nerwica natręctw...

Ma ktoś jakieś przejawy? Jak sobie z tym radzicie?
Może stworzymy wątek terapeutyczny...
No chyba, że jestem z tym sama...
Okropność, coraz to nowe natręctwa mnie dopadają;/
kujka   new better life mode: on
22 grudnia 2008 21:56
edit
Ja mam straszny problem kiedy cos zamykam (w sensie drzwi itp.)...... zawsze, ale to zawsze kilkakrotnie sprawdzam czy na pewno zamknelam i nadal nie jestem pewna..... masakra...
Averis   Czarny charakter
22 grudnia 2008 22:01
m0niSka Nie ,nie jesteś, chociaż u mnie coś ostatnio to zmalało na sile. Ale kiedyś nie wyszłam z domu dopóki nie sprawdziłam czy aby na pewno kontakt nie kopnie mojego psa, czy okna są zamknięte, piekarnik wyłączony (choć nic nie piekłam od miesiąca), żelazko zimne a drzwi zamknięte (upewniałam się dopiero po jakimś 4 sprawdzeniu). Ile razy ja się przez to spóźniłam do szkoły  👿 Dramat  🙄 Że nie  wspomnę o wychodzeniu ze stajni, kiedy to zamknięcie boksu było sprawdzane z 5 razy. Ale najgorsze jest to nakręcanie się w danych sytuacjach np. "jeżeli ten ptak nie odfrunie w ciągu 5 sekund to dobrze mi pójdzie sprawdzian' (tutaj akurat podałam przykład całkowicie abstrakcyjny  :hihi🙂 Efekt zaklinania rzeczywistości  👀 Najgorsze jest to, że człowiek zaczyna wierzyć w to, co tam sobie 'wywróżył'.
Ja jak zamykam też muszę pociągnąć parę razy za klamkę, stoję i sprawdzam... Zanim wyjdę z domu to jet cały ceremoniał... muszę poukładać wszystkie buty w przedpokoju:|, pukładać poszczególne rzeczy w swoim pokoju (mimo, że wszędzie jest syf) i inne... Ostatnio mam manię poprawiania wycieraczek... mój pech, że mieszkam na czwartym piętrze i zanim dojdę do siebie mijam jeszcze 9 mieszkań;| czuję się jak wariatka...
Dziewczyny, od takich rzeczy jest psychoterapia! To nie jest nic strasznego i na pewno nie jesteście "wariatkami", ale warto to leczyć i zapomnieć o tym w końcu...
mOniska, myślałaś o tym żeby wybrać się do terapeuty?

Edit: zajrzyjcie, polecam:
http://zok.net.pl/index.html
o Boze, wlasnie mi uswiadomilyscie, ze tez mam cos takiego w pewnym stopniu
ZAWSZE jak gdzies wychdoze i musze miec np bilet na autobus albo pieniadze sprawdzam z 5 razy czy mam, potrafie w drodze do sklepu ze 3 razy wyciagnac portfel i zobaczyc czy wzielam kaseile to sie czlowiek moze dowiedziec z forum... 😉
ciri to, o czym ty piszesz to nie ejst jeszcze chyba nerwica 😉 Tu chodzi raczej o czynności lub myśli, które cię męczą i zaprzątają ci świadomość w nieprzyjemny sposób codziennie i są nie do odparcia, a ich wykonywanie redukuje na chwilę stres. Bo chyba dużo osób tak ma , że 100 raz sprawdza czy wzięło komórkę albo coś takiego 🙂
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
22 grudnia 2008 22:31
Natrętne myśli to moja codzienność. Ale jakoś nigdy nie myślałam o tym jak o chorobie. Po prostu tak już mam.
Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
22 grudnia 2008 22:33
o Boze, wlasnie mi uswiadomilyscie, ze tez mam cos takiego w pewnym stopniu
ZAWSZE jak gdzies wychdoze i musze miec np bilet na autobus albo pieniadze sprawdzam z 5 razy czy mam, potrafie w drodze do sklepu ze 3 razy wyciagnac portfel i zobaczyc czy wzielam kaseile to sie czlowiek moze dowiedziec z forum... 😉


Mam to samo. I z portfelem i z kluczami do domu. Mimo, ze wiem, ze dom jest zamknięty...
Averis   Czarny charakter
22 grudnia 2008 22:39
Zaraz pół Volty znajdzie w sobie jakieś głęboko skrywane ciemne strony swej psychiki. A drugie pół pójdzie ich szukać  😁 Ale fakt, nawet myślałam o wizycie u psychologa, ale jakoś wszystko się uspokoiło. Gdzieś czytałam, że te wszystkie czynności wykonywane po 100 razy dziennie mają na celu przywrócenie jakiegoś utraconego poczucia bezpieczeństwa, czy coś w ten deseń (mogłam coś poprzekręcać, ale coś mi się takiego obiło o uszy).
ja potrafie z firmy zbiec kilka razy sprawdzic czy aby na pewno mam samochod zamkniety, czy mi sie nie odkliknal przez pilota 🤔 🤔wirek:
nesta   by w przyszłość bezczelnie patrzeć...
22 grudnia 2008 22:47
ja zawsze sprawdzam czy mam ze soba telefon, jeśli go nie mam potrasie wrócić z 2 końca miasta po niego.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
22 grudnia 2008 22:48
ale to jest po prostu uzależnienie od telefonu xP
trzynastka   In love with the ordinary
22 grudnia 2008 22:53
drzwi od domu.. moja zmora.
RAZ zostawiłam je otwarte jakieś 2 lata temu i od tego czasu jestem chora na tym punkcie,  wracam się 5 razy a potem ciągle myślę o tym czy na pewno są zamknięte.
Wiecie co mi pomaga? Jak wkładam klucz do zamka to mówię do siebie "teraz zamykam drzwi", "przekręcam klucz" , "przekręcam 2 klucz" , 'wyjmuje klucze z drzwi", "sprawdzam czy zamknięte" i "zamknięte". Mówię na głos, czasami ludzie maja mnie za debila ale wole robić tak niż się wracać co chwile.
zen, nieźle, musisz bardzo lubić swój samochód  🙂

Gdzieś czytałam, że te wszystkie czynności wykonywane po 100 razy dziennie mają na celu przywrócenie jakiegoś utraconego poczucia bezpieczeństwa, czy coś w ten deseń (mogłam coś poprzekręcać, ale coś mi się takiego obiło o uszy).


No jest taka teoria, że czynności te wykonuje się żeby zredukować napięcie i poczuć się bezpiecznie (choć oczywiście jest to bezpieczeństwo ulotne i trzeba za nie płacić).
Może wkleję coś o chorobie, coby nie było wątpliwości... 😉


NERWICA NATRĘCTW


Uporczywe nawracające myśli oraz przymus wykonania jakiś czynności to podstawowe objawy nerwicy natręctw. Objawy te pojawiają się w natężeniu patologicznym. Najczęstszą jest obsesyjna obawa i konieczność mycia rąk.
Osoby ogarnięte tym rodzajem natręctw myją ręce kilkanaście, kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy dziennie. Często są tak zajęte tą czynnością, że nie są już w stanie nic innego robić. W krańcowych przypadkach myją ręce tak, że skóra na nich jest zniszczona a resztę ciała pozostawiają w brudzie.

Czasem człowiek musi wykonać jakiś gest lub czynność. Zdaje sobie sprawę z bezsensowności takiego postępowania, często się go wstydzi, ale nie może się opanować, ponieważ narastający lęk zmusza go do wykonania rytuałów.

Charakterystyczne dla nerwicy natręctw są:

    * Obsesje - to zaburzenie związane z nawracającymi, uporczywymi myślami natrętnymi, wyobrażenia, idee, impulsy do działania.

    * Kompulsje – czynności przymusowe, rytuały są to wielokrotnie powtarzane zachowania, które mają zapobiegać jakimś mało prawdopodobnym wydarzeniom. Najczęściej wiążą się z niepokojem i lękiem, który nasila się w momencie zaniechania czynności przymusowej.

Czasem natręctwa polegają na konieczności wypowiedzenia jakiegoś słowa lub zwrotu, kiedy indziej u osób religijnych polegają na gwałtownej chęci wymówienia jakiegoś bluźnierstwa lub plugawych słów w kościele.

U chorych na natręctwa pojawiają się myśli natrętne. Są to powstające wyobrażenia, idee, impulsy do działania, które pojawiają się w świadomości w sposób nawracający. Niemalże zawsze są przeżywane przez pacjenta jako przykre oraz pacjent próbuje się im przeciwstawić, najczęściej bezskutecznie.

Pojawiają się wbrew woli , budzą sprzeciw a jednocześnie są uznawane za własne. Myślom tym najczęściej towarzyszy uczucie obniżonego nastroju, często pacjent w celu zmniejszenia lęku uzależnia się od substancji zmniejszających lęk a także od alkoholu. Myślom tym często towarzyszą wyobrażenia, które są związane z treścią myślenia. Treść myślenia może zmieniać się w ciągu upływu lat. Te obsesje - myśli, wyobrażenia, impulsy pojawiają się w sposób powtarzający i uporczywy, wbrew woli pacjenta .

Często kompulsje łączą się z obsesjami są jakby ich następstwem. Np. lęk przed zabrudzeniem łączy się z wielokrotnym myciem rąk. Często czynności natrętne wiążą się z pewnego rodzaju ceremonią, której przerwanie związane jest z powstaniem silnego lęku i niepokoju. Ważnym elementem zachowań kompulsywnych jest przymus. Powtarzana czynność jest wykonywana mimo, że wcześniej została ona wykonana dobrze. Związane jest to z niemożnością przeciwstawienia się natrętnej myśli bądź czynności.

Trudno opisać wszystkie rodzaje natręctw. Niektóre z nich są uciążliwe tylko dla chorego, inne również dla jego najbliższych.

Natręctwa zwykle pojawiają się w okresie pokwitania i stopniowo nasilają się. Nierzadko pojawiają się już w okresie dziecięcym. Zwykle SA bardzo trudne do wyleczenia, a jedynie bardzo sporadycznie zmniejszają się w okresie przekwitania. Czasem pomaga zmiana miejsca zamieszkania lub pracy. Najlepsze wyniki leczenia osiąga się metodami psychoterapeutycznymi, między innymi psychoanalizą.

[i][right]źródło: www.nerwice.choroby.biz[/right]
Moje natręctwo nie jest znowu tak uciążliwe. Potrzebuje, że tak powiem, symetrii. Tzn. jak podrapię się po jednej ręce, muszę zaraz podrapać się po drugiej w podobnym miejscu, bo inaczej czuje jak jestem krzywa. a to miejsce, gdzie powinnam się podrapać robi się... puste. I tak samo z nosem, nogą, plecami, brzuchem etc. Dotyczy tylko mojego ciała, więc nie jest źle 🙂.
to nawet nie chodzi o to czy lubie czy nie- po prostu tak mam- i nie chodzi mi oto czy ktos do niego wejdzie- i tak jest maksymalnie naszpikowany zabezpeiczeniami i nie trzymam w nim specjalnego- ponadto szalenie czesto jezdzi ze mna owczarek niemiecki, wiec..materialistka nie jestem 😉
mam tak z kazdym samochodem- jak mi ostatnio mama kazala dokupic kilka minut na platnej strefie, to otworzylam tylko drzwi kierowcy- a po zamknieciu oblecialam caly samochod lacznie z bagaznikiem- czy aby na pewno wszystko jest pozamykane.
oczywiscie odchodzac wrocilam jeszcze raz upewnic sie ze na bank go zamknelam 🤔wirek:

nie bede spokojnie pracowac jak sie co jakis czas nie upewnie ze samochod jest zamkniety. to jest taki, hmm, przymus jakis odgorny. musze to zrobic, bo inaczej dostaje galopady mysli, nie moge sie skupic, rece mi zaczynaja latac etc.
taaa... ja jak szurnę czymś o jedną ścianę to muszę też o drugą, żeby nie ta druga nie była poszkodowana...  🙄

zen to może przesiądź się na autobusy?  😁
nesta   by w przyszłość bezczelnie patrzeć...
22 grudnia 2008 23:03
zawsze w stajni zakładając buty sprawdzam czy nie ma w nich jakiejś 'niespodzianki'  🤔wirek:
nesta, ja też, bo kiedyś ktoś bardzo zabawny wsadził mi do buta... raka  🤔wirek:
Averis   Czarny charakter
22 grudnia 2008 23:17
m0niSka   🤔
Ja, odkąd mój ojczym znalazł w ręcznikach pająka wielkości pieści, teraz nagminnie przetrzepuję każda szmatkę, którą wezmę z łazienki - -
Averis, wrrrr pająki;/
Co do raka, na szczęście moje wsadzenie nogi do owego buta nie miało żadnych bolesnych skutków... ma się ten refleks  😎
o matko! już dawno powinnam się leczyć  😜  😁
Lotnaa   I'm lovin it! :)
22 grudnia 2008 23:32
Myślę sobie, że jeśli natręctwa zaczynają przeszkadzać komuś w normalnym życiu, warto przejść się do psychologa. Sama kiedyś sporo bywałam (chociaż z innym problemem) i bardzo dobrze to wspominam. Można się wiele dowiedzieć o sobie, lepiej zrozumieć własne postępowanie, motywy i emocje. I poznałam tam świetnych ludzi z którymi do dziś mam kontakt.
A natręctwa... z tego co zrozumiałam, to po prostu rodzaj nerwicy, sposób rozładowania napięcia i stresu. Znałam kilka osób z takim problemem, różnie sobie z tym radzili, u niektórych minęło z czasem (i terapią), u innych wręcz przeciwnie.
Ponoć pomagają techniki relaksacyjne, problem w tym, że kiedy wychodzimy z domu i spieszymy się do pracy/szkoły, nie bardzo jest czas żeby się odprężać  😉

Ehh, przeszłabym się jeszcze kiedyś do pani Ani, tak po prostu wypić razem herbatkę i pogadać  😁
No właśnie... ja śpieszę się do szkoły czy do pracy i zanim odprawię mój cały natrętny ceremoniał, już dawno jestem spóźniona...  😵
Gillian   four letter word
22 grudnia 2008 23:51
Moje natręctwo nie jest znowu tak uciążliwe. Potrzebuje, że tak powiem, symetrii. Tzn. jak podrapię się po jednej ręce, muszę zaraz podrapać się po drugiej w podobnym miejscu, bo inaczej czuje jak jestem krzywa. a to miejsce, gdzie powinnam się podrapać robi się... puste. I tak samo z nosem, nogą, plecami, brzuchem etc. Dotyczy tylko mojego ciała, więc nie jest źle 🙂.


mam to samo 😀
busch   Mad god's blessing.
23 grudnia 2008 02:46
był taki czas w moim młodzieńczym życiu, kiedy przejawiałam skłonności zdecydowanie autodestrukcyjne, dawno mi przeszło  😎 . byłam nawet u psychologa i nic mi nie pomógł- nie rozumiem koncepcji otwierania się przed obcym człowiekiem, którego pierwszy raz na oczy widzę. tym bardziej ze świadomością, że zaraz po sesji terapeutycznej powie wszystko mojej mamie (a jakbym chciała, żeby wiedziała, tobym sama jej powiedziała).
i jeszcze to "współczujące spojrzenie", "zmniejszanie dystansu", "traktowanie jak przyjaciela", aż chce się zrobić coś dramatycznego, np. zjeść kwiatka z gabinetu, czy wyskoczyć przez okno z pieśnią godową flamingów na ustach.
w w tym pstrym gabinecie psychologicznym czułam się jak w przedsionku piekieł  😁 , chyba po prostu zadławiłam się nadmiarem wszechogarniającej miłości, zrozumienia, akceptacji i fajansiarskich malowideł naściennych. nawet wygodne krzesło mnie wkurzało.
byłam zdecydowanie trudnym pacjentem. kiedy pytania stawały się zbyt osobiste, nie odpowiadałam, znacząco upraszczałam prawdę albo zmyślałam. testy nieodmiennie wykazywały, że jestem bardzo skrytą osobą- niezwykłe odkrycie geniusza psychoanalizy  😜 . pani psycholog bardzo próbowała okazywać głębokie zainteresowanie moją skromną osobą, ale jakoś świadomość, że jest ono wycenione na określoną stawkę, nie pozwalała mi się otworzyć  😀 .
chyba nawet ta cała psychoszopka nie była mi potrzebna, sama sobie ze sobą poradziłam. i wyniosłam z tego cenną lekcję- nie ma powodu, by dzielić się moimi problemami z innymi bo najlepiej je pokonuję bez niczyjej pomocy, chętnego ucha i ramienia do wypłakania.
slojma   I was born with a silver spoon!
23 grudnia 2008 05:40
Ja mam coś co nie jest nerwicą, ale jest nadwrażliwością (kiedyś oglądałam o tym program). Bardzo nie lubię gdy obca osoba mnie dotyka, np. dzieje się to w autobusie gdy jest pełno ludzi, czuję się wtedy fatalnie. Mam też nadwrażliwość na wszelkiego rodzaju zapachy co wiąże się z tym, ze wiele z nich mi mocno przeszkadza i wyczuwam nawet te zapachy, których inni nie czują. Dlatego też unikam tłumów, a niestety przed zapachami się nieuchronię.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się