Przeczytaj ustawę z 20 sierpnia 1997 roku o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich (tekst jednolity Dz. U. Nr 207 z 2002 r. poz. 1762 i Dz. U. Nr 91 z 2004 r. poz. 866, poza tym można ją ściągnąć ze strony
www.pzhk.pl).
Kompetencyjnie rzecz jest o wiele bardziej zawikłana, niż to się na pierwszy rzut oka wydaje. Większość stadnin koni i wszystkie stada ogierów w ostatecznym rachunku należą do Skarbu Państwa reprezentowanego przez Ministra właściwego ds. Rolnictwa (tak to się fachowo nazywa) za pośrednictwem Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa. Z tym, że układy własnościowe w spółkach (bo wszystkie stada i stadniny od dawna są już spółkami) są bardzo skomplikowane - jedne stadniny należą do innych, itd. Oczywiście, żadnych prywatnych udziałowców tam nie ma, to wszystko tylko przekładanie z jednej państwowej kieszeni do drugiej, całkiem jałowe i bez sensu - ale co zrobić, jakoś trzeba ukryć fakt, że Agencja powołana na 2 - 3 lata po to, aby cały ten majątek korzystnie sprzedać, istnieje już dwudziesty rok i dobrze się ma...
Związki i stowarzyszenia hodowlane realizują swoje kompetencje, takie jak prowadzenie ksiąg stadnych i rejestrów koni, wydawanie paszportów, przeprowadzanie prób dzielności itd., działając z upoważnienia Ministra Rolnictwa. Powinno to wyglądać tak, jak napisano w ustawie, bywa różnie.
Natomiast z torami wyścigowymi to jest już pełen odlot. Tereny na których wszystkie DWA tory (Sopotu nie liczę) są położone należą do Skarbu Państwa i bynajmniej nie zostały skomunalizowane, czyli przekazane lokalnym samorządom. Jako takie podlegają pod Ministra właściwego ds. Skarbu Państwa (którego zgoda była w związku z tym potrzebna aby wydzierżawić teren Służewca Totalizatorowi Sportowemu Sp. z o.o., też zresztą w 100% państwowemu, tyle że podległemu Ministrowi właściwemu ds Finansów). Organizacja wyścigów powierzana jest przez Ministra właściwego ds. Rolnictwa różnym podmiotom, ostatnio robi to i ma robić przez lat 30 Totalizator Sportowy (wcześniej było Stado Ogierów w Łącku Sp. z o.o., a jeszcze wcześniej robił to bodaj sam Polski Klub Wyścigów Konnych, czyli Jockey Club, który teraz stał się w zasadzie jednym z tych "stowarzyszeń", o których mowa w przywołanej ustawie, bo głównie wydaje paszporty folblutom i arabom). Jednak w kwestii zakładów hazardowych właściwy jest Minister Finansów. Dopiero zgoda tych trzech instytucji pozwala organizować jakieś wyścigi. W dodatku obiekty i na Służewcu i na Partynicach są zabytkowe i podlegają nadzorowi właściwych terytorialnie konserwatorów zabytków - czyli: Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Co wyjaśnia, dlaczego taka bryndza w tym interesie.
Piłsudskiego nie kocham, ale jak mu wytłumaczono, że nie ma sensu, aby lotnisko, tor wyścigowy i błonie dla rewii wojskowych było w centrum Warszawy (wszystko to było wtedy na Polach Mokotowskich, wyścigo na obecnej ulicy Polnej), to podjął męską decyzję i w 5 minut było wiadomo, że teren się sprzedaje, a wszystkie te instytucje przenosi dalej od centrum. Obecnie podjęcie takiej (czy jakiejkolwiek innej) decyzji jest po prostu niemożliwe. Dlatego wyścigi ledwo przędą, a jeszcze dwa lata temu wydawało się wręcz, że sczezną ostatecznie...