Trudny koń - definicja
[quote author=halo link=topic=6135.msg260371#msg260371 date=1243235493]
W pewnym sensie masz rację. Koń dla samego siebie nie jest trudny 🙂. Trudności występują przy kontakcie z ludźmi 🤣 (no, czasem inne konie też mają swój "pogląd" na danego osobnika :cool🙂
Ja widzę to trochę inaczej.
[/quote]
To znaczy? Co z tego cytatu nie jest 100% prawdą?
Konie czytają ludzi doskonale i oceniają bezbłędnie 😀
Oj nie 😀iabeł: Gdyby tak było - nie musiałyby "testować" - a testują 😀
[quote author=guli link=topic=6135.msg260427#msg260427 date=1243240015]
Konie czytają ludzi doskonale i oceniają bezbłędnie 😀
Oj nie 😀iabeł: Gdyby tak było - nie musiałyby "testować" - a testują 😀
[/quote]
Testują właśnie dlatego, że doskonale czytają ludzi .
Przecież nie każdego poddają testom 😉
Są ludzie, którym prawie każdy koń będzie posłuszny , bez dyskusji.
Oczywiście to zależy też od charakteru konia.
Jeden jest uległy i nie szuka okazji do szefowania , a drugi niecierpliwie czeka na swoją chwilę.
Końska mowa, to głównie mowa ciała , język znaków.
Monty Roberts rozszyfrował i opracował 156 znaków języka , którym konie porozumiewają się między sobą.
Ponieważ znają głównie swój język , więc nic dziwnego , że posługują się nim w kontaktach z ludźmi , również w odbiorze ludzkich sygnałów.
Dlatego każde niepewne zachowanie człowieka jest dla konia alarmującym sygnałem.
Ponieważ ludzie porozumiewają się między sobą głównie głosem , zapominają, że nasze ciało cały czas "mówi" , niezależnie od naszej woli,
A konie odbierają głównie ten rodzaj mowy, znowu wbrew naszym chęciom i próbom ukrywania negatywnych dla koni sygnałów, takich jak strach, złość.
To jak porozumiewanie się z głuchoniemym .
Jeśli nie ustali się wspólnego języka, to nici z rozmowy 🙂
odrazu mówie ze nie czytałam całego watku , powiem tylko ze DLA MNIE mój koń jest trudny.. jaka by nie była tego definicja.
jest uparta , złośliwa , dominująca , ponosi , nie współpracuje.
Nowego jeźdxca straszy odrazu , juz jak próbuje wsadzic nogi w strzemiona to łazi na dwóch nogach przed stajnią. Później na jezdzie to samo , wywozi , próbuje jak zobaczy ze w sumie duzo nie wywalczy jak np pod Sierrą 😁 to jak na swoje mozliwosci się uspokaja ale nadal czeka na dobry moment zeby pokombinować.
My sie znamy juz 5 lat jest jezdzona przezemie w sumie tylko wiec koń jednego jeźdźca , od czasu do czasu wsiada moja koleżanka którą megi poprostu lubi i nią nie pomiata co jest dla mnei zawsze zaskakujące 😉
Mnie juz tak nie "męczy" ale ma swoje zachowania do których juz sie przyzwyczaiłam.Aczkolwiek "przerobiła" mnie juz dawno 😉
Testują właśnie dlatego, że doskonale czytają ludzi .
Są ludzie, którym prawie każdy koń będzie posłuszny , bez dyskusji.
1. Sprzeczność. Testuje się wtedy, kiedy się nie wie czego się spodziewać. A konie testują zawsze. Najczęściej są to mini-mini testy, zgodnie z dalszą częścią Twojej wypowiedzi. Kto tych sygnałów nie dostrzega czy też nie rozumie - może mieć kłopoty.
2. No właśnie chodzi o to "prawie" 💘
[quote author=guli link=topic=6135.msg261205#msg261205 date=1243320222]
Testują właśnie dlatego, że doskonale czytają ludzi .
Są ludzie, którym prawie każdy koń będzie posłuszny , bez dyskusji.
1. Sprzeczność. Testuje się wtedy, kiedy się nie wie czego się spodziewać. A konie testują zawsze. Najczęściej są to mini-mini testy, zgodnie z dalszą częścią Twojej wypowiedzi. Kto tych sygnałów nie dostrzega czy też nie rozumie - może mieć kłopoty.
2. No właśnie chodzi o to "prawie" 💘
[/quote]
Dla mnie to żadna sprzeczność.
Specjalnie napisałam "prawie" 🙂
W końcu nawet najlepszy znawca końskiej psychiki trafi na trudnego dla siebie konia.
Oczywiście po drodze "zaliczy" konie trudne dla większości ludzi , a dla niego łatwe 😀
Trafi, bo wpadnie w rutynę , straci czujność , albo koń nieucywilizowany , kilka lat bez kontaktów z ludźmi , albo bardzo przez nich popsuty.
Tyle, że taki człowiek potrafi szybko zapanować nad sytuacją.
Przecież szkolenie konia to uczenie posłuszeństwa , z tym, że jednemu człowiekowi przychodzi to bez większych problemów, a innym ludziom zajmuje to nawet całe życie i to bez większych efektów. 🙂
Ale zgadzam się, że większość koni zawsze testuje obce sobie osoby.
Swojego już raczej nie muszą 😉
No bo już przetestowany 😀
Z lektury tutaj wynika jednak, że trudny = czasochłonny. Oczywiste, że różni ludzie różne konie określą jako trudne.
Dla mnie koń naprawdę trudny to taki, z którym bez mocnych urazów fizycznych nie radzi sobie nikt, także inne konie.
Bardzo rzadko, ale bywają takie konie. Rzadko i... krótko 🙁 Bo decyzje o eliminacji osobnika zapadają jednak 🙁. Tylko nikt się nimi nie chwali.
Takie konie nie radzą sobie także same z sobą, są "autodestrukcyjne" i doświadczenie uczy, że nawet "uratowany" na skutek wypadku skraca sobie życie 🙁 Na szczęście to są zupełne wyjątki, raczej promil niż ułamek procenta.
Zgadzam się z halo, ale przy tym i z Figaro.Winner apropos takich przypadkó - bo zazwyczaj tworzy je człowiek... czy to poprzez chów wsobny czy poprzez zrobienie jakiejś wielkiej krzywdy źrebakowi w pierwszych godzinach jego życia.
czy to poprzez chów wsobny
albo przez dalszą hodowlę osobników trudnych - nie nadaje się pod siodło ani do niczego innego więć na hodowlę kobyłę się daje - "bo ładna"
Branka Jaką wielką krzywdę można było zrobić źrebakowi w państwowej stadninie (gdy jeszcze były :hihi🙂? gdzie wszystkie źrebaki były traktowane dość standardowo? A inbred był mocno kontrolowany? Za czasów, kiedy był jeszcze naprawdę fachowy personel?
Negatywnego wpływu człowieka dopatrywałabym się raczej w umożliwieniu przyjścia źrebaka na świat i pomocy w jego przeżyciu. Trudne porody nie tylko u ludzi mogą wywołać np. niedotlenienie mózgu.
Ja jestem przeciwna inbredom - wszelkim! Wiem, że większośc hodowców jest za inbredami i ma mase argumentów na to i to jest powszechnie stosowane, ale ja uwazam to za bardzo niemądry wymysł i jestem na nie! Potem sie rodzą konie "nie do pracy", albo z dziwnymi wadami genetycznymi.
Fakt, że w stadninach raczej trudno o wypadek, który by uczynił źrebię "nienaprawialnym", konie stadninowe są w ogóle zazwyczaj dość 'normalnymi' końmi - w sensie nie są przez nikogo popsute, ale w prywatnych hodowlach to już nigdy nie wiadmo...
I zgadzam się z EląPe - też jestem absolutnie za tym, by osobników wysoce niezrównowazonych nie rozmnażac dalej - w naturze takie osobniki nie przetrwają, tylko zginą - my ich usypiac nie musimy dlatego, że sa trudne, ale nie powinny absolutnie trafiać do hodowli(i to już obojętne czy ich charakter jest uwarunkowany genetycznie czy środowiskowo przez nieodpowiednie traktowanie - czy i to i to - źrebie po zepsutej przez ludzi matce, któa teoretycznie w genach mu 'złego charakteru' przekazać nie powinna, też będzie 'trudne' bo uczy sie od matki przez naśladownictwo...) - obojętnie czy hodowcą jest państwowa stadnina, czy chłop mający klaczkę w stodole i kryjący czymkolwiek co jest pod ręką - niezrównoważonych, problemowych koni nie powinno się rozmnażać.
A wszyscy wiemy jak to czasem wygląda w praktyce...
Ja jestem przeciwna inbredom - wszelkim! Wiem, że większośc hodowców jest za inbredami i ma mase argumentów na to i to jest powszechnie stosowane, ale ja uwazam to za bardzo niemądry wymysł i jestem na nie! Potem sie rodzą konie "nie do pracy", albo z dziwnymi wadami genetycznymi.
albo rodza sie konie wybitne uzytkowo i pokrojowo.... na dwoje babka wrozyla 😎
I zgadzam się z EląPe - też jestem absolutnie za tym, by osobników wysoce niezrównowazonych nie rozmnażac dalej - w naturze takie osobniki nie przetrwają, tylko zginą - my ich usypiac nie musimy dlatego, że sa trudne, ale nie powinny absolutnie trafiać do hodowli(i to już obojętne czy ich charakter jest uwarunkowany genetycznie czy środowiskowo przez nieodpowiednie traktowanie - czy i to i to - źrebie po zepsutej przez ludzi matce, któa teoretycznie w genach mu 'złego charakteru' przekazać nie powinna, też będzie 'trudne' bo uczy sie od matki przez naśladownictwo...) - obojętnie czy hodowcą jest państwowa stadnina, czy chłop mający klaczkę w stodole i kryjący czymkolwiek co jest pod ręką - niezrównoważonych, problemowych koni nie powinno się rozmnażać.
A wszyscy wiemy jak to czasem wygląda w praktyce...
i znowu troche sie nie zgodze- sama znalam wybitnie porabana kobyle, histeryczke i panikare, a w dodatku dominantke totalna (tak, tak to wg mnie byl trudny kon 😁 ), ktora kompletnie nie przekazywala tego potomstu, dawala niezwykle spokojne i poprawne zrebaki, mlodemu ogierkowi od niej mozna bylo palec do upy wsadzic i nawet by sie nie wzdrygnal, praca z nim nie sprawila zanego problemu a na wszystkie nowosci reagowal totalnym spokojem... wydaje mi sie po prostu, ze nie mozna generalizowac, poza tym nieporzadane cechy klaczy mozna poprawic ogierem i na odwrot (choc nie twierdze, ze zawsze sie to udaje)..
trudny koń ? Po Weltmeyerze, a matka po Bolero (czyli mój Waldek),
oraz ogniste po Espri (czyli moja Ruda), oraz wredne po Arcusie (czyli mój Prosiak),
no i wesołe po Don Crusaidorze (czyli mój kary) 🤣
Większość koni wybitnych i wszystkie ''przykłady'' jakie zostały tu podane.
Generalnie temat bez dna.
katija A jak długo były z matką? Bo zauważyłam zjawisko powielania dziwactw matki przez dorosłe dzieci przebywające w tej samej stajni - i tak się zastanawiam - genetyka? czy wzorowanie się?
Drodzy skrajni behawioryści 😁. Ot, przykrość, ale od genetyki nie ma ucieczki 🙁
Zastanawiam się, czy przypadkiem w Polsce nie mamy zbiorowego hopla na punkcie koni trudnych i problematycznych - zamiast sobie taką przyjemną rasę jak holsztyny wyhodować 🙂
katija A jak długo były z matką? Bo zauważyłam zjawisko powielania dziwactw matki przez dorosłe dzieci przebywające w tej samej stajni - i tak się zastanawiam - genetyka? czy wzorowanie się?
normalnie byly... 😉 do odsada, a potem w jednej stajni. ten mlody, o ktorym pisalam to wogole jaks przeginka w druga strone byla- nic totalnie go nie ruszalo...
a przyjemna rase, to my juz sobie wyhodowali- slazaki 😉
chociaz widzisz. mam teraz kobyle- matka po geniusie, ojciec paradys/lisco/jalisco. to sa geny ciezkich charakterow, a kobyla- no coz, troche porabana, delikatnie mowiac. fakt, ze sie u mnie uspokoila i tak. dobra moze i ktostam zle ja potraktowal, albo sobie na pewne rzeczy pozwolil. ale u innego konia nie poszlo by to az tak...
a przyjemna rasę, to my już sobie wyhodowali- ślązaki 😉
Jak sama nazwa wskazuje - czysto polska 🤣
Zastanawiam się, czy przypadkiem w Polsce nie mamy zbiorowego hopla na punkcie koni trudnych i problematycznych - zamiast sobie taką przyjemną rasę jak holsztyny wyhodować 🙂
Też czasem odnoszę takie wrażenie, przynajmniej na forach czyta się o trudnych własnych ! koniach.
Cudze są łatwiejsze ? 🙂
Pomijając sprawy genów , ja uważam, że największym problemem jest brak odpowiedniego wychowania już źrebaków , młodych koni.
Potem to mści się , bo konie kupują niekoniecznie znawcy końskiej psychiki.
I zaczynają się problemy.
Koń nie podaje nóg, trudno go prowadzić na kantarze , nie można przeprowadzić zwykłych zabiegów medycznych bez pomocy dutki.
Na większości for końskich tego rodzaju tematyka zajmuje sporo miejsca.
Ciekawe, że tego rodzaju problemów z obsługą naziemną nie mają ludzie z bardziej cywilizowanych krajów.
Ja sama byłam zdumiona, jak w Anglii mogłam spokojnie wyczyścić, osiodłać zupełnie obce sobie konie.
Nawet robienie opatrunków na kopycie nie było problemem.
Lekarz , kowal też nie musi poskramiać konia , żeby rozczyścić, czy zbadać.
Przynajmniej, tak generalizując 😉
Hmm... Trudny koń to taki, który przez złe traktowanie nienawidzi ludzi i nie chce mieć z nimi nic wspólnego, jedyne czego pragnie to "pozbyc sie " człowieka! Trudne są konie agresywne, gdyż praca z nimi jest bardzo niebezpieczna. Ale wiele z Was już pisało, że takie konie wymagaja włożenia ogromu pracy i należy pamiętać, że trzeba być ciągle uważnym, bo wykorzystują każdy nasz nieprzemyślany ruch...
Konie trudne są końmi jednej osoby!
Praca z moim koniem agresywnym zajęła mi 6 lat. Teraz z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że mój koń jest ok, ale tylko dla mnie