Przyzwyczajanie konia do warunków pogodowych

darolga   L'amore è cieco
22 maja 2009 11:12
Pegasuska - Dokładnie. I co? Koń pod wpływem bata dojrzał psychicznie? A może go zastraszyłaś?  🤣 Nie, zawsze był dojrzały psychicznie, tylko zebrało mu się na bunty. I to się da rozpoznać.
Guli, a Ty nie poznasz kiedy koń bryka z radości, a kiedy ze złośliwości? To jest na tej samej zasadzie.

I wracając do koni szkółkowych - te to dopiero mają do perfekcji opanowaną sztukę robienia sobie jaj z jeźdźca. Począwszy od tych subtelnych stępowych wywozicieli, poprzez te z poczuciem humoru, a na "zobaczymy czy tak dobrze siedzisz jak ci się wydaje" skończywszy 🙂

Guli, mam wrażenie, że teraz wycofujesz się z dyskusji, bo brakło argumentów. I nie wypowiedzialaś się też na temat niekonsekwencji w tym, co mówisz - raz zmuszać konia nie wolno, innym razem sama to robisz...  🙄

Olivia7 - dokładnie. Kiedy trzeba uspokoić, poglaskać - bo koń się boi czegoś nowego - to trzeba. Ale kiedy trzeba stanowczo, bo ma focha - wtedy trzeba. Proste.

Adriena - w okolicy była burza, nie bezpośrednio nad Olivią... Tak zrozumiałam 🙂 ale nie zaprzeczam, zgadzam się 🙂
Olivia7 zgadzam się. Koń musi wiedzieć że nie zawsze należy panikować... Mój kon jak pierwszy raz poszedł na plaże myślałam ze mi na zawał zejdzie.. I Guli uważasz ze jak bym wtedy zawróciła to rok później oń już by się zaprzyjaźnił z wodą sam z siebie?? Powoli, z każdą jazdą blizej wody, i na dłużej do niej wchodził wraz z innym koniem niepanikującym... Musieliśmy to po prostu przezwyciężyć, ale na pewno nie odpuszcając na poczatku.

adriena no logiczne że się nie jeździ, ale jak kończysz trening a burza się zbliża to się przecież nic nie stanie. Olivia pewnie nie jeździłą w samym środku walących błyskawic i grzmotów 🙂
Guli bo mi to szkoda twojego konia bo z twoich wypowiedzi wynika, że zostawiłaś go samego sobie...boi się to trudno niech przeczeka ten okres...to tak jak byś pozbawiła go przewodnika. Czy uważasz że jeżeli w stadzie koni przewodnik obrał jakąś droge a jeden pojedyńczy egzemplarz stwierdził że on się tam boi to droga specjalnie dla niego była zmieniana czy raczej stado podążało dalej a boidudek musiał przełamać swoje lęki ?
Dlatego nie jest mi szkoda mojego konia bo jak już tak patrząc na relacje koń człowiek to śmiem twierdzić że ma we mnie wsparcie ponieważ jako opiekun stada pokazuje jej że nie warto się wielu rzeczy bać i jakże wtedy świat jest przyjemniejszy kiedy mniej się trzeba nauciekać, a ona czuje się lepiej bo mniej obawia się o swoje bezpieczeństwo. To takie moje rozważania.
edit:
Darloga mój koń wtedy przypomina sobie, że przecież jest odważna i grzeczna i wogóle to ona tylko jest silna więc sprawdzi czy może nie uda się przejąć przewodnictwa a wtedy to byśmy sobie pojeździły 😉 niestety ja już wiem kiedy bryka z radości a kiedy bo ma mnie w zadzie i sprawdza swoją siłę.
Guli bo mi to szkoda twojego konia bo z twoich wypowiedzi wynika, że zostawiłaś go samego sobie...boi się to trudno niech przeczeka ten okres...to tak jak byś pozbawiła go przewodnika


Teraz to już niczego nie rozumiem 😲
Powtórzę: burza była W OKOLICY, nie bezpośrednio nade mną. Słychać było grzmoty, podczas gdy na nasz plac spadło zaledwie kilka kropli deszczu. Wiedziałam, że jazda w tych warunkach nie stanowi najmniejszego zagrożenia. Za to koń przełamał swój strach, co może zaprocentuje kiedyś, gdy załamanie pogody zaskoczy nas np. w terenie.
darolga   L'amore è cieco
22 maja 2009 11:23
Guli - to przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem... bo dla mnie to jest jasne i klarowne. Jesteś zamknięta w labiryncie. Z drugą osobą. Wszędzie ciemność. Boisz się. Druga osoba zna drogę, ale każe wybrać Tobie, zamiast poprowadzić Cię za rękę. Fajnie?



Tyle, że pozwoliłam mu dojrzeć psychicznie do straszaków , wystawiałam na działanie "straszydeł', czyli samochodów, folii   , itd ..itp .

Jasne, że nie jeżdżę w czasie deszczu , bo to dla mnie żadna przyjemność , no chyba , że jestem w drodze.

I naturalsem mnie jeszcze nikt nie nazwał 🤣




chodzi mi o ten kawałek lepiej konia przekonać szybciej że nie warto się bać czy stresować go dłużej dopóki nie zaakceptuje straszydła.? oczywiście są rzeczy straszne z natury i są rzeczy które poprostu dają powód do ucieczki. Nie wiem jak twoje konie ale mój bezpieczniej czuje ię ze mną niż pozostawiony sam w towarzystwie straszaka i próbujący dojrzewając w trakcie psychicznie przełamać swoje koszmary.
Co tu gadać - człowiek zawsze zbierze owoce swojej bezmyślności, czy ta bezmyślność na zmuszaniu bez sensu polega, czy na uleganiu fochom.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
22 maja 2009 11:45
moja kobyła z kolei była "niedojrzała psychicznie" na kontakt z wodą w jeziorze. Na bliżej niż 2 m za cholerę nie chciała się zbliżyć.  Po ok 30 min usilnego przekonywania  okraszonego moim i jej potem - o dziwo dojrzała i weszła - i nawet jej się to spodobało.

A ja wrócę do początku wątku /wierszyk mi wyszedł/
Przyglądam się układaniu koni AQ praktycznie od ich urodzenia aż do pierwszych startów.
Bardzo wiele jest tam przyzwyczajania do przeróżnych warunków.
I zajmowania ćwiczeniami ,i przełamywania "fochów" i stania długiego aż koń przemyśli sprawę.
I jest też np.zawożenie konia na zawody -bez startu -tylko,żeby sobie popatrzył jak to jest.
Długa praca - ale z jasno określonym celem - bardzo konsekwentna .
To procentuje potem ogromnie.
Jak wszystko w jeździectwie-wymaga wiedzy,doświadczenia, pracy.
W przypadku koni sportowych i przygotowywanych do sprzedaży - takich bezpiecznych dla potencjalnego kupca -nieodzowne.
I koń startujący w zawodach to jest inna bajka niż taki typu kosiarka podwórkowa.
ja to jestem prawdziwa swinia, bo wieszam koniom rozne straszydla na padoku... a one emocjonalnie nie sa na to gotowe. a po dwoch dniach przebywania na padoku ze staszna folia wiszaca na drzewie okazuje sie, ze ta folia jest fajna i moza sie nawet pod nia schowac...
guli powiem tak: moj kon to emocjonalna skala. nie boi sie niczego, nic nie robi na nim wrazenia. jest stabilny i rowny. tylko, ze ma przy okazji mocny charakter. znam go dobrze. wiem, ze kiedy wracamy z terenu i on zaczyna sie ploszyc od byle gowna to jest to wymyslanie, bo za malo pochodzil. wiem, ze czasami ma focha z cylku "nie i koniec" i chocby nie wiem co on nie wejdzie np do stawu. i wiem, ze sie nie boi, bo kiedy sie boi, probuje wykonac moja prosbe, tylko oh oh. ale sie stara. w takich sytucjach nawet jesli zrobi tylko kilka krokow w ta strone, podejdzie i zobaczy to chwale i nie zmuszuszam dalej. ale jesli jest to bunt "nie i koniec" bede go tepic niezwykle stanowczo, bo kon (a zwlaszcza mlody) ma prawo sie bac, nie wolno go karac za naturalne odruchy, ale nie ma prawa sprawdzac kto tu rzadzi i czy moze sie uda. mysle, ze mialas malo do czynienia na przyklad z konmi trudnymi. a podstawa do oceniania czy kon ma akurat focha, czy sie cieszy, czy ma moze gorszy dzien jest znajomosc behawioryzmu koni i znajomosc charakteru swojego konia...
mysle, ze mialas malo do czynienia na przyklad z konmi trudnymi. a podstawa do oceniania czy kon ma akurat focha, czy sie cieszy, czy ma moze gorszy dzien jest znajomosc behawioryzmu koni i znajomosc charakteru swojego konia...
A dlaczego tak kategorycznie oceniasz kogoś kogo nie znasz, ja czytając guli nie mam wrażenia że jest to osoba która się nie zna.. a wręcz można postawić tezę że się zna i dlatego ma takie a nie inne podejście do koni, spokojne, z dystansem i na luzie, w końcu tak jak napisała nigdzie jej się nie śpieszy.
Mam wrażenie że trochę zawężono w tym wątku psychikę konia, bo jeśli koń nie chce czegoś zrobić to ma focha, a może nie o to chodzi? Bogactwo psychik końskich jest ogromna, więc ciężko wszystkie konie wtłaczać w jeden wzorzec.  Wg mnie czasem trzeba poczekać na konia, na jego dojrzałość, na rozwój i tu także nie ma reguły, kiedy, gdzie i jak...

Oczywiście większość ludzi nie ma na to czasu, ale są też tacy którzy trochę inaczej odczytują psychikę i zachowania swojego zwierzęcia i po prostu inaczej z nim pracują, nie przeraża ich tzw. foch bo go inaczej interpretują, rozumieją swoje konie tak dobrze że nie mają żadnych wątpliwości że to nie jest koniec świata po którym koń już zapanuje nad ich jestestwem.

Podobało mi się to co napisała Tania, że w przypadku QH wozi się konie na zawody tylko po to aby zasmakowały tej aury, bez startowania, dla mnie to coś ciekawego,z  takim podejściem jeszcze się nie spotkałam i ciekawa jestem czy ktokolwiek coś takiego jeszcze praktykuje i jak to wpływa na konia..
ale nie ma prawa sprawdzac kto tu rzadzi i czy moze sie uda

E, sprawdzać to może  😁, bo i tak sposobu nie ma, żeby próby sprawdzania powstrzymać  🤣 Ale dojść do wniosku, że ON rządzi - nie powinien.

Wracając do tematu: opisany przypadek kwalifikuje się chyba pod HSS (coraz więcej przypadków się kwalifikuje  🤔). Zastanawiam się na ile warunki termiczne (a szczególnie ich raptowna zmiana) zwiększają drażliwość układu nerwowego. Dziś po tygodniach posuchy padał zimny deszcz. Gdy krople poleciały mi za kołnierz "zawspółczułam" konikowi  🙂 Chociaż ogólnie lubię deszcz. Tylko co z tym fantem? Projektować parasole i kaptury dla koni?
Rozważałam kiedyś jakieś "małe ujeżdżenie". I z myślą o nim (między innymi) jeździłam z koniem pogapić się na zawody w sąsiedniej stajni (wierzchem). Megafony, muzyka, tłum ludzi, jacyś przebierańce, dużo obcych koni. Plus można przejechać "po wszystkim" po placu, między przeszkodami, jeśli organizator się zgodzi. Wizja, co chcę robić z koniem mi się zmieniła, ale takie cywilizowanie w różnych warunkach i tak wyszło koniowi na dobre.
bo kon (a zwlaszcza mlody) ma prawo sie bac, nie wolno go karac za naturalne odruchy, ale nie ma prawa sprawdzac kto tu rzadzi i czy moze sie uda.



Mam wrażenie , że koń o mocnym charakterze sprawdza swoja pozycję .

Tak przynajmniej jest w końskim stadzie - i u moich też.
Wystarczy, że koński Wódz  jest w słabej kondycji ( chory) to Kuba ( zwykle podporządkowany)  bezwzględnie to natychmiast wykorzystuje i stara sie zostac szefem.

Czyli jest to u nich naturalne i zgodne z ich prawem.

I zawsze tak jest odkąd je mam


mysle, ze mialas malo do czynienia na przyklad z konmi trudnymi. a podstawa do oceniania czy kon ma akurat focha, czy sie cieszy, czy ma moze gorszy dzien jest znajomosc behawioryzmu koni i znajomosc charakteru swojego konia...



Z cała pewnością miałam mało do czynienia z trudnymi konmi, bo tylko jednym.

Czy to oznacza, że że nic nie wiem o koniach , a zwłaszcza nie znam charakteru swoich?
Myślisz, że mogłabym tak z nimi postępowac ?
Serio tak uważasz?

I jeszcze - między koniem panikarskiem a teraźniejszym minęło ponad dwa, może juz trzy lata.

To kawał czasu , a mnie naprawde nie spieszy się.
Chciałam miec konia myslącego , uważnego  , takiego który spokojnie podejdzie do straszaka, a nawet jak rzeczywiście przestraszy sie, to uskoczy i zatrzyma się.

I tak właściwie jest - jeżdze na ogłowiu bezwędzidłowym  , rzeczywiście na luzie .

A zapewniam Cie, że był kompletnie odmiennym koniem.

Ne chce byc źle zrozumiana ( znowu) ale  powiem, że Kuba to kon który bardzo poturbował kiedyś człowieka- aż facet wylądował w szpitalu.

To była naprawdę długa droga to tego jaki jest teraz.
I mnie nauczyła bardzo dużo.
Co oczywiście nie oznacza, że jestem kims mądrym , ot zwykły przypadek 🙂


Adriena
:kwiatek:
EDIT

Zeby nie tworzyc nowego postu.

Nie koncentrowałam sie na charakterach koni, bo wydawało mi sie oczywiste, ze od tego zależy sposób postępowania z koniem.

Drugi mój kon to Wódz, ogier i na dodatek szetland 😉
Ale od początku szanował mnie bardzo i nigdy nie miałam z nim problemu, poza tym, że często budziłam w nim strach 🤔

Ale z kolei bystry, przebiegły- taki co madrzejszego człowieka potrafi wywieźc w pole, zanim tamten obejrzy się 🤣

Każdy z nich odmienny, wymaga innego podejscia.

Nie znaczy, że nie  popełniałam i nie popełniam błędów.
Ale przewaznie wiem, kiedy mogę nacisnac, a kiedy musze odpuścić.

A swoją drogą, ja też mam mocno dominujący charakter 🤣
1 nie napisalam nigdzie, ze sie nie znasz, tylko , ze sadze, ze mialas malo do czynienia z trudnymi konmi. i prosze o nie przekrecanie moich wypowiedzi  🙄 ...
2 fakt, ze niefortunnie sie wyrazilam- sparawdzac moze, i tu sie zgodze rowniez z guli, ze jest to zgodne z jego natura, ale zdominowac juz nie moze.
3 co innego kiedy ma sie konia, ma dla niego czas, jest to kon jednego jezdzca i sluzy jedynie przyjemnosci swojego wlasciciela, ale sa tez inne sytuacje. i niestety, nawet dla samych koni lepiej, aby byly podporzadkowane, bo nigdy nie wiadomo gdzie pojda, czy nie zrobia komus krzywdy i czy w zwiazku z tym ktos nie zrobi im.....
busch   Mad god's blessing.
22 maja 2009 17:00
Tania- jeszcze raz. Gniada od pierwszych swoich dni przebywa codziennie na pastwisku, w sezonie letnim do 14 godzin na dobę. Nikt się nie przejmuje opadami, wiatrami, burzami itd.- stado stoi na dworze nawet w największą niepogodę.
To nic gniadej nie daje w kwestii straszebnych opadów. Dziś padał deszcz i mogłam sobie poobserwować jej walkę o życie- najpierw biegała rzucając głową na wszystkie strony, ocierając się o swoje nogi itd., wreszcie wymyśliła sobie, że zawsze można schować łeb pod brzuch drugiego konia  😜  . I tak stała bidna przez kilka godzin  😂

Próbowałam też przejeżdżać te ''bunty'': dało się to zrobić tylko na luźnej/rzuconej wodzy- ale za to wolty, zatrzymania itd. wychodziły całkiem nieźle jak na brak kontaktu
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się