A to Polska właśnie.....

Bardzo się staram nie narzekać. Nie wpadać w kompleksy. Widzieć dobre strony.
I tak mi wychodzi na zasadzie pierwszych skojarzeń :
- fatalne drogi
- brudno
- niemili dla siebie ludzie
- pogmatwana historia
- jeszcze miejscami piękna przyroda /ale taka z dzikich zarośniętych -nie pielęgnowana jako wspólne dobro/
- kilka miejsc sentymentalnych
- kilka starych seriali i audycji
- paru artystów,sportowców do wspominania
Kurczę... niedobrze mi to wychodzi.
Może ma ktoś jakiś bardziej budujący pomysł?
moi rodzice wlasnie wrocili z wyprawy po Bialorusi i co?? mimo wszystko ciesza sie, a ja wraz z nimi po tym co mi naopowiadali, ze mieszkamy w Polsce, ktora czasem jest brudna, czasami niedostosowana do potrzeb przecietnego Kowalskiego... wiadomo, ze bywa lepiej, ale bywa tez o wieeeeele gorzej 😉
Autko fajne.Komentarze pod artykułem już mniej.
A takie smutne refleksje naszły mnie po podróży na wschód Polski bocznymi drogami.
Jak gdzieś ślady dawnej świetności to takie zanikające. Jak nowe budowanie to jakieś koszmarki architektury - no koszmarki od sasa do lasa. I niby są jakieś plany zagospodarowania etc. Mnie zabroniono w miejscowości letniskowej postawienia drewnianego domku i kazano stawiać zgodnie ze stylem rezydencji Zamoyskich. Poważnie. A jak się jedzie i tak patrzy to zęby bolą.
A już widok zabytkowych szańców w perle renesansu czyli Zamościu sztukowanych w ramach rewitalizacji -pustakami i plastikowymi oknami i tynkowane to na żołto.... Serio.Radzę się wybrać i zobaczyć.Albo nie radzę .
I ta polska pustka w mijanych wsiach,miasteczkach. Całe życie toczy się prywatnie. Ulice puste. Jak w jakimś horrorze. W niedzielne przedpołudnie,kiedy akurat nie ma mszy.
I te niekończące się kilometry podróży bez możliwości zjedzenia czegoś,skorzystania z WC. Nawet stacji benzynowych większych nie ma po drodze.
Ech...
JARA   Dumny posiadacz Nietzschego
18 sierpnia 2009 17:45
Mimo wielu złych stron Polski i tak nie zamieniłabym jej na nic innego 🙂
Seksta   brumby drover !
18 sierpnia 2009 18:01
a ja chetnie zamienilabym... Nie chodzi o to, ze jej nie lubie le o wiele bardziej fascynuja mnie inne kraje, inny styl zycia i tylko z tego powodu wyprowadze sie na stale po studiach. Oczywiscie, nie wszedzie jest sielsko i wiele ludzi narzeka na swoja ojczyzne. Nigdy przeciez nie bedzie idealnie.
Lotnaa   I'm lovin it! :)
18 sierpnia 2009 18:23
Aż by się chciało połączyć ten wątek z http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,8404.0.html
i artykuł wklejony przez nitkę:
http://www.polityka.pl/chmowo/Lead30,936,297802,18/
🙁

Zawsze mnie to odrzuca kiedy wracam do Polski - wieczna nieuprzejmość, radość z cudzych niepowodzeń ("sąsiad stracił pracę a ja nie, haha, ale frajer"😉, kombinowanie, brak kultury, przekonanie o swojej doskonałości.

Przez 2 lata pobytu w UK NIGDY, ani razu nie poczułam się przez kogoś urażona, nikt mi nie "dogryzł", mimo że w końcu jestem imigrantem i okazji pewnie było wiele. A jak przypomnę sobie ostatnią wizytę w Polsce, w ciągu minuty od wyjścia z lotniska we Wrocławiu niemal się nie popłakałam - kierowca autobusu wydarł się na mnie, bo ... za wolno wsiadałam (z plecakiem i dużą torbą).
Często się zastanawiam, skąd te pokłady frustracji w Polakach. Może ludzie którzy całe życie spędzili w kraju nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że to nie jest normalne, brakuje im punktu odniesienia.

A co do architektury... co mnie zawsze powala, to totalne bezguście i 189 styli na przestrzeni 200 metrów. Masa bilbordów, reklam, każdy płot i elewacja z innej parafii, milion tablic ogłoszeniowych... syf.
Może to już nasz lokalny folklor, ale ... nie ma z czego być dumnym.
Moim zdaniem, Polska ma mnóstwo do zaoferowania, tylko że nie potrafimy tego wypromowac i zatroszczyc się o to, co daje nam najwięcej dumy. A mieszkając za granicą, że inne kraje są takie... byle jakie w porównaniu do Polski.
moi rodzice wlasnie wrocili z wyprawy po Bialorusi i co?? mimo wszystko ciesza sie, a ja wraz z nimi po tym co mi naopowiadali, ze mieszkamy w Polsce, ktora czasem jest brudna, czasami niedostosowana do potrzeb przecietnego Kowalskiego... wiadomo, ze bywa lepiej, ale bywa tez o wieeeeele gorzej wink

Tak samo miałam po powrocie ze Słowacji. Cała północno wschodnia Słowacja jest okropna 🙄 z nieskrywaną przyjemnością oglądałam różnice pomiędzy Polskimi a Słowackimi wsiami. Na plus dla Polski, oczywiście 💃
JARA   Dumny posiadacz Nietzschego
18 sierpnia 2009 18:35
Ja 3 lata spędziłam w Irlandii, mieszkałam na świetnej dublińskiej dzielnicy, w sumie na przedmieściach i było fajnie. Ale mój dom to Polska i mimo kolejek w urzędach nie zmieniłabym jej na nic innego. Chociaż czasem tęskno mi za krainą deszczowców.


Ludzie są różni, jedni przyzwyczajają się do miejsc i ludzi, a innym nie robi to różnicy.
trzynastka   In love with the ordinary
18 sierpnia 2009 18:40
(...)
- niemili dla siebie ludzie
(...)


Do soboty bym się zgodziła.
Ale teraz już nie mogę. Pojechałam w góry z psami. Wioska turystyczna, masa ludzi i jeszcze weekend.
Psy bawiły się na ogródku ja weszłam do domu na sekundkę dosłownie po sekator, bo chciałam sobie naciąć kwiatów.
Wychodzę i patrzę, że jednego z psów nie ma. Wołamy, krzyczymy. Nie ma, znikł !
Zaczęłam biegać po miasteczku, ja pieszo a tż samochodem szukając psa i pytać ludzi czy nie widzieli.
Byłam ogromnie zdziwiona gdy ludzie dopytywali się o dokładny wygląd psa , ponieważ mój opis był skąpy (nie chciałam zabierać ludziom czasu ) "suczka , czarna, wysoka pod kolano ze srebrną obróżką". Brali ode mnie nr telefonu, pytali gdzie zaprowadzić jakby znaleźli. Na lotnisku odbywał się festyn, migiem nadali przez mikrofon ze sceny wiadomość, że zaginął piesek.  Od razu z kilka osób do mnie podeszło i mówiło gdzie i ile minut temu widziało ją. Gdyby nie życzliwość i pomoc zupełnie obcych mi ludzi psa bym szukała dużo dłużej lub nie znalazła wcale.  :kwiatek:
Jeszcze do dzisiaj ludzie się mnie pytali czy znalazłam i czy dobrze się piesek czuje.  💘
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
18 sierpnia 2009 18:46
No właśnie zawsze jak spotykam ludzi z zagranicy i się pytam, co im się podoba u nas, w Gdańsku, w Polsce, na pierwszym miejscu zawsze są uprzejmi ludzie. Podobno wszyscy są mili i uśmiechnięci. Chyba inaczej postrzegamy siebie, niż robią to inni...
trzynastka   In love with the ordinary
18 sierpnia 2009 18:50
Strzyga - ja prawdopodobnie nigdy bym się nie przekonała o uprzejmości i życzliwości ludzi gdyby mój pies nie udał się na wycieczkę krajoznawczą.
No właśnie zawsze jak spotykam ludzi z zagranicy i się pytam, co im się podoba u nas, w Gdańsku, w Polsce, na pierwszym miejscu zawsze są uprzejmi ludzie. Podobno wszyscy są mili i uśmiechnięci.


Polacy są tacy dla "obcych", ale dla samych siebie... różnie to bywa


Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się