Dwa tygodnie temu wymacałam u konia gulę w "dołku" za łopatką, pod kłębem. Wzięłam to za ugryzienie więc jeździłam dalej 🙄 po dwóch dniach z gulki zrobiła się GULA, ciepława, rozlano-twarda. Bolesna raczej nie - przy naciskaniu palcami, jedynie grymas pojawiał się przy obciążeniu strzemienia i ciasnym skręcie w stronę tą gdzie jest gula. Odstawiłam konia od pracy, wezwałam weta. Z jego zalecenia smarowałam tydzień tą gulę Oedemosanem, nic nie pomogło, drugi tydzień Vetisolon. Gula zlazła. Dziś pojeździłam 20 minut w zupełnie innym siodle - gula wróciła, tym razem jako bardzo twarde punktowe coś.
Co dalej? Jak się tego pozbyc? widocznie musiało byc niezaleczone - jak poznac, że to już sobie poszło na dobre? 😵
naturalnie siodło, które odbiło już mojego konia nie zobaczy 🤔
Najważniejsze to wygodne siodło i dobry żel amortyzujący.
Koń przez jakiś czas powinien nie być siodłany.
Ja polecam wcierki z absorbiny.
Jako, że w siodle nie pojeździsz teraz to podpowiem ci patent na w miarę wygodne jazdy na oklep:
Załóż koniowi pas do lonżowania, derkę i podczep do pasa puśliska ze strzemionami.
Będziesz mogła bezpieczniej jeździć, choć ze względu na punktowy nacisk pasa nie należy stale obciążać strzemion. Najlepszy byłby pas z "ławkami", czyli poduchami z przerwą na kręgosłup.
wykorzystujemy L-4 na prace na lonży póki co 🙂
może ktoś jeszcze ma pomysł?
smarujemy się Absorbiną, trochę rozmiękło i nic.
Gillian, u nas 4 dni absorbiny i dzis wlasciwie plecy juz nie bolaly, a 'gulki' prawie calkiem zniknely. oprocz delikatnej wrazliwosci nie ma juz sladu po odgnieceniu plecow 🙂
Gillian- ja miałam swego czasu taki problem z Cyronem. Takie twarde gule pojawiały się tylko na grzbiecie, łopatkach i kłębie.
Po wielu próbach, badaniach i eksperymentach okazało się, że są to stany zapalne mieszków włosowych.
Dlatego gdy zaczęłam dbać o to aby latem codziennie Cyron miał świeży czaprak na jazdę, aby były one dobrze wypłukane z proszku (wstawiałam dwa razy na płukanie w pralce), zaklejki od potu latem zmywałam gąbką z minimalnym dodatkiem szarego mydła i wybitnie (aż pedantycznie) dbałam o bezwzględną czystość sierści pod siodłem to problem zniknął.
To jest coś podobnego do zaskórników i pryszczy u człowieka. Jak się duże zbiorą, to zanim pękną też bolą 😉
u mnie pranie w proszku w ogóle odpada, daję łyżeczkę płaską Loveli i na dodatkowe płukanie - inaczej wysypka pod czaprakiem murowana. Staram się żeby było wszystko czyściutkie 🙁
Smarujemy się nadal dzielnie Absorbiną, mięśnie pospadały, pastwisko do woli, echhh chociaż Kudłaty ma wakacje 😵
A taki prosty sposob , jak smarowanie Altacetem nie pomogłby?
Nie znam takich odgnieceń, ale wszystkie gule po ukąszeniu owadów najszybciej znikały po Altacecie. 🙂
Albo Arniką?
jeśli po tygodniu po Absorbinie nie zejdzie, to spróbuję Altacet, właśnie o tym dziś pomyślałam.
Był drugi wet, oglądał i macal i też w sumie nic konstruktywnego nie powiedział.
Jednemu z moich koni (kobyła chodzi w rekreacji) odngniotek dodatkowo się lekko odparzył 🤔(zmiana siodła, wróciliśmy do starego)
Nie było to duże, ale koń został odstawiony od pracy całkowicie.
Smarowałam kremem cynkowym Effol a jak już się podgoiło to balsamem Equipur - dermaloxin forte ze trzy razy dziennie.
Najpierw wsiadałam tylko na oklep.
Później już zakładałam siodło, czapraki zmienialam na czyste co dwie - trzy jazdy.
Na odgniecione miejsce nakładam balsam Veredusa Neo Derma a po jeździe smaruje żelem propolisowym.
Odgniotek jeszcze troszke czuć ale konia już nie boli(nawet jak mocno naciskam).
No i przedewszystkim rozluźnia się na jazdach a wcześniej chodziła spięta i po zachowaniu było widać że coś jest nie tak.
W sumie z miesiąc czasu kobyłka nie chodziła w rekreacji zanim doszła do siebie ( a nowe siodło niby na nia pasowało 🙄 )
u konia mojej koleżanki też sie porobiły takie bąbelki twarde po obu stronach kłębu, ma je już 1,5 miesiaca, wet kazał smarować ale nić nie schodzi w dodatku pojawiły się też wczoraj na klatce piersiowej, co robić, zmienić weta??
Młody też miał takie cuś śmiesznego, duża, twarda gula, po lewej stronie, za łopatką tuż w miejscu przylegania siodła. Wet polecił maść ichtiolową, po około 10 dniach zmniejszyło się. Teraz jest takie malutkie, wyczuwalne stwardnienie, już nie smaruję, konia najwyraźniej to nie boli - na nacisk nie pokazuje, że go boli, na jeździe było w porządku.
Tak czy owak.... inwestuję w mattesa.
No i z tego co tak czytam, chyba będzie wypadało częściej czapraki prać. Nie, żeby teraz były brudne, żaden nie jest przepocony, osierściony, są tylko lekko nieświeże, takie po 3-4 jazdach.
Mój koń ma wrażliwy grzbiet, na szczęście odgniotów nie miał żadnych, ale po jeździe uginał grzbiecik i uciekał przy zakładaniu siodła. Od razu zainwestowałam w siodło na wymiar i podkładkę (pełną) a w zasadzie czaprak z futra owczego, krótko strzyżony Jacson, mega gęste - super. Od tamtego czasu co by przeszkadzało zwierzakowi nie miało miejsca. Mówią żebym nie zakładała tego czapraka bo konia nie czuć, ja tam wole od początku dbać o grzbiet. Kobyła ma super plecki szerokie, kręgosłupa nie czuć, można się wybrać na oklep na parogodzinny teren bez problemu. Na prawde polecam baranie podkłady, żelki moim zdaniem są dobre ale zbyt sztuczne, nieoddychające, poza tym część ludzi zakłada je bezpośrednio na grzbiet (ała) 🤔wirek: