czerniaki u kupowanej klaczy

Witam założyłam taki sam wątek na Volcie, ale widzę, że wszyscy się tu przenieśli, więc kopiuję 🙂
i ładnie się uśmiecham prosząc o jakieś informacje nt. czerniaków u siwków.
Jak zaleczyć świeżego twora?  Który na dodatek znajduje się obok wymion klaczy. A klacz kopie przy próbie posmarowania czymkolwiek  /jak mam puste ręce to mogę dotknąc, ale z lekiem nie da rady/. Koń świruje, odsadza się, kopie i próbuje wszystkiego, aby dac jej spokój. Jak ją kupię to będę pracować nad zaufaniem i ustaleniem niezbędnej hierarchii, ale teraz jak jej pomóc?  Czy to się samo może zagoić? Nowa zmiana jest od ok. 3 tyg.
Za 2 tyg. przyjedzie właścicielka, od której chcę klacz kupic. Gdy wet stwierdził, że zmiany które klacz posiada to czerniaki to zaniepokoiłam się bardzo  🙁. Szukam wszelkich informacji  🙇

Czym można to smarowac? Wetka radziła albo jodyną 1/2 + woda 1/2 albo czymś do wypalania. Następny wet. miał mi przywieźć maść na brodawczycę, ale jedzie do mnie od ponad tygodnia i dojechać nie może  🙁  Zmana babrze się gdy w nocy kobyłka kładzie się, w rezultacie rano ma wewn. str uda we krwi i strupie, teraz nawet nie daje za bardzo sobie tej nogi czyścic.
Jakie są rokowania tej choroby?
pozdr
Mnie się wydaje, że powinnaś jakimś cudem zdobyć jej zaufanie na tyle, by pozwoliła sobie to smarować.... Pytasz - czym smarować, ale na co takie informacje w momencie, kiedy klacz nie pozwoli sobie pomóc? Weci powiedzieli co o tym myślą i Twoja w tym głowa, żeby coś z tym robić. Najgorsze co możesz zrobić to nie smarować jej tego niczym.
Skoro jednak klacz aż tak bardzo świruje, to na wespół z próbami przekonania jej do smarowania, może pomógłby jakiś środek w sprayu....? Wiem, że to takie "omijanie problemu", ale  z drugiej strony, nie można przecież pozwolić by ustrojstwo się rozwijało. Pewnie ktoś z forum miał doświadczenia z czerniakami, powie coś więcej.
Też mam konia histeryka gdy trzeba się zbliżyć z jakim kolwiek lekarstwem. Ktoś kiedyś pokazał mi, że dobrym sposobem jest poprostu podnieść jedną z nóg i trzymać mocno zgietą aż przy kłodzie. Faktycznie działa w wielu sytuacjach. Bo panika mojego konia polega na "nie bo NIE" więc jak przetrzymam tą chwile jak się rzuca i ktoś trzyma mu jedną z nóg to po chwili się uspakaja widząc, że lek nie gryzie i skupia się na utrzymaniu równowagi 😉 W bardziej ekstremalnych przypadkach gdy chodzi o zastrzyki działa juz tylko dudka... Na histeryków trzeba poprostu znaleśc sposób.
Sankarita - dzięki za odpowiedz  😉
Spray'e kobyłka toleruje najlepiej, choc zdaniem weta są za słabe  🙁
Zdobycie zaufania zajmie mi trochę czasu, już się udało z nią dogodac przy normalnych czynnościach, przy jeździe też ale na widok weta i leków koń 🤔wirek: jutro razem z kierowniczką spróbujemy posmarowac, reszta ekipy stajennej boi się mojego przyszłego konia.

Lukasowa - dzięki
No wlaśnie tak próbuję, tylko muszę miec osobę do trzymania tej nogi. A i tak pręty w boksie powyginała, bo się odsadza, dęba staje. A dudki się nie założy. Kobyła silna i głowy dotknąc nie daje, jak wyczuwa że coś planujemy paskudnego. Ostatnio wet nie dał rady jej zaszczepic  🙁
Dołączyłam nie to zdjęcie, to co jest powyżej to zmiana obok nowego czerniaka, ale plaska i swędząca.
A oto czerniaki:
Pastela, jestes pewna ze nie trzeba tych zmian wycinac?
w sumie  wytniesz a zapewne pojawia sie kolejne , kolejne i kolejne......  widziałam klacz zasypaną tym.
To moze byc złośliwe albo łagodne , jeśli złosliwe to jest szansa na przerzuty wewnętrzne ( tak mi sie wydaje)  a wtedy to po ptakach.
Konia szkoda ale to jest niestety kupowanie sobie kosztownego problemu  🙁
asds   Life goes on...
22 lutego 2009 11:42
Pastela odradzam ci zkaup tego konia. Tak jak pisala ciska będziesz cały czas grac z nim Vabank. Mi zawsze odradzano zkaup siwka z czerniakami, bo to jest istna mordęga.
Pastela, ja mam konia z czerniakiem. Leczyłam go  u dr Golonki preparatem o nazwie Cymetydyna. To jest lek dla ludzi na wrzody żołądka. O skuteczności leczenia porozmawiaj z doktorem, bo wiem, że on się interesował stosowaniem tego preparatu w Stanach.

Mojemu koniowi nic nie wycinałam, bo nie ma takiej potrzeby.
No to ja z innej beczki - znałam dwa siwki mocno obsypane czerniakami. Jednego po kilku latach niestety straciłam z oczu (przez ten czas wszystko było OK), ale drugiego miałam okazję obserwować do później emerytury (24 lata) i naprawdę nic się z nim nie działo, czerniaki jak były, tak były, a koń był dziarskim, pracującym chętnie staruszkiem. Odszedł, kiedy padła klacz-babcia, starsza od niego, z którą był niesamowicie zżyty.
Ja się nigdy z tym nie spotkałam.

Ale mam pytanie, zauważyłam, że pada hasło 'siwki z czerniakami'.
Czy choroba atakuje tylko konie o tym umaszczeniu ?
Czyli to zalezy , ja widziałąm tak wyniszczoną i zasypaną klacz czerniakiem ze własciciel musiał ją uśpić bo była w takim stanie ze nie mogła normalnie funkcjonować.

W opisie czerniaka jest napisane ze to choroba siwych koni i osobiscie nie spotkałam sie z koniem o innym umaszczeniu który by posiadał czerniaka.
No, właśnie, Pastela, jesteś pewna, że dasz sobie radę, masz tyle kasy, czasu i determinacji, żeby kupować tego konia? Jeśli to jest jakiś Twój ukochany koń o którego walczyłaś i wywalczyłaś to zrozumiem Twoje pobudki, ale jeśli to jest koń z ogłoszenia, którego chcesz kupić to ja bym się poważnie zastanowiła nad kupnem. Czerniak to przecież nowotwór. Nie to, że Ci nie życzę konia, ale na Twoim miejscu jeszcze raz bym się poważnie nad tym zastanowiła. Napisałaś, że to się babrze, może wdać się jakieś zakażenie i nikt nie zagwarantuje, że nacieszysz się koniem na dłużej.
U siwych koni czerniak uzłośliwia się nie częściej niż u innych koni inne rodzaje nowotworów. Mój koń ma lat 15 i świetnie się miewa. Mój koń już jako młodziak miał sporo, teraz jest mocno wysypany. U każdego siwka może się pojawić czerniak, bo one wszystkie to "noszą".
Przyjechał dziś ten długo wyczekiwany wet koński i ... odradził mi kupno klaczy, ale nawet nie ze względu na czerniaki, czy brodawczycę, którą on stwierdził, ale ze względu na charakter  🙁. Dowiedzialam się , że tylko 1% koni jest tak świrniętych jak ona i że on nie podejmie się żadnego zabiegu przy niej, ze względu na własne życie.
Że jest warta tyle co cena mięsa, a ja powinnam sobie kupić konia normalnego, który będzie ufał ludziom itp. itd.
no i teraz kiedy już wiem, że wszyscy dosłownie wszyscy fachowcy którzy klacz oglądają pukają się w czoło, że chcę nabyć taki problem i to za pieniądze.
Wy też odradzacie
odezwę się wieczorem, jak mój maluszek zaśnie  😉 Dziękuję za odpowiedzi  🙇
Na jakiej podstawie stwierdzono, że to czerniak?
A swoją drogą zgadzam się z pukającymi
ogurek - na podstawie naocznej, bo kobyłka nie da się zbadać.
ciska - no właśnie dziś się dowiedziałam, że będzie tego coraz więcej, ale w jakim tempie postępować będą zmiany i w jakim kierunku nie przewidzi się. Wet twierdzi, że jeśli klacz się nie zmieni /a ma już 8 lat/ to nawet w razie zaawansowanej choroby nie da się uśpić, więc będę musiała patrzeć jak zdycha. Normalnie dobita jestem, ale mam 2 tyg. więc muszę dowiedzieć się jak najwięcej, aby dokonać słusznego wyboru. A obiecywałam sobie, że kupię 100% zdrowego koniska!
quantanamera - dzięki za optymistyczny post  😉, a ile zmian te konie miały, zmiany były suche, czy sączące?
Naboo - Cieszę się, że Twój koń ma się dobrze 😉 Co ile czasu wychodzi mu coś nowego? wet. zostawił mi strzykawkę Xxterra na te zmiany i mam smarować świeże i te suche guzki też. Ale dzięki za informację przyda się  🙂 A jeśli możesz proszę wyślij mi na maila /zawa@o2.pl/ fotki czerniaków  🙇
Sankarita - jest to koń, który stoi u nas w stajni od 3 lat, właścicielka wyjechała za granicę, a ja się koniem opiekuję. Jest to świetny koń instruktorski, jak dla mnie bynajmniej, nie kolkuje i przez te 3 lata nie miał innych problemów zdrowotnych. Zdarza jej się niby kuleć tzn. wet nie stwierdza kulawizny, ale sztywność np. gdy klacz się boi czegoś w terenie lub gdy ja się nieświadomie usztywniam np. podczas jakiś konsultacji z trenerem. Kręgosłup i nogi miała badane i są ok. Koń ma poprawny ruch, nadaje się na amatorskie konkursy ujeżdżenia  /przygotowujemy się do AMP we Wrocławiu/. Żadna tam rewelacja, ale jest poprawna. Ma dobre papiery. Źrebaków nie miała i tu też zdaniem weta będzie problem, bo inseminacji się nie podejmie, ani pomocy przy porodzie... a źrebak ma szanse być gorszy niż mamusia - zdaniem weta.

Z wywiadu wiem, że klacz ma te stare guzy od czasów źrebięcych i do tej pory nic się z nimi nie działo. Ma te z fot. przy ogonie, te 2 świeże pod brzuchem, 1 stary mały guz na klacie i na tylnych nogach parę twardych małych. To już dużo, czy nie?
W sumie nie jest to mój ten jedyny wymarzony rumak, ale lubimy się i dobrze nam się współpracuje. Wiem, że inne problemy zdrowotne nie wchodzą w grę  😉
a już straciłam jedną źrebną klaczkę - przez 3 dniową kolkę, która zdarzyła się gdy wyjechałam na 3 dni za granicę  😕 a nie były to czasy komórek, czy klinik  😕 i niby koń padł z tęsknoty ...

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi i proszę o jeszcze  🙇
a w międzyczasie przeglądam ogłoszenia o innych koniach, może znajdę tego jedynego, choć Troski jeszcze nie odpuściłam sobie. Zobaczę jak pójdzie nam smarowanko i czy będą jakieś efekty  🤔
Pastela - Też miałam kiedyś weta, który dosłownie zwiał mi ze stajni bo nie umiał zrobić koniowi rtg bo wprowadził go w taki szał, że nie dało się do niego zbliżyć. Zwyzywał go od morderców, bandytów, debili, niebezpiecznych koni, którego powinnam natychmiast wywieść na łąki jeśli nie chce żeby mnie zabił, że jestem nienormalna, że go trzymam, że na pewno nie da się na nim normalnie jeździć i ogólnie, że Lukas=samobójstwo i tak 15 minut. Cóż właściciele stajni jak i inni naoczni świadkowie tego wydarzenia popukali się w czoło i czule uśmiechnęli do pana. Fakt są konie bezproblemowe w zabiegach medycznych i histeryczne, denerwujące się, awanturujące ale zazwyczaj da się znaleźć z nimi drogę porozumienia bądź zastosować metodę, która go dostatecznie unieruchomi. Wystarczy, że przytoczę, że koń miesiąc przed przyjazdem owego stukniętego weta miał przez innego bardzo sympatycznego weterynarza tarnikowane ząbki, robione szczepionki i wszyscy jakoś żyją 😉 ?

Oczywiście nie podważam zdania weta, który był u Ciebie. Może ta klaczka to faktycznie jakiś wybitny przypadek ale...z doświadczenia widzę, że znajdują się ludzie, którzy umieją sobie poradzić np z moim koniem. Może sprobuj wezwać innego weta żeby mieć dwie opinie? Przygotuj go na to, że nie jest to koń darzący sympatią lekarzy? Ja odkąd tak mówie nie mam problemów z uciekającymi, wystraszonymi tchórzami, którzy przyjeżdżają do konia a zachowują się jakby mieli zbadać kotka.

ps. wybaczcie, że może nie do końca na temat ale od owego wydarzenia z rtg włącza mi się bulwers na niektóre sprawy 😉
Lukasowa - do klaczy wzywałam wszystkich okolicznych wetów i reakcja zawsze jest taka sama = klacz dziczeje, a oni uciekają.
A ten wet. opisany powyżej jest naszym najlepszym końskim i ze wszystkimi końmi w stajni sobie radzi, a ją próbował zaszczepić próbując wszelkich tricków i nawet metod naturalnych, bo sam pracuje ze swoimi końmi metodami M. Robertsa. Udało się raz wbić igłę, po czym igła została strząśnięta w słomę.
W końcu poprosiłam, aby dał sobie spokój. Musiałam wyprowadzic klacz i usunąć słomę z igłą.
Po mieś. wezwałam kobietę - wet. , pierwsze spotkanie przebiegło niepomyślnie, a na drugim wetka w ogóle sie klaczy nie pokazała, nie zbadała jej, tylko kazała przywiązać i wyjść. Sama z gotową strzykawką weszła i nie sprawdzając czy w naczynie, czy nie, z marszu wbiła się i zaszczepiła i wyskoczyła z boksu  🙄.
Jednak gdyby to miał by zastrzyk dożylny to nie dało by rady.
Jak pomóc takiemu histerykowi? Ja w głębi duszy wierzę, że może się to udać. Klacz ogólnie ma facetofobię ...
Byc może wet się broni bo wie że to on będzie ją leczył w razie 'w', ale też dobrze się znamy twierdzi, że tygrys nie jest zwierzęciem domowym 😉
Jakbym słyszała mojego konia. Generalnie ma facetofobię, rzadko zdarza się żeby akceptował jakiegos weta faceta choć własnie nasz obecny takim jest  😅 Też kiedyś szukałam igły w sianie jak i termometru... Cóż u mnie poprostu ten problem rozwiązuje się przez odpowiednie nastawienie weta+silne osoby do pomocy. Przypadek tej klaczki faktycznie jest cięższy... ale na pewno nie pomogą w jej lęku do wetów takie zachowania jak babki której opisałaś, wg mnie to tylko wzmaga strach  🙄
Ogólnie trudna sytuacja.
Z jednej strony masz zamiar zabrac na siebie wielki obowiązek, wyzwanie i ciężar.
Ale z drugiej, koń tak krytykowany, do jakich rąk może trafić ? Klacz potrzebuje leczenia, a do tego miłości, oddania i przede wszystkim cierpliwości.
Ja chyba jestem za miekka do stwierdzania co nalezy zrobic w takiej sytuacji, ale jak widze ludzi, ktorzy sa gotowi poswiecic sie koniowi, u ktorego sa stwierdzone powazne wady, to naprawde podziwiam i szczerze kibicuje.
Na kogo ma liczyc takie zwierze, o ktorym sie mowi, ze warte jest tylko miesa ? Kazdy chce kochac i byc kochanym...
Fotki wyślę, tylko najpierw zrobię. Cymetydynę podaje się w zastrzykach lub w tabletkach.
Mój koń też tak reagował na weta, trochę przeszło z wiekiem. Ale mamy sprytnego weta, który wcześniej wbiegał znienacka do boksu ze strzykawką, w biegu wbijał igłę w żyłę, w sekundę robił zastrzyk i wybiegał, schodził mu z oczu, a resztę na głupim jasiu. Do dziś nie mogę wyjść z podziwu. 😁 Teraz jest dużo spokojniejszy.
Ale u niego to kwestja urazów, a nie charakteru.

A wobec Ciebie też jest taka wariatka? Bo jeśli nie to chyba też raczej wchodzą w grę jakieś przeżycia, a nie charakter.... a wtedy warto poświęcić czas. Ja wiem, że warto- w moim przypadku.
a próbowałaś przed wizytą weta podac Sedalin i poczekać az ja przymuli ? może wtedy dałaby obejżec te zmiany ?
co do weta , to uwagi o nienormalnym koniu i sprzedazy tylko na mięso , puść mimo uszu , ostatnio jak był u mnie i nagadał takich głupot ludziom ktorzy trzymaja u mnie konia to myslałam że gościa udusze . normalnie chyba przechodzi kryzys ,,wieku średniego" , bo kiedyś nie byl taki .
kobylka daje się smarowac  😅 😅 😅, ale latwo nie było,
wczoraj popołudniu znów rozwaliła poidlo, więc szukałam nowej zmiany, bo ostatnio przy tworzeniu tej brodawy kolo wymienia też się drapala o wszystko, no i wymacalam - obok rozsialy sie nowe zmiany  😕
Czy koń taki jest wart 5 tyś.? Ile można zaplacic? Proszę doradźcie  :kwiatek:

Pastela,  po pierwsze wierzę w Ciebie i Twoje poświęcenie. Jeśli będziesz miała siły na dalsze zmagania się z czerniakami i oddanie się w całości tej klaczy, która widać jest dla Ciebie koniem rewelacyjnym pod siodłem, to zyskasz sobie przyjaciółkę na całe życie ale.... trzeba przyznać, że klacz nie jest zdrowa, więc może da się jeszcze coś utargować. 5 tysiecy to nie mało, ale też nie zawrotnie dużo, jeśli klacz jest faktycznie profesorem.
Choć, w sumie ja nie powinnam dawać Ci takich rad, bo za własnego konia przepłaciłam i w zasadzie, powinnam Cię zrozumieć, choć nie wiem czy jesteś aż tak zdeterminowana i uparta na TEGO konkretnego konia czy jeszcze jesteś w stanie zrezygnować.  😉
szafirowa   inaczej- może być równie dobrze
24 lutego 2009 11:08
Pastela, Nie chce  byc zlym prorokiem,ale bardzo szybko zmiany sie rozprzestrzeniaja.
a 5 tys. to sporo, a to jest suma 'wyjsciowa' + leczenie

apropo wetow- mozna sie bulwersowac, ze 'wet' uciekl. ale- sprawnosc i zdrowie fizyczne warunkuja mu wykonywanie zawodu,a wiec sa podstawa do zarobkowania. nie moze sobie wiec pozwolic na ryzyko, ktore- jak sama przyznalas- jest niemale. w imie czego ma dac sie polamac? a niebezpieczny kon, to zawsze jest ryzyko. i nie zawsze samo 'kochanie' uczyni go nie-niebezpicznym.
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
24 lutego 2009 11:13
5 tys to uważam że dużo za konia z takim charakterem i schorzeniem. No ale właściciel pewnie się zorientował że ma do czynienia z kimś kierującym się uczuciami które jak wiadomo są bezcenne.
z czystym sumieniem , nawet nie widząc konia mogę powiedzieć że NIE JEST TYLE WARTA ! , w tej chwili za ok 3,5 tys. można kupić zdrową klacz , ujeżdżoną , z papierami , wiem bo niedawno sama szukałam , a ta klacz jest chora , i w dodatku choroba jest widoczna gołym okiem więc własciciel nie ma możliwości nawet jej ukryć przy sprzedazy . na mięso żaden handlarz w okolicy jej nie weżmie - rzeżnie nigdy nie chciały zbytnio skupować siwych koni , własnie dlatego że moga mieć czerniaki , a tu choroba widoczna .  watpie żeby przy jej charakterze znalazł się ktoś inny chętny do zakupu ( chyba że ktoś jest tak jak ty zaangażowany emocjonalnie )tak że 5 tys. to kosmos . jesli właściciel/ka nie uwierzy niech przyjedzie i sam/a spróbuje sprzedać , wtedy ,,zmięknie " . moja rada poczekaj . te pieniadze które przepłacisz napewno przydadzą sie na leczenie .
ElaPe   Radosne Galopy Sp. z o.o.
24 lutego 2009 14:33
Leczenie pewnie i czeka, ale nie wyleczenie - nowe guzki jak pisze Pastela ciągle sie pojawiają.

Zezłośliwienie tych guzków i przerzuty do innych organów - to może być jedynie kwestią czasu.
Sankarita - dzięki za wiarę, wiara w połączeniu z odwagą i uporem zdziałała cud - dziś sama dałam sobie radę ze smarowaniem guzów  😅 klacz stała w koncie ze zwieszonym łbem ubrana w kantar i nie wiązana, uwiąz trzymałam do samoobrony hehe, guz obrósł już mięchem, więc dużo tego jest do smarowania.
Troska nie jest koniem rewelacyjnie ujeżdżonym, ani żadnym profesorem. To koń nad którym trzeba dużo pracowac, najlepiej jak idzie na długą rozluźniającą lonżę rano, potem pastwisko, a po południu jazda ok. 1.5 godz. - ona potrzebuje dużo czasu, aby sie rozluźnic, dużo pracy na kołach, przejśc... Jest wypłochem - dopiero od tygodnia mogę bezproblemowo wyjechac wszystkie narożniki hali. Ale jest to dla mnie wyzwanie i widzę efekty pracy, więc uważam że warto pracowac. Jak wsiada ktoś słabiej jeżdżący to Prosiak jedzie wg uznania i zygzakiem  😁 
Kończąc jestem w stanie z niej zrezygnowac, bo jeśli ktoś chce zapłacic dla koleżanki te 5 tys. to niech ją weźmie sobie,  byleby miała należytą troskę i opiekę, której potrzebuje  🙄

blucha - Ty sądzę jesteś z moich rejonów  😉, jak wiesz gdzie można zdrowego, fajnego konia kupic proszę daj znac na PW

ElaPe - bardzo martwi fakt, że mnożą się guzki  🙁, stała u nas ponad 3 lata i te stare uschnięte tylko były, a teraz jak klacz chcę kupic to namnożyło się. Ale to może lepiej, niech wylezie teraz co ma wyjśc. Niepokoi mnie że dzis znow się drapała, więc może jutro coś świeżego znajdę.

Czy 8 starych zmian i ok. 3-4 nowych to dużo???
Uważam, że sprzedaż konia powinna zostac odsunieta do czasu zaleczenia tego dużego paprzącego sie guza /jutro wrzucę foty/. Bo w sumie nie wiadomo jak się to skończy, miejsce jest kiepskie do gojenia.

dziękuję za odpowiedzi i proszę o jeszcze wszystkie czytam i analizuję  :kwiatek:

Czy 8 starych zmian i ok. 3-4 nowych to dużo???
Uważam, że sprzedaż konia powinna zostać odsunięta do czasu zaleczenia tego dużego paprzącego sie guza /jutro wrzucę foty/. Bo w sumie nie wiadomo jak się to skończy, miejsce jest kiepskie do gojenia.



Dla mnie tak : to dużo biorąc pod uwagę ze sie mnożą.
Jeśli chodzi o odsuniecie sprzedaży  do momentu zagojenia guza to jest szansa ze on sie nigdy nie zagoi  🤔  niestety z rakiem nie ma zabawy to poważna rzecz.

Dla mnie jest to koń  który powinien być oddany jakiejś dobrej duszy za darmo ( wystarczy doliczyć weta i myślę ze niebawem wyjdzie z tego wartość klaczy) do koszenia trawy i leczenia.
W najgorszej sytuacji jest szansa ze klacz będzie miała przerzuty wewnątrz i będzie w takim stanie ze nie będzie mogła normalnie funkcjonować i trzeba będzie ja np. uśpić. 
Mimo ze sie do konia przywiązałaś  to czy kupowanie jej za 5 tys , wsadzenie w niej więcej jeszcze w leczenie i dużo serca bo wiadomo będzie juz Twoja a później decyzja o odebraniu jej tego życia bo tak cierpi jest odpowiednia jak ma to być Twój  chyba pierwszy koń?  trochę  szkoda żeby sie taka przygoda zaczęła od nieprzyjemnych sytuacji.
Mimo ze nadal konia mi szkoda to właścicielka musi sie zastanowic i to przemyśleć ze zarabianie na takim koniu jest mocno nie fair w stosunku do Ciebie , opiekunki która wsadziła w tą klacz wiele czasu i serca. I tez ze to nie jest byle "choroba"  tylko rak.

Sama nie wiem co jeszcze dodać. No nie wiem  ja to tak widze
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się