strucelka Moim zdaniem prawdopodobnie składasz sie juz do skoku, kładziesz sie, puszczasz wodze, kon traci rytm i dlatego tupta i zrzuca. Bo ma zaburzoną równowagę. (oczywiście wszystko to moze być w cm- kładzenie sie i puszczanie nnwodzy, ale dla konia to ma wielkie znaczenie).
Zamiast konia posyłać, siedź do końca, zamknięta łydka, ręka i równowaga - koń nawet jeśli podejdzie bliżej, w takich warunkach wyskoczy na czysto.
Anderwil - moim zdaniem (pewnie się powtórzę) należy dużo ćwiczyć na płaskim z drągami - jakieś kavaletti, małe krzyżaczki, dodania, skrocenia, zatrzymania. Do przeszkód drągi, jakieś szeregi gimnastyczne z drągiem z przodu. I tak jak pisze rider - równo galopować. Siedzieć do końca, zamknięta ręka, podparcie łydką i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć.
hmm, więc koń o którym piszę, to mój kuc Likier. Ma 140cm przy moich 165cm, dlatego czasami podejście bliżej przeszkody jest dla nas gorszym rozwiązaniem, bo jeden mój zły ruch i leżymy... Ale będę starała się zwracać na to uwagę 😉
Swoją drogą, nigdy nie wysyłam go na "lot", przekraczający jego możliwości. Znam go już 4 lata i wiem jakie ma foule, ale on czasami uważa chyba, że jest mądrzejszy 😉
anderwil Konie w temacie skoków są mądrzejsze niż się wydaje. Opolanka dobrze prawi! 🙇 A kłopoty strucelki są na pewno i twoimi.
Podobno w parkurze zawsze jest jedna, która "nie pasuje" 🙄 - i wtedy trzeba wytrzymać nerwowo.
A co do rytmu/tempa - to chyba nie masz racji, że wszystko OK - bo wtedy koń nie przytupuje - gdy rytm stały a koń zamknięty.
No i w ogóle - po co widzieć odległość? (wiem, wiem - kij w mrowisko 😀iabeł🙂 Oglądałam sobie ostatnio pod tym kątem trochę Eurosportu - i tamtym koniom nie ma, że nie pasuje - wybijają się z najbardziej nieprawdopodobnych odległości! Byle zamknięte i w rytmie/tempie jechane. 😀
Strucelka Czy dobrze zrozumiałam? Ty dyktujesz koniowi odskok?
tamtym koniom nie ma, że nie pasuje - wybijają się z najbardziej nieprawdopodobnych odległości! Byle zamknięte i w rytmie/tempie jechane.
Po raz kolejny - Amen! ;-)
...ale on czasami uważa chyba, że jest mądrzejszy wink
Strucelka bez obrazy dla Ciebie, ale on dobrze uważa. ;-) Ileż to razy sama się na tym przekonałam, że koń okazywał się bystrzejszy ode mnie, gdzie załapawszy jedną z 'wizji', chciałam pooosłać, a konik-profesor równym tempem sobie idealnie podszedł, fik, skoczył... Treser mi ciągle powtarza, że konie nie są głupie i sobie krzywdy nie dadzą zrobić, to już prędzej nam, ludziom do zapędów samobójczych... 🤣
I jeszcze, dla 'niecierpliwych' na prostej, pomaga przynajmniej mi, powtarzanie sobie 'przeszkoda zbliża się do mnie...' (a nie ja do przeszkody :P - Niby ot takie, ale pomaga, serio!) albo liczenie sobie tempa foule 'raz, raz, raz, raz....'
strucelka Gdzieś chyba pisałaś, że nawet nie "mierzysz" parkuru, bo i tak musisz kucowi przeliczać, a znasz go tak dobrze, że patrzysz jak inni jadą - i wiesz jak Ty masz jechać?
Może za bardzo jeździsz "na pamięć"? Warunki jednak się zmieniają: ot, zrobi się trochę kopno, albo widok za przeszkodą "przytrzyma". Ty masz trudno: jeździsz, zdaje się, także parkury przeznaczone dla "dużych" i to gdzieś w granicach max. możliwości kuca. Czyli jakbyś jechała na dużym 140/145 na trudnym technicznie parkurze, przy niepasujących odległościach. Taka jazda wymaga duuużo doświadczenia, tak, że i tak, mimo niedoskonałości, wypada pogratulować Ci umiejętności 🙂
Oczy bardzo się przydają do starannego obejrzenia parkuru - do jazdy to już mniej 😎. Już kilka razy pisałam, że widzi się... pupą 😁 Czytałam kiedyś taką książkę (fakty! ze zdjęciami!) o kobiecie, która utraciła wzrok - i m.in. jeździła i skakała! Za innym koniem - na słuch.
To jest jakoś tak, że trzeba dojść do tego, ile razy do zbliżającej się przeszkody "zmieści się" to, co czujemy przez siodło; nikt przecież na metry i centymetry jadąc nie przelicza. Percepcja przestrzeni musi się "przeliczyć" na stopień jej "pochłaniania" przez konia, jego aktualne zaangażowanie, energię, tempo. Trzeba czuć każde "osłabnięcie" lub "zapalenie", czuć parabolę lotu - wtedy wie się, co nas czeka - i czy można trochę pomóc (i to pod warunkiem, że koń przepuszczalny). Jeździec, który nie czuje ile przestrzeni aktualnie "zagarnia" koń - zawsze na parkurze będzie miał kłopoty. Dlatego tyle złych skoków jest po źle wyjechanych zakrętach, a gdy np. koń krzyżuje to już olaboga. Wtedy tylko pozostaje czekać do końca (i, oczywiście - nadążyć).
Moon co do zapedów samobójczych to bym polemizowała. Jak kupiłam mojego ziwerza wszędzie urywał foule, na 7,4 robił skok wyskok 🤔 🤔 a nie stało mało...na taki okser 120 to nie jest miło tak leciec... A teraz koń się słucha aż do przesady. A mi został ten nawyk i przekonanie ze on woli z daleka i jak nieraz nie widzę odległosci to wolę go posłać dalej... Bo niepodejmowanie żadnej decyzji też nie jest dobre.
Mam nadzieję ze w końcu zacznę widzeć i wkońcu zacznę jeździć systematycznie Nki, bo wysokości ani mi ani mojemu zwierzaowi nie robią. Tylko zanim porwę sie na takei wysokosci, wole mieć pewność że bedzie to w przynajmniej poprawyn stylu przejechane a nie na odwal..
No właśnie, z tymi zapędami samobójczymi to różnie bywa. Kudłaty też skacze wszystko z daleka i kończy sie to... no powiedzmy różnie. Najczęściej zrzutką, bo przodem doleci ale tyłem już nie. Z tego co zauważyłam częściej urywa na mniejszych skokach, od metra w górę zaczyna szanowac energię ale... :/ dziś np skakaliśmy około 120cm okserek i nie udało mi się zareagowac odpowiednio, poszedł za wcześnie i ledwo ledwo się prześlizgał. Dobrze, że nie powtózył tych atrakcji na wyższych wyskokościach, bo wizja wpadnięcia w drągi naprawdę nie jest fajna. A koń jest po prostu szczery, skacze wszystko bo lubi to robic - a jak nie pasuje albo jedziemy cały parkurek to czasami nie postu nie wytrzyma i się zerwie. Pracujemy nad tym na drągach, na liniach z regulowaniem odległości, na szeregach, gimnastyka do urzygania. A czasem po prostu do znudzenia wolty z drągiem na poprawę mojego ślepego oka.
Fotka była w samokrytyce ale wstawię jeszcze raz - klasyczna sytuacja, parkur, Kudłaty uhahany nakręcony, nie odpowiedział na skrócenie i...

Dramat.
Mi do moich wizji dochodzi jeszcze panika przed upadkiem ale wraz z koniem.. Boję się że mnie przygniecie albo coś.. I to po tym jak np. odbijemy się zbyt wcześnie i po prostu nie dolecimy...
Gillian a co masz za siodełko?
🚫
xxagaxx, Prestige Meredith 🙂
z poprzednim koniem w takich okolicznościach wpakowałam się w okser i zaświadczam, że frajda żadna. A uraz psychiczny pozostaje. I kto wie, czy to nie był przyczynek do zwyrodnienia stawu, które ma teraz bo wtedy dośc mocno przydzwonił w drąga (zszedł z parkuru kulejąc) a wet okreslił zwyrodnienie jako "pourazowe". Więc mam o czym myślec na resztę życia 🙁
często problemem z przedwczesnym odskokiem może być sztywna ręka jeźdźca- , co ja robię z młodym koniem -poziom L- przede wszystkim ćwiczenie na pojedycznych kawaletkach, drągach- wchodzenie prawidłowo już w zakręt i już tam korekta odległości - oprócz tego w dni skokowe ćwiczenie szeregów. Oko trzeba sobie wyrobić i po prostu ćwiczyć ćwiczyć ćwiczyć 🙂
Halo co do parkuru, chodziło mi o to, że nigdy nie jest tak, że np. w szeregu na dwa foule każdy koń zrobi 2 foule. Bo jeden koń ma dłuższe foule, inny krótsze. Wszystko zależy oczywiście np. od wejścia na pierwszy człon szeregu itp.
Jeżdżę na Likierze parkury 90cm, na treningach dochodzimy do 100cm. Ale na Lkowe parkury się nie wybieram, bo uważam, że to za dużo dla nas (jako pary). Z resztą, to trzebaby było zobaczyć 😉