Koń boi się spryskiwania - co robić?

Grafitkowa nie na każdego to działa... mój jak poczuje coś na skórze to od razy ignoruje jedzenie i ucieka...
dlaczego takie nieprzyjemne zabiegi robicie w boksie?

nie byłoby bezpieczniej nie atakowac go znienacka w jego bezpiecznym "domku" czyms co syczy i smierdzi?


sorry za pytania, ale ja nie rozumiem dlaczego tak ryzykujecie.


Mój sprejów nie lubi. ale stoi grzecznie - uwiazany przed boksem, sprej pokazany zawczasu, psikam po kawałku, gadam, uspokajam. jesli zechce troche uciec - nie da rady - i dosc szybko zalapuje, ze nie ma potrzeby wiac, bo jednak sprej go nie zjadł. jednak jak ma zly dzien i jest bardzo zdecydowany wiac - trudno - ja sie poddaję i go odpinam i pozwalam wrócić do boksu - bywają takie dni, a ja na siłę nie będę walczyć.
ale do glowy by mi nie przyszlo stojacego luzem konia w jego osobistym boksie atakowac sprejem... Moj grzeczny (!) kon by mnie stanowczo z boksu wyprosił... a co dopiero przyzwyczajac konia do "agresora"...

Normalnie jakbym siebie czytała. Tyko ja się nie pierniczę, psikam i tyle, nawet jak kobył jest spięty, bo sobie wymyślił. Jednego i drugiego. Nigdy z żadną nie dyskutuję. Robię swoje do skutku.
W życiu jednak nie wpadłabym na pomysł wlezienia do konia ze sprejem do boksu i psiaknia jak psychopata  😵 Wszystko co mam do zrobienia robię zawsze na korytarzu, jest o wiele łatwiej.
Ja bym nie odpuściła, koń by sie tak nauczył, on nie ma na to ochoty, to nie. Koń sie moim złym humorem nie przejmuje.  Nie robie wejścia smoka, ale jednak nie odpuszczam. Ale każdy ma inne zdanie i inne podejście. Do cudzych koni sie nie wtrącam.
uf ja przedwczoraj właśnie walczyłam z kulawym pasibrzuchem 😉

ostatecznie po 1.5h jestem zadowolona z rezultatu, najbardziej bała się mokrego (jak na sucho psikałam nie robiło to na niej większego wrażenia) tak więc w trakcie trochę wkurzające było to że raz mogłam ją prawie całą spryskać a za drugim razem uciekała jak poczuła na sobie 2 kropelki...  😵

korzystałam z wcześniej przytoczonych sposobów z tym że psikałam tyle ile mi dała - jak tylko widziałam że zaraz będzie uciekać przestawałam i głaskałam

aha i oczywiście do niczego nie przywiązywałam - miałam ją na lonży
Ja jeżdżę na koniu który robi wielkie oczy na wiele rzeczy ;P spryskiwanie jest w ogole katastrofą , aby nie pryskać spróbowałam w sztyfcie;P  na poczatku było ok po przejściu na drugą strone zaczął sie cyrk od razu do tyłu na tylnie nogi itp. itd.  czy coś mozna z tym zrobić?
Poza tym, co było napisane w wątku, dodałabym: zacząć pilnować symetrii w obsłudze konia. Oswajać z obecnością człowieka z obu stron*, stopniowo przyzwyczajać do prowadzenia z obu stron, siodłania z obu stron, wsiadania z obu stron itp.

* To wcale nie takie rzadkie u koni "stronnie" traktowanych: owszem, można przebywać z ich prawej strony, czyścić je, ale jak tylko mają wybór, to odsuwają się, obracają bardziej głową do człowieka itd.
Whisper_777   .: Born To Be Wild :.
12 czerwca 2009 13:13
Ja tam psikam dopóki się kobył nie uspokoi, ale zauważyłam, że z obojetnie z której strony bym nie zaczęła zabiegu, to jej prawa strona lepiej to znosi, aczkolwiek czyszczenie lepiej z lewej (prawa strona przy czyszczeniu jest jakby bardziej wrażliwa na dotyk)... no tego to już nie kumam.
zabeczka17   Lead with Ur Heart and Ur Horse will follow
12 czerwca 2009 17:22
Moja jest cholernie ciekawska i wszędzie wlezie czy wsadzi łeb .Dlatego jak stała  przy ścianie ja bawiłam się spryskiwaczem  na sobie 🙂 Oczywiście  w odległości kilku metrów od niej. Stopniowo podchodziłam do niej pryskając się . Trwało to dość długo a ja każdy krok robiłam ruchem żółwia. Młoda zamiast się bać była strasznie zaciekawiona co to takiego mam w ręku.
Efekt- Dzisiaj mogę ja pryskać, psikać czym chce jej to zwisa. Czasami jak jej śmierdzi ( gdy mam nowy specyfik) to ma newralgiczny punkt  za uszami. Ale to jest dla mnie zrozumiałe  i tam staram się przecierać szmatka.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się