzy pisali). Wręcz przeciwne - jak dla mnie to tylko pozazdrościć 😉
No dla mnie tez...
ale wiecie co, tak sie cieszylam, ze na tej volcie tak sie jakos przyjemniej zrobilo, ze nikt nie jest zlosliwy, nie kloci sie a tu taki klops.......