skoro zeszło na przebudowy klocków, to ja dam inny przykład, może też kontrowersyjny:


zdjęcia z googla, więc kiepskie. dom ten mijam często i przed przebudową wyglądał mniej więcej
tak tylko był z pustaka czerwonego nieotynkowany
proporcje zostały, zrobiono tylko "kosmetykę" zmieniono konstrukcję dachu, pokrycie dachu i tynki, dodano trochę ozdóbek, uporządkowali ogród, na żwirowych ściezkach postawili donice z przystrzyżonymi w kule drzewami.
nie jest to coś, co sama bym zrobiła, ale w kontekście tej uliczki dom wygląda to ok. może przegięli nieco z tymi pięknymi łuczkami na dachu itp.
osobiście działam w branży projektowej, i w zasadzie projektuję wnętrza wspóczesne. Z mojego punktu widzenia oczyszczanie do zera jest dużo łatwiejsze i prostsze, niż nasycanie - ale nasycanie z sensem i atmosferą. No ale to pt widzenia projektanta wnętrz. Ja najczęściej zastaję już jakiś konkretny układ i się do niego muszę odniesć. Poza tym docelowo wnikam w inną skalę detalu.
W każdym razie osobiście postąpiłam jeszcze inaczej.
Kupiliśmy starą chałupę za grosze i za grosze ją postawiliśmy u nas. Nie ukrywam, że głównym czynnikiem decyzyjnym były koszty oraz możliwość przemieszkania jakiś czas w stanie surowym 😎 co raczej nie jest miłe w domu murowanym, nawet latem.

Drewno jest w zabudowie podmiejskiej w zasadzie czymś obcym, jednak bryła zatapia się w zieleni i na pewno nasz dom wygląda lepiej (i jest tańszy do ogrzania) niż dom-kostka sąsiada, z zupełnie wyniesioną nad poziom ziemi piwnicą i przewalonymi proporcjami.
Dom został znaleziony w powiecie wyszkowskim więc nie jest to jakiś odległy import. Tak naprawdę to chciałam taki:

czyli wyższy i bardziej rozłożysty. Ale na taki już groszy nie starczyło.
A kiedyś dobuduję do mojej chatki supernowoczesny szklany pawilon-pracownię. Kiedyś.