Polityka , polityka

A ja nie rozumieć o co tyle halo.
Ale to dlatego pewnie, że ja jestem żydokomunosyjonopalikototuskowo coś tam jeszcze.
Dla mnie jest oczywiste, że polskie obozy, bo były w Polsce.
Łomatko.
A ja nie rozumieć o co tyle halo.
Ale to dlatego pewnie, że ja jestem żydokomunosyjonopalikototuskowo coś tam jeszcze.
Dla mnie jest oczywiste, że polskie obozy, bo były w Polsce.
Łomatko.

Nie żartuj tak nawet.
dempsey   fiat voluntas Tua
30 maja 2012 13:28
tak Taniu. niektórzy nie żartują.
Każdy ma swój "próg niedowierzania". Ty masz swój w tym miejscu...
pokemon, to jest niezwykle istotne jak to jest nazwane bo dla Ciebie jest OCZYWISTE, ze te "polskie obozy" to byly obozy hitlerowskie, niemieckie. Dla kogos kto nie wie nawet gdzie lezy Polska, a wiekszosc hamerykanow nie wie, OCZYWISTE bedzie, ze "polskie obozy" zakladali i prowadzili Polacy, ergo jestesmy odpowiedzialni za holocaust.
Wiecie, ja wiem i wiem, że Wy wiecie.
Ale jak słucham teraz szepiętnastego wywiadu, jak to ktoś jest oburzony i że nie będzie spał w nocy.
Oficjalnie rzygać mi się chce polskimi obozami.
I co mamy w związku z tym zrobić poza wystosowaniem miliona listów (co jest oczywiste dla mnie, że należy)? Wypowiedzieć wojnę USA?
I co mamy w związku z tym zrobić poza wystosowaniem miliona listów (co jest oczywiste dla mnie, że należy)? Wypowiedzieć wojnę USA?

Można bardzo dużo - poczynając od not dyplomatycznych a skończywszy na budowaniu swoich narracji, co zajmuje nieco czasu.
Nie wymaga wojny z USA okazywanie niechęci, włącznie ze skazaniem za kłamstwo oświęcimskie tych, którzy w Polsce sugerują, że KL budowano w Polsce, bo był przychylny klimat.
Można bezterminowo cofnąć akredytacje dziennikarzom prasy i telewizji zagranicznych, którzy używają takich sformułowań - można też ostentacyjnie wręczyć im w czasie konferencji prasowej bilety do Oświęcimia i książki do historii z grzeczną prośbą, by opuścili salę.
Można powstrzymać się od durnowatych komentarzy o rzyganiu i generalnej zgodzie na sformułowanie.
Nie trzeba rezygnować ze snu - wystarczy trochę pogrzebać w dokumentach historycznych, by ze swobodą formułować stwierdzenie, że za Holokaust są odpowiedzialni Niemcy i Amerykanie - którzy nie chcieli słuchać o tym, że III Rzesza eksterminuje ludzi.
Można we wszystkich materiałach dot. Auschwitz umieścić rozdział o tym, że "świat nie chciał o tym słyszeć i odwracał głowę". Można sporządzić odpowiednią tablice pamiątkową w Auschwitz - w takim miejscu, by każdy wizytujący polityk widział, że on i jego państwo jest za to odpowiedzialne (jeżeli jest) - a Polska nie.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Raporty_Pileckiego :
Napisane po ucieczce Pileckiego z obozu, były jednocześnie podsumowaniem działalności polskiego ruchu oporu w Auschwitz, a także pierwszym na świecie świadectwem dokumentującym Holokaust.

Pełny tekst raportów Pileckiego po raz pierwszy został opublikowany w Polsce dopiero w 2000 roku – 55 lat po wojnie. Wcześniej pozostawały one kompletnie nieznane zarówno polskiemu środowisku naukowemu, jak również obywatelom PRL. Stało się tak, ponieważ Witold Pilecki, powróciwszy po wojnie do Polski, został oskarżony przez komunistyczne władze Polski Ludowej o szpiegostwo. W wyniku procesu skazano go na karę śmierci, a wyrok wykonano. Do 1989 roku wszystkie informacje związane z życiem i dokonaniami Witolda Pileckiego podlegały w PRL cenzurze.

W tym kontekście przyznawanie się do jakichkolwiek związków z aparatem PRL, jego poglądami i ogólnie pojętą "tradycją lewicy" jest jak publiczne obnoszenie się z chorobą "społeczną".
To ostatnie (odrzucenie "tradycji" lewicy komunistycznej) może zrobić każdy z nas, bez zabijania jakiegoś Amerykanina i bez rezygnacji ze snu.
Znasz odpowiedź na pytanie, dlaczego Władysław Bartoszewski, który tytułuje współobywateli bydłem - cieszy się powszechną estymą - a zaprotestował przeciw przyznaniu Pileckiemu Orderu Orła Białego? Pilecki dał się zamnknąć w Auschwitz, by zdobyć wiarygodne dowody na ludobójstwo i przekazać je Aliantom. To coś złego?
W USA odpowiednia poprawka do Konstytucji gwarantuje swobodę gadania i pisania dowolnych głupot - i na to wpływ mamy niewielki, jeżeli nie żaden - ale na obdarzanie zaufaniem ludzi, którzy dbali i dbają o to, by najczarniejsze karty historii powojennej nie widziały światła dziennego - wpływ mamy.

Jan Karski:
W lipcu 1943 roku Karski został przyjęty przez Franklina Delano Roosevelta, prezydenta USA. Polski wysłannik apelował do przedstawicieli najwyższych władz alianckich o ratunek dla Żydów. Proponował wystosowanie ultimatum wielkich mocarstw wobec Niemiec, że jeżeli nie zaprzestaną mordu na Żydach, zbombardowane zostaną ich miasta. Innym rozwiązaniem byłoby bombardowanie linii kolejowych do obozów zagłady lub dostarczanie broni dla oddziałów partyzanckich. Najłatwiejszym rozwiązaniem byłoby otwarcie granic i ułatwienie wystawiania paszportów dla uciekających przed zagładą Żydów. Podczas tego spotkania, w pewnym momencie prezydent Roosevelt przerwał raport polskiego emisariusza na temat Żydów i zapytał o sytuację koni w okupowanej Polsce.

W kwietniu 2012 roku Jan Karski został pośmiertnie odznaczony Medalem Wolności przez prezydenta Baracka Obamę 🙂

Ravensbruck to też pewnie polski obóz, bo na tamtych terenach są osady słowiańskie - podobnie jak Dachau - Bawarczycy to prawie jak Górale i Kaszubi.

p.s.
istnieje całkowita pewność, że Obama użył takiego, a nie innego określenia nie przypadkowo, a celowo - widać to np. w sprostowaniu, gdzie (w stenogramie) widnieją "nazistowskie obozy" - a nie zgodnie z prawdą niemieckie.
Oczywiście nasza postępowa młodzież (Sierakowski) twierdzi, że nic się nie stało (Sławomir Sierakowski z "Krytyki Politycznej" powiedział dzisiaj w TVN24, że reakcja polskich władz w sprawie słów prezydenta USA o "polskich obozach" jest przesadzona. ) W jego przypadku to oczywista oczywistość.

Można to też wyczytać z debaty w Parlamencie Europejskim, w którym z wielkim trudem przerobiono polskie na niemieckie, vide głos p. Sonika w tej sprawie:
http://boguslawsonik.salon24.pl/422002,batalia-o-oboz-niemiec-nazistowskich-w-2005-roku-na-forum-pe
p. Sonik jest z PO, gdyby ktoś myślał, że może być inaczej.

dla wytrwałych jeszcze jeden tekst "w temacie":
http://almanzor.salon24.pl/422005,na-czym-polega-amerykanska-hanba-i-mataczenie
Dobrze, że Panu Karskiemu przyznano odznaczenie. Chociaż mam mieszane uczucia do odznaczeń pośmiertnych. Mam poczucie takiego straconego czasu. Szkoda, że tak wyszło jak wyszło. Jakoś trudno mi uwierzyć w przypadek. Już od dawna mówi się faszystowskie na to, na co mówiono niemieckie jeszcze niedawno. OK. Nie czepiam się. Co sobie myślę, to myślę.
Tylko tak jakoś gra w golfa w czasie pogrzebu pary prezydenckiej, te teksty pani Clinton o wizach, plątanie nas w Afganistan... ogólnie nie podoba mi się. Wyrosłam z kompleksów na tle USA. Coli też nie piję. No, może E.coli w wodzie z kranu? Dżinsy wszyscy mamy chińskie. Mogę z łatwością zbojkotować kino amerykańskie. I książki.
Mogę z łatwością zbojkotować kino amerykańskie.

To dosyć trudne - jadąc ostatnio przez kraje niemieckojęzyczne zwróciłem uwagę, że przeważająca część muzyki emitowanej tamże jest anglojęzyczna, z filmami podobnie.
Razem z Karskim to samo odznaczenie dostał Bob Dylan. Na szczęście to Żyd - więc nie będę musiał go bojkotować, a angielski wybaczę 🙂
duunia   zawiści nożyczki i dosrywam z doskoku :)
30 maja 2012 20:19
Wiecie, ja wiem i wiem, że Wy wiecie.
Ale jak słucham teraz szepiętnastego wywiadu, jak to ktoś jest oburzony i że nie będzie spał w nocy.
Oficjalnie rzygać mi się chce polskimi obozami.
I co mamy w związku z tym zrobić poza wystosowaniem miliona listów (co jest oczywiste dla mnie, że należy)? Wypowiedzieć wojnę USA?


wiesz co pokemon? o zasrane nadmuchane laski potrafiłaś sie unieść...a tu? rzygać to dopiero mnie sie zachciało - jak to przeczytałam 🙄 nie wiedziałam ze niektórzy są...tak prosto skonstruowani
.... Co sobie myślę, to myślę.
Tylko tak jakoś gra w golfa w czasie pogrzebu pary prezydenckiej, te teksty pani Clinton o wizach, plątanie nas w Afganistan... ogólnie nie podoba mi się. Wyrosłam z kompleksów na tle USA. Coli też nie piję. No, może E.coli w wodzie z kranu? Dżinsy wszyscy mamy chińskie. Mogę z łatwością zbojkotować kino amerykańskie. I książki.


Taniu, nie zawsze się z tobą zgadzam, ale pod tym co piszesz powyżej , podpisuje się obiema rękoma  😉
no może po za tym ,ze nosze sztruksy zamiast dżinsów  😉
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/rzeczpospolita-bedzie-kolejna-wojna-o-kresy,1,5146873,wiadomosc.html
Faktycznie Onet tendencyjnie zatytułował tekst.
Nie wojna tylko oczyszczenie.
Żadnej wojny o kresy nie będzie, kresy to już dawno były oddane ,w momencie oddania buławy Chmielowi a reszty dokonały zabory i Jałta.
No, ale w Onet już wymyślili, że prawie jest.
Nie należy głupot czytać, a plewy trzeba oddzielać od ziarna. 😉
Dla mnie to specjalna propaganda,by się czasem Słowianie przeciw jaśnie szanownej Unii Europejskiej nie pojednały.
Uff... Mister Prompter napisał list. Wojna odwołana.
I jeszcze o USA:
http://wiadomosci.onet.pl/wideo/pies-wezwany-na-swiadka-do-sadu,84874,w.html#play
Wrrr.... i ja, mam mieć kompleksy ?
Żyjemy w znakomitym kraju.
duunia   zawiści nożyczki i dosrywam z doskoku :)
03 czerwca 2012 17:12
Ajajajajajajaj! Co za gaffa, co za obciach, co za wstyd! Przemawiając podczas uroczystości wręczania Medali Wolności prezydent Barack Obama wspomniał również o nagrodzonym pośmiertnie tym medalem Janie Karskim, a właściwie - Józefie Kozielewskim, który w czasie wojny informował zachodnich mężów stanu o losie Żydów w gettach i „polskich obozach śmierci”. Właśnie tak wyraził się prezydent Stanów Zjednoczonych - co w naszym nieszczęśliwym kraju wywołało skandal. Wykazując tzw. l’esprit d’escallier, zaprotestował nawet pan Adam Daniel Rotfeld. W odwecie rzecznik Białego Domu miał wyrazić ubolewanie, ale to oczywiście nie wystarcza, bo oburzenie wywołane słowami amerykańskiego prezydenta jest wielkie. Tak wielkie, że aż pan Waldemar Kuczyński, który też się - jak twierdzi - „wkurzył”, zaczął się od tego powszechnego oburzenia dystansować i radzić naszemu obrażalskiemu narodowi, żeby nabrał trochę dystansu.

Nie jest to rada w samej rzeczy zła, chociaż z drugiej strony niepodobna nie zauważyć, że są na tym świecie narody jeszcze bardziej obrażalskie od naszego - ale o ile pamiętam, pan Waldemar Kuczyński nigdy nie odważył się im doradzać, żeby się nieco zmitygowały. Nie przypominam sobie nawet, by mitygował gorliwych pomocników obrażalskich narodów, którzy z wyszukiwania przypadków obrazy i obrażających uczynili sobie nawet sposób na dostatnie i szczęśliwe życie. Ale bo też są narody i narody. Jedne są „wybrane”, a drugie - mniej wartościowe, w związku z czym, zgodnie z przysłowiem: co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie - tym drugim się tak o wszystko obrażać nie wypada, a już zwłaszcza - nie wypada im zakładać żadnych „Lig Antydefamacyjnych”, które piętnowałyby rozmaite gaffy.

Ponieważ nasz mniej wartościowy naród tubylczy, a przynajmniej niektórzy jego Umiłowani Przywódcy postawili sprawę na gruncie prestiżowym, domagając się od amerykańskiego prezydenta przeprosin na piśmie, to rozwój sytuacji może obfitować w zaskakujące momenty i zwroty. W oczekiwaniu na te niezapomniane przeżycia zwróćmy uwagę, że pan prezydent Obama swoje przemówienie odczytał. To znaczy, że zostało ono uprzednio przygotowane przez pracowników Białego Domu; ktoś je napisał, a potem - ktoś je zatwierdził do wygłoszenia przez prezydenta. Wynika z tego, że tak naprawdę nie mamy do czynienia z żadną gaffą prezydenta Baracka Obamy, który po prostu przeczytał to, co podsunęli mu starsi i mądrzejsi, którzy w takim razie albo myślą, że to Polacy zakładali podczas drugiej wojny światowej „polskie obozy śmierci”, w których oddawali się z upodobaniem swoim ulubionym rozrywkom, albo też wiedzą doskonale, że żadnych „polskich obozów śmierci” nie było, ale taki tekst podsunęli amerykańskiemu prezydentowi, realizując dwie skoordynowane polityki historyczne, które w największym skrócie można nazwać antypolonizmem.

Warto pamiętać, że szefem administracji Białego Domu przy prezydencie Baracku Obamie został Emanuel Israel Rahm, którego „Gazeta Wyborcza” w swoim czasie szalenie nam stręczyła na „wielkiego przyjaciela Polaków”. Najwyraźniej doszło już do tego, że nawet przyjaciół nie możemy dobierać sobie na własna rękę, tylko musimy znosić tych nastręczonych lub inaczej - nam przydzielonych. Rosyjski książę Gorczakow twierdził, że nie wierzy nie zdementowanym informacjom prasowym, więc wypada odnotować, iż Emanuel Rahm zaprzeczał jakoby miał obywatelstwo izraelskie i był współpracownikiem tamtejszej razwiedki.

Gdyby te informacje były prawdziwe, to by dobrze wyjaśniały przyczyny umieszczenia w przemówieniu amerykańskiego prezydenta zwrotu: „polskie obozy śmierci”. Ponieważ jednak Emanuel Rahm zapewnia, że prawdziwe nie są, to oczywiście nie wypada nam zaprzeczać, ale możemy wyciągnąć wniosek, iż ani obywatelstwo, ani współpraca z izraelską razwiedką nie są konieczne dla aktywnej realizacji izraelskiej, a ściślej - żydowskiej polityki historycznej, która - przynajmniej od roku 1998 - sprawia wrażenie ściśle koordynowanej z polityką historyczną niemiecką. Rzecz cała rozpoczęła się w początkach lat 90-tych, kiedy to pod adresem polskiego narodu - nie jakichś jego konkretnych przedstawicieli, tylko całego narodu - pojawił się wysunięty przez żydowskie organizacje wiadomego przemysłu zarzut „bierności” w obliczu holokaustu. Pomijając już zasadę odpowiedzialności zbiorowej, ci oskarżyciele nie precyzowali, co takiego naród polski powinien jeszcze zrobić, ponadto co zrobił - a zrobił wcale nie tak mało - by nie zasłużyć na taką recenzję.

Jeszcze bardziej zagadkowe były przyczyny, dla których takie oskarżenie zostało wysunięte - ale to wyjaśniło się w roku 1994, kiedy to do prasy amerykańskiej przeciekła informacja, że według czołowych amerykańskich polityków, jeśli kraje Europy Środkowej nie zadośćuczynią żydowskim roszczeniom majątkowym, to stosunki USA z tymi krajami się pogorszą. Oznaczało to zablokowanie starań o przystąpienie do NATO, więc rząd premiera Cimoszewicza aluzję pojął i skierował do Sejmu projekt ustawy o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich. Ustawa ta przewidywała transfer mienia w nieruchomościach szacunkowej wartości około 10 mld dolarów na rzecz 9 istniejących gmin żydowskich w Polsce i nowojorskiej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego. Kiedy ustawa ta została uchwalona, natychmiast okazało się, że nieroztropnie jest ulegać szantażystom. W kwietniu 1996 roku ówczesny sekretarz Światowego Kongresu Żydów, Izrael Singer powiedział, że jeśli Polska nie zadośćuczyni roszczeniom majątkowym osób prywatnych, to będzie „upokarzana na arenie międzynarodowej”. Cóż oznaczała ta pogróżka? Wypowiedzenie narodowi polskiemu wojny psychologicznej, w której stawką była reputacja; czy naród polski nadal będzie uważany za naród taki sam jak wszystkie, czy też zostanie mu przypisana reputacja narodu morderców.

Te pogróżki przedziwnie zbiegły się w czasie z pewnymi przewartościowaniami w Niemczech, których rezultat ujawnił się w przemówieniu kanclerza Gerarda Schroedera, iż „okres niemieckiej pokuty dobiegł końca”. Najwyraźniej w Niemczech pod koniec lat 90-tych doszli do wniosku, że 100 mld marek wypłacone żydowskim organizacjom i Izraelowi tytułem odszkodowań najzupełniej wystarczy, zwłaszcza, że dostawy okrętów podwodnych zdolnych do przenoszenia broni jądrowej, której Izrael, jak wiadomo, „nie posiada”, też są trochę warte. Tak czy owak, deklaracja kanclerza Schroedera stwarzała i dla Izraela i żydowskich organizacji przemysłu holokaustu kłopotliwą sytuację; jeśli Niemcy przestaną „pokutować”, to świat wkrótce może sobie pomyśleć, że wszystkie ofiary zmarły śmiercią naturalną, a to z kolei może pozbawić zarówno Izrael, jak i wspomniane organizacje, niezwykle lukratywnego statusu ofiary. Żeby temu zapobiec, należało żydowską politykę historyczną skoordynować z niemiecką w taki sposób, by w miarę zdejmowania odpowiedzialności z Niemiec, przerzucać ją na winowajcę zastępczego, na którego wyjątkowo dobrze nadawała się Polska, jako że znaczna część tych zbrodni dokonała się na polskim terytorium państwowym.

Wyrazem tej koordynacji było rozdmuchanie incydentu w Jedwabnem za sprawą „światowej sławy historyka”, który napisał książkę „Sąsiedzi” o tym, jak to tubylcza dzicz wymordowała w tej miejscowości swoich sąsiadów. Jakąś niejasną rolę w tym wszystkim odegrali jeszcze Niemcy, to znaczy - pardon - żadni tam „Niemcy”, tylko „naziści”, których pierwszą ofiarą byli właśnie Niemcy - ale było oczywiste, że w roku 2001, kiedy to w Jedwabnem odbyły się z przytupem rocznicowe uroczystości, mamy do czynienia z wyraźną eskalacją oskarżeń wobec narodu polskiego. Już nie „bierność”, tylko aktywny współudział. Ale to był tylko etap przejściowy, bo kiedy się okazało, iż świat, a nawet i część mniej wartościowego narodu tubylczego, łyka opowieści „światowej sławy historyka” z otwartą gębą, to koordynujący obydwie polityki historyczne pierwszorzędni fachowcy doszli do wniosku, że nie ma co marudzić i trzeba przejść do następnego etapu eskalacji.

Tedy w lipcu 2011 roku prezydent Komorowski wystosował do uczestników drugiej rocznicowej uroczystości w Jedwabnem list odczytany przez znanego z „postawy służebnej” Tadeusza Mazowieckiego, w którym znalazło się zdanie, iż naród polski musi przyzwyczaić się do myśli, że był również sprawcą. To znaczy - sprawcą samodzielnym, niezależnym od żadnych mitycznych „nazistów”. List prezydenta Komorowskiego, poprzedzony oczywiście kolejną makabreską „światowej sławy historyka” pod tytułem „Strach”, zamyka proces przerzucania odpowiedzialności na winowajcę zastępczego, na którego autorzy i koordynatorzy obydwu polityk historycznych wytypowali Polskę. No to dlaczego w tej sytuacji prezydent Obama nie może wygłosić przemówienia o „polskich obozach śmierci”? Nie tylko może, ale nawet powinien - bo jeśli nawet potem wyrazi się „ubolewanie”, to takie przemówienie usłyszy cały świat, któremu ten zwrot utrwali się w pamięci na dziesięciolecia, a może nawet stulecia. Jaki jest cel tej całej operacji - to osobna sprawa - więc tylko dodam, że naiwnością jest mniemanie, iż tak szeroko zakrojona operacja, do której w charakterze ślepego instrumentu wykorzystano nawet amerykańskiego prezydenta, nie ma żadnego celu. Ma go, a jakże, podobnie jak w wieku XVIII, bo przecież historia się powtarza i to nie tylko jako farsa, ale również - jako tragedia.
Stanisław Michałkiewicz



http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2519
duunia   zawiści nożyczki i dosrywam z doskoku :)
16 czerwca 2012 22:33
no i co moi drodzy ? wierzycie w "samobójstwo gen.Petelickiego?? 🤔

Oświadczenie

Prezesa Kongresu Nowej Prawicy
w sprawie śmierci śp.Sławomira Petelickiego

Nie wierzę, by jakikolwiek Polak popełniał w Polsce samobójstwo przed meczem Polska-Czechy. Wierzę natomiast, że mordercy chcieli wykorzystać zainteresowanie tym meczem, by śmierć Pana Generała przeszła mało zauważona.
Generał Petelicki od dwóch lat zachowywał się dziwnie. Jak prawy żołnierz, który wie, że powinien coś zrobić – i nie może tego zrobić.
Nie wiem, jaka tajemnica się za tym kryła – i małe są szanse, by prowadzone przez obecny reżym śledztwo to wyjaśniło.
Pozostaje mieć nadzieję.

Józefów, 16-VI-2012

Janusz KORWIN-MIKKE


dokładnie to samo pomyślałam jak tylko usłyszałam w radio o tym  🤔, nieźle sie robi, zabójstwa polityczne  😤
Co??? następne "samobójstwo rykoszetem"?
duunia   zawiści nożyczki i dosrywam z doskoku :)
17 czerwca 2012 16:56
Przypomnijmy:

Rok 2008
23 stycznia w katastrofie lotniczej samolotu CASA -295M pod Mirosławcem zginęło 20 osób, w tym 16 oficerów. Wtedy wydawało się, że to największa katastrofa wojskowa od czasu II wojny światowej.

4 kwietnia 2008 roku w płockim więzieniu powiesił się Sławomir Kościuk – drugi morderca Krzysztofa Olewnika. We krwi miał psychotropy. Miał też połamane żebra i otarcia na ramionach – dziwne obrażenia jak na samobójcę.

W listopadzie samobójstwo popełnił 34.letni funkcjonariusz CBŚ. Ciało policjanta w jego domu w Ostrowi Mazowieckiej znalazł przełożony.

Rok 2009
W nocy z 18 na 19 stycznia w pojedynczej, monitorowanej całą dobę celi powiesił się Robert Pazik – trzeci z morderców śp. Krzysztofa Olewnika. Jego bliscy twierdzili, że Pazik mówił, iż przewiezienie go do więzienia w Płocku, gdzie zmarł, oznacza dla niego wyrok śmierci. Miał rację. Dziś już wiadomo, że wszyscy mordercy nocami byli wyprowadzani ze swoich monitorowanych cel i wywożeni w nieznanym kierunku. Przed świtem wracali za kratki.

Również 19 stycznia swym domku letniskowym w Owczygłowach koło Obornik powiesiła się oficer ABW – ppłk. Barbara P. W czerwcu tego samego roku prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie. Nieliczne media podniosły, że przyczyną targnięcia się przez nią na życie było odebranie jej spraw po dojściu do władzy PO i mobbing, jakiemu została poddana przez nowych zwierzchników.

W nocy z 12 na 13 lipca „samobójstwo” popełnił Mariusz K. – strażnik, który pilnował w więzieniu Wojciecha Franiewskiego – mordercę Krzysztofa Olewnika, który jako pierwszy „popełnił samobójstwo”. Rzeczniczka Służby Więziennej Luiza Sałapa powiedziała, że według niej oba zdarzenia nie mają nic wspólnego. Bardzo szybko „okazało się”, że strażnik miał „problemy finansowe” – klasyczną „przypadłość” samobójców, którzy za dużo widzieli lub wiedzieli.

Dzień później – w nocy z 14 na 15 lipca na gdańskiej pętli tramwajowej „nieznani sprawy” zastrzelili Daniela Zacharzewskiego ps. „Zachar” – gangstera, który był prawą ręką „Nikosia”. „Zachar” uniewinniony z zarzutu morderstwa, wskazywał na emerytowanego oficera SB Adama D. jako na zleceniodawcę zabójstwa gen. Papały, esbek ten jest podobno „grubą rybą” handlu narkotykami.

W sierpniu samobójstwo popełniło dwóch więźniów osadzonych we więzieniu w Toruniu. Niecały miesiąc później spacerująca grzybiarka znalazła w samochodzie zaparkowanym na leśnym parkingu ciało 41.letniego mężczyzny. Okazało się, że to zwłoki rzecznika prasowego toruńskiego więzienia. Miał podcięte żyły. Prokuratura uznała, że było to samobójstwo.

23 grudnia 2009 roku „samobójstwo” popełnił Grzegorz Michniewicz – dyrektor Kancelarii premiera Tuska, członek rady nadzorczej PKN Orlen. Przez jego ręce przechodziła cała korespondencja kierowana do premiera, w tym tajna. Według prokuratury Michniewicz „powiesił się sam” na kablu od odkurzacza – „przez nikogo nie zastraszony ani nie namówiony” – zupełnie tak samo jak Andrzej Lepper. Prokuratura szybko przestała się tą sprawą interesować a z Internetu zaczęły znikać wszelkie materiały, które dotyczyły Michniewicza. Operację usuwania informacji z Internetu na taką skalę mogły przeprowadzić tylko spec-służby. Dlaczego, skoro jego śmierć nie była związana z pracą?

Rok 2010
3 stycznia w gdańskim więzieniu zmarł Artur Zirajewski – płatny morderca, jeden z głównych świadków w sprawie morderstwa gen. Marka Papały – według pierwszych informacji miał się otruć po otrzymaniu tajemniczego grypsu. Na łamach „Gazety Wyborczej” minister Krzysztof Kwiatkowski zdementował te doniesienia i powiedział, że przyczyną śmierci przestępcy był „zator płucny”.

10 kwietnia w Smoleńsku śmierć poniosło 96 obywateli polskich na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim.Jednocześnie ta katastrofa pociągnęła za sobą szereg wypadków i innych tragedii osób, które mogły za dużo o niej wiedzieć.

18 kwietnia- w wypadku samochodowym zginął wracający z pogrzebu ks. Adama Pilcha ewangelicki biskup Mieczysław Cieślar. Miał być następcą ks. Pilcha. Biskup Mieczysław Cieślar był przewodniczącym Kolegium Komisji Historycznej w sprawie inwigilacji luteran przez SB, to do niego miał dzwonić już w godzinie, kiedy samolot w Smoleńsku już nie istniał, ksiądz Adam Pilch.

27 kwietnia znaleziono ciało szyfranta Polskiego Wywiadu – chorążego Stefana Zielonki, który wyszedł z domu rok wcześniej – 9 kwietnia 2009. Kiedy sprawa jego zaginięcia wyszła na jaw (to też kuriozum nie spotykane na skalę światową!) wmawiano Polakom różne scenariusze, łącznie z jego ucieczką do… Chin. Przy ciele w wysokim stadium rozkładu znaleziono też bardzo czytelne rachunki bankowe, umożliwiające identyfikację. Wbrew doniesieniom mediów, m.in. portalu tvp.info, prokuratura nie stwierdziła samobójstwa. Śmierć chorążego pozostaje niewyjaśniona.

31 maja znaleziono ciało Krzysztofa Knyża operatora Faktów z TVN, który był obecny 10 kwietnia w Smoleńsku. Wbrew „dziennikarskim” zwyczajom o jego śmierci media praktycznie nie poinformowały i do dziś podawane są wykluczające się nawzajem jej przyczyny.

6 czerwca w wypadku samochodowym zginął prof. Marek Dulinicz. Miał kierować ekipą archeologów, wyjeżdżającą do Smoleńska. Policja ustaliła, że był to zwykły wypadek, do którego doszło z winy żony profesora, prowadzącej auto feralnego dnia.

W pierwszych dniach czerwca w samochodzie na parkingu przez sklepem Karolinka w Opolu znaleziono ciało dr. Dariusza Ratajczaka – historyka, zaszczutego przez „Gazetę Wyborczą” za opisywanie poglądów historyków kwestionujących holokaust. Według prokuratury Ratajczak popełnił samobójstwo na tydzień przed znalezieniem ciała wciśniętego pomiędzy przednim a tylnym siedzeniem. Nikt tego nie podważył, chociaż z zapisu kamer monitoringu przed sklepem wynika, że samochód z ciałem w środku przemieszczał się po mieście.

15 października z Zalewu Rybnickiego wyłowiono poćwiartowane zwłoki Eugeniusza Wróbla – wybitnego eksperta z dziedziny lotnictwa, który przeprowadził własną analizę „wypadku” TU-154M, wskazującą, że w Smoleńsku doszło do zamachu. Pomimo oskarżenia o tę zbrodnię jego syna, sprawy nie udało się wyjaśnić.

Rok 2011
W maju zmarł Ryszard Kłuciński – prawnik Andrzeja Leppera, u którego zdeponował on dokumenty, zawierające jego wiedzę na temat prominentnych polityków. Wkrótce potem w Moskwie zmarła Róża Żarska – drugi prawnik związany z Samoobroną i Andrzejem Lepperem.

W czerwcu tego roku „powiesił się” oficer polskiego Kontrwywiadu Wojskowego. Wiadomo, że oficer ten posiadał wysoką klauzulę dostępu do materiałów niejawnych.

W tym samym miesiącu samobójstwo popełnił sierżant żandarmerii wojskowej z jednostki w Dęblinie. Podobnie jak inni wojskowi (służył od 9 lat), pomimo, że miał broń – wybrał powieszenie – dużo dłuższą i boleśniejszą śmierć niż strzał w głowę.

Również w czerwcu samobójstwo miał popełnić oficer z katowickiego oddziału CBŚ. Oficer miał za sobą dwudziestoletni staż pracy, zajmował się przestępczością narkotykową.

W lipcu na swoje życie skutecznie targnął się Wiesław Podgórski – doradca Andrzeja Leppera z czasów, gdy był on wicepremierem i ministrem rolnictwa. W tym samym miesiącu samobójstwo popełnił także 35.letni policjant z powiatu otwockiego.

Wreszcie 5 sierpnia „powiesił się” Andrzej Lepper. Prokuratura uznała, że było to samobójstwo przed przeprowadzeniem sekcji zwłok, wykonanej zresztą trzy dni po śmierci. W czasie, kiedy Andrzej Lepper już nie żył, ktoś przetrząsał jego gabinet a telewizor sam się zablokował. Ani to, ani fakt, że Andrzej Lepper mówił wprost, że się boi i jego życie jest w niebezpieczeństwie, ani wiele innych niewyjaśnionych kwestii, związanych z tą śmiercią, nie wzbudziło podejrzeń śledczych.

Teraz na listę trzeba wpisać jeszcze generała Petelickiego. Cześć jego pamięci.
Nie umiem (a może nie chcę) odnieść się do listy Duuni, ale też jestem pewna, że euro ma nas zająć kiedy nam kuku ktoś zrobi..
dempsey   fiat voluntas Tua
17 czerwca 2012 22:51
seryjny samobójca znowu w akcji.

jeszcze dodam coś takiego:
to nagranie powstało 10 dni przed śmiercią gen. Petelickiego
#!
zawieszony w prawach sędzia wojskowy nagrywa materiał w którym oświadcza, że nie posiada żadnej broni i nie ma zamiarów samobójczych (powinien chyba jeszcze zastrzec, że nie ma problemów finansowych ani rodzinnych). pod koniec mówi, że podejrzewa że jest na niego wyrok i że ma mało czasu...
(tutaj trochę o jego sprawie:
http://uwaga.tvn.pl/54843,news,,nieprawidlowosci_w_sadownictwie_wojskowym,reportaz.html)

to już jest "polityka" przez duże i krwawe "p"

edit: dokładnie to samo  zrobil dziś Romuald Szeremietiew na FB
"W ubiegłym roku otrzymałem z poważnego źródła wiadomość, że w pewnym wpływowym gronie rozważano kwestię "uciszenia mnie na zawsze". Nie było pewności, czy decyzja w tej sprawie zapadła. Okoliczności przekazania tej informacji nie pozwalały na jej ujawnianie. Nie mogąc dowieść prawdziwości informacji zostałbym uznany za cierpiącego na manię prześladowczą, lub oskarżony o pomawiania niewinnych ludzi. Śmierć gen. Petelickiego zmusiła mnie do zabrania głosu. W związku z tym oświadczam, że jestem zdrowy, nie mam żadnych kłopotów natury osobistej lub finansowej i nie zamierzam popełniać samobójstwa. Romuald Szeremietiew 18.06.2012"


Rzeczpospolita Polska AD 2012....  😲
duunia   zawiści nożyczki i dosrywam z doskoku :)
18 czerwca 2012 18:25
http://vod.gazetapolska.pl/1926-gen-petelicki-o-rozkladzie-panstwa

w zyciu nie uwierze ze taki człowiek popełnia samobójstwo  🙁
Nie no kurcze, widzę że to się cały ruch z tymi oświadczeniami robi!

Żeby potem nie zapomniano - byłem pierwszy: http://boskawola.blogspot.com/2012/06/romeo-i-apacz-koryty-16-czerwca-2012.html

Lepsza Połowa sugeruje, żebym zamieścił gotowy formularz do ściągnięcia taki, żeby tylko starczyło wpisać imię i nazwisko - sądzę jednak, że chyba każdy sobie poradzi sam, a jak wynika z dyskusji - takie oświadczenie będzie w oczach biegłego kolejnym dowodem na samobójstwo - bo przecież: nie da się zaprzeczyć, że denat wiele o samobójstwie przed śmiercią rozprawiał!
fakt 🤔
dempsey   fiat voluntas Tua
20 czerwca 2012 13:28
lekko schodząc z tematu:

serce mi się ściska (tak, wiem, że to zwrot nieco niestosowny w tym wątku ale tak jest) gdy czytam apel mamy Laury do Ministra Administracji i Cyfryzacji  i zestawiam treść tego apelu z aroganckimi i bezczelnymi wypowiedziami owego Ministra (a raczej  "ministra" ), których można było posłuchać w dzisiejszej audycji Trójki.
i nóż się w kieszeni otwiera.

moim obywatelskim skromnym zdaniem władza chce po prostu zamknąć wszystkim wszystkie możliwości finansowania wszystkiego przez internet. w rzeczywistości chodzi im głównie o tzw. media niezależne, ale oczywiście nikt nie powie tego wprost, zasłaniając się słodkimi słówkami o bezpieczeństwie naszych pieniędzy. a że przy tym się dla jakiegoś dziecka na rehabilitację nie uzbiera? A co go to obchodzi.
zdaje się, ze dzisiaj w radiowej Trójce Minister Boni "odkręcał" temat, ale szczegółow nie znam
duunia   zawiści nożyczki i dosrywam z doskoku :)
20 czerwca 2012 14:06
http://niepoprawni.pl/blog/8/plaga-samobojstw-nie-zyje-jerzy-pronobis

Według najnowszych doniesień prasowych, popełnił samobójstwo, rzucając się pod pociąg, Jerzy Pronobis prezes spółki Club&Travel, która zajmuje się rozprowadzaniem lukratywnych biletów na Euro 2012. Wielu działaczy sportowych i dziennikarzy sportowych alarmowało, że dystrybucja biletów na Euro 2012 odbywa się w atmosferze korupcji i skandalu. W niejasnych powiązaniach ze światem przestępczym są również inni działacze Polskiego Związku Piłki Nożnej.
59-letni Pronobis, był człowiekiem dobrze sytuowanym, posiadającym rozległe kontakty biznesowe. Według wstępnych ustaleń nic też nie wskazuje na „samobójcze” powody śmierci, tradycyjnie też brakuje listu pożegnalnego denata. Prokuratura wstępnie orzekła, że doszło do samobójczego aktu „bez udziału osób trzecich”. Kamery monitoringu nie zarejestrowały zdarzenia, ponieważ jedna z nich była uszkodzona. Prawdopodobnie śledztwo zostanie zakończone w ciągu następnego miesiąca.
Śmierć Pronobisa wpisuje się w logikę zamykania układu, gdzie zarówno niepokorni i skorumpowani popełniają samobójstwa i ulegają „nieszczęśliwym wypadkom”. Wydaje się, że III RP coraz mniej przypomina „zieloną wyspę”, czy też „drugą Irlandię”, dużo bardziej przypomina włoską wyspę pod nazwą Sycylia.


i jeszcze:
http://www.eostroleka.pl/jak-zmarl-leszek-tobiasz-nieumyslne-spowodowanie-smierci,art28371.html

Jak ustaliła Gazeta Polska Codziennie, prokuratorzy badający okoliczności śmierci płk Leszka Tobiasza przyjęli jako kwalifikację prawną nieumyślne spowodowanie śmierci.

Z informacji, do których dotarli dziennikarze „GPC” wynika, że płk Tobiasz w piątkową noc, 10 lutego, bawił się na imprezie integracyjnej mazowieckiej komendy Ochotniczych Hufców Pracy. Podczas tańca upadł, uderzył głową w parkiet i stracił przytomności.

Śledztwo w sprawie śmierci Tobiasza prowadzi Prokuratura Okręgowa w Radomiu. Przeprowadzono już sekcję zwłok.

55-letni płk Leszek Tobiasz to główny świadek w tzw. aferze marszałkowej, bliski współpracownik byłego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych Marka Dukaczewskiego, żołnierz byłych WSI. 1 marca płk Tobiasz miał po raz pierwszy zeznawać przed sądem w sprawie rzekomej korupcji przy weryfikacji żołnierzy WSI. Miała też być przeprowadzona jego konfrontacja z Bronisławem Komorowskim.



i jeszcze takie o śmierci A. Leppera
http://www.komunikaty.pl/komunikaty/0,80206,4074510.html?xx_announ=2845787&drukuj

Informację o śmierci A.Leppera i zaniechanie najbardziej oczywistych wątków śledztwa, uważam za największy policzek wymierzony Polakom od 1.04 2010.

Wątek drogi do okna Leppera, jaką stanowiło rusztowanie, postanowiono załatwić ujawnieniem zamówienia publicznego i przetargu,który wygrał niejaki Wojciechowski z lubelskiego.
Miało brzmieć tak wiarygodnie chłop ze wsi z dala, od Warszawy.
Posłużył się tym na Nowym Ekranie bloger ,Zwyczajnie normalny' wyśmiewając drabinę, jako
drogę wejścia zabójcy ( NE 7 sierpnia 2011).
Tymczasem ten sam Wojciechowski znalazł się tu:

,,I mamy już wątek służb specjalnych.
Autor: mike.recz 08.08.11, 21:12
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
przedmiot zamówienia roboty budowlane
MALOWANIE ŚCIAN I SUFITÓW W OBIEKCIE PRZY AL. UJAZDOWSKICH 9 W WARSZAWIE
tryb zamówienia przetarg nieograniczony
ogłaszający
Centralne Biuro Antykorupcyjne
miejscowość
Warszawa
województwo
mazowieckie
data publikacji ogłoszenia 14-12-2010
wykonawca JW INVESTMENT Jarosław Wojciechowski, Wożuczyn 73, 22-640 Rachanie kraj/woj. lubelskie
numer ogłoszenia 407480/2010
www.komunikaty.pl/komunikaty/0,80206,4074510.htm...
SEKCJA IV: UDZIELENIE ZAMÓWIENIA "
Tak więc ten sam Wojciechowski ze wsi Wożuczyn w lubelskim najpierw remontował w
CBA, a później zakładał ludziom odgromnik przy Alejach Jerozolimskich 30, gdzie postawił
rusztowanie akurat pod oknem Leppera


i jeszcze: http://www.eostroleka.pl/jak-zmarl-leszek-tobiasz-nieumyslne-spowodowanie-smierci,art28371.html

Jak ustaliła Gazeta Polska Codziennie, prokuratorzy badający okoliczności śmierci płk Leszka Tobiasza przyjęli jako kwalifikację prawną nieumyślne spowodowanie śmierci.

Z informacji, do których dotarli dziennikarze „GPC” wynika, że płk Tobiasz w piątkową noc, 10 lutego, bawił się na imprezie integracyjnej mazowieckiej komendy Ochotniczych Hufców Pracy. Podczas tańca upadł, uderzył głową w parkiet i stracił przytomności.

Śledztwo w sprawie śmierci Tobiasza prowadzi Prokuratura Okręgowa w Radomiu. Przeprowadzono już sekcję zwłok.

55-letni płk Leszek Tobiasz to główny świadek w tzw. aferze marszałkowej, bliski współpracownik byłego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych Marka Dukaczewskiego, żołnierz byłych WSI. [b]1 marca płk Tobiasz miał po raz pierwszy zeznawać przed sądem w sprawie rzekomej korupcji przy weryfikacji żołnierzy WSI. Miała też być przeprowadzona jego konfrontacja z Bronisławem Komorowskim.

zdaje się, ze dzisiaj w radiowej Trójce Minister Boni "odkręcał" temat, ale szczegółow nie znam
sam fakt, że moralna kreatura, jakim jest TW boni, jest ministrem, najlepiej dowodzi, do czego został stworzony rząd Tuska
dempsey   fiat voluntas Tua
20 czerwca 2012 15:50
sam fakt, że moralna kreatura, jakim jest TW boni, jest ministrem, najlepiej dowodzi, do czego został stworzony rząd Tuska
dokładnie tak.

i jeszcze taki bardziej ogólny ale tylko pozornie archaiczny link dla odświeżenia pamięci..
[[a]]http://pl.wikipedia.org/wiki/Fundusz_Obs%C5%82ugi_Zad%C5%82u%C5%BCenia_Zagranicznego[[a]]
i stary ale jary dokument o Michale Falzmannie (zawał serca, brak udziału osób trzecich)
duunia   zawiści nożyczki i dosrywam z doskoku :)
10 sierpnia 2012 09:08
http://www.tvn24.pl/odeszla-z-sawickim-wziela-odprawe-i-wrocila-u-kalemby,270218,s.html


Nic do zarzucenia nie ma sobie ministerstwo rolnictwa, które uważa, że wypłata odprawy odbyła się zgodnie z obowiązującym prawem - donosi gazeta. Podobnego zdania jest sama Kosel. - Wszystko jest zgodnie z panującym w Polsce prawem. Nie ma tu żadnych nieprawidłowości - powiedziała "Super Expressowi".

😤



ciekawe, ciekawe
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się