[url=http://:: 22:26:20
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Zamienione-w-szpitalu-dzieci-wrocily-do-swoich-rodzicow,wid,10995423,wiadomosc.html?ticaid=17c4e]:: 22:26:20
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Zamienione-w-szpitalu-dzieci-wrocily-do-swoich-rodzicow,wid,10995423,wiadomosc.html?ticaid=17c4e [/url]
widzieliście? chętnie poczytam Wasze opinie na ten temat. Ja jestem zbulwersowana, nie wyobrażam sobie jak można po 2 latach oddać dziecko! I według mnie nieważne jest czy to dziecko jest moje, czy nie.
Poprawny link:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Zamienione-w-szpitalu-dzieci-wrocily-do-swoich-rodzicow,wid,10995423,wiadomosc.html?ticaid=17c4e Jestem w szoku 😲 Biedne dzieciaki. Czy ta jedna matka nie pomyślała co te dzieci czują? Czy aż tak ważne jest pokrewieństwo przez DNA? Nie dziwię się, że druga oddać nie chciała. chociaż myślałam, ze sąd ma mieć na uwadze głównie dobro dzieci, a nie widzi-mi-się rodziców.
przepraszam za błąd w linku :kwiatek:
w sumie nie wiadomo co jest lepsze dla dziecka. Może ta druga kobieta przestałaby kochać 'nie swoje' dziecko? Ciekawe po co im w ogóle były te testy dna.
Ja nigdy nie byłam w stanie jedoznacznie odpowiedzieć sobie na takie pytanie I mam nadzieję, że nie będę musiała na nie odpowiadać stając w takiej sytuacji. Ale jestem w stanie zrozumieć, że Rodzice chcą wychowywać swoje dziecko. To "rodzone". Podejrzewam, że dla obu rodzin najlepszym byłoby wychowywanie obu chłopców, nie oddawanie żadnego z nich.
Podejrzewam, że w takim momencie liczy się to dziecko, które się zna i wychowuje jako swoje, ale pewnie i w jednym momencie można pokochać to drugie... Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak może czuć się rodzic, ktory dowiaduje się, że ma cudze dziecko, a jego własne wychowuje się u kogoś innego. Co jest jak widzi to swoje biologiczne dziecko. Jak można w tym momencie powiedzieć "zostaję przy tym co mam"? Jakkolwiek się nie wybierze, to zawsze oddaje się swoje dziecko...
kurcze, ciezka sprawa - ja tez bym oddac "nie-mojego" nie chciala, ale pewnie nie chcialabym tez zeby "moje" zostalo u obcych
tam sa dalsze linki - to dopiero koszmar, dwulatek nie bedzie pamietal, a tu dorosle dziewczyny...
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dramat-po-17-latach-od-zamiany-blizniaczek-w-szpitalu,wid,9868657,wiadomosc.html
Może ta druga kobieta przestałaby kochać 'nie swoje' dziecko? Ciekawe po co im w ogóle były te testy dna.
Nie rozumiem jak można przestać kochać dziecko, bo jest "nie swoje", którego przez 2 lata wychowywało się jak swoje. A z linku wynika, że testy DNA były robione ponieważ dziecko nie było do nikogo podobne 🙄
ja też tego nie rozumiem, ale widocznie miała jakiś powód, skoro chciała odzyskać swoje dziecko drogą sądową.
Np. tajny kod, dzięki któremu zniszczy (kobieta zła)/uratuje (kobieta dobra) świat, który zawarty jest w kodzie genetycznym jej dziecka.
Aquarius po co ta ironia? 🙄 ok, przepraszam że śmiałam się odezwać 🤔
Zabawne. Przeczytaj, proszę, raz jeszcze i wybierz inną interpretację.
historia z linku ushii-
mnie to teraz ostro zszokowalo. nie dlatego, ze taka sytuacja miala miejsce (chociaz to swoja droga), ale dlatego, ze jakies 7,8 (?) lat temu- obie rodziny 'oddaly' swoja historie 'wysokim obcasom' i wedlug ichniego artykulu- mimo tragedii- wszystko jest juz cacy- rodziny utrzymuja staly kontakt- istna sielanka.
a skad teraz taki zwrot? czyzby jak nie wiadomo o co chodzi? niby proces trwajacy od 2002 roku? cos mi tu dziwnie wyglada..i teraz matki maja zalamanie nerwowe? a udzielajac wywiadu wysokim obcasom go nie mialy? ehhhh..........
ŁEEEEEEEE wchodząc do tego wątku myślełem że stworzyła go jakaś mama której już ręce opadają i chce wymienić np.niegrzecznego chłopca z dopłatą na grzeczną córeczke... 🤣
PS. Ja nie mam nic na wymiane 😉 Ale jako środek antykoncepcyjny mógłbym poczytać o tym jak "grzeczne" są dzieci 😀
jur- wejdz sobie do dzieciowego watku i spytaj jaka to 'sielanka' 😁
ŁEEEEEEEE wchodząc do tego wątku myślełem że stworzyła go jakaś mama której już ręce opadają i chce wymienić np.niegrzecznego chłopca z dopłatą na grzeczną córeczke... lolhe ostatnio mojemu męzowi jakiś uprzejmy pan w markecie zaproponował zamianę: dwóch synków za nasza jedną córeczkę 🙂 mąż się nie zgodził bo pan nie miał synków ze sobą i nie mozna było oszacować wartości oferty 😀
edit: co do historii z postu Ushi:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6457956,Blizniaczki_zamienione_w_szpitalu_dostana_prawie_2.html