przeziębienie...
Mój koń od dwóch dni pokasłuje, a dzisiaj rano przywiatał mine zasmarkanym nochalem.... czyli przeziębienie....
Poprzednią zmie nic nie było, a w tym roku go złapało...
Nie wiem czy bawić się w jakieś domowe sposoby czy lepiej wezwać weta.
i tu moje pytanie do Was: moze macie jakieś sparwdzone sposoby na "wyleczenie" ?
pozdrawiam
i z góry dziękuje
ja na pokasływanie dawałam zwykły syropek z babki lancetowatej ( z apteki) ruda wypiła 5 buteleczek i pomogło
edit: i mozesz kupic echinace z Rokale i robic z niej cherbatke
Można podać Rutinoscorbin. A na wzmocnienie odporności - do paszy czosnek, miód, syrop z cebuli.
Słyszałam jeszcze o jodynie, ale nigdy nie stosowałam.
tylko takie nie leczone przeziębienie może się bardzo ale to bardzo źle skończyć. Jeden z wetów podawał koniowi tylko leki wspomagajace i niestety przeziębienie się bardzo rozwinęło... Koń był leczony prawie pół roku później.
na pokasływanie możesz zrobić jej/jemu inhalacje.
Moja ma podrażnioną krtań- był wet i mówił ze inhalacja wystarczy 😉
do wiaderka troche wrzątku, 2 łyżki fluidosanu, przykryć warstwą słomy/ siana i przez 15-20 min inhalowac 😉
no jodyny troche na jezyk mozna dac - to na kaszel.
czosnek tez jest dobry ale w za duzych ilosciach moze powodowac anemie to trzeba uwazac zeby nie przedobrzyc.
a co do inhalacji - przykryć warstwą słomy/ siana i przez 15-20 min inhalowac
wytlumaczysz lepiej? nigdy nie stosowalam i sie zastanawiam teraz jak to wyglada, bo nie kumam po opisie 🤦
Kupujesz w sklepie weterynaryjnym wit. C w proszku. 1 mała łyżeczkę rozpuszczasz w w wodzie i dodajesz do paszy raz dziennie. TaK mi kiedyś powiedział wet i rzeczywiście pomogło.
moj laciaty jak sie przeziebil i dodatkowo zalapal jakas alergie podawalam mu miod z cebula. do sloika wlewa sie litr miodu i wrzuca sie 8 srednich cebol pokrojonych w talarki. zostawia sie to na cala noc a potem daje sie do owsa po pare lyzek rano i wieczorem.
Moja kobyla przeziebia sie praktycznie co roku. Zawsze jesienia. Raz i pozniej jest spokoj 😉 Jak zaczyna pokaslywac i sie smarka, to wzywam weta, zeby osluchal. Pluca miala zawsze czyste, wiec dostawala tylko Secrete Pro albo Respadrill Equistro. Jak kaszlala mocniej i smarkow bylo wiecej, to przez 4 dni ACC.
Quebon jak kaszle to podaj flegamine.
Na dużego konia-pół butelki flegaminy na 3/4 wody w poidle, dwa razy dziennie.
Herbatka z Echinacei do picia a fusy z herbatki do kolacji. Doprawić syropem z miodu i cebuli (3-4 duże łyżki do posiłku) , i koń - zakładając, że jest jedynie przeziębiony - będzie jak ta lala!
Na bardziej oporna egzemplarze polecam dodać dodatkową wit. C
Pzdr 🙂
też podawałam flegamine na przeziębienie ale szczerze mówiąc nawet nie wiem jak i ile.
Miałam weterynarza na miejscu który mi pisał sms ile butelek kupić i sam podawał .
Fajnie, że tutaj można sobie wyczytać gotowe diagnozy i przepisy leków. A jakby tak ktoś teraz miał konika, "który pokasłuje", dał mu flegaminę i jakieś inne cudowne leki, a przeziębienie nie okazałoby się tylko przeziębieniem? Można dawać jakieś suplementy i witaminy i poprawiać odporność, ale w momencie kiedy organizm jest zaatakowany przez chorobę pierwsze co robię to dzwonie do weta, jeśli przez tel. uzna że musi przyjechać i zbadać to to robi, a jak nie to wet. mówi mi co podać i w jakich ilościach. Z ludzkimi syropami wykrztuśnymi na kaszel nie eksperymentowałabym z moim koniem, który pokasłuje...
ja ogólnie potępiam diagnozy netowe lub robione na chłopski rozum [kaszle, smarka - przeziębiony] .
Mnie flegamine polecił weterynarz po osłuchaniu i zdiagnozowaniu konia. Sam ją podawał w dawkach które uznał za stosowne przez 4 dni bodajże.
a mi wetka poleciła syrop 😉
a echinace nie zaszkodzi
Mnie flegamine polecił weterynarz po osłuchaniu i zdiagnozowaniu konia.
i dlatego polecasz nie dawać flegaminę, tylko wezwać weta, zęby zdiagnozował konia, bo jak piszesz, że dawałaś flegamine to może zostać to odebrane jako "sprawdzony sposób na wyleczenie".
.i tu moje pytanie do Was: moze macie jakieś sparwdzone sposoby na "wyleczenie" ?
😉
[quote author=ninevet link=topic=834.msg125852#msg125852 date=1229879243]
Mnie flegamine polecił weterynarz po osłuchaniu i zdiagnozowaniu konia.
i dlatego polecasz nie dawać flegaminę, tylko wezwać weta, zęby zdiagnozował konia, bo jak piszesz, że dawałaś flegamine to może zostać to odebrane jako "sprawdzony sposób na wyleczenie".
[/quote]
Zrozumiałam, że mój pierwszy post był dwuznaczny i dlatego dopisałam drugi w którym pogrubiłam najważniejsze rzeczy.
rewir każdy ma prawo na publiczny forum wyrazić swoje "zdanie" na dany temat.
Mnie zawsze wet. kazał podawać przy przeziębieniu flegaminę, nawet gdy były podawane leki od weta, więc mogę o tym napisać. Poza tym umiem odróżnić przeziębienie od nie przeziębienia.
Myślę że każdy ma swój rozum i to jego sprawa czy posłucha ktoś z forum czy wezwie weta.
Skoro każda propozycja jest negowana to wogóle nie zakładajmy takich tematów tylko napiszmy gdzieś "PROSZĘ wezwać weterynarza" i będzie się to tyczyć wszystkich wątków o danych schorzeniach.
Można dawać jakieś suplementy i witaminy i poprawiać odporność, ale w momencie kiedy organizm jest zaatakowany przez chorobę pierwsze co robię to dzwonie do weta, jeśli przez tel. uzna że musi przyjechać i zbadać to to robi, a jak nie to wet. mówi mi co podać i w jakich ilościach
A przed telefonem do weta warto jeszcze: zmierzyć temperaturę, tętno, liczbę oddechów na minutę (a jeszcze lepiej wcześniej mieć sprawdzone, jakie wyniki są dla danego konia typowe, kiedy dobrze się czuje).
Wypłynęła ważna kwestia: "sprawdzone sposoby na..." są sprawdzone na danym osobniku z założeniem sporej wiedzy dotyczącej stanu osobnika i jego tzw. historii chorobowej.
W sporej części rozumiem rewir, już mi jedno uczynne inaczej dziewczę bez mojej wiedzy i zgody leczyło kaszlącego Kulesława flegaminą, bo ja - chyba wyrodna właścicielka - mam chorego konia i nic z tym nie robię. Koń COPDowiec mi się prawie zalał wtedy 😤
Alvika, dokładnie, wiem że zdarzają się takie sytuacje i właśnie dlatego takie tematy jak ten czasami mogą zaszkodzić. Nigdy nie ma pewności, czy ktoś zza drugiej strony nie wykorzysta sobie tych "sprawdzonych sposobów". Tylko o to mi chodzi. Nie ma tutaj złośliwości i osobistych wycieczek 😉
Rewir, z drugiej strony robienie wideł z igieł na temat: "co by było gdyby, gdyby ten koń nie był przeziębiony a...", "A gdyby jednak miał przeziębienie a nie.." itd. to lekkie demonizowanie. Zresztą, jeśli ktoś ma pomysł, aby leczyć swojego konia via net - to czy mu podamy nasze sposoby, czy nie - to i tak właściwie nic nie zmieni. Nie wydaje mi się, żeby syropem z cebuli, wit. C czy Echinaceą można było zrobić koniowi jakieś poważne kuku, "nawet jeśli"...
Tymczasem ja też mogłabym się pożalić, że mój koń (wówczas nie mój, ale nevermind) zaczął pokasływać i miał ciut podwyższoną temperaturę, zaordynowałam więc wizytę weta, który miał przyjechać przy okazji zaszczepić inne konie. Zaszczepił więc przy okazji mojego 😤 I koń dostał zapalenia płuc 😤 Szkoda, zwłaszcza, że wet został wezwany od razu, bez uskuteczniania domowej homeopatii... 🙄
Innym razem koń dostał kataru. Leczony - przez wetów wezwanych od ręki i po kolei kolejnych rzecz jasna - był inhalacjami, zastrzykami przeciwzapalnymi, sterydowymi. Potem ziołami a na koniec... chyba czwarty czy piąty wet zdiagnozował wreszcie (po 6 miesiącach leczenia "na katar"😉 ropień w zatoce. Wielki, wielki ropień powodujący zaburzenia równowagi (blisko błędnika), powodujący również rozległe zaburzenie funkcji powonienia. Do dziś nie wiemy na ile się zmiany cofnęły a tkanka zregenerowała.
Ciekawe, co by było, jakby pierwszy wet go nie zaszczepił, a ja podałabym mu zioła i syrop, sama zbiła temperaturę...
Ciekawe co by było, gdybym od razu trafiła na weterynarza, a nie na samych szamanów...
Ciekawe... 😉
Także, nie ma co gdybać. Tak mi się przynajmniej wydaje - nie w tak błahych kwestiach - przynajmniej 😉
Też jestem za tym, żeby dzwonić do weta, co potwierdza przypadek mojego konia.
Miała tylko kaszel, a okazało się zimnym (bez podwyższonej temperatury) zapaleniem oskrzeli. Na szczęscie nie czekałam i skończyło się na dwóch wizytach.
A na przeziębienie wet kazał podawać flegaminę (po 1/2 butelki do paszy rano i wieczorem przez 2 dni), czosnek (ale moje dostają cały czas (może mnie ktoś uświadomić przy okazji jak jest z tą anemią?)). Zamiast flegaminy można jodynę, jak ktoś już wcześniej pisał, rozcieńczoną wodą w proporcji 1:10 najlepiej strzykawką ok. pół szklanki, ale szczerze mówiąc nie wiem czy to jest takie skuteczne jak syrop.
Ale wet naprawdę jest niezastąpiony 😉
A na przeziębienie wet kazał podawać flegaminę (po 1/2 butelki do paszy rano i wieczorem przez 2 dni), czosnek (ale moje dostają cały czas Zamiast flegaminy można jodynę, jak ktoś już wcześniej pisał, rozcieńczoną wodą w proporcji 1:10 najlepiej strzykawką ok. pół szklanki, ale szczerze mówiąc nie wiem czy to jest takie skuteczne jak syrop.
Ale wet naprawdę jest niezastąpiony 😉
Czy mówisz o Cezarym? 😁
Jeśli chodzi o jodynę-ja wlewam zawsze w ilości 1 zakrętka do poidła i konio sam sobie żłopie 😉.Jodynka odkaża drogi oddechowe,ma działanie bakteriobójcze.Ja łącze obie metody.Syropek do owsa,jodynka do poidełka! 😉
Jak Dyrekcja w tamtym roku kasłała trochę to wezwałam weta, osłuchał i kazał podawać flegaminę przez parę dni i przeszło 🙂
Ale uważam, że przedewszystkim trzeba wezwać weta i niech on zadecyduje co koniowi podawać.
Kupujesz w sklepie weterynaryjnym wit. C w proszku. 1 mała łyżeczkę rozpuszczasz w w wodzie i dodajesz do paszy raz dziennie. TaK mi kiedyś powiedział wet i rzeczywiście pomogło.
Nam też wet zalecił wit. C, tylko w tabletkach 1000 mg. Dwa razy dziennie dwie tabletki rozpuszczone w wodzie dodane do paszy. Pomogło.
Czy mówisz o Cezarym? hihi
zaba ale jesteś przenikliwa. Po czym poznałaś? 🙂
Czy mówisz o Cezarym? hihi
zaba ale jesteś przenikliwa. Po czym poznałaś? 🙂
MAM TALENT! 🤣 😉
A tak serio serio...sama nie wiem...czytajac Twój post On i TYLKO On wpadł mi do głowy!!!Czytałam i Jego widziałam 😉 😁
To teraz moge oficjalnie potwierdzic-niezastąpiony wet.Bardzo miło Go wspominam! 😁
na powiększone węzły chłonne przyśliniankowe dobre są wcierki z jodowo kamforowej połączone z okładami
tzn ja na początku rozgrzewam tzn - gorący ręcznik trzymam w tym miejscu przez klika minut potem smaruję maścią
Czy macie jakieś pomysły, jak chłodzić w gorące dni konia, którego dość łatwo przeziębić? Koń ma problemy z zatokami i wystarczy większy wiatr czy lekkie przemoczenie, żeby wystąpiła wydzielina z nosa, czasem opuchnięte węzły chłonne. Koniowi w obecnym okresie jest za ciepło, poci mi się nawet na padoku w okolicach łopatek, a po wprowadzeniu do stajni, gdzie jest słaba wentylacja i nie ma zbytnio przewiewu, pocenie nasila się, występuje między nogami, lekko zachodzi na słabiznę. Na jeździe nie spływa potem, ale wożę się rekreacyjnie i koń nie ma dużych wymagań. A może częściowo ogolić, zostawiając "derkę"?
Nie wiem, czy trafiłam na odpowiedni temat, bo to w sumie takie 2w1, jeśli jest bardziej odpowiedni, proszę modów o przeniesienie.