jak "walczyć" z palaczami w pracy?
Mam problem i nie wiem, co zrobić.
Problem z palaczami, a własciwie z dymem papierosowym, który unosi się w moim biurze. Osoby palące wychodzą zapalić na korytarz, gdzie ustawione są popielniczki. Na korytarz lub właściwie klatkę schodową, a tym samym palarnię, która od mojego pokoju oddzielona jest szkalnymi drzwiami. Drzwiami, przez które ciągle ktoś wchodzi i wychodzi, więc dym wlatuje ciągle.
Śmierdzi na maxa, wychodzę z pracy śmierdząca papierosami. Nie mówiąc już , że sie truje.
Nie jestem oczywiście jedyną osobą, której to przeszkadza.
Nie dyskryminuję palaczy - ich prawo do puszczania dymka.
Moim zdaniem wina leży w tym, kto postawił te popielniczki na tych schodach. Zarządca? Sami palący? Nie wiem.
W podobnej do nas sytuacji są ludzie, którzy przychodzą do nas - klienci. Przechodzą nie raz przez chmurę dymu.
Co zrobić? Uderzyć do zarządcy budynku, w którym jesteśmy? Nie jesteśmy jedyną firmą, a podobno próby dogadania się z pracownikami naszego piętra nie przyniosły skutku.
Wiem, że w firmie palarnia być musi. Więc co zrobić, żeby ktoś ją gdzieś zaaranżował, a żeby nie były to schody?
Pomóżcie.
Masakra. Ja jestem teraz zupełnie odzwyczajona od jakiegokolwiek dymu. Zakaz palenia w miejscach publicznych i już. Np. w całym uniwerku nie ma żadnego miejsca, gdzie można zapalić w budynku. Chcesz się truć - zapraszamy na zewnątrz. To samo oczywiście w pubach i knajpach. Niedawno byłam w Polsce i przeżywałam męki chodząc po pubach - wszędzie masa dymu, niepalący stają się zakładnikami palaczy, chociaż wiadomo kogo jest więcej. Smutne, że w Polsce nic się nie robi żeby to zmienić.
Opolanka, może można by było pozbierać jakieś podpisy od ludzi żeby coś zmienić w tym budynku? Przecież to szkodzi wszystkim, zresztą nie wyobrażam sobie wejść do biura jaki interesant i zastać tam kłęby dymu. Koszmar jakiś.
Nie dyskryminuję palaczy - ich prawo do puszczania dymka.
Ich prawo do puszczania dymka, tak jak Twoje do pracy i życia w normalnych warunkach. Oni mogą wyjść zapalić na zewnątrz, a Ty biurka tam nie wyniesiesz.
No racja racja.
Powiem szczerze, ze sie troche boje, bo reszta niepalącym ode mnie z biura oczywiście popiera chęć zmiany, ale wszyscy podchodzą do tego "weźmy się i zrób".
A telefon do Państwowej Inspekcji Pracy to dobry strzał?
Nie znam się, szczerze mówiąc, na przepisach, ale czy coś takiego nie podchodzi pod pracę w warunkach szkodliwych? No bo jak by nie było, skoro szkodzi nam ekran od komputera, to dym chyba o wiele bardziej.
A telefon do PIP można zawsze wykonać, jeśli nawet nie jako "donos" to z pytaniem, co z tym fantem można zrobić.
PS. Zawsze zostaje tel do Janusz Weiss w radiu Zet. On lubi takie absurdy 😉
wiem wiem własnie słucham 😀
Nie chce sie palaczom narazić, ale z drugiej strony nie chcę się truć. Zadzwonie w domu do PIP.
Jeśli macie jakieś pomysły czy doświadczenia to chętnie posłucham.
Według mnie nie ma się nad czym zastanawiać, chyba nie trzeba powtarzać że dym dla nie palącego jest znacznie gorszy niż papieros dla palacza i niestety jeżeli nie mamy ochoty na wąchanie tego smrodu to należy gdzieś to zgłosić, przecież nie każesz im rzucić palenia tylko przeniesienia swojej palarni w jakieś ustronne miejsce gdzie mogą sobie to robić spokojnie i bez obaw że komuś to przeszkadza.
No tak, ale komu to zgłosić?
Podobno zarządca budynku ma to w nosie i powtarza, ze mozemy sobie przenieść popielniczki. Na dole, przed i za budynkiem są dwa wyznaczone miejsca do palenia (dla klientów WORD), więc jest gdzie zapalić, ale sie trzeba wysilić i zejść piętro czy dwa niżej. A tak wystarczy zrobić kilka kroków i już się odpala papieroska.
Ja właściwie nie chcę walszyć z palaczami ale z dymem.
To powiedz zarządcy że jeżeli on ma to gdzieś to Ty pójdziesz tam gdzie takich jak TY bronią 😎 co to ma znaczyć że on ma to gdzieś, niech ruszy leń dupsko i się wysili żeby owca była cała i wilk syty.
Dlatego sie zastanawiam do jakiej instytucji uderzyc, ktora ma większą siłę przebicia...
Zaraz się poszuka 😎 szkoda opo że nie jesteś z podkarpackiego bo już bym zarzuciła temata do redakcji hehe
no szkoda szkoda 😀
Ale dzieki wielkie.
wyniesc popielniczki do palarni
po prostu
dempsey sądzę, że one wrócą 😉
Ja bym najpierw przeprowadziła rozmowę z zarządcą budynku. U nas w biurowcu nie ma problemów, zarządca popielniczki zainstalował na zewnątrz, nikt nie pali na korytarzach, klatkach itp. Jeśli zarządca ma trochę zdrowego rozsądku powinien na prośbę zareagować, w końcu odpowiada za porządek w budynku.
wrócą i to szybko, jako były palacz wiem jakie to strasznie trudne zejść piętro niżej na papierosa ...
u mnie w firmie pali się tylko na zew. wszędzie są zamontowane czujniki na dym
sprawy palenia załatwiał administrator budynku i nie było żadnej dyskusji
a dym przeszkadza nie tylko nie palącym
Dzięki za odpowiedzi. Spróbuje moze zacząć od Zarządcy, nie wiem jeszcze kto to i gdzie go szukać ale to tylko kwestia czasu.
Ruda H nie wiem czy każdemu tak ciężko zejść. Ja palę, ale szanuję to że inni nie muszą wąchać dymu, zawsze staram się wychodzić na zewnątrz, nawet kedy palę na powietrzu zwragam uwagę, czy nie dmucham niepalącemu "w twarz". Nie lubię zadymionych pomieszczeń, nie lubię zapachu niektórych papierosów i bardzo dziwię się, że w jakimkolwiek jeszcze budynku, gdzie ludzie pracują (i nie są to ich prywatne lokale) można palić.
Opolanko współczuję.
zainstalujcie na korytarzu czujniki dymu.
myślę że max 3 fałszywe alarmy i problem zniknie 😁
a bieganie po schodach jest zdrowe, przynajmniej nie będą Wam w biurze obrastać w tłuszcz 😉
Ja palę, ale szanuję to że inni nie muszą wąchać dymu, zawsze staram się wychodzić na zewnątrz, nawet kedy palę na powietrzu zwragam uwagę, czy nie dmucham niepalącemu "w twarz". chwała że są jeszcze tacy ludzie... 😅
osobiście nie palę, a jak inni palą prosze bardzo nie mój problem przecież. pali bo lubi.🙂
tylko dlaczego większość osób jednak nei zwraca uwagi na to że gdy pali nawet na zewnatrz to dym rzadko kiedy unosi sie nad palaczem? przewaznie jest zwiewany w druga strone.
niby na przystankach palic nie wolno, ale co z tego jesli ktos stanie sobie pare metrow dalej i caly dym i tak idzie na wiate przystanku? wrrr
opolanka, a nie szef na początek? To chyba on ma obowiązek zapewnić Ci określone warunki pracy?
Sprawa wygląda tak, że tylko moja komórka znajduje sie w tym budynku. Szef szefów jest zupełnie gdzie indziej. Mojej p. kierownik też to przeszkadza, ale podobno (bo wtedy jeszcze nie pracowałam) rozmowy z zarzadcą nie przyniosły skutku.
Czujek dymowych nie mozemy zamotnować, bo to nie nasz budynek 😉
A wczoraj sie do PIP nie dodzwoniłam ...
Ja interweniowałam u swojego szefa, zrobił porządek, sam też nie lubi dymu i palaczy, a już na pewno bierne palenie nie jest tym co lubi.
opolanka, zgłoś to do szefa, jest On pierwszą osobą, u której powinnaś interweniować. Moi palacze chodzą teraz do palarni i tam się kiszą. Do tego wymagam, żeby nie przychodzili do mnie od razu po dymku, kiedy są jeszcze na świeżo, bo nie mam ochoty wdychać tego zapachu, tym bardziej, że jestem astmatykiem i od razu odczuwam skutki.
Dzięki za porady... Spróbuje jakoś z tym ealczyć, mam nadzieje, ze sie uda, a palacze nie znienawidzą mnie na maxa 😉
opolanka, sie przejmujesz... niech włączą myślenie trochę, masakra.
Mi ostatnio kolega chciał zrobić KAWAŁ i mi przez lufcik w oknie dym wpuścił z papierocha (pracuję na parterze), więc się diablo zdziwił, bo całą paczkę zarekwirowałam. Nienawidzę zapachu papierosów, nie musze tego wdychać i jestem straszna w pracy, w domu - wszędzie tam, gdzie mam wpływ na swoje otoczenie. Owszem, fukali na początku, ale tak im uprzykrzyłam życie, że się przestali boczyć - na szczęście trochę ode mnie zależy w pracy i nie mieli wyboru 🙂
Whisper_777, dokładnie tak samo robiłam ze znajomymi, którzy twardo palili dmuchając mi w twarz. Przy pierwszej okazji zawijałam fajki i zapalniczki. Działa 🙂
Wiem, że w firmie palarnia być musi. Więc co zrobić, żeby ktoś ją gdzieś zaaranżował, a żeby nie były to schody?
Skąd ten pomysł? W cale nie musi. A palenie w budynku w miejscu do tego niedostosowanym można zgłosić do straży pożarnej i zarządca budynku może zostać ukarany mandatem za łamanie przepisów ppoż. No ale to raczej mało prawdopodobne...
Właściwie to jest problem Twojego szefa, tylko musisz mu to oficjalnie zgłosić, może być elektronicznie - zostanie ślad
Opo, jestem nałogowym palaczem. Codziennie wypalam 1,5 paczki. Teraz, zmieniłam pracę. W poprzedniej pracy paliłam w miejscach do tego przeznaczonych, które były z daleka od miejsca pracy innych osób. Teraz w nowej pracy, zwyczajnie łazimy na zewnątrz. U mnie nałog to jedno, natomiast nie toleruje palenia przy osobach niepalących, przy biurku, czy też pracy w zadymionym pomieszczeniu. Nałóg palenia to choroba ale to nie znaczy, że osoby, które nie palą, musza wąchać smrody tytoniu.
Dworcika, no dokładnie. Ja do tego stopnia jestem upierdliwa, że nawet przeszkadzało mi, że wrzucają niedopałki do kosza na śmieci, który stoi przy wejściu, a potem te śmierdzące kipy czuć na cały korytarz. Zaniosłam puszkę z wodą, kazałam wystawić za budynek i tam wygoniłam towarzystwo. Ostatnio znalazłam kipa w owym koszu znowu i ... tak wiem jestem prosię - ale poszłam i delikwentowi wysypałam w kancelarii zawartość. I co...? Poskutkowało! Metoda moze okropna, ale zadziałało - owszem, czekam teraz aż mi wytną jakiś numer, bo to pewnie bez echa nie przejdzie, ale to akurat niegroźne. Grunt, że zrozumieli!
dragonnia, 😀 i takie podejście mi się podoba, mam nadzieję, że moje ciaposzczaki też dojdą do takich wniosków 😎
Opolanka - ja się nie znam na alarmach przeciwpożarowych w ogóle. Ale wiem, że są takie na baterie, a też wyją nieźle. Te na baterie nie muszą być z niczym połączone, więc jak macie dobrą farbę to nawet na taśmę dwustronną przykleisz 😉 może jak powyje trochę to się przestraszą 😁
ale to tylko taki luźny pomysł. Popieram jak najbardziej rozmowy z szefem, strażą pożarną itp.
Whisper_777, ostro 😀 Ja nie mam takiej mocy sprawczej. Ale i takich potrzeb nie posiadam, bo na szczęście mam większe pole manewru i nie muszę przebywać w towarzystwie palących 🙂 Czasem się zdarzy, ale ludzie wśród których spędzam dużo czasu albo nie palą, albo się pilnują, żeby mnie tym bardzo nie obciążać 🙂