Lech Wałęsa do WP: Papież mówił do mnie „ synu& #8221; Taki tytuł w jednym z portali. Osłupiałam -bo myślałam,że komuś odbiło i „ synu ” oznacza przekleństwo. W tekście czytam :mówił do mnie "synu". Cudzysłów.Poprostu. Ale na pewno tytuł zwabił czytelników. Przypadek/wypadek? Być może. Raczej tani chwyt. Wstyd.
Marysia jest ok,ciekawa muzyka i niezłe teksty.Bawi sie słowem.Podobnie jak Kasia Nosowska.Obie lubie i szanuję.Mysle,że duzo tej nagonki na Peszkównę wynikło ze zbyt dosłownego traktowania jej twórczości.
Ja Panią Peszek też w sumie lubiłam-do wczoraj. Rozumiem prowokacje artystyczne i je szanuję /np.Maciej Maleńczuk/ . Ale w tym przypadku odbieram image jako taki policzek dla widza. Bo rozumiem to tak: "prostacy lubią kicz ? no to go dostaną"
No proszę. 😉 Z Pudelka: Joli Rutowicz udało się wreszcie wymyślić coś sensownego, co nie będzie skupiało się na promowaniu tylko jej samej. Znana miłośniczka koni wpadła na pomysł, aby zająć się ratowaniem jej ulubionych zwierząt. Jak donosi Super Express, Rutowicz będzie zajmowała kupowaniem koni z tzw. "transportów śmierci", z których stare, chude i zabiedzone idą prosto pod rzeźnicki nóż. Chce zapewnić im spokojną starość. To jednak nie wszystko. Jolka chce też zająć się organizowaniem akcji przeciwko okrutnemu traktowaniu zwierząt. Twierdzi, że bardzo przejmuje się ich losem. Nie wiadomo jednak, na czym miałyby polegać takie działania i kiedy się zacząć. To oczywiście pomysł jakiegoś PR-owca, by podratować wizerunek, ale może tym razem, przy okazji Jolka zrobi coś dobrego?