Nasze "nie forumowe" ksywy :)
Ja od imienia i nazwiska często byłam zwana Paśka, takie 2 in 1.
A obecnie na obczyźnie często mówią na mnie Ash (Asia = Asha czyli w skrócie Ash).
annn, piękne imię 😉
Na mnie jeszcze mówili "Chaśka" bądź "Chasia" 😉
I "Halinka" - kolega w LO nie dosłyszał "Mi" z przodu imienia. I tak zostało.
[quote author=Cynamonowa_ link=topic=4577.msg216603#msg216603 date=1238443445]Maryśka- bo ja taka wiejska "dziołcha" widać jestem 😉[/quote]
hmm... nie wiem czy to komplement, czy nie 😉 ? milo mi Maryska jestem 😀
fin od mieszkańców Finlandii (płci męskiej, ale nieważne 😉 ) ponieważ lubię Skandynawię. O tych kilku krajach wiem prawie wszystko, słucham muzyki po szwedzku, śledzę szwedzką i fińską modę, na wielu bluzkach mam napis Norway, albo którąś z flag. 🤣 Nawet mam zamiar kiedyś skandynawistykę studiować 😁
oj przemysl to dobrze... nie sa to proste jezyki 😉 doswiadczam na wlasnej skorze...
a na mnie mowia glownie Mery... a w domu Merki i strasznie to lubie 😀 chociaz zdarzaja sie tez: Meryś, Maryland itp 😉
Ogólnie to mówią do mnie po imieniu, różne wariacje 😉
A oprócz tego czasem Barbi - bo róż lubię 😉
kala - od imienia. od rodziny przez znajomych po nauczycieli, co bardzo mnie cieszy bo za pelna wersja mojego imienia nie przepadam. ostatnio jeszcze w szkole kalson :P dawno temu kalynca (jeszcze 2 osoby ktore pamietaja czasem tak do mnie mowia).
najlepsi koledzy i kolezanki ze szkoly mowia na mnie mała mi nie wiem skad sie to wzielo ale najprawdopodobniej ze zawsze z kolezanka dogadywalysmy sobie na zarty a ze ja w dodatku ryda tojuz tak mi zostało
kiedys przezywali mnie [b]zołza[/b] bo ogolnie to chyba wredna jestem
no i ostatnie pucuś bo jak sie usmiechne podnosza mi sie policzki i robia sie takie pucki
Cóż, ja na swoje imię zbytnio nie reaguję. Po prostu jakoś mi nie pasuje i tyle.
Swego czasu nazwano mnie Gavanzą, co wzięło się z espaniolskiego avanzar (rozwijać się, iść na przód), więc przyjęło się, że mówią mi Gav, Gavi ( a to zdrobnienie stało się moim nickiem na R-V 😉)
Czasem wołają na mnie "Zenek" 😁
To znów się wzięło z tego, że swego czasu czarterując na Mazurach miałam bardzo eee...zdarty (😉) głos, który pobrzmiewał z deka męsko i znajoma wymyśliła Zenka.
a u mnie przyjęło się Mała a wynika to z tego,że jak przyszłam na stajnie to były 3 Ole i jak wołało się jedno to odwracały się trzy,a że byłam najmniejsza to zaczęto na mnie mówi Mała Ola a po pewnym czasie zostało tylko Mała i tak jest do dziś, Maleńka,Mała,Maleństwo nawet rodzice czasami mówią na mnie Maleńka albo Mała 😁
Stajnia- mała Milenka gdyż była jeszcze duża milenka ale tez miałam wtedy yyy 7lat
rodzina- Milka, Milki-Way 9czy jak to sie pisze) od mojego imienia zostałam porownana do batona (dobrego batpna) i ,,krowy,, Milki=czekoladzie Milce 😀
znajomi tacy z dziecinstwa-mrówa bo zawsze byłam malutka chudziutka 😀
Ja przerozne wersje galopady ( galop, galops, ostatnio galopnieta ( troche jak stuknięta prawda? 😁 )) a zaczelo sie od loginy na poczcie kilka dobrch lat temu.
Oprocz tego wianek od nazwiska. Rzadko kiedy po imieniu bardzo czesto po nazwisku i jakos mi to nie przeszkadza 😉
Moja siostra jak na nią "Mała" mówili ( 165 cm ) to odpowiadała "Mała to walizka , ja mogę być niska" 😀
Bischa L, dobre powiem tak chopakowi bo on do mnie Mała mowi 😀
[quote author=Cynamonowa_ link=topic=4577.msg216603#msg216603 date=1238443445]Maryśka- bo ja taka wiejska "dziołcha" widać jestem 😉
hmm... nie wiem czy to komplement, czy nie 😉 ? milo mi Maryska jestem 😀
[/quote]
Nie miałam na myśli nic złego 🙂 Po prostu jako dzieciak mnóstwo czasu spędzałam na wsi, u mojej ciotki, która ma właśnie Marysia na imię. Pomagałam w pracach w polu, wyprowadzałam krowy, karmiłam świnki 😁 Robiłam wszystko to, co ciotka i z tego co pamietam to była ona dla mnie wielkim autorytetem 🤣
Dlatego właśnie mój tata zaczął mówić, że rośnie druga Maryśka...Do tej pory mnie tak nazywa🙂
Także Mery :kwiatek:
dawnooo temu 'didi' ale to czasy podstawówki ( wtedy miałam bardzoooo blond włosy)
obecnie lotka. [należałąm do klubu badmintonowego 'UKS lotka' i tak jakoś zostało.]
w stajni kobyłka.
i wujek do mnie mówi: dziku.
W mojej wsi :
- Lufcia
- Siostra Igła
W stajni :
- ADHD
W rodzinie:
-Ciocia Klocia
annn, piękne imię 😉
Na mnie jeszcze mówili "Chaśka" bądź "Chasia" 😉
I "Halinka" - kolega w LO nie dosłyszał "Mi" z przodu imienia. I tak zostało.
Czy ja wiem czy takie piękne? Stare, niemodne, ale jakieś takie dumne i babcine, kiedyś bardzo nienawidziłam go, a teraz? Musze powiedzieć, że go lubie . Przynajmniej nie utonęłam w morzu Karolin, Aleksander, Katarzyn i tak dalej 🤣
[quote author=ciri link=topic=4577.msg216374#msg216374 date=1238436379]
znajomi stajenni-Biedronka-kiedys na obozie tak sie przyjelo, m.in. dlatego, ze jestem wege
A czemu panna nie wspomniala o przepieknych kolczykach, ktore miala na sobie gdy tworzylo sie ta piekna ksywa? 😍 😁
[/quote]
a bo to dluzsza historia 😎 jeszcze wyjdzie na jaw gdzie i z kim sie wieczorami wloczylysmy 😉 😁
annn, miałam tak samo. A jak jeszcze ktoś powiedział (co nadal się zdarza :/ zwłaszcza w rodzinie... :/ ) Michasia... wrr... Ale w końcu je polubiłam. Chociaż ciężko się nim przedstawić czasem, zwłaszcza jak mam nerwową sytuację, bo mi się "M" takie twarde czasem robi i wychodzi takie coś dziwnego :P
Teoretycznie niemodne, ale kilka lat temu miało swój renesans i sporo dzieci tak nazwano 😉 Ale co prawda, to prawda - szału jak na "Monikę" to tu nigdy nie będzie. I Bogu dzięki 😉
[quote author=Cynamonowa_ link=topic=4577.msg217232#msg217232 date=1238515164]
Nie miałam na myśli nic złego 🙂 Po prostu jako dzieciak mnóstwo czasu spędzałam na wsi, u mojej ciotki, która ma właśnie Marysia na imię. Pomagałam w pracach w polu, wyprowadzałam krowy, karmiłam świnki 😁 Robiłam wszystko to, co ciotka i z tego co pamietam to była ona dla mnie wielkim autorytetem 🤣
Dlatego właśnie mój tata zaczął mówić, że rośnie druga Maryśka...Do tej pory mnie tak nazywa🙂
Także Mery :kwiatek:[/quote]
hehe, domyslilam sie, ze nic zlego 😉 a prawda jest taka, ze to troche "wiejskie" imie 😉 a mi si epodoba coraz bardziej 🙂
a tak apropos krow, to ja jezdze na wakacje, do miejsca gdzie kiedys byly krowy... tez zawsze pomagalam chetnie przy dojeniu krowy... Maryśki 😂
W podstawówce - Mała stopa - bo którejś lekcji angielskiego miałam powiedzieć "Ja mam małe stopy", ale wyszło mi "I'm small foot" i stwierdzili, że skoro tak powiedziałam... 😉
Od wakacji 2007 na różnych obozach, czy imprezach stajennych mówią do mnie "Mamusia", "Mamuśka", "Przyzwoitka", bo nie jestem zbyt "zakręcona" osobą i często mówię żartobliwie do ludzi "Dzieci uspokójcie się w końcu" lub "Spokój bachorki!" albo jeszcze "Zachowujcie się dzieci!".
Na jednym obozie jeździeckim byłam "Kurą", bo kładłam się spać zawsze o 21-22 (wszyscy siedzieli do 1-2 nad ranem 😁 ) i zaczęli mówić, że "chodzę spać z kurami".
Ahh no i od imienia jestem Kasik bądź Kaś 😉 I właśnie z racji tego, że nie znoszę swojego imienia, od pewnego czasu przedstawiam się właśnie "Kaś".
I jeszcze internetowo Kayka - tak też mówią na mnie wszyscy w rodzinie 😉
Ale co prawda, to prawda - szału jak na "Monikę" to tu nigdy nie będzie. I Bogu dzięki 😉
Chyba moje imię się z tego "Szału" wzięło 😁
od Kamila zawsze wszyscy mowia Kamka... jak ktos powie Kamila to az sie odwracam 😂
A dla meza... niewazne czy gruba, czy chuda, w ciazy czy nie i tak bede... "ej gruba..." 🤬
🤣
Kiedyś jak byłam mała tata na mnie mówił Ewik (jakoś tak się to tacie wzięło od imienia Ewa), a mama dziubek.
Potem byliśmy z tatą na sztuce w teatrze i od bohaterów długo nazywaliśmy się nawzajem Plindziuś(ja) i Mindziuś (tata).
Obecnie mam ksywę Mała z racji wzrostu i gabarytów (160 cm i 43 kg wagi). Nadał mi ją pierwszy pracodawca dla którego pracowałam jako luzak i tak już zostało.
A w rodzinie mówiono na mnie Mała Ewka, bo siostra mojej mamy jest też Ewa. A że nigdy z kuzynostwem nie mówiliśmy do niej "ciociu" tylko po imieniu, więc dla rozróźnienia ja zostałam "małą Ewką", a ona "Dużą Ewką". Nota bene po dziś dzień tak do niej mówię