Przyzwyczajanie konia do warunków pogodowych
Gniada nienawidzi każdy rodzaj opadów i nie waha się mi o tym mówić przy każdej okazji. W przypadku kapuśniaczków i innych takich mamy 'tylko' problemy z utrzymaniem jakiegokolwiek kontaktu- chowa się, wyrzuca głowę, wyciąga w dół, chociaż jednocześnie nie tracimy sterowności, umiem ją zatrzymać i zwolnić; tyle że muszę zrezygnować z używania wodzy. Wszelkie próby karania (nawet ostrzejszym słowem, czy zablokowaniem ręki gdy wyrywa wodze) przynoszą odwrotny do zamierzonego skutek.
W przypadku mocniejszego deszczu/śniegu sprawa zaczyna się prezentować dramatycznie, koń zachowuje się jakby walczył o przetrwanie. Nie ma w tym momencie też żadnych skrupułów przed próbami utylizacji mojej skromnej osoby, jeśli tylko będę na tyle głupia żeby spróbować czegokolwiek od niej wyegzekwować.
Puszczona luzem zachowuje się podobnie- rzuca głową, chowa ją między przednie nogi, ucieka za inne konie, czy ustawia się tyłem do wiatru.
Na razie to nie palący problem. Nie trenujemy przecież do olimpiady i nic się nie stanie kiedy sobie odpuścimy jazdę w deszczu. Tylko współczuję łebkowi, który weźmie ją na zawody i akurat zacznie kropić podczas przejazdu. W połączeniu ze stresem okołozawodowym gniada stanie się niebezpieczna.
Jak myślicie: czy jest jakiś sposób, żeby chociaż trochę opanować jej histerię? Nie wymagam, żeby była skupiona w najgorszą ulewę ale mogłaby chociaż nie rzucać głową od drobnego deszczyku.
jezdzilam kiedys konia o podobnych "upodobaniach"
problem skonczyl sie, kiedy stal w stajni otwartej wraz z innymi konmi. poczatkowo podczas deszczu uciekal sie schowac, ale kiedy stadko nie reagowalo a jego rozpaczliwe proby nawolywania reszty nie przynosily skutku przelamal sie. po jakims czasie przestalo go cokolwiek ruszac. widac wizja samotnosci byla gorsza od zmoczenia 😉
mylse podobnie jak katka, tyle, ze ja poszlabym dalej i po prostu zostawoala ja niezalenie od pogody na dworze- zwlaszcza teraz, kiedy jest cieplo i trudno o chorobe 😉
to juz jest przymuszanie, moj dokonal wyboru 😉 😎
Zapomniałam dodać- koń codziennie wychodzi na pastwisko na 12h, również gdy pada śnieg, deszcz, jest burza, czy z nieba spadają niebieskie fortepiany. Tym dziwniejsze to dla mnie; od źrebięcych lat stała na dworze połowę doby obojętnie od warunków pogodowych, a i tak wciąż histerycznie reaguje.
Nawet zauważyłam, co konkretnie jej przeszkadza: okolice oczu atakowane przez opady. Gdy pada, gniada szuka każdej okazji żeby się zatrzymać i wytrzeć oczy. Czasem nawet próbuje w ruchu- łącznie z kłusem i galopem- było kilka razy gorąco bo ledwo uniknęłyśmy upadku.
busch A może siatka na muchy na pysk? Tylko nie wiem czy krople nie 'zatkają' te oka siatki. Bo taka sztywna siatka na pysk uchroniłaby oczy przed bezpośrednim uderzaniem deszczu. Chyba, że kobyła po prostu wynajduje sobie pretekst do takich zachowań- mój koń np. miał kontrolowane próby spłoszenia, które miały na celu totalnie wyprowadzić mnie z równowagi.
na mojego najlepszą terapią okazało się oswajanie z pogodą na padoku. zobaczyl, że koledzy i koleżanki mają wszystkow poważaniu i zresocjalizował się. teraz mogę jeździc w najgorszą ulewę czy śnieżycę, tylko dera nieprzemakalna na plery i koń normalnie pracuje.
tylko wiatr nam został, ale co do tego to już chyba wnerw dożywotni. poskarmiamy trochę podmuchy nausznikami i o ile jakoś zabójczo nie piździ, to zdają egamin.
Szczerze powiedziawszy ja się koniowi trochę nie dziwię. 😉 Też po prostu nie cierpię jak mi coś w oczy wpada i któraś z kolei kropla w oku, kiedy nie mogę się schować przed deszczem bo np. wracam z przystanku do domu a nie mam parasola, potrafi szybko mnie doprowadzić do niezłego wnerwienia. Może faktycznie koń jest nadwrażliwcem w tym temacie i jakaś siatka albo coś w ten deseń by pomogły...?
Nawet zauważyłam, co konkretnie jej przeszkadza: okolice oczu atakowane przez opady.
Mój jeden ma tak wrażliwe oczy.
Pełno owadów i płynące łzy.
Gdy przyjrzałam się bliżej, to zobaczyłam maleńkie ranki z kropelkami krwi , na których oczywiście siedziała masa owadów.
Dlatego poza stajnię koń wychodzi zawsze w masce z nausznikami, bo do uszu też pchają się meszki.
W teren zakładam frędzle na ogłowie, żeby mógł oganiać się.
Maski nie zakładam, odkąd pani widząc go w masce zapytała z przerażeniem - czy ten koń jest ślepy??? 🤣
Większość koni unika gwałtownych opadów i chowa się, jeśli mają gdzie.
Averis- raczej to nie jest bunt bo zachowanie bez pasażera na grzbiecie jest tylko nieco mniej gwałtowne.
Sankarita- no właśnie mnie deszcz nie przeszkadza- chyba, że to gwałtowna ulewa- i dla biednego konisia zrozumienia nie mam 🤬
guli- gniada owadów się nie boi, wiatr też jej niestraszny. Tylko te opady doprowadzają ją do wściekłości 😉
Busch oj bez przesady, nie powiedziałam, że nie masz zrozumienia dla 'biednego konisia', tylko zasugerowałam, że może ten typ tak ma?
guli a co tej pani do tego?? Mój stajenny zawsze się śmieje że konia z gwiezdnych wojen ukradłam 😁 😁 a i tak będzie chodził w masce. Żal mi go jak bezskutecznie walczy z muchami. W poniedziałek będzie moja moskitiera z hooksa😀😀 wtedy to zobaczycie "kosmicznego" konia
moze faktycznie by pomoglo cos w rodzaju okularow wyscigowych? to co mowisz nie wyglada na fanberie, tylko na pewna nadwrazliwosc, a do tego zwierze ma prawo... albo wykombinowac jais patent w rodzaju daszka, ktory by nie pozwoli na wpadanie kropel do oczu 😀 😎
Szczerze mówiąc to też bym kombinowała w kierunku stworzenia "daszka" przyczepianego do naczółka... Albo założyć tę siatkę na oczy, niestety przemaka, ale może uchroni przed nieprzyjemnym uczuciem wpadania kropli w oko. Warto spróbować, jeśli to nie rozwiąże problemu, to trzeba będzie myśleć nad czymś innym 🙂
guli a co tej pani do tego?? Mój stajenny zawsze się śmieje że konia z gwiezdnych wojen ukradłam 😁 😁 a i tak będzie chodził w masce. Żal mi go jak bezskutecznie walczy z muchami. W poniedziałek będzie moja moskitiera z hooksa😀😀 wtedy to zobaczycie "kosmicznego" konia
A ten nie jest kosmitą?? 🤣

Pani była przerażona, że jeżdżę na ślepym koniu 😉

To była fajna maska z USG , lycra pod spodem, więc ścisle przylegała.
Niestety wczoraj znalazłam ją na łące w kawałkach- znaczy znowu kuc pracował 🙄
Bush - przepraszam, bez okularów wyczytałam, że "owady" , a nie opady 😡
Jestem za wypróbowaniem jazdy z siatką.
A tytułem uzupełnienia w temacie: mielismy gagatka, który bardzo się buntował podczas jazdy w deszczu czy śniegu, u niego jednak był to ewidentnie buncik- na padoku zachowywał się najzupełniej normalnie. Pomogła konsekwencja i nieprzejmowanie się.
tylko, ze ja kombinuje tak- jesli bedzie padac na siatke, to krople osadza sie na oczkach siatki zamazujac kobyle pole widzenia- i to dopiero moze ja wku.wic. stad kombinowanie z daszkiem 🤔wirek:
Bush, a gniada jest w ogóle nadwrażliwa na dotyk?
Bo może to coś "organicznego", jakiś niedobór witamin, minerałów czy inne licho?
Nie, żebym się z takim czymś spotkała u konia, ale sobie rozmyślam.
Teodora- okresowo. Na początku naszej znajomości była nadwrażliwa na wszelki dotyk okolic uszu i oczu- trzepała głową gdy chciałam ją dotknąć do uszu, potem jej przeszło, a następnie powróciło w nieco łagodniejszej formie. Traktowałam jej zachowanie jak buncik, co przynosiło pozytywny rezultat.
Teraz nie ma żadnych obiekcji kiedy macam, ściskam jej uszy, zakrywam oczy itd. - całkowicie dotykalska
Nie wiem, z czego te okresowe wojny wynikają. Na razie próbowałam je najpierw jako dobra ciocia przeczekiwać. To nic nie dawało, koń zaczynał miotać głową tak, że dostawałam kilka razy prawdziwego 'dzwona" w łeb- wreszcie jednak się przełamywałam, gniada kilka razy dostała po pysku za niepoważne zachowanie i się uspokajała. Zanim mnie ukrzyżujecie: jak już jej przechodziło trzepanie głową, to 'zapominała' też o klapsach w pysk i nie nosiła ze sobą znamion traumy 😉
Juz kilka razy zastanawiałam się, czy jest w tych dwóch zachowaniach jakiś wspólny mianownik. Nadwrażliwa na opady jest zawsze, nadwrażliwa na punkcie swoich uszu bywa (jakby zebrać do kupy te jej okresowe bunciki, to wyjdzie jakieś 2-3 tygodnie buntu na ponad rok wspólnej znajomości). Nadwrażliwość na punkcie uszu była najprawdopodobniej młodzieńczym buntem. Takie próbowanie jeźdźca- wnioskuję tak bo na pastwisku problemu nie było, pojawiał się w boksie przy siodłaniu. Na opady histerycznie reaguje zawsze, obojętnie czy ma widownię, mnie przy sobie, siodło na grzbiecie, czy też stoi na pastwisku. No i wreszcie same zachowania. Oba to potrząsanie, wyrywanie głowy ale na różne sposoby. Przy buncie przeciwopadowym gniada jednocześnie nie traci sterowności, hamulców, a jedynie 'chowa' głowę między nogi, wygina na bok, czy ciągnie do siebie. Najwyraźniej sprawdza, czy wszędzie jej napada na głowę 😀 . Natomiast ten drugi, okresowy bunt powoduje, że nagle jakoś mi brakuje kontroli nad koniem i przestaje być bezpiecznie bo można dostać strzała 😁
Niedoboru witamin raczej nie ma, siedzi na pastwisku, dostaje świetnej jakości żarcie i codziennie witaminki 😉
Jestem bardzo ciekawa, czy się nie zbuntuje przeciwko masce na pysk bardziej, niż przeciwko opadom.
Jestem bardzo ciekawa, czy się nie zbuntuje przeciwko masce na pysk bardziej, niż przeciwko opadom.
Tylko na początku koń wzdraga się przed maską - na zasadzie, że coś nowego , może strasznego 🙂
Potem bardzo chętnie nadstawia się do założenia, bo to jednak ogromna ulga.
Ciekawe , jak klacz reaguje na polewanie wodą z węża?
Próbowałaś kiedys ?
Bo powinna tak samo reagować na uderzenia kropli.
Mój jeden koń też reaguje nerwowo na spadające krople wody, a drugi to stoik.
Moja sobie wymyśla, wczoraj jak zaczęło kropić, to nagle też łeb zaczął jej latać na wszystkie strony, wyrywanie wodzy itp. imprezki, praca praca praca i pomogło, nagle problemem stała się moja łydka, a problem deszczu zniknął, no ale tu przynajmniej wiem, że kobył wymyśla i od roboty stroni.
[quote author=Whisper_777 link=topic=5988.msg257640#msg257640 date=1242889735]
Moja sobie wymyśla, wczoraj jak zaczęło kropić, to nagle też łeb zaczął jej latać na wszystkie strony, wyrywanie wodzy itp. imprezki, praca praca praca i pomogło, nagle problemem stała się moja łydka, a problem deszczu zniknął, no ale tu przynajmniej wiem, że kobył wymyśla i od roboty stroni.
[/quote]
Czyli uważasz, że koń używa swojego mózgu w większym zakresie niż powszechnie uważa się? 😎
Bo wymyślanie, to twórczy proces myślowy, na dosyć wysokim poziomie.
Podziałałaś wg zasady : jeśli boli głowa, to należy doprowadzić do większego bólu w innym miejscu.
Wtedy ból głowy zostaje przysłonięty większym problemem - np łydką.
Masz jeszcze jakąś ciekawą teorię dlaczego koń unika pracy? 🤔
guli no nie przesadzaj. Znam wiele koni które "wymyślają" by uniknąć pracy. Spójrz najlepiej na jakąkolwiek szkółke. Gdy wyczują jeźdźca bez problemu wywożą go z placu czy nie chcą skakać... Też coś ich boli??
guli no nie przesadzaj. Znam wiele koni które "wymyślają" by uniknąć pracy. Spójrz najlepiej na jakąkolwiek szkółke. Gdy wyczują jeźdźca bez problemu wywożą go z placu czy nie chcą skakać... Też coś ich boli??
No tak w szkółkach konie są zupełnie odmienne 😎
Bo przeciez powinny chodzić pod początkującymi , walącymi ich po grzbietach, szarpiących za pysk z wielką ochotą 😎
I to po kilka godzin dziennie.
Ciekawe, że te same konie pod stabilnymi jeźdźcami chęć do pracy zachowują.
Jak myślisz - dlaczego?
guli A czemu w takim razie koń spokojnie potrafi wywieźć dziecko masy 25 kg w stępie? też go coś boli?
a czemu bierzesz skrajne przypadki?? Mój koń który w szkółce nigdy nie chodził, gdy wsadzę słabszą osobę na stępa (boze jak ona mu wtedy kręgosłup obija, nie? no i szarpie za pysk też) już idzie sobie tam gdzie chce. Konie nie są aż tak głupie jak chyba uważasz.
A szkókowce które znam, nie chodzą dłużej niż 2h dziennie i powiem że mają bardzo dobre warunki. A że się z biegiem lat "wycfaniły" to już zupełnia inna historia. No i nie wiem czemu te same konie pod stabilnymi jeźdzcami chodzą bo wiedzą ze trzeba, ale jak tylko jest możliwość kombinują co by tu zrobic zeby nie pracować.
Guli konia nie zawsze musi coś boleć żeby był niechętny do pracy. Mój koń nie lubi ujeżdżenia, zawsze złości sie jak zaczynam wymagać pracy w ciągłym ustawieniu, ćwiczy ciągi, czy dodania i SKRÓCENIA, bo wredna pani nie dae pogalopować... I co? Też mi powiesz ze go na pewno coś boli i przeszkadza?
A ja znam rekreanta, który potrafił udawać, że kuleje byle tylko nie iść na jazdy. O dziwo 10 minut później w ręku we wszystkich trzech chodach nie było śladu po żadnej niedyspozycji, wet za każdym razem też niczego nie stwierdzał (bo te 'kulawizny' powtarzały się co jakiś czas).
guli Zależy jaka szkółka, jak Ty masz doświadczenia z szarpiąco-walącymi przykro mi. Rozumiem, że u Ciebie klasa N została wyssana z mlekiem matki.
Zaintrygował mnie ten temat bo moja kobyła reaguje podobnie na deszcz, dostaje jakiejś wścieklizny gdy nie daj boże jeździmy i zacznie padać. Przy pierwszym buncie byłam bardzo zdziwiona jej zachowaniem, bo wiele lat jeździłam na koniach w słotę i niepogodę i nigdy bym nie przypuszczała, że koniowi może deszcz przeszkadzać.
Koń który wiele godzin siedział na pastwisku, wiele razy zaliczył letnie ulewy stojąc pod chmurką, nagle pod siodłem dostaje szewskiej pasji i to nie polega tylko na trzepaniu głową, kobyła robi wszystko żeby pozbyć się jeźdźca i wrócić do stajni..
Pierwsza moja reakcja to było nie przejmowanie się i kontynuowanie jazdy, ale jak doszło do niekontrolowanych juz przeze mnie dzikich chodów bocznych, cofania i prób stawania dęba, stwierdziłam że nie ma sensu walczyć z koniem i po prostu wróciłyśmy do stajni na czas deszczu. Oczywiście musiało to być zrobione z głową, tak aby koń nie doszedł do wniosku, że to on decyduje, jednakże postawiła na swoim a ja nie byłam w stanie na tyle ją opanować aby dalsze jeżdżenie nie skończyło się jakimś wypadkiem dla mnie.
Generalnie rzadko zdarza nam się jeździć podczas deszczu, bo mamy halę i po prostu nie jeżdżę w deszczu bo sprzętu mi szkoda, jednak miałam jeszcze kilka razy możliwość potwierdzenia tego, że w deszczu to my jeździć nie będziemy. Natomiast nie przeszkadzał jej deszcz podczas jazdy terenowej, gdy byłyśmy w lesie.
Kobyła takie odchyły ma tylko jak dość mocno pada i kapie jej na głowę, poza tym to koń w miarę rozsądny, bez narowów, chociaż niepokorny pod siodłem i wymagający, acha ma jeszcze jeden odchył nie toleruje innych jeźdźców oprócz mnie...
Zakładając, że ma taki a nie inny stosunek do deszczu na razie jej nie zmuszam i nie wchodzę z nią w konfrontację, jednakże zastanawiałam się co by było gdybyśmy zaliczyli ulewę np. podczas rozprężenia przed zawodami czy podczas przejazdu.. Może ze względu na stres i podniecenie, nie przeszkadzałoby jej kapanie na głowę..?
a czemu bierzesz skrajne przypadki??
[/quote
Guli konia nie zawsze musi coś boleć żeby był niechętny do pracy. Mój koń nie lubi ujeżdżenia, zawsze złości sie jak zaczynam wymagać pracy w ciągłym ustawieniu, ćwiczy ciągi, czy dodania i SKRÓCENIA, bo wredna pani nie dae pogalopować... I co? Też mi powiesz ze go na pewno coś boli i przeszkadza?
Jasne, że nie zawsze musi boleć , żeby niechętnie pracował.
Akurat przykład, który podałaś na swoim koniu , to przypadek "buntu" konia, który ma stawiane zbyt duże jak dla niego wymagania.
Bo dla większości rekreacyjnych konia ujeżdżenie na wyższym poziomie jest zbyt trudne.
Mam nadzieję, że nie jesteś czynnym sportowcem, więc nie obrazi Cię moje określenie. 🙂
A konie unikają wszystkiego co sprawia im dyskomfort, nie tylko ból.
Wątek jest o koniu , któremu bardzo przeszkadzają opady deszczu.
Jaki sens ma kontynuowanie jazdy w takich warunkach?
Ani przyjemności jazdy dla człeka, ani koncentracji u konia , więc ćwiczenia odpadają.
Jedyny powód jaki mi przychodzi na myśl, to to, że człowiek musi "wygrać" z koniem.
Dlaczego musi ?
Chyba , że musi udawadniać na każdym kroku, ze koń mu jest posłuszny.
Jaku mnie latem buszują wściekłe gzy , to też rezygnuję z jazdy w dzień, bo żadne środki nie skutkują i koń ucieka.
guli A czemu w takim razie koń spokojnie potrafi wywieźć dziecko masy 25 kg w stępie? też go coś boli?
Musisz zapytac konia, a nie mnie 😀
Większosc w miarę wyszkolonych koni , nawet bardzo wrazliwych, z dzieckiem obchodzi się jak z jajkiem..
Dlaczego ten zachował sie odmiennie ?- może Ty , znając konia, sytuację znajdziesz odpowiedź 🙂