rozwiązanie umowy o świadczenie usług

Mam pytanie na szybko.
Mam umowę na internet. Chcę ją rozwiązać, ponieważ od dawna po prostu nie działa. Właściciel twierdzi, że muszę wg umowy mieć 3 miesiące wypowiedzenia. Ok, ale w takim razie, jeżeli muszę płacić, to czy on nie musi mi dostarczać internetu działającego jak w umowie? A co w przypadku, gdy internet cały czas nie działa, ja płacę gościowi po prostu za nic. Próbuję się awanturować, ale to nic nie daje za pośrednictwem maili, bo nie słychać jak krzyczę  😀 Czy to nie jest tak, że w przypadku gdy jedna ze stron nie wywiązuje się z warunków umowy to można zerwać umowę bez okresu wypowiedzenia? Coś jak dyscyplinarka w pracy  😉 ?
Proszę o Wasze doświadczenia?
opolanka   psychologiem przez przeszkody
02 kwietnia 2009 07:07
W umowie, którą zawarłaś z dostawca internetu powinnaś miec informację o tym, co może być przyczyna rozwiązania umowy i jakie są terminy.

Jeżeli masz problem z netem, a pan nie chce się na ten temat w zaden sposób wypowiedzieć, a chcesz dochodzić swojego, wybierz się do osoby od praw konsumenta, powinna Ci pomóc.
majek   zwykle sobie żartuję
02 kwietnia 2009 11:32
jeżeli w umowie było, że ty płacisz a on Ci zapewnia internet i on się nie wywiązuje z umowy, to to, że Ci powiedział o 3 miesięcznym okresie wypowiedzenia to po prostu skandal.
TO ON SIĘ NIE WYWIĄZUJE Z UMOWY.
Gdyby się wywiązywał, pewnie nie chciałabyś z niej rezygnować. Paranoja.

Nie wiem co to za facet, co to za firma, ale na pewno facet ma jakiegoś szefa, więc zgłoś się najpierw do niego.

A jak nie pomoże - no to federacja ochrony konsumentów...
pokemon,
ja mialam taka sama sytuacje z internetem w pracy. w koncu moja irytacja siegnela zenitu, zglaszalam na ich infolinie ze net nie dziala, bralam numer zgloszenia i czekalam na ich speca.
potem przyjezdzal ich niby spec, cos gmeral- a net chodzil godzine po czym zdychal na nowo.. i tak sprawa trwala 2 miesiace- w tym czasie zglaszalam reklamacje srednio co tydzien.
jak juz nazbieralam chyba 9 zgloszen to wyslalam pismo- ze nie moga wywiazac sie z umowy, nie potrafia rozwiazac problemu- wiec albo rozwiazujemy umowe polubownie- albo ide do sadu- bo przez ich brak wywiazania sie z umowy ja jestem stratna- i moge to udokumentowac.
zadzwonila do mnie od nich jakas paniusia i cos mi oglednie probowala wcisnac, ze juz oni naprawia- a ja twardo ze mnie juz nie interesuje ich naprawianie- i ze ciesze sie, ze sie przyznala do ich winy- skoro mi proponuje super majstra i super naprawe 😎
umowe rozwiazalismy polubownie- udalo mi sie jeszcze wywalczyc zwrot platnosci za dostawe internetu- ale tylko od dnia w ktorym zglosilam reklamacje i zglaszalam cyklicznie ciagly brak netu.

mozesz rozwiazac umowe ze skutkiem natychmiastowym w wypadku razacego zlamania warunkow umowy. ale wszystko na pismie. plus na pismie udokumentowane zglaszanie reklamacji.
Postępowanie podobnie jak u Zen. Po kilku reklamacjach wspomniałam o zerwaniu umowy sami zaproponowali mi udstąpienie od umowy. Przy czym nie zapłaciłam im 3 ostatnich rachunków, bo uważałam, że nie będe płacić za coś czego nie dostaję. Przysłali mi pisemko o rozwiązaniu umowy z powodu "braku możliwości wywiązania się z umowy".
Problem w tym wszystkim jest taki, że właścicielem jest buc. Taki typowy burak, który sobie wymyślił, że będzie dostawcą internetu. I najgorsze, co mogłam zrobić, to zgłaszanie reklamacji bezpośrednio jemu telefonicznie. Nie mogę tego w żaden sposób udokumentować, chyba, że bilingi z połączeniami pod jego numer wystarczą. Ale chyba nie wystarczą.
Gość robi takie numery, że głowa mała. Dodzwonić się do niego jest po prostu wyczynem na skalę światową.
A najlepsze w tym wszystkim jest to, że od dwóch dni szukam umowy!!!!!!!!!!! Jak zwykle mój mężunio ją gdzieś "zapodział".
Pokemon napisz do niego list polecony za potwierdzeniem odbioru. Kopie zachowuj u siebie. W liście zaznacz, że wstrzymujesz płatności za usługę do czasu, kiedy zacznie dostarczać Ci łącze internetowe o takiej jakości (przepustowości) na jaką macie podpisaną umowę. W przypadku braku naprawy w ciągu np. 30 dni zrywasz umowę z jego winy.
Z taką podkładką wysłaną powiedzmy 2 razy.Wysyłasz mu za 3 razem list z informacją o zerwaniu umowy. Jeśli będzie chciał się sądzić to przegra. Umowa obowiązuje w obie strony 😉
Bardzo dziękuję 🙂 właśnie tak zrobię 🙂
A to jest tak lege artis? Że faktycznie nikt się nie przyczepi?
Przeczytaj jeszcze umowę o świadczenie usług. Jeśli Ty się wywiązywałaś z umowy a druga strona nie, to masz pełne prawo ją zerwać. Takie firmy często straszą, nasyłają firmy windykacyjne, ale nigdy nie kierują spraw do sądu. Wiedzą, że i tak w sądzie są na przegranej pozycji.


Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się