Bezdomni

Bezdomny- pijany i o kulach ludzki wrak.
Leży pod naszą pracą i bełkocze,że się źle czuje.
Daliśmy wody i nitroglicerynę pod jęzor.
Czy jak wezwę pogotowie-to będę musiała zapłacić za przyjazd?
Kogo się wzywa w takim razie?
Taniu mialam to samo jakis czas temu- wezwalam straz miejska- oni sie wszystkim zajeli z tego co wiem najpierw facet pojechal do szpitala a potem do jakiegos osrodka.Nikt za nic nie musial placic, straznicy byli mili i sympatyczni zarowno dla nas jak i dla niego.Moze i Tobie pomoga?
Dzięk.Lecę zobaczę czy leży dalej .
Mamy w sąsiedztwie dużą grupę meneli i dziś ich straż pogoniła ze starego miejsca.
Nie chcę ich mieć na podwórku bo oszaleję.
Wyciągają forsę od przechodniów,piją,leją w krzaki i kradną. 😤
Jestem ZŁA?
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
22 lipca 2009 09:55
Tania, u mnie w zsypie często nocowali bezdomni, zawsze jak mocno rozrabiali ( a mieszkam na parterze), to dzwoniliśmy na policję. Przyjeżdżali i się nimi zajmowali. Nigdy nie musieliśmy za to płacić, ale może dlatego, że zakłócali ciszę nocną. Ale odkąd jeden z nich zmarł nam w zsypie, to chyba uważają go za trochę pechowy i  nim nie nocują. A potrafili do domofonu o 1 w nocy dzwonić, żebyśmy im parę kanapek zrobili.
Uff! Poszedł gdzieś. Tylko narzygane zostało na ławce. 😤
Ja wszystko rozumiem-problem społeczny z bezdomnością i tak dalej - ale czemu moje prawa mają być naruszane a takiego typka chronione?  😤
. A potrafili do domofonu o 1 w nocy dzwonić, żebyśmy im parę kanapek zrobili.


Sory ale uśmiałam się z tego, prawie jak w mc drive  😎 co za naród..
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
22 lipca 2009 10:06
Presja, a żebyś wiedziała. Na szczęście tej zimy nie mieliśmy wielu takich gości. Swoją drogą to staramy się załozyć kłódkę na zsyp już nie wiem ile, bo i bezdomni i sąsiedzi z innych klatek, ba przyjeżdżają ludzie z domków jednorodzinnych nam śmieci do zsypu wrzucają. A to Polska właśnie...
Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
22 lipca 2009 10:07
Strzyga, No ale ci z innych domków to już przegięcie pały!
Przecież to własnie wy płacicie za korzystanie z zsypu..

Nie możecie doniieśc tego do administracji?
Hi!Hi!
Znalazłam swojego starego fragment opowiadania z naszymi menelami w roli głównej:



Rano na pustych ulicach mijamy z psem ludzi widma przeszukujących śmietniki. Idą sami lub parami pchając dziecinne wózki. Jak młode matki na pierwszych spacerach. Kroczą powoli zamieniając zdania w języku, który dawno przestał być zrozumiały. Gromadzą pieczołowicie swoje skarby według sobie znanej zasady. Niekiedy zelektryzuje ich gwałtowny gniewny bełkot wywołany niesprawiedliwym podziałem łupów lub rozbita przypadkiem butelką z tanim alkoholem. Trudno utrzymać śliskie szkło w drżących dłoniach. Czasem kogoś powali atak epilepsji i leży na chodniku w rozpaczliwej walce z niewidzialnym wrogiem.Za chwilę obejmują go słabe ramiona towarzyszy niedoli i ktoś litościwie próbuje włożyć brudny kij pomiędzy szalejące wargi. Latem zasypiają na zielonych i ciepłych trawnikach pośród śmieci i psich odchodów i śnią o domach z tłustymi żonami i weselnych przyjęciach córek. Zimą porastają sierścią jak konie.Siwe, długie brody pozwalają ogrzać sine policzki i ukryć skurczone wystraszone twarze. Żywi, ale martwi dla świata. Pozbawieni wstydu, strachu. Umierają dyskretnie, nad ranem zabiera ich karetka a sanitariusze milczą i nie próbują szukać dokumentów w ich łachmanach. No, bo jakie to ma znaczenie jak nazywał się ktoś, kto umarł wiele lat temu i tylko przez niedopatrzenie Śmierci został na ziemi, żeby tu znaleźć swoją drogę przez piekło?

Ech...ależ ja się doszukiwałam tematów. 😂 😂
Dworcika   Fantasmagoria
22 lipca 2009 10:30
Teoretycznie można do takiego bezdomnego wezwać karetkę, ale nie ma to większego sensu - zwykle menel (bo raczej o takich mówimy) jest tylko pijany i w zasadzie nic mu nie jest. W zupełności wystarczy więc straż miejska lub ewentualnie policja, która delikwenta zwinie i wywiezie w odpowiednie miejsce (ośrodek, izba wytrzeźwień, ewentualnie szpital jeśli uznają, że jednak potrzebna będzie pomoc lekarska).

Za taką interwencję - obojętnie czy to straż m., policja czy karetka, nic się nie płaci. Ale można uniknąć sytuacji, że z powodu menela zabrakło karetki np. do zawału...
Tania-Trafne słowa,ale jednak bardzo smutne.Bo przecież nie wszyscy bezdomni są alkoholikami,brudzą,przeszkadzają nagabują itd.Wielu życie ułożyło sie tak a nie inaczej i nie potrafią wyjść z błędnego koła jakim jest bezdomność.A niestety częściej spotykaja się z odwróconym wzrokiem,brakiem jakiegokolwiek wsparcia,czesto obrzydzeniem niż pomocą.Większość z nas traktuje bezdomnych jako trędowatych bo przecież oni i tak nic sobą nie reprezentują. A najgorsze jest,że wielu z nich to ludzie bardzo dobrze wykształceni mający jeszcze chwile wcześniej dom,rodzine.
[quote author=ami_071 link=topic=7882.msg301956#msg301956 date=1248255102]
Tania-Trafne słowa,ale jednak bardzo smutne.Bo przecież nie wszyscy bezdomni są alkoholikami,brudzą,przeszkadzają nagabują itd.Wielu życie ułożyło sie tak a nie inaczej i nie potrafią wyjść z błędnego koła jakim jest bezdomność.A niestety częściej spotykaja się z odwróconym wzrokiem,brakiem jakiegokolwiek wsparcia,czesto obrzydzeniem niż pomocą.Większość z nas traktuje bezdomnych jako trędowatych bo przecież oni i tak nic sobą nie reprezentują. A najgorsze jest,że wielu z nich to ludzie bardzo dobrze wykształceni mający jeszcze chwile wcześniej dom,rodzine.
[/quote]
Ja to rozumiem. Mam poczucie winy.
Ale prawa np.Strzygi czy moje- nie mają znaczenia?
Maja jak najbardziej. Moje z resztą też  😉 , bo mieszkając w mieście nie da się od tego uciec.
Po prostu taka jakaś dygresja mnie naszła  🙂
Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
22 lipca 2009 10:38
Za taką interwencję - obojętnie czy to straż m., policja czy karetka, nic się nie płaci. Ale można uniknąć sytuacji, że z powodu menela zabrakło karetki np. do zawału...


Taaak, a dotego jak każą się traktować jak święte krowy za przeproszeniem to już w ogóle...
A później są pretensje, ze służba zdrowia a taka, a taka.
Nic dziwnego, że ludzie się wkurzają na takie akcje, skoro równie dobrze menelstwem policja czy straż miejska mogłaby się zająć.

mama mówiła mi kiedyś, ze na 10 wyjazdów karetką 5-7 to sami menele, których trzeba dostarczyc do izby wytrzeźwień.
Moja osiedlowa "banda" ma taką strategię: stoją u zbiegu trzech ulic,blisko sklepu z alkoholem.
Jest ich około 10 +pies. Zastawiają chodnik całkowicie. I jedni ludzie muszą zejść na jezdnię,
inni zapłacić 5 zł za przejście albo tacy jak ja przejść środkiem groźnie patrząc i miotając ostrzegawcze przekleństwa.
Jak się uzbiera na flaszkę -zaczyna się picie,plucie,rzyganie,załatwianie się do ogrodów.
Na koniec -leżą i śmierdzą.
Od rana to samo.
Żyję spokojnie,płacę podatki na różne służby i instytucje powołane im do pomocy.
Czemu w zamian nic nie mam?

Śmierdzący problem krakowskiego dworca
"Dziennik Polski": pijani i śmierdzący bezdomni, wszechobecny smród oraz fekalia - takimi "atrakcjami" straszy podróżnych Regionalny Dworzec Autobusowy w Krakowie.
Władze dworca, nie mogąc uporać się z problemem wszechobecnych bezdomnych, tłumaczą na łamach "Dziennika Polskiego, że "interwencja ochrony lub policji stanowi problem w związku z możliwością oskarżenia o naruszenie nietykalności".

Bezdomni zanieczyszczający dworzec i jego okolice również nie należą do rzadkich zjawisk. Od początku tego roku strażnicy miejscy podjęli około stu interwencji wobec osób zanieczyszczające miejsca publiczne.

Boksy, jak pisze Klaudia Kaczor-Skrężyna w "Dzienniku Polskim", pomiędzy dolną a górną płytą dworca, do tej pory jeszcze niezagospodarowane, stały się szaletami.

Nie sposób także nie dostrzec ptasich odchodów, które "zdobią" szklane zadaszenie nad ławkami.

Więcej w dzisiejszym wydaniu "Dziennika Polskiego".
Dlatego chyba najlepiej wezwać straż miejską lub policje. My mamy czyste sumienie,że coś zrobiliśmy a oni zdecydują czy karetka jest potrzeba czy nie.

A u Ciebie Tania to ja już notorycznie bym chyba po policje dzwoniła. Bez przesady,żeby nie można było normalnie przejść.
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
22 lipca 2009 10:53
Tania, bo żyjesz w Polsce?
Mi się podoba Szwajcaria pod tym względem. Żebranie jest zabronione prawnie i żebrzącego na ulicy nie uświadczysz, a jak się znajdzie jakiś odważny, to go odwożą na posterunek. Meneli ani typowego brudnego i śmierdzącego folkloru też nie widziałam.
[quote author=ami_071 link=topic=7882.msg301981#msg301981 date=1248256340]


A u Ciebie Tania to ja już notorycznie bym chyba po policje dzwoniła. Bez przesady,żeby nie można było normalnie przejść.
[/quote]

Dzwonią mieszkańcy najbliższych domów. Krakowianie znają Osiedle Oficerskie - piękne miejsce byłoby ..
Ja nie dzwonię-bo się trochę boję.
Strzyga:
Ja w Pradze nie widziałam. Co dopiero Szwajcaria.
Dworcika   Fantasmagoria
22 lipca 2009 10:55
Notarialna, i Twoja Mama niestety miała rację!
A już się bałam, że to u mnie w mieście taka ciemnota ludzka, że co chwilę dzwoni telefon "bo ten pan tu leży, bo ZASŁABŁ". I d*pa za przeproszeniem - karetka musi jechać, bo baba (zwykle baba) nie podejdzie bliżej, żeby powiedzieć coś więcej o tym biednym leżącym, bo się boi. A na miejscu okazuje się, że:
a. pan już się wyspał i poszedł, baby też już zwykle nie ma
b. pan nadal śpi, a jak podejdzie do niego ekipa karetki, to zostaną zwyzywani, czasem opluci, obrzygani itp.
A jak trafi się w dobry moment, to w tym  samym czasie ktoś kto faktycznie tej pomocy potrzebuje będzie czekał na karetkę aż pana wyratują. Pół biedy jak nic się nie stanie, ale jeśli tak? Baba spełni społeczny obowiązek, menela uratują, a ktoś kto faktycznie pomocy potrzebował będzie wydzwaniał do gazety jak to tak mogło być, że on tyle czasu musiał czekać 🙁
Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
22 lipca 2009 11:00
Nigdy nie zapomnę jak pani sklepowa opowiadała mi o zajściu z pijakami.
Wezwać musiała straż miejską, bo pijaki robiły burdę coraz większą, a przejść obok nich to po prostu strach, bo łypią spode łba na przechodzących.
Na szczęście są w miarę grzeczni, bo nie dopuszczają się do szczania, rzygania i grożenia. Chociaż co wytrwalsi pod monopolem potrafią już o 5.30 stać i wytrwale czekać na otwarcie sklepu.


Strażnik wszedł do sklepu z gromkimi pretensjami do sklepowej, ze TO ONA COŚ POWINNA ZROBIĆ, bo to jest jej sklep i jej praca! Że on miał co innego do roboty i to już nie jego problem. Bez komentarza

Dworcika I dlatego mnie wkurza plucie na pogotowie bo to w większości ludzie sami są sobie winni wzywając do tak 'błahych' spraw jakimi są menele. Sami sobie ludzie krzywdę robią takim wzywaniem pogotowia do menelstwa.
Kilka razy zdarzyło się, ze cała ekipa łącznie z wnętrzem karetki zostali: obrzygani, zaszczani i obsrani. To był dopiero hardcore.

PS. Miała rację, bo 28 lat robiła jako pielęgniarka na karetce, wiec się naoglądała wielu przypadków.
To ja napiszę co sobie myślałam w głębi duszy w przypadku,który zaczął tę dyskusję:
- Miałam wezwać pogotowie jak opisana "baba" . I udać,że nie wiem czy pijany czy nie.
I zeznać,że zasłabł.  😉 I znając mnie -podkolorować obrazek.
Załatwiłoby to sprawę menela a moje sumienie byłoby czyste.
Ale przemyślałam i tak nie zrobiłam.
A w sumie łatwo byłoby przenieść odpowiedzialnośc na kogo innego a potem stać z boku jako bohater i zbawca i patrzeć jak ekipa pogotowia się męczy. Wielka pokusa.
Oparłam się.Jestem Złym Człowiekiem. 😂
Dworcika   Fantasmagoria
22 lipca 2009 11:08
Notarialna, u nas była identyczna sytuacja... + telefony do rodzin, żeby ktoś podrzucił ludziom z karetki ciuchy na przebranie... No i szorowanie karetki.
Przykre.
Moja mama ma w tej chwili jakieś 30 lat w pogotowiu 😉
Notarialna   Wystawowo-koci ciąg. :)
22 lipca 2009 11:11
Tania, bez oporów trzeba było dzwonić po straż miejską. Przecież zgłaszasz anonimowo, prawda?

Dworcika Mojej mamie na szczęście się tak nie dostało jak kolegom z zespołu.

No ale czasem menele przeginali pałę. Raz jednego musieli zapakować w kaftan bezpieczeństwa, bo się rzucał z agresją na policjantów i sanitariuszy.

Ale policja w tym momencie stwierdziła, ze ma co innego do roboty, bo dostali wezwanie. A po drodze mieli akurat do izby wytrzeźwień, wiec mogli go równie dobrze zabrać :/
taggi   łajza się ujeżdża w końcu
22 lipca 2009 11:15
wiecie co... kazdy medal ma dwie strony.

kiedys zorganizowalam ze znajomymi wigilie na dworcy PKP dla bezdomnych (+oczywiscie innych potrzebujacych). Bylo jedzenie, opłatek, przystrojenie i kolędy. Niestety dowiedzielismy sie, ze dzien wczesniej policja przeszla sie po dworcu i okolicach i spałowała bezdomnych, ktorzy jej sie napatoczyli na droge - mialo to sprawic, ze rozejda sie w inne rejony... a wszystko przez to, ze cala akcja "źle wpływała na wizerunek miasta i dworca głównego"

...no i cóż... w sumie moglabym opowiedziec jeszcze kilka historii na temat tego, ze osoby bezdomne i zyjace w ubostwie nie zawsze sa takimi "dziadami" na jakich wygladaja na pierwszy rzut oka - nie zawsze mysla tylko o tym jak tu sie nawalic tanim wińskiem... Wiadomo - są i tacy. Ale ciekawe skad sie biorą??
Ok a kiedy poznać czy faktycznie człowiekowi coś się dzieje czy tylko śpi?Podejść i potrząsnąć?jak dobrze zalany to i tak nie zareaguje.

Byłam światkiem sytuacji kiedy człowiek-obdarty,brudny zaczął sie zataczać i upadł. Wszyscy myśleli,że pijany i nawiązała sie dyskusja czy dzwonić po karetkę czy nie. Ktoś sie zdecydował zadzwonić-okazało sie,że człowiek ten cierpiał na jakaś całkiem poważną chorobę (nazwy niestety nie pamiętam) i ten telefon uratował mu życie.
Dworcika   Fantasmagoria
22 lipca 2009 11:22
ami_071, zwykle czuć alkohol 😉 Jeśli nachylasz się i czujesz odór alkoholu, a leżący jest "cały" - żadnych poważnych ran nie widać, to spokojnie można dzwonić do straży miejskiej.
No tak zgadzam sie,ale przecież alkoholikowi tez może sie coś dziać. To znaczy,że nie warto go ratować bo komuś innemu może być potrzeba karetka?
[quote author=ami_071 link=topic=7882.msg302025#msg302025 date=1248258289]
No tak zgadzam sie,ale przecież alkoholikowi tez może sie coś dziać. To znaczy,że nie warto go ratować bo komuś innemu może być potrzeba karetka?
[/quote]

Owszem może mu się coś stać i nikt nie odmawia bezdomnemu prawa do pomocy. Ale zwykle taki bezdomny czy menel po proostu śpi pijany. Dlatego warto wezwać policję bądź straż miejską, a jeśli będzie taka potrzeba (a w 90% przypadków nie będzie) to oni wezwą pogotowie.

Ja mieszkam na Imielinie i mam niedaleko pętle autobusową ze sklepem 24h i kawałek zielonego za blokiem. Bezdomnych jest pełno. Latem śpią pod każdym drzewem, piją w krzakach, srają gdzie się da. Wychodzę rano z psem, wychodzę zza bloku a tam srający bezdomny na chodniku z garścią trawy w ręku. Wspaniały widok na tle wschodzącego słońca. Ale awantur jako takich nie ma, czepiać się nie czepiają. Straż miejska blisko, często patrolują. I co zrobisz? Nic.

Czasem tylko w sklepie na pętli, po chamsku ocierają się o ludzi. No jak jest kolejka spora, a wieczorami bywa, bo monopol 24h, to jest to skuteczny sposób na pozbycie się ludzi ze sklepu. Raz jednemu powiedziałam, żeby się odsunął i nie ocierał o mnie, to tylko zęby wyszczerzył. Pozostało mi wyjść albo zrzygać się na podłogę.
taggi   łajza się ujeżdża w końcu
22 lipca 2009 11:40
No jak jest kolejka spora, a wieczorami bywa, bo monopol 24h, to jest to skuteczny sposób na pozbycie się ludzi ze sklepu.
no tak... ludzie wychodzą, a bezdomni zostają. heh...

Dlatego warto wezwać policję bądź straż miejską, a jeśli będzie taka potrzeba (a w 90% przypadków nie będzie) to oni wezwą pogotowie.


Zgadzam sie całkowicie  😀
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się