Wybory

wybacz,ale jakoś trudno dyskutować z kimś kto myli pojęcia, nadużywa przymiotników, przeprasza i dalej brnie w ideologiczne manifesty, zamiast rozmawiać o faktach.
"scholastyczna logika", "czysta teoretyczna filozofia jako część teologi", A.Hitler jako prawicowiec...generalnie degrengolada, do której nie można się odnieść nie prostując...z drugiej strony, jakoś nie chce mi się wyręczać twoich belfrów- znając życie i ZNP,pewnie by sobie nawet tego nie życzyli, bo wtłaczają do głów młodym ludziom, taką zakłamaną papkę, z pełną premedytacją-łatwiej potem sprzedać rozwiązania społeczne, rodem z 1984.
busch   Mad god's blessing.
25 lipca 2009 01:02
jeżeli "coś może powstać z niczego, samo z siebie" to "coś nie jest i zarazem jest"-prawo logiczne mówi, że coś nie może być i nie być jednocześnie...
To teraz wytłumacz mi, w jaki sposób siła sprawcza pozwala usunąć sprzeczność. Wciąż przecież mamy niebyt, przekształcający się w byt- tyle ze dochodzi do tego jeszcze coś poza układem współrzędnych.
To teraz wytłumacz mi, w jaki sposób siła sprawcza pozwala usunąć sprzeczność. Wciąż przecież mamy niebyt, przekształcający się w byt- tyle ze dochodzi do tego jeszcze coś poza układem współrzędnych.

Wtrącę (choć dyskusji a la teologicznych mi wystarczy, prawda Busch?  😉): nie przekształcający się tylko przekształcany!
busch   Mad god's blessing.
02 sierpnia 2009 00:46
halo - celna uwaga, aczkolwiek w tym wypadku zaimek nie robi różnicy. Problemem jest czas; rozumiany jako czwarty wymiar, czyli składnik świata - bytu. Pomijając go w naszych rozważaniach o Początku dochodzimy do sprzeczności: niebyt jest bytem!
Obecność demiurga, jakiegokolwiek, nie pomaga - On z kolei znajduje się niejako poza naszym układem współrzędnych, byto-niebytów i takich tam  😉
Obecność demiurga, jakiegokolwiek, nie pomaga - On z kolei znajduje się niejako poza naszym układem współrzędnych, byto-niebytów i takich tam  winkobecność , jak już pisałem na różne sposoby co najmniej 3 razy, jest wystarczająca a zarazem konieczna, żeby powstało coś czego nie było (bo samo z siebie powstać nic nie może)- więc przestań mieszać że niebyt = byt, bo byt= niebyt+demiurg- takie proste matematyczne równanie powinno być zrozumiane nawet przez humanistę...z tym że on musi chcieć zrozumieć, a nie tylko religijnie i bezrefleksyjnie powtarzać swoją mantrę...
z drugiej strony nie moge wymagać by wszyscy zachowywali się racjonalnie, to że aberracje dotykają ludzi i wtedy pozostaje tylko pochylić się nad ich nieszczęściem i liczyć na to,ze długo nie będą się męczyć, lub że nigdy nie będą świadomi swojego nieszczęścia.
Huginn   tu wpisać hasło?
02 sierpnia 2009 08:47
obecność , jak już pisałem na różne sposoby co najmniej 3 razy, jest wystarczająca a zarazem konieczna, żeby powstało coś czego nie było (bo samo z siebie powstać nic nie może)
przepraszam, czegoś tutaj nie rozumiem - czyli siła transcendentna mogła powstać "sama z siebie", a materia już nie?

- więc przestań mieszać że niebyt = byt, bo byt= niebyt+demiurg
a kto stworzył niebyt? demiurg potrzebował niebytu do stworzenia bytu, więc kto mu stworzył ten niebyt?

z drugiej strony nie moge wymagać by wszyscy zachowywali się racjonalnie, to że aberracje dotykają ludzi i wtedy pozostaje tylko pochylić się nad ich nieszczęściem i liczyć na to,ze długo nie będą się męczyć, lub że nigdy nie będą świadomi swojego nieszczęścia.

dokładnie, biorąc pod uwagę, że jednym z objawów aberracji psychologicznej jest nieracjonalność i dziwaczność, to należy się pochylić nad nieszczęściem takich osobników, którym się wydaje, że głoszą "prawdę", gdyż są nieświadomi swego nieszczęścia
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
02 sierpnia 2009 20:11


[quote author=wrotki link=topic=6189.msg309316#msg309316 date=1249171490]
- więc przestań mieszać że niebyt = byt, bo byt= niebyt+demiurg

a kto stworzył niebyt? demiurg potrzebował niebytu do stworzenia bytu, więc kto mu stworzył ten niebyt?
[/quote]

Potrzebujesz kogoś do niestworzenia obiadu, którego nie stworzyłeś?
Huginn   tu wpisać hasło?
02 sierpnia 2009 20:31

niebyt postrzegany jako energia niematerialna
bądź
przeciwieństwo materii

skoro niebyt to nic, czyli można przyjąć, że niebyt to zero
więc
byt = niebyt + demiurg
[niebyt = 0]
byt = 0 + demiurg
byt = demiurg
jakieś to naginane

EDIT:
używając Twojego toku myślenia - obiad stworzył obiad
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
02 sierpnia 2009 20:46
Czy mógłbyś mi wytłumaczyć dlaczego niebyt będący przeciwieństwem bytu, oznaczasz 0, a nie wartością ujemną bytu, skoro jest jego przeciwieństwem?
Huginn   tu wpisać hasło?
02 sierpnia 2009 20:53
zacznijmy od tego, że
a kto stworzył niebyt? demiurg potrzebował niebytu do stworzenia bytu, więc kto mu stworzył ten niebyt?

<idiotycznie jest cytować samego siebie... >

proszę bardzo
byt = niebyt + demiurg
założenie:
niech niebyt = - (byt)

to
byt = -(byt) + demiurg
2x byt = demiurg
(czyli modyfikacja tego, co pisałem poprzednio)
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
02 sierpnia 2009 21:00
No nie do końca to samo, bo wyszły dwa różne wyniki. Poza faktem, że ubieranie tego w równanie jakoś mnie nie przekonuje. Zwłaszcza jeśli nie do końca się wie co jak oznaczyć i nie za bardzo się wie jakie zależności między tym wszystkim występują.
A już na pewno nie dowodzą tego iż demirug potrzebował niebytu do stworzenia bytu, wiec już zupełnie nie rozumiem na co ma odpowiadać to równanie i do czego Ci ono potrzebne. Niezależnie od moich przekonań na ten temat.
Huginn   tu wpisać hasło?
02 sierpnia 2009 21:05
jedynie rozwinąłem w postać matematyczną równanie wrotki

(...) więc przestań mieszać że niebyt = byt, bo byt= niebyt+demiurg- takie proste matematyczne równanie powinno być zrozumiane nawet przez humanistę... (...)

po drugie - pytanie o niebyt nie jest takie bez sensu, jak Ci się początkowo tak wydawało  😉
Strzyga   Życzliwościowy Przodownik Pracy
02 sierpnia 2009 21:10
Ja się z wrotkiem dość często nie zgadzam, tak jest i tym razem, równanie moim zdaniem nie jest adekwatnym sposobem opisu w tym wypadku.

busch   Mad god's blessing.
02 sierpnia 2009 21:16
Hugin- wybacz, ale aż mnie bolą zęby, jak patrzę na Twoje wywody. Gdyby niebyt został przez cokolwiek stworzony, to przestałby być niebytem - nie można stworzyć nieistnienia. Nieistnienie z definicji jest niestwarzalne, ponieważ nie istnieje. Mógłbyś zapytać, kto nie stworzył niebytu  👀

Chociaż wzór wrotka matematycznie przekształcony wciąż nie daje nam nic fajnego, to w sumie intrygująco - matematycznie - do tego podszedłeś.

wrotki - chyba nie mamy o czym rozmawiać, skoro nie jesteś w stanie zrozumieć, co do ciebie już kilka razy pisałam  🙄
Huginn   tu wpisać hasło?
02 sierpnia 2009 21:23
Hugin- wybacz, ale aż mnie bolą zęby, jak patrzę na Twoje wywody.
niedobrze jest w dzisiejszych czasach chorować, zważywszy na stan służby zdrowia ...
MSPANC
Gdyby niebyt został przez cokolwiek stworzony, to przestałby być niebytem - nie można stworzyć nieistnienia. Nieistnienie z definicji jest niestwarzalne, ponieważ nie istnieje. Mógłbyś zapytać, kto nie stworzył niebytu  👀

nie zgodzę się - musimy wpierw zdefiniować, co to jest "niebyt"? jeśli "niebyt" to brak materii, to można to hipotetycznie rozpatrywać w kategorii "niebyt jako zbiór antymaterii"
tak jak pisałem poprzednio - można również podchodzić do tego jako "niebyt=forma energii nie będąca materią"

jakby coś niejasnego, to krzyczcie  😉
[quote author=wrotki link=topic=6189.msg309316#msg309316 date=1249171490]
obecność , jak już pisałem na różne sposoby co najmniej 3 razy, jest wystarczająca a zarazem konieczna, żeby powstało coś czego nie było (bo samo z siebie powstać nic nie może)

przepraszam, czegoś tutaj nie rozumiem - czyli siła transcendentna mogła powstać "sama z siebie", a materia już nie?
[/quote] widać i sofiści mają następców, ale odpowiem, mimo ze pytanie nie ma logicznego sensu.
na tym polega immanentna cecha tej siły trascendentalnej (kreatora, demiurga, stwórcy, boga, czy bakłażana-dowolnie jak sobie ją nazwiemy) że może absolutnie wszystko i qabsolutnie nic jej nie ogranicza...i cokolwiek tak ma, jest właśnie nią i tylko nią i nie jest niczym innym i tylko ona ma taka cechę.
co do "stworzenia niebytu", to jest to chwyt stary i marny, zwyczajna gra słów bez treści i sensu-niebyt nie ma przymiotników i nie jest żadnym rodzajem "czegoś"-ani energii, ani materii, ani butelek po piwie, ani pudełka po butach- niebyt to brak wszystkiego i już.
pytanie "kto stworzył niebyt" jest równie sensowne, jak pytanie, kto stworzył brak głośnego szeptu, lub brak dużego karła...brzmi nieźle, ale sensu w nim brak.
Ja się z wrotkiem dość często nie zgadzam, tak jest i tym razem, równanie moim zdaniem nie jest adekwatnym sposobem opisu w tym wypadku.

proszę zauważyć,że dyskusja toczy się juz od pewnego czasu i wcześniejsze mniej wulgarne przedstawienia tej kwestii, nie były możliwe do zrozumienia przez rozmówczynię- musiałem dokonać dużego uproszenia, bo tylko to dawało nadzieję,że po raz piąty, nie zostanę spytany o to samo, tylko innymi słowami.
zastosowanie, wobec tego przedstawienia działań matematycznych, było zupełnie nie uprawnione...chodź już zastosowane kilka set lat temu, przez pewnego myśliciela o kabalistycznych korzeniach- z którym zupełnie się nie zgadzam i którego tezy zostały już dawno skrytykowane.
ps. trafne pytanie o "znak" w równaniu...od razu pojawiły się założenia a priori- ale to tylko zaciemnia obraz, a w sumie właśnie brak obrazu w ładnej ramie ze słów-to równanie było komentarzem nie tezą, więc proszę nim nie manipulować jak tezą.
busch   Mad god's blessing.
02 sierpnia 2009 22:01
Huginn, chyba opuściłeś kilka lekcji fizyki. Antymateria też jest materią, tylko przeciwną do tej 'zwykłej' materii (coś jak czarne i białe kulki, a nie kulki i brak kulek).
Niebyt jest nieistnieniem, dasz radę wyobrazić sobie coś takiego?
Huginn   tu wpisać hasło?
02 sierpnia 2009 22:05
no to po kolei:
widać i sofiści mają następców, ale odpowiem, mimo ze pytanie nie ma logicznego sensu.
na tym polega immanentna cecha tej siły trascendentalnej (kreatora, demiurga, stwórcy, boga, czy bakłażana-dowolnie jak sobie ją nazwiemy) że może absolutnie wszystko i qabsolutnie nic jej nie ogranicza...i cokolwiek tak ma, jest właśnie nią i tylko nią i nie jest niczym innym i tylko ona ma taka cechę.

czemu tego wszystkiego nie przypisać materii? po co tworzyć w rozważaniach kolejny element?

co do "stworzenia niebytu", to jest to chwyt stary i marny, zwyczajna gra słów bez treści i sensu-niebyt nie ma przymiotników i nie jest żadnym rodzajem "czegoś"-ani energii, ani materii, ani butelek po piwie, ani pudełka po butach- niebyt to brak wszystkiego i już.
czyli przyjmujemy, że niebyt to próżnia? OK, ale wtedy byt=demiurg...
pytanie "kto stworzył niebyt" jest równie sensowne, jak pytanie, kto stworzył brak głośnego szeptu, lub brak dużego karła...brzmi nieźle, ale sensu w nim brak.

czy pytanie - "kto stworzył demiurga" - ma według Ciebie sens?

zastosowanie, wobec tego przedstawienia działań matematycznych, było zupełnie nie uprawnione...chodź już zastosowane kilka set lat temu, przez pewnego myśliciela o kabalistycznych korzeniach- z którym zupełnie się nie zgadzam i którego tezy zostały już dawno skrytykowane.
pisz po ludzku, o kogo chodzi, a jeśli się boisz/wstydzisz, to nie pisz
ps. trafne pytanie o "znak" w równaniu...od razu pojawiły się założenia a priori- ale to tylko zaciemnia obraz, a w sumie właśnie brak obrazu w ładnej ramie ze słów-to równanie było komentarzem nie tezą, więc proszę nim nie manipulować jak tezą.

a zabrzmiało jak teza, więc się odniosłem, jak do tezy


EDIT:
Huginn, chyba opuściłeś kilka lekcji fizyki. Antymateria też jest materią, tylko przeciwną do tej 'zwykłej' materii (coś jak czarne i białe kulki, a nie kulki i brak kulek).
Niebyt jest nieistnieniem, dasz radę wyobrazić sobie coś takiego?

teraz sama sobie przeczysz - jak coś jest anty- , to nie może to być "to samo"
i uważam dalej, że kwestia dotyczy sporu, co przyjąć za niebyt
OK, potrafię, napisałem to kilka wierszy wyżej  😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się