Zależy.
A mianowicie zależy od tego co mamy w planach w stosunku do przychówku. Jeśli chcemy na tej hodowli zarobić, wyhodować dobrego konia i go spieniężyć to nie. Nie użyłabym jej w hodowli.
Jeśli jednak kierują nami inne pobudki to już nasza osobista sprawa.
A mówię tak na swoim przykładzie.
Moja Laguna Podczas pobytu na pastwisku naderwała ścięgno. Skoro nie mogła być użytkowana przez jakiś czas pod siodłem zdecydowałam się ją pokryć.
Jednak nie robiłam tego z chęci zapoczątkowania hodowli.
Poza tym klacz była NN, o delikatnie mówiąc wybujałym charakterze, z wiecznymi problemami z nogami (francuz na przodzie,pęknięcie trzeszczki, naderwania, opoje, kulawizny itd itp) i przewodem pokarmowym. W jeździe tez szału nie było.
Jednak był to mój ukochany, pierwszy własny koń i marzył mi się od niej źrebak. Nie na sprzedaż. Dla siebie.
No i tak w 2003 roku urodził się ogierek, który jest ze mną do tej pory. Żywa pamiątka po nieżyjącej już od dawna mamie.
I mimo, że możecie stwierdzić, że było idiotyzmem kryć klacz NN z takim charakterem i problemami zdrowotnymi.
Ale dla mnie to był strzał w dziesiątkę.
Nie dość, że mam pamiątkę po Lagunie, to jeszcze wyszedł z tego bardzo fajny koń.
Urodziwy, wypisz wymaluj matka, ale z poprawionym ruchem, spokojny i co najważniejsze-odpukać- zdrowy jak rydz
Matka

Synek
